Ludziom nie dogodzisz. Dlaczego nie powinniśmy przejmować się opiniami innych?

/
40 Komentarzy


Zdradzę Ci dziś drogi Czytelniku i Czytelniczko, największy sekret udanego życia. Zrozumienie go, przyjęcie naprawdę, od środka, nie po wierzchu, daje wolność, która aż zapiera dech w piersiach. Niby to wiesz, ale i tak się przejmujesz. Toczysz wewnętrzne dialogi. Domyślasz się. Bijesz z myślami. 

To bez sensu. Są dwie wiadomości. Jedna dobra, druga zła. Chociaż właściwie tylko jedna, w swojej jedności i dobra i zła. Choćbyś się wspiął, lub wspięła na wyżyny świadomości, stanęła na palcach, albo zgarniała pyłki spod milionów stóp, choćbyś była najlepszym, najmądrzejszym człowiekiem na świecie, ideałem niedościgłym masom, ikoną dobroci i wzorcem z Sevres cnót wszelkich: wszystkim nie dogodzisz. 

Znajdą się tacy, którzy i tak powiedzą, że jesteś głupia, pusty i naplują Ci pod nogi. 

Czekanie na to, że wszyscy wokół nas docenią, że nas zaakceptują, wezmą z całym dobrodziejstwem inwentarza i jeszcze poklepią po plecach, to największa strata czasu, jaką możemy sobie zafundować. 

Niektórzy w tym miejscu spędzają całe życie. Zanim się tam zadomowisz, zastanów się, czy aby na pewno warto?


Dlaczego nie ma sensu czekać na opinię innych?

Jarosław Gibas, w "Życie następny poziom" - pisze, że dziś jak nigdy wcześniej, przejmujemy się opiniami innych. Głównie w internecie. "Łatwość umieszczenia w nim komentarzy powoduje, że czynią to nie tylko dzieci, ale też kompletni idioci"

W życiu jest podobnie. Jeśli masz pomysł na siebie, na swój rozwój, podejmujesz decyzje, które uzależniasz od zdania innych na ten temat, usłyszysz opinie od Sasa do Lasa. 

Żyjemy w dziwnym czasie zamętu komunikacyjnego. Wielu z nas wydaje się, że wiedzą lepiej od innych co trzeba, jak trzeba i którędy tam dojść. 

Tymczasem naprawdę nie ma i nigdy nie będzie jednego sposobu na udane życie, który odpowiadałby każdemu. Dlaczego? Bo różnimy się między sobą, jak dwie krople czystej wody. 

Pytanie mieszkającej w kurniku kury, czy warto lecieć do Afryki na zimę gdy jest się łabędziem nie ma żadnego sensu. Jeśli będziesz liczył się z jej zdaniem albo czekał z decyzją aż wszyscy naokoło radośnie przyklasną pomysłowi, który wynika i wypływa z twojego naturalnego instynktu, zima zastanie Cię w letnich butach. Tak w przyrodzie, jak i w życiu. 




Dlaczego ludzie oceniają innych i jak sobie z tym radzić?

Większość z nas, wychowała się w systemie nieustannych ocen. Rodzice od niemowlęctwa mówili nam co jest dobre, złe, pożądane, brzydkie, fajne i godne pogardy. Później przyszła szkoła, która także w każdym aspekcie opiera się na tym samym kluczu. Dobry uczeń, zły uczeń, zdolny ale leniwy, bystry ale humanista. Etykietami możemy wytapetować spory pokój. 

Ocenianie to nasz wdrukowany mechanizm. Schemat, który stosujemy i którego nie sposób do końca zatrzymać. Nie ma i nie będzie świata bez ocen, etykiet, ale może istnieć taki, w którym nie będą one miały aż takiego znaczenia. 

Wagę temu co mówią i myślą o nas inni ludzie nadajemy sami. Biorąc to albo nie. 

Jaka prawda o mnie kryje się w anonimowym komentarzu, w którym ktoś napisze o mnie, że jestem samolubną idiotką? Niech sobie myśli co chce. Przecież tak naprawdę to ja decyduję czy zamknę się z tymi słowami w przysłowiowym kącie, czy pójdę dalej, co najwyżej wzruszając ramionami nad biednym, sfrustrowanym człowiekiem, który wylewając na mnie wiadro pomyj przez chwilę poczuł się lepiej. 

Ludzie oceniali i będą oceniać. Jeśli nasza świadomość będzie rosła, będziemy to robić innym i sobie coraz mniej natarczywie i  mniej boleśnie, ale nie da się całkiem wyplenić ze świata myślenia w kategoriach "wiem lepiej i nawet jak nie pytasz to i tak Ci powiem!". Często przecież my sami nie potrafimy się przed tym powstrzymać.

Niemiecka fundacja występująca w obronie praw kobiet, stworzyła taką właśnie wspaniałą kampanię, pokazującą, jak różni ludzie oceniają kobiety. Wszystkie te przymiotniki mają wydźwięk negatywny. Za krótko? Dziwka. Za długo? Pruderyjna, staromodna paniusia. Nie da się dogodzić wszystkim. Czy na pewno chcesz czekać na ich akceptację?


Kobiety szczególnie podatne na oceny

Z mojego doświadczenia i obserwacji wynika, że o ile mężczyźni w społeczeństwie także są oceniani, to robi się to znaczenie łagodniej, z większym zakresem tolerancji i co najistotniejsze, nie wyrządzając tym większej szkody ocenianemu. Mężczyźni generalnie lepiej radzą sobie z krytyką. Mają twardszą skórę. Kobiety łamią się  nieraz pod tym orężem jak cienkie gałęzie.  

Należy też zauważyć, że istnieje w języku zupełnie inny kaliber określeń na podobne zachowania osób różnych płci. Kobieta, która lubi seks jest puszczalska, a mężczyzna to ogier. Dziewczyna rezygnująca z macierzyństwa dla pracy i kariery to zimna, wredna karierowiczka, która z pewnością pożałuje, a facet? No cóż: facet jest po prostu ambitny. 

Przykładów jest wiele i bardzo trafnie o systemie oceniania kobiet, wiele lat temu pisał Wojciech Eichelberger:


 Gdy płacze, to histeryzuje i jest niewdzięczna. Gdy się na coś nie zgadza, to jest wredna i cyniczna. Gdy się cieszy, to się wygłupia, albo jest pijana. Gdy chce ładnie wyglądać, to się mizdrzy, a gdy się kimś zainteresuje, to się puszcza. Gdy się wstydzi, to jest głupia, a gdy się nie wstydzi to jest bezwstydna. Gdy się przy czymś upiera, to przesadza, a gdy się nie upiera, to nie wie czego chce. Jak kocha, to jest naiwna, a jak nie kocha, to jest zimna. Gdy ma ochotę na seks, to jest suką, a gdy nie ma ochoty na seks, to też jest suką. Jeśli chce być kimś – to znaczy, że przewróciło się jej w głowie, a jak nie chce być kimś, to jest głupią kurą. Jeśli jest sama, to znaczy, że nikt jej nie chciał, a jeśli jest z kimś, to znaczy, że cwana. Wtedy też będzie wiedzieć, że gdy dostaje furii – to jej się tylko tak zdaje. W każdym razie, może być pewna, że nie ma żadnych prawdziwych powodów do gniewu i powinna udać się po poradę do psychoterapeuty.



Nie można także nie powiedzieć o tym, że robimy to sobie same. Kobiety kobietom. Koleżanki innym koleżankom. Liczba podziałów, które można na tym tle zaognić i medialnie rozdmuchać, zbliża się niebezpiecznie do nieskończoności. Grube, przeciwko chudym, chude przeciw "pasztetom", matki "cesarkowe", przeciwko tym, co siłami natury i odwrotnie, intelektualistki kontra blond lale z siłowni. 

Zanim wydasz swoją opinię, zanim przystąpisz do tego podziału pamiętaj, że działa jak miecz obosieczny. Uderzy i w Ciebie. Nie dziś, to jutro. 

By Marta Frej


Każdy mówi co innego

Dlatego nie ma sensu żyć tak, aby dogodzić wszystkim. Mnożyć paradoksy w czasie i przestrzeni, docinać sobie stopę, niczym siostra Kopciuszka, żeby za wszelką cenę wpasować się w schemat ludzkich oczekiwań. To się prawie nigdy nie udaje ( krew kapie z trzewika, ból zostaje, książę nie daje się nabrać) i zwyczajnie nie ma  dobrych ku temu powodów .

Ludzie i tak Cię ocenią. Nie masz na to wpływu. Nie dogodzisz wszystkim, więc może przynajmniej  w jakimś stopniu dogodzisz sobie? Pójdziesz za tym co dla Ciebie ma sens, co wypływa z Ciebie, jest ważne dla twojego życia, gra w tobie od dzieciństwa? 

Ucząc się słuchać głównie głosów innych, stajemy się zupełnie głusi na słuchanie samych siebie.  To strasznie grząska ścieżka. 

A przecież w środku  często doskonale wiemy co jest dla nas dobre, a co nie. Nawet jeśli zdarzy nam się pomylić, to jest właśnie nasza droga i nasza nauka. Wyciągniemy z niej konsekwencje. Nikomu nic do tego. 

I to jest druga tajemnica szczęśliwego życia. Sekret, który może Cię ozłocić. Jeśli chcesz mieć dobre, szczęśliwe życie, słuchaj bardziej siebie niż innych. Ten głos w środku powie Ci więcej niż 1000 opinii na twój temat. 

Jeśli coś ma dla Ciebie sens - idź za tym. Nie ważne co mówią, nie ważne jak to ocenią. 




Ten tekst jest dla mnie osobiście bardzo ważny. Jeśli jest także taki dla Ciebie, podziel się nim z innymi. 

Dziękuję :) 



Zobacz również

40 komentarzy:

  1. Jest taka piosenka Katarzyny Nosowskiej, która świetnie z tym koresponduje, bodajże "Cudzoziemka w kraju kobiet".
    "Za gruba dla chudych, a dla grubych zbyt chuda, a fuj"
    "Za ładna dla brzydkich, a dla ładnych zbyt brzydka, a fuj"
    Cytuję z pamięci, mogę się mylić :)
    Dalej jest tak:
    "Spróbuj się domyślić, gdzie to mam, no gdzie?
    Dokładnie tam, właśnie tam"
    Cudowna piosenka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest też wersja dla dzieci :) Arka Noego nagrała taką uroczą piosenkę: "Nieidealna". Gdy śpiewam moim córkom refren "Taka jaka jesteś, jesteś fajna. Nie bój się już być idealna", widzę w ich oczach cudowne ogniki szczęścia.

      https://www.youtube.com/watch?v=C5yKQ5Hji3s

      Usuń
  2. Wszystko się zgadza. Obawiam się tylko, że po wdrukowaniu w nasze (głównie kobiece)umysły konieczni kierowania się ocenami i oczekiwaniami innych, tak naprawdę nie słyszymy tego swojego mądrego głosu wewnętrznego, który rozstrzygnąłby dla nas, co jest nami, a co nie.
    Tu jest problem. Bo ostatecznie wiele kobiet cierpi, lecz nie znajduje drogi do siebie, nie słyszy siebie i sobie nie wierzy. Łatwiej bowiem w znanym bagienku tkwić.... Taka "strefa komfortu"....
    Jeśli jednak szukamy siebie i swojego życia, które możemy wybrać, w końcu się uda.
    Dla mnie najlepszym lekiem na szukanie była samotność. Samotne spacery, las, cisza. Z początku było to męczące, bo cały rynsztok ze środka wypływał ze mnie niczym lawa... Myśli się kłębiły, męczyły, goniły tam i z powrotem. Oszaleć można.
    Ale w końcu któregoś dnia, mogę powiedzieć, że zobaczyłam swoje JA.
    Jeśli ktoś doświadczył olśnienia, rozpadu skorupy zewnętrznej świadomości - wie, o czym mówię.
    Ja - jestem, tutaj, mam prawo tu być, taka, jaka jestem, moja racja i moja wartość to wartość dla mnie. Przecież nie mogę być dla siebie mniej ważna niż inni. Jestem dla siebie najważniejsza. Jestem. Po prostu jestem. Tutaj i już. To wystarczy. To się liczy. Do siebie wracam i ze sobą jestem. To najlepsze towarzystwo. Kochając siebie, załatwiam wszystko.
    Pomyślałam, że zawsze chcę się tak czuć jak w tej chwili olśnienia. A ponieważ wręcz fizycznie poczułam wtedy ulgę, radość, wiarę i miłość - pamiętam do uczucie. I wolę je nad inne.
    Wiem też, kiedy je tracę. Jak daję prawo innym do siebie.
    Życzę wszystkim, by czuli taką radość i miłość do siebie. Wydaje się trudne, by dotrzeć do tego poziomu. Ale może trzeba zagrać w tę grę? I przechodzić kolejne poziomy. Kierować się do środka, nie na zewnątrz. Nasz ośrodek kierowania jest wewnątrz - i wtedy jest dobrze. Jeśli stawiamy go na zewnątrz - zaczyna się koszmar. A przykręcanie śrubki ocenami, komentarzami, oczekiwaniami, żalami, wzbudzaniem poczucia winy, porównywaniem - wpędza nas do piekła.
    Gdy tymczasem niebo to my. I stamtąd wszystko widać lepiej.
    Amen :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz. Obecnie mam w swoim życiu takie pomieszanie z poplątaniem, totalnie się zagubiłam i już nie wiem sama czego chcę, kogo chcę, które myśli i pragnienia są moje, a które nie. I właśnie - natknęłaś mnie, żeby pozwolić tej ciszy i samotności w moje życie się wedrzeć i żeby wszystko ze mnie z czasem wyszło. Wiem, że będzie to trudne, mega trudne... I że będę chciala wrócić do stanu wyjścia. Ale nie mogę się poddać, bo trzeba zacząć żyć świadomie... Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. "Ale w końcu któregoś dnia, mogę powiedzieć, że zobaczyłam swoje JA."
      "Gdy tymczasem niebo to my. I stamtąd wszystko widać lepiej.
      Amen :)"
      PIĘKNE SŁOWA, dziękuję... bardzo mi to właśnie dzisiaj było pomocne... bardzo...

      Usuń
    3. Piekny komentarz. Wiele lat pozwalałam się wodzić za nos innym. Dałam prawo do recepty na udane życie mojej mamie, ktora wierzy jedynie w pot i krew i pracę ponad siły. Dzis kocham ją mocniej i dojrzalej, ale już wiem, że jestem kobietą innej konstrukcji i innych marzen. Porównania...To kolejny długi rozdział. Pamiętam jak byłam wiecznie nieszczęsliwa bo ktoś był szczuplejszy albo ladniejszy. Dzis kocham siebie w swojej urodzie, w swoim wieku i w swoim stylu zycia. Nie muszę byc MIss Polonia, nie ma już we mnie presji by każdy: czy prostaczek czy przystojniaczek się za mną obejrzał i gwizdnął. Paradoksalnie, taka postawa przyciąga wzrok i uwagę ciekawszych facetow.Nie muszę być juz idealna kochanką, zawsze zwartą i gotową, przestraszoną że jakiś zwykły często PRzeciętniak przez duże P mógłby powiedzieć " słaba kochanka". Jak nie pokocha to najlepszy nawet technicznie akt miłości nie wyniesie go w niebo, bo emocje rodzą się przecież w głowach, w środku. Ciągle się czegos bałam,ze jak będę sama to powiedzą że jestem brzydka i nikt nie chcial. Więc łapałam się za byle-jakośc albo przystojnoość płytką bez charakteru, co jaranie kątem uważa za mega-przygodę a kumpli stawia wyżej ode mnie itp. Ciągle czymś się musialam dowartościować . DOSć. Teraz żyję jak chcę i jak widzę czyjś fałsz i wyrachowanie to weryfikuję też te więzi. I mam więcej wolnego czasu, a ludzi niezastapionych nie ma. Choc niektórych warto zatrzymać w swoim życciu na zawsze :)))

      Usuń
    4. Dziewczyny !! Bardzo mądry artykuł , bardzo mądre komentarze . Z każdego można i trzeba skorzystać !! wielkie dzięki

      Usuń
  3. Bardzo ważny dla mnie wpis! Staram się nie słuchać wszystkich opinii, szczególnie teraz (aktualnie w samym centrum naszej starówki jest pokazywana wystawa moich zdjęć). Podobam się, nie podobam się - nieważne! Robię to, co lubię i co jest dla mnie ważne. Wszystkim nie może się podobać...

    OdpowiedzUsuń
  4. dochodziłam do tego prawie 30 lat:)

    OdpowiedzUsuń
  5. dlatego ja już od jakiegoś czasu przestałam brać do siebie to co mówią o mnie inni i jestem z tym bardziej szczęśliwa

    OdpowiedzUsuń
  6. Ważny tekst Małgosiu. Też tak myślę. Dziękuję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny tekst ! :-))

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydrukuje ten swietny tekst i dam mamie/ tesciowej/wychowawawczyni syna/ kolezankom/ sasiadce/ pani w miesnym/ swoim studentkom/ etc.etc. My kobiety musimy wreszcie przestac sie przejmowac opiniami innych ludzi o sobie!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Przypomniały mi się słowa. Miał je wypowiedzieć Budda obrzucającemu go obelgami człowiekowi: "Twoje słowa nie są w stanie przykleić się do mojego umysłu". Warto zwrócić uwagę na nasze monologi wewnętrzne. I czy są rzeczywiście nasze a nie wujkowe, mamine, sąsiedzkie...

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuje Małgosiu, znowu staje na nogi:) Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny wpis, coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie bomba. Piękny tekst, szkoda ze wiele wiele lat wczesniej tego nie wiedziałam Od dzieciństwa byłam dzieckiem do chwalenia się. Zawsze robilam coś żeby zadowolić innych, tak mnie uczono. Pomimo wewnętrznych oporów w końcu zawsze robilam tak jak ktoś chciał a nie ja ,bo tak trzeba. Czasami wybuchała ze mnie ogromna złość i furia gdy tego zadowolenia innych na gromadziło się za dużo. Oczywiście to tez było nie dobre, tam nie można, co ludzie powiedzą itp, itd aż do obrzydzenia. Nawet nie wiedziałam jak to głęboko we mnie siedzi. Teraz się zmieniamy, od jakiegoś czasu staram się być dobra dla siebie, tak po prostu. Nie chce dawać się szantażować, żeby komuś było miło. To juz trochę jestem inna ja. Oczywiście większości się to nie podoba, ale cóż. Ich problem��. Swoje dzieci ucze, rob jak czujesz, ze to dla ciebie dobre, na mnie i nikogo się nie oglądaj, ty masz być szczęśliwy/ szczęśliwa. Nie dawaj się oceniać .

    OdpowiedzUsuń
  13. Ważną umiejętnością w tym byciu sobą jest umiejętność odchodzenia, obchodzenia i omijania. Nie trzeba się tego bać. Trzeba zaufać sobie. Czasem się uśmiechnąć, czasem odpowiedzieć pytaniem na niewygodne pytanie, czasem zmilczeć. Nie chodzi o to, by walczyć i ranić innych, chociaż i to się zdarzy w obronie swojej odrębności, cóż... każdy ma swoją ścieżkę.
    Zauważyłam jednak jaką radość daje serdeczne, delikatne poruszanie się nurtem swojej rzeki. Wybieram kierunek i płynę. Ktoś mnie ochlapie, przetrę oko, ktoś zepchnie, wrócę tam, gdzie chcę być, ktoś mnie wyprzedzi, wyśmieje..., niech płynie... A robię swoje. I tyle.
    Na pewno też w takim raftingu znajdę kogoś, kto z radością przyjmie moje towarzystwo, pomoc, od kogo ja przyjmę wyciągniętą dłoń, z kim będę się dobrze bawić i podziwiać rzeczywistość, która jest moim nurtem. Po prostu. Życie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. To nie do końca jest tak, że ludzie nie mają nic do powiedzenia w naszych sprawach. Słuchać innych też warto. Chodzi chyba tylko o to, by nie dać sobie zatruwać życia. Prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie ZAWSZE mają coś do powiedzenia o naszych sprawach :) Nawet niepytani, nawet tacy, którzy nie mają zielonego pojęcia o czym mówią ;)
      Mądra, pożądana rada, jest za to zawsze w cenie. Zanim się jej jednak udzieli, dobrze zapytać, czy nasz rozmówca chciałby ją usłyszeć i wyrazić swoje zdanie z empatią :)

      Usuń
  15. Myślę, że nie wszyscy też tak na nas zwracają uwagę, my trochę wyolbrzymiamy. Oczywiście nasi ulubieni oceniacze zawiesza na nas przykładowe psy przy byle okazji, ale pewnie nie jesteśmy wyjątkami, bo oni mają grupę w którą celują, tych, których to rusza, co oni tam powiedzą . A reszcie to my zwisamy i powiewamy...

    OdpowiedzUsuń
  16. A nie jest też tak, że im więcej w świecie rywalizacji, tym więcej oceniania? Że przy współpracy tego nie ma, albo jest mniej, bo sobie pomagamy na rzecz czegoś więcej niż tylko indywidualnego rozwoju? W rywalizacji większość czuje się gorsza, bo zawsze ktoś lepszy jest.
    Tak mi przyszło do głowy w trakcie degustowania właśnie upieczonej szarlotki (oceniłam ją na plus, ale pewnie inni by mieli zastrzeżenia, bo nie jest idealna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z nami jak z tą szarlotką: co z tego, że nie jest idealna??? no ludzie! Smakuje? Jeśli tak to super, jeśli nie, no to zawsze może sobie taki niezadowolony konsument upiec lepszą :)

      Usuń
  17. Ahh...jakze lubie czytac Twoje teksty... sa jak glosno wypowidxziane moje mysli...
    Wlasnie wczoraj "spielam" sie z mlodszym bratem...
    Okazalo sie, ze jestem pyszna i zarozumiala bo... nie przejmuje sie opinia innych... opinia rodziny ;-)))
    Jestem soba... mam swoje marzenia i pragnienia, zyje inaczej wg wlasnych zasad, prowadzona moja pasja...
    Nie pozwalam rodzinie zerowac na sobie, znajomym obcinac mi skrzydla tym... zyja schematami i nie moga pogodzic sie tym, ze ja chce wiecej a chcac... najczesciej to wiecej otrzymuje...
    Nie mam meza ani dzieci, podrozuje, prowadze bloga, tworze kartki... zyje ;-)))
    I tego wszystkim zycze...

    OdpowiedzUsuń
  18. Super wpis i trafne komentarze. Jestem pokoleniem po 40stce i wychowana zostałam niestety w wiecznym upominaniu, powinnam to, zrobiłam nie tak, dziś było dobrze a mogłoby być lepiej, a co inni powiedzą itp.okropność. Teraz bardzo muszę się starać, żeby nie zachowywać się tak w stosunku do swoich bliskich, bo wiem jak mnie to ukształtowało. Uczę się być szczęśliwą a Twoje wpisy mi w tym pomagają Małgosiu. Słyszę gdzieś za uchem mamę,teściową, sąsiadkę - są jak złe duchy. Ty jesteś jak anioł dajesz jasność i wskazujesz drogę. Dzięki. Ela.

    OdpowiedzUsuń
  19. jako pięciolatka miałam tę cudowną zdolność do chodzenia pod prąd, zgodnie z własnymi potrzebami.
    Przedszkole. Jestem nowa. Czuję się obco, dziwnie i nikogo nie znam. Obiad, a po obiedzie dziwny zwyczaj siedzenia pół godziny bez ruchu przy stoliku.Nie podoba mi się to, więc podchodzę do pani i pytam czy mogę się położyć na dywanie i poleżeć zamiast siedzieć. Pani patrzy zdziwiona, ale wyraża zgodę. Wszystkie dzieci patrzą na mnie osłupiałe, a ja się kładę i sobie leżę . I tak powoli z dnia na dzień coraz więcej dzieci chciało poleżeć sobie na dywanie po obiedzie. :) A teraz sobie myślę "ależ odważna byłam!" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego trzeba nam wszystkim: dziecięcej odwagi i wyrażania siebie i swoich pragnień. Swoją drogą ta wychowawczyni też zachowała się fair, mogła przecież się nie zgodzić. Niestety, bliscy dorośli często podcinają dzieciom skrzydła i wiarę w siebie, uczą szukania szczęścia w aprobacie innych. Narażeni są na to głównie DDA i ciężko im się z tego wyzwolić, oni oduczyli się mieć własne pragnienia i zbyt mocno weszli w rolę. Takie artykuły jak ten mogą rozbudzić w nich pragnienie wolności i muszą próbować wychodzić z tego psychicznego uzależnienia od oceny innych. Sami nie dadzą rady, ktoś konieczny do pomocy.

      Usuń
  20. Cudowny tekst. Niezwykle uwalniający. Tak przeżyłam ponad 40 lat. Będąc miłą i dbając o innych. Kolejne 40 chciałbym przeżyć dbając o siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się z Tobą w 100 procentach. pozdrawiam.

      Usuń
  21. Nie warto przejmować się opiniami innych, ponieważ nigdy nie można zrobić czegoś, co zadowoliłoby każdego. Ilu jest ludzi, tyle też jest punktów widzenia, opinii, rożnych możliwości oceny. No i najważniejsze jest to, aby być w zgodzie z własnym sumieniem. To my żyjemy swoim życiem, a nie inni ludzie. I to o tym własnie powinniśmy myśleć. I tyle.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wlasnie slucham utworu Myslovitz... "i nawet kiedy bede sam, nie zmienie sie to nie moj swiat. Przede mną droga ktora znam, ktora ja wybralem sam..." dopiero chyba teraz tak naprawdę zrozumialam znaczenie tych slow. Dziękuję za ten tekst!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. W miarę łatwo jest nie przejmować się opinią obcych (opinie z internetu zupełnie mnie nie ruszają), oceny znajomych można traktować pobłażliwie (a, co ona tak naprawdę o tym wie, prych!). Gorzej z oceną najbliższych, na których Ci zależy, szczególnie gdy raz na jakiś czas te oceny są negatywne ("nie lubię tego ciasta", "widzę, że nie dajesz sobie rady z porządkami w domu..", "mogłabyś się ładniej ubrać..", itp., itd.) - wtedy nie tak łatwo wyrzucić je z głowy i z uśmiechem spojrzeć na ukochanego "przeciwnika".
    Wtedy jedynym ratunkiem jest rzeczywiście samotny spacer i przewietrzenie myśli :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziękuję za ten tekst! Jestem teraz na etapie w życiu, gdzie uczę się słuchać samej siebie. Szkoda, że dopiero po 25 latach, ale nie ma co patrzeć w przeszłość, bo i tak jej nie zmienię ;) Często takie zachowania wynosimy z domu, ale jak człowiek dojrzewa i zobaczy, że Mama, która całe życie robiła wszystko pod publiczkę i nic dla siebie, nadal dusi swoje prawdziwe pragnienia w sobie i nigdy szczerze nie uśmiechnęła się sama do siebie, wtedy człowiek zdaje sobie sprawę - ja tak nie chcę, po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ucząc się słuchać głównie głosów innych, stajemy się zupełnie głusi na słuchanie samych siebie. - najlepsze zdanie w tym tekście. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziękuję, probuje być sobą , z różnym skutkiem, ważne że znów próbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Trafiłam tu, bo ostatnio wszyscy mnie poniżają swoimi obraźliwymi słowami (od byłego, po obcych i rodzinę). Są to zarówno bolesne insynuacje i naruszanie strefy intymnej jak i zwykłe, wulgarne słowa. Zauważyłam, że moje poczucie wartości idzie mocno w dół z każdym poniżającym zdaniem, a za to idzie w górę, gdy ktoś mi mówi coś miłego. Nie chcę, by moje poczucie wartości zależało od humorów innych ludzi, chciałabym, by było stałe. Trudno to osiągnąć...

    OdpowiedzUsuń
  28. Genialny tekst , rozsylam dalej i spisuje cytaty!

    OdpowiedzUsuń
  29. przeczytałam dwa razy! bardzo mądrze i "czytelnie" napisane :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Hej, a ja nie umiem nie przejmować się tym co mówią inni... Czy polecisz jakąś książkę w tym temacie, czy tylko psycholog mi pomoże? A.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)