Ciało - temat zastępczy

/
21 Komentarzy


Podobno powszechne społeczne zachowania, podejmowane przez nas czynności, są odbiciem tego, co najżywsze i najbardziej istotne w naszej duszy. Jak na tym tle wypada zatem kult pięknego, perfekcyjnego ciała? Dążenie do sylwetki, która zawstydzi maluczkich? Te wszystkie "killer pośladki" i cała reszta? Im więcej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że ciało i nasz stosunek do niego, w którym tyle mechaniki i oczekiwań, to temat zastępczy. Co tak naprawdę maskuje? 


Profil Ewy Chodakowskiej - 1,5 miliona fanów. Anna Lewandowska - prawie 500 tysięcy. Kilka innych większych "fit" blogerek -  kolejne kilkaset tysięcy.  

Cudownie, że o siebie dbamy. Fantastycznie, że przy okazji promocji sportu mówi się o świadomym i zdrowym jedzeniu. Daj Boże, żebyśmy za 20-30 lat były sprawne, pełne życia, fit, nie potrzebowały torebki lekarstw i 2 wizyt u lekarza w tygodniu, bo tak w wielu wypadkach wygląda starość, a przecież wcale tak nie musi być. 

Całym sercem namawiam Was do aktywności. 

Bez ruchu nie ma życia. Mam jednak wątpliwość, czy prowadzą nas do zdrowia i dobrej formy te wszystkie kompulsywne działania w obszarze kształtowania swojego IDEALNEGO ciała. 

I czy rzeczywiście, jak w to wierzymy, będziemy szczęśliwsze, kiedy za miesiąc, sześć czy dwanaście, kolejny super program fitness, zrobi z nas boginię seksu o pośladkach, którymi można chwalić się na Facebooku.  


Ciało to mapa - co mówi Twoje?

Ciało odbija wszelkie wrażenia gromadzone i przetwarzane w umyśle. Wszystkie bodźce, wspomnienia, zdarzenia przyjemne lub nieprzyjemne. Pracując z ciałem w sposób świadomy, możemy oddziaływać na umysł i odwrotnie. Dlatego taka praca jest bardzo skuteczna i wykorzystuje ją wielu specjalistów. 

Ewa Klepacka - Gryz, terapeutka, w książce "Różowa rękawiczka", pisze że "nasze ciało na bardzo pierwotnym, podstawowym poziomie dąży do przyjemności i do unikania przykrości i bólu." W złości, strachu, miłości, napinamy lub rozluźniamy pewne grupy mięśni. Inaczej poruszamy się gdy czujemy się dobrze, inaczej wtedy gdy czujemy, że życie nas przygniata. To wszystko ma odbicie w ciele. Gromadzi się latami. 

Jaki komunikat zostawiasz swojemu ciału, kiedy wiecznie dążysz do ideału? Mówiąc w kółko o własnej nawet obiektywnej niedoskonałości? Co mówi Tobie ta warunkowa miłość? 

Jak ktoś inny ma kochać Cię bezwarunkowo, jeśli własnemu ciału, własnej fizyczności wiecznie stawiasz trudne do spełnienia warunki? 


Ciało -  czy nieidealne też ma prawo być??? Nie na wszystko masz wpływ. 
Możesz traktować je z nienawiścią i próbować zmieniać na siłę, 
ale gdzie Cię to zaprowadzi??? Foto: Jade Beall 


Pusty dom

Gunther Kruger, twórca metody pracy z ciałem "Body and Mind", mówi że czasem ludzie tak mocno wycofują się do jakiejś rzeczywistości, że przypominają pusty dom. Ten dom ma czasem piękną fasadę, ale w środku kryje problemy, których nie rozwiążą żadne perfekcyjnie wytrenowane pośladki, ani brzuch z mięśniami ze spiżu. Przeciwnie: im mocniej się na nich skupisz, tym bardziej zamrażasz swoje problemy, a ciało pozbawiasz właściwego mu czucia. 

Bo jakie to ma znaczenie, czego ono pragnie i potrzebuje, co dla Ciebie znosi, jaką pracę wykonuje utrzymując Cię przy życiu, jeśli chodzi tylko o to, że ma być IDEALNE, takie jak na zdjęciu w magazynie? Wpasować się w kanon i nie pieprzyć, że nie ma siły i chce żeby je ktoś utulił? 

Im więcej chcemy wyrwać ciału przemocą, tym bardziej tracimy z nim prawdziwy kontakt. 



Co się kryje za metamorfozą? 

Metamorfoza to słowo klucz. Efekty "przed i po", które mają zmotywować tych, co dopiero zaczynają. Dodać ognia, kiedy Twój własny przygasa.  Za pragnieniem metamorfozy kryje się potrzeba zmiany w  jakimś obszarze swojego życia. Niekoniecznie w obszarze ciała, ale ulegamy złudnemu poczuciu, że dobrze zacząć tutaj, a reszta sama się ułoży. 

Za niezadowoleniem z siebie stoją miliony powodów.  Niskie poczucie własnej wartości, poczucie nie panowania nad swoim życiem, potrzeba kontroli, udowodnienia innym i sobie, że potrafię, niewyrażone w inny sposób emocje i uczucia, problemy z przeszłością, potrzeba akceptacji i wiele innych. 

Dobrze, że chcemy zmiany. Całe szczęście! Pamiętajmy jednak, że praca nad ciałem nie rozwiązuje wszystkich problemów, które mamy w głowie i w sercu. A już z pewnością nie taka, która ciało traktuje jak przeszkodę i model do oszlifowania.


To jak traktujemy swoje ciało, jest pierwszym świadectwem tego, 
jaki można mieć z nim kontakt dla naszych dzieci. 
Co mówisz swojej córce o własnym ciele? 
Czego nie mówisz, ale ona widzi i tak? Foto: kampania DOVE


Kompulsywny trening? NIE!

Jeśli chcesz być zdrowa, w dobrej formie, pamiętaj o równowadze. W pogoni za często nierealnym celem, upragnionymi zmianami w swojej fizyczności, zapominamy o najistotniejszych sprawach. 

Na fali "fit szału", kobiety przetrenowują się. Ćwiczenia 5 razy w tygodniu to już jest bardzo dużo, a przecież są takie, które trenują codziennie. Ba! Rano i wieczorem! Od wszystkiego można się uzależnić. Od tego też. 

Czy uzależnienie od zdrowych i dobroczynnych ćwiczeń fizycznych może mieć negatywne konsekwencje? Może. Pierwszym znakiem ostrzegawczym są zaburzenia cyklu miesiączkowego. Zanik miesiączki. Stąd już tylko krok do rozchwiania bardzo skomplikowanej równowagi hormonalnej i katastrofy metabolicznej. Jeśli myśl o tym, że dziś nie poćwiczyłaś, nie wykonałaś "skalpela", nie zrobiłaś 100 brzuszków, czy nie przebiegłaś 5 km wywołuje w Tobie poczucie winy, spadek samopoczucia i chęć wylania na siebie wiadra pomyj, to prawdopodobnie przekroczyłaś już cienką czerwoną linię. Nie o to chodzi. 

Regeneracja w treningu jest tak samo ważna jak sam trening, a cel nigdy nie powinien przesłaniać zdrowia i rozsądku. 


Życie jest proste


Pod galerią zdjęć erotycznych z książki o seksualności ludzi z lat 20 i 30 ubiegłego wieku, jakaś kobieta napisała: "Urodziłam się w złym momencie. Wtedy wszyscy mieli taką figurę jak ja." 

Dziś, na fali tego, jak jest "sexy, idealnie, zgodnie z kanonem", wylewamy dziecko z kąpielą. Kobiety dostały jakiegoś kota - mówi Dorota Wellman - widzą w sobie tylko to co mają brzydkiego. 


A prawda o nas, droga przyjaciółko jest taka, że choćbyś się zaorała i do końca swoich dni rozciągała, ćwiczyła, modelowała, przycinała i korygowała, to jeśli zmiana w twoim myśleniu o sobie nie zajdzie najpierw w twojej własnej głowie, to NIGDY nie będziesz z siebie zadowolona. Z żadnym brzuchem, z żadnymi pośladkami, z żadną, najbardziej perfekcyjną figurą. 


Ewa Klepacka-Gryz pisze: "Życie to w rzeczywistości prosta sprawa. Wystarczy być tu i teraz, odczuwać, cieszyć się piękną chwilą, przeżywać ją w swoim sercu, brzuchu, swoich dłoniach i stopach. W końcu czas tak szybko płynie... Tymczasem my, ludzie, mamy tendencję do niezwykłego komplikowania swojej egzystencji: te wszystkie "chcę", muszę", "powinienem". Chcemy wciąż kreować obraz siebie przed innymi. (...) W efekcie żyjemy -nie żyjąc. Bez dostępu do prawdziwego "ja". Do siebie samych. Na szczęście czasami wystarczy jedno zdanie, jeden gest, jakiś pozornie mało znaczący rytuał, by obudzić się ze snu i doświadczyć stanu JA JESTEM." 

A kiedy wreszcie JESTEM, to jakie znaczenie ma to że wcale nieidealna? 



Jeśli tekst jest dla Ciebie ważny równie mocno jak dla mnie, puść go dalej, niech więcej kobiet dowie się, że fajnie jest być fit, ale najfajniej, to po prostu kochać siebie:)






Zobacz również

21 komentarzy:

  1. Dziwne jest to, że w wieku 30-40 lat bardziej akceptowałam swoje ciało, nawet po porodach niż jak miałam 18 lat. Mój umysł dojrzał, umiałam i umię spojrzeć inaczej na swe odbicie w lustrze. Poznałam kiedyś panią po 40 -ce w szpitalu, ja miałam wtedy 24 lata, bardzo pogodna osoba. Powiedziała, że często się uśmiecha, bo chce się ładnie starzeć na twarzy. Nie zabiegi,operacje tylko uśmiech. Dbajmy o siebie, ćwiczmy, zdrowo się odżywiajmy, ale nie róbmy z tego religii i najważniejszej sprawy w naszym życiu. Ewka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, bardzo mi się podoba zdanie, żeby nie robić z ciała religii. Dzięki:)

      Usuń
  2. Bardzo mądry i aktualny post. Nie pojmuję tej całej nagonki na codzienne bieganie czy inne fitnesy. Owszem, dobrze, że zachęca się ludzi do odskoczni od siedzenia w domu i komputera, ale np. jak słyszę o Chodakowskiej i o tym, jak się te biedne dziewczyny zarzynają na jej ćwiczeniach to łapię się za głowę. Jak widzę zdjęcia na niektórych blogach tych wychudzonych niewolnic ćwiczeń to nie czuję zachwytu a jedynie odrazę... Bycie szczupłym nie zagwarantuje szczęśliwego życia, trzeba mieć w głowie coś więcej. Stara dobra prawda "wszystko z umiarem" sprawdza się i tu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdza się. I tylko dodam, że może nam się bardzo przysłużyć, kiedy przestaniemy się wzajemnie oceniać, zwłaszcza z takim źle pojętym krytycyzmem. Są chudzi, są grubsi, są tacy, którzy mają długie nogi i tacy, którym nie trafiło się za bardzo urosnąć. I co z tego?

      Usuń
  3. Chodzi o to, by się zbytnio nie przywiązywać, nadmiernie nie przejmować i wystarczająco przystawać na to, co jest naszym udziałem. Amen.

    OdpowiedzUsuń
  4. Elizabeth: Małgosiu, kiedyś uczestniczyłam w wystawie fotograficznej "Harda Wenus" Były to akty"dużych kobiet", bez fotoszopa, bardzo prawdziwe...ja patrzyłam na ich oczy. Mogłam z nich odczytać wiele emocji. Spójrz na oczy modelek, jest w nich pustka. Bo dziś świat się kreuje i wychodzą z tego produkty: "plastikowe kobiety" ...Dobrze, że powstał Twój blog i tak mądrze piszesz, bo czasami miałam ochotę krzyczeć: zatrzymajcie ten świat wysiadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Harda Wenus brzmi super!!! Idę szukać :) !!

      Usuń
  5. Ostatnio słyszałam wypowiedz socjologa, który powiedział, że kolejną "modą" po zdrowym odżywianiu i aktywności fizycznej jest tzw coaching i wszystko co jest związane z rozwojem osobistym. Za przykładem amerykanów mamy coachów od wszystkiego, mamy psychologów, psychoterapeutów i trenerów mentalnych. Jesteśmy z obu stron bombardowani- piękne, wysportowane, szczupłe ciało, ale również piękny umysł, taki który ciągle stymulujemy, mapa marzeń i krytyczne rozliczanie samego siebie z własnych słabości czy niedoskonałości. I chyba wszyscy jesteśmy zgodni, że w zdrowym ciele, zdrowy duch, a piękny umysł, wspaniale komponuje się ze zdrowym i wysportowanym ciałem, ale....... nie dajmy sobie wmówić, że bez trenera osobistego, czy trenera mentalnego, nie potrafimy w życiu odnaleźć głębszego sensu. Pozdrawiam serdecznie Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mi się to dawno pokazało- moda na psyche. Tu także się sprzedaje ludziom ich samych. Po prostu. Wszędzie chodzi o sprzedaż i stąd wypaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym się nie czepiała tego, że się sprzedaje. Sprzedaż jest ok, wszyscy coś sprzedajemy: np. swoją pracę, za którą nam się też płaci. Wypaczenia są nie stąd, że mamy oferentów, którzy chcą sprzedać, ale z tego, że nie mamy kontaktu ze sobą i swoimi rzeczywistymi potrzebami i kupujemy, żeby się na chwilę "zapchać", zaspokoić jakieś potrzeby zastępcze, które w istocie wcale nie rozwiązują naszych problemów.
      To tak jak z czekoladą czy winem. Też należy z umiarem.

      Usuń
  7. no tak. i od tej całej nagonki pt "powinnaś, musisz" , po przeczytaniu tony podręczników jak być mądrym człowiekiem, stwierdzam " mój Boże, no za głupia na to żeby być taka mądra!" i jedyne na co wtedy mam ochotę to zaszyć się gdzieś w dziczy w domku z ogródkiem i ulami i plunąć na to wszystko. w sumie...a dlaczego by nie? pozdrawiam. Goś

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet, jeśli stwierdzimy zgodnie, że sprzedaż jest ok, to nie zawsze sprzedający jest fair i nie zawsze ktoś kto "kupuje" nie ma kontaktu z sobą samym i swoimi potrzebami, choć tak też może się zdarzyć. Jest mnóstwo ludzi świetnie przeszkolonych do sprzedawania niczego, żerujących na ludzkiej naiwności, łatwowierności, co wcale nie musi równać się kupuję, żeby zaspokoić potrzeby zewnętrzne. "Świetni" sprzedawcy są szkoleni w taki w taki sposób, żeby właśnie dotrzeć do tzw targetu ludzi inteligentnych, ambitnych i ciekawych życia, a nie tylko do chwiejnie stąpających po ziemi. Nie umniejszam zasług świetnych coachów czy trenerów mentalnych, ale taki PR jak obecnie ma rozwój i samodoskonalenie, w szerokim znaczeniu tego słowa, chyba poza tematami związanymi ze zdrową żywnością i aktywnością fizyczną nic nie ma. Pozdrawiam serdecznie Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu,
      Być może, ale zauważ , że żadna ze stron o rozwoju i samodoskonaleniu nie ma nawet 10 % zasięgu fit gwiazd, o których piszę wyżej :) Także nie przesadzajmy z tą modą i PR. Ciągle w Polsce mówienie o tym, że się potrzebuje pomocy, leczy psychiatrycznie, korzysta z terapii, coachingu czy czegokolwiek w tym rodzaju, jest czymś niespecjalnie dobrze widzianym w szerszym gronie. To się zmienia, ale czy ten PR jest taki nachalny i wszyscy już wiedzieli, korzystali,albo czuja się w obowiązku, to absolutnie się nie zgadzam. A często by się przydało. Może niekoniecznie od razu w dawkach bliskich do codziennego killera Ewy Chodakowskiej, ale na zasadzie inspiracji, ważnej lektury, czy wizycie na darmowym wykładzie kogoś, kto może nam pomóc spojrzeć na siebie z perspektywy :)
      Znajdzie się też oczywiście grupa ludzi, którzy i tu przesadzają, bo żyją od warsztatu do warsztatu, od wykładu motywacyjnego do nowej książki i to też jest rodzaj uzależnienia. Ale ciągle zdecydowanie więcej tych, którzy kompulsywnie ćwiczą pośladki.
      Równowaga, tylko równowaga nas uratuje:)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Byłabym ostrożna w określaniu procentowym jakiejkolwiek przewagi w w/w tematach. I nie mówimy tu o pomocy psychiatrycznej, bo nigdzie nie podważałam skuteczności leczenia i jej istotnej kwestii. Wyraziłam swoją subiektywną ocenę, aczkolwiek podparłam się wypowiedzią socjologa, która w moim odczuciu może być prawdziwa. Szanuję Twój punkt patrzenia i Twoje odczucia, moje są wprawdzie inne i chyba nie chodzi tu żeby ktokolwiek kogokolwiek przekonywał. Nie zajmuję się ani coachingiem, ani nie jestem trenerem personalnym, a osobą, która wierzy, że cało często mówi dużo o naszym wnętrzu, a wnętrze, powinno dobrze się czuć w naszym ciele. Pozdrawiam serdecznie z kwiecistego balkonu :-) Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu,
      dobrego wieczoru, oczywiście zgadzam się z przedostatnim zdaniem, o to chodzi, a droga do tego dla każdego może być inna. Jedni przez ciało, inni przez ducha, jedni sami, a inni z pomocą:) Ważne, żebyśmy byli ze sobą w zgodzie i czuli się ok.

      Usuń
  10. Jaką cudowną ulgą jest wybieranie. Umiejętność wybierania. Ale żeby wybierać trzeba wiedzieć. Wiedzieć siebie więc. Gosia ma rację o tyle, o ile trąbi o rozwoju w kierunku spójności. A spójność to całość, to koloryt, to świadomość - a więc w pracy, w domu, w łóżku, na spacerze, oglądając tv, itp. itd. Kontakt ze sobą to też spójność. A taka spójność to wielka ulga. Bo nawet kołysanie się czasem od A do Z, ale w spójnym swoim środowisku jest dla nas bezpieczne i rozwojowe. Można zatem zaszaleć z killerem Chodakowskiej, która jest cudownie utalentowanym mówcą motywacyjnym, a można też znaleźć radość w umiarkowanych tempach spaceru, można zaszaleć w swoich poszukiwaniach i można też odciąć się do wszelakiej mody.
    Bycie spójnym bowiem gwarantuje nam bezpieczeństwo, szacunek i rozwija.
    No i pozwala akceptującym okiem spojrzeć na siebie co dnia w lustro.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy ciało to problem zastępczy? W pewnym sensie tak... Z drugiej strony łatwiej i szybciej ujedrnic sobie ten wspomniany już tylek niż stanąć twarzą w twarz z sobą. Łatwiej niż wziąć odpowiedzialność za swoje własne życie i wybory, jest zawiesić się na jędrności naszych pośladków czy mieć brzuch jak grzejnik, ten starego typu - z żeberkami... Poza tym jeszcze mamy kompulsje, o czym Małgosiu wspominałaś, która idzie ręką w rękę z potrzebą kontroli. Nie da się kontrolować swojego życia, ale odwalic 100 przysiadow można w pełni skontrolować. No i te przysiady mogą być perfekcyjne... Uff... Jak dobrze, że mnie to nie bierze. Wolę kawę i muffina własnej roboty i iść po zakupy na piechotę niż pocić się na "gym". Brrr.... Ale ja mam taką naturę, na stety dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zauwazylam kiedys cos co mnie zaciekawilo w tych wszystkich przemianach "przed i po". Otoz gdy inni zachwycali sie sylwetka "po", mnie cos nie gralo. Nie chciałam komentowac bo to czyjas ciezka praca, ale dla mnie smutne byly twarze. O dziwo "przed" usmiechniety z iskierka w oku grubasek, a tu nagle "po" piekna zgrabna kobieta tylko ze smutna buzia-zero usmiechu, ewentualnie leciutki wymuszony. Czy tylko ja to widze?... /AD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie tylko Ty. Czasem ta obietnica ciała jak z żurnala okazuje się spełniona, tylko życie jakoś do tego nie przystaje.. bo właśnie ciało, to nie był tak naprawdę nasz problem, znaleźliśmy problem zastępczy. Wracamy do punktu wyjścia.

      Usuń
  13. Po pierwsze świetny wpis, bardzo dobrze mi się go czytało i zgadzam się z Twoim podejściem. Wiele osób zatraca się w tym co w głowie uznaje za idealne, nie cieszą ich rezultaty jakie mają, a jedynie myślą co dalej mogą w sobie zmieniać. Zawsze marzyłam, żeby być chuda, ideałem dla mnie było 60 kg. Wszystkie te dziewczyny w szortach, z chudymi nogami jak im zazdrościłam. Odchudzałam się, głodziłam i w ogóle zrobiłam mnóstwo głupich rzeczy. Wtedy tego nie doceniałam, myślałam że nadal jestem gruba. Zamiast się cieszyć ze zgrabnej sylwetki ja ciągle widziałam jej minusy. Teraz niedawno dowiedziałam się, że ja nawet nie powinnam warzyć 60 kg, tylko 68. To moja prawidłowa ZDROWA waga, godzę się z tym, że moje ciało nigdy nie będzie przypominało tego z wszelkich "motywacji" lub innych kanonów :). Powoli też przekonuje się do swoich plusów i staram się je eksponować, a jest co ;). Mam nadzieje, że więcej osób pójdzie po rozum do głowy i w byciu FIT nie zapomni, że jest przede wszystkim sobą!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kompulsywne, popadanie w skrajności czy jak to można potocznie nazwać sekciarskie akcje tego rodzaju nie służą niczemu dobremu, nawet jak ktoś coś tam osiągnie to w głowie będzie miał fałszywy obraz przyczyn i skutków, motywacji itd.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)