Po co nam święta? O sensie świętowania. Nie tylko Wielkanocy.

/
8 Komentarzy



Zapędzeni, zagonieni, stajemy na te 3 dni trochę tak, jakby ktoś zaciągnął nam ręczny. Tymczasem Wielkanoc, oprócz tego, że przypomina o historii sprzed wieków, może być świętem radości i nowego początku. Nie tylko dla Katolików. Nie tylko dla tych, którzy wierzą, że naprawdę można zmartwychwstać.




Nie przez przypadek zdarza nam się wiosną, gdy zima jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa, a zielone listki nieśmiało przebijają grubą skórę gałęzi. 

Teraz szczególnie potrzeba nam nadziei i wiary w to, że słońce znów ogrzeje grządki i doda werwy ledwo żywym pędom. Odrodzą się tak samo jak co roku. 

I my również możemy. Razem z nimi. Nawet jeśli ledwo zipiemy po tej zimie.



Poza symbolami

Idąc za chrześcijańską symboliką, albo przeciwnie, zupełnie ją abnegując, można dojść do podobnych wniosków. Wiosenne święta Wielkanocy to czas przejścia, czas transformacji. Zmiana czasu, zmiana pór roku, zmiana krajobrazu za oknem, zmiana tego co w środku. To co było wczoraj, przestaje być aktualne. Tak jak w życiu. Kończy się czas odrętwienia, zimowej stałości, dzieją się cuda.

Jeden dzień, jedna noc wszystko odmienia. Z małego jajka rodzi się życie. Na grządce z nasionka kiełkuje roślina. Życie toczy się czy tego chcemy czy nie, trochę obok nas, trochę z nami, dając nam ważną lekcję.

Co z niej weźmiemy?




Święta są po coś

Dawniej czas świat, był czasem naprawdę świętym. I samą instytucję świąt wymyślono po coś, nie ma w tym wszystkim przypadku.

Czy wierzymy czy nie, wszyscy potrzebujemy zatrzymania, chwili sacrum, która oderwie nas od profanum, znaku stop, dzięki któremu na chwilę zwolni kołowrotek codzienności.

Po co? Żeby żyć lepiej, świadomiej, żeby nie zwariować.

Pędząc na co dzień po autostradzie zdarzeń, często gubimy to co najcenniejsze.

Nasza własna dusza ma problem, żeby nas dogonić. Zapominamy o tym na czym nam zależy, mieszają nam się priorytety, równowaga niebezpiecznie się kolebie.

Trzy świadomie przeżyte dni, mogą zmienić więcej niż 3 długie, przehasane miesiące. Właśnie po to są święta.


Jak przeżyć te święta?

Jeśli Wielkanoc jest dla Was przeżyciem religijnym - to zatrzymajcie się w ciszy i zaplanujcie oprócz duchowych doznań, także te proste, a tak bardzo potrzebne: spotkania z rodziną, chwilę dla siebie, uważność, zwykłe bycie, w którym nie ma pospiechu, a jest refleksja.

Potrzebujemy tego nie mniej, niż kościelnej celebracji. Pomyślcie nie tylko o Bogu, ale i o sobie i pojednajcie się ze sobą – w końcu takie też jest znaczenie tych świąt.

Jeśli religijność jest Wam obca, zróbcie właściwie to samo. Poszukajcie ciszy. Znaków, które świadczą o tym, że po zimie rośnie trawa i człowiek - ten sam który upadał, teraz może się podnieść.

Wystawcie twarz do słońca, poczujcie krople deszczu i bądźcie! Małe nasionko nadziei niech kiełkuje i rośnie.

Tak przeżyte święta mogą być prawdziwym nowym początkiem. I tego Wam życzę.

O tym jak przeżyć święta czytaj także TU.


Wesołych Świąt!



Zobacz również

8 komentarzy:

  1. Święta to taki czas kiedy wszystko widzę inaczej, wszystko mnie bardziej cieszy, kwiatek w wazonie, babka na stole, mam czas, by to dostrzec i przede wszystkim drugiego człowieka widzę lepiej. Tak samo jest jeśli chodzi o złe słowo, spojrzenie, jeśli już się zdarzy w takie dni..., bardziej boli, niż w zwykły dzień. Dlatego nam wszystkim życzę pokoju i miłości w naszych rodzinach, niech nasze domy będą pełne miły słów i uprzejmości. Ewka.

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki za ten post. Od kilku lat jestem w procesie odchodzenia od ideologii katolickiej, w tej chwili jestem w bardzo trudnym dla mnie etapie hejtu wobec kościoła, i mocno zastanawiałam się jak ja właściwie mam do tych świąt podejść. Planowałam strategię uciekania i udawania, że "świąt" tych nie ma, ale w sumie to dobry pretekst do tego, żeby sobie stworzyć takie święta, o jakich piszesz. Tak więc zrobię :-) Podejrzewam zresztą, że w tradycji pogańskiej takie wczesnowiosenne święto stąd się wzięło, z celebracji nowego powstającego życia wiosennego.

    POzdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zrób takie o jakich marzysz:) wyjdź na spacer, zobacz wiosnę pod śniegiem :P bo pogoda nie sprzyja, ale jest nowy dzień, ważne że ZNOWU jest NOWY dzień...religijność nie ma nic do tego:)

      Usuń
  3. Piekny, prosty i jaki madry tekst!!! cudownie to ujelas.Mam podobne przremyslenia w temacie i swiat i wiary i zycia, przemijania i zmartwychwstania.Wiele pytan bez odpowiedzi.Jedno jest pewne - zycie jest piekne w swej prostocie i ciaglych przemianach, takich przewidywalnych, a zarazem fascynujacych....

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za ten wpis!!. Jedyne mądre słowa jakie dzisiaj mogłam przeczytać pośród sztucznych wierszyków, artystycznych pisanek i uśmiechniętych królików. Choć jestem wychowana w wierze katolickiej obecnie jestem agnostyczka. Nie obchodzę świąt w tradycyjny sposób.
    Podalas mi na tacy sposób na "świętowanie ", którego szukałam od dłuższego czasu.
    DZIĘKUJĘ!!!
    Izabela

    OdpowiedzUsuń
  5. Właściwie dzisiaj zostało już tylko kilka godzin do końca, a od jutra nastąpi początek i.. DOBRZE, bardzo dobrze. Niech się zaczyna cokolwiek, bo najgorzej jest stać w miejscu. Niech się zazieleni, niech słońce ogrzeje, niech wiatr przewieje, niech myśl zakiełkuje, pomysł nadejdzie, niech .. niech... każdy niech znajdzie coś dla siebie. Samych wspaniałych Niech. Ela.














    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)