Ile naprawdę jesteś wart? Poczucie własnej wartości - jak je budować?

/
14 Komentarzy


Brak poczucia własnej wartości leży u podstaw większości ludzkich problemów. Jeśli nie czujesz się kimś wartościowym, z pewnością będziesz miał kłopoty w relacjach, w pracy, w stawianiu granic innym ludziom, a one pociągną za sobą inne życiowe niedogodności. To jest fundament. Bez niego nic nie ustoi zbyt długo. 


Mówi się, że aby zbudować poczucie własnej wartości, potrzebujemy szacunku i miłości ze strony innych ludzi. Przede wszystkim potrzebujemy jednak tego od samych siebie. Bo ludzie, jak to ludzie. Czasem mówią, że tombak to złoto, albo odwrotnie. 

Posłuchajcie. 


Ile tak naprawdę jestem wart? 

Do Mistrza, pewnego razu przyszedł młody człowiek skarżący się na to, że ludzie go nie szanują, a on sam jest niewiele wart, nie ma żadnych talentów, ani urody, ani wdzięku, ani bogactwa, ani właściwie niczego, czym mógłby ludziom zaimponować i zaskarbić sobie ich uznanie. Chciał się zmienić, chciał, żeby go szanowali. 

Mistrz obiecał pomóc, ale wcześniej potrzebował rozwiązać swój problem i zaproponował Młodzieńcowi, że jeśli ten go wesprze w jego kłopocie, to potem on, Mistrz zajmie się sprawą, z którą przychodzi. 

Młody człowiek pomyślał w duchu: "No tak, znów ja i moje potrzeby są spychane na dalszy plan.." , ale że nie miał innego pomysłu, zgodził się pomóc najpierw temu, do którego po pomoc przyszedł. 

Mistrz zdjął z palca pierścień i powiedział do Młodziana: jedź na targ i sprzedaj go. Pamiętaj jednak, aby nie przyjmować zapłaty poniżej jednego dukata. 

Chłopak pojechał, chodził od stoiska do stoiska, ale kiedy mówił ile chciałby otrzymać za pierścień wszyscy śmiali się, pukali w głowę, albo nazywali go idiotą. Jeden z handlarzy zaproponował mu za pierścień misę i porcję ryżu, a kiedy odmówił, pogroził pięścią i wysłał go do diabła. 

Młodzian, chcąc nie chcąc wrócił do Mistrza bez pieniędzy, z pierścieniem w dłoni. Czuł się jeszcze gorzej niż wcześniej. Nie dość, że nie rozwiązał swojego problemu, to jeszcze nie był w stanie pomóc człowiekowi, który mu zawierzył. - Faktycznie jestem nic nie wart -  myślał. - Nic dziwnego, że byle handlarz nazywa mnie idiotą. 

Mistrz wcale nie zdziwił się, kiedy zobaczył chłopaka z powrotem. Nie skomentował problemów ze sprzedażą, ale kazał mu jechać jeszcze raz. Tym razem nie na targ, ale do jubilera. Powiedział chłopakowi, żeby nie sprzedawał pierścienia, tylko zapytał ile jest naprawdę wart. 

Kiedy młody człowiek dotarł na miejsce, jubiler długo oglądał klejnot pod lupą, badał, mierzył, ważył i oglądał pod światło. Wreszcie powiedział:  - Chłopcze, powiedz Mistrzowi, że jeżeli zależy mu na czasie, mogę odkupić od niego ten pierścień za 58 dukatów. Jeśli jest gotów poczekać na zapłatę, może uda  się uzyskać 70. Ale jeśli się śpieszy... 

Chłopak nie czekał dłużej, tylko pobiegł skąd przyszedł i uradowany przekazał wiadomość Mędrcowi. Policzki mu płonęły, a pierścionek wydawał się błyszczeć jak najprawdziwszy skarb.  - 70 dukatów wykrzykiwał! A tamci nie chcieli dać 1 i mówili, że jestem idiotą!

Mistrz uciszył go i powiedział: 

-  Widzisz, Ty też jesteś taki, jak ten pierścionek. Jesteś skarbem jedynym i cennym. Dlaczego jednak wymagasz, aby twoją wartość docenił byle kto? Jeśli chcesz dowiedzieć się prawdy, poszukaj eksperta, który umie ocenić to, czego od razu nie widać. Nie każdy to potrafi i nie każdy będzie Cię szanował. Nie ma to jednak nic wspólnego z Twoją prawdziwą wartością. 


Skąd się bierze poczucie własnej wartości? Ze świadomości siebie.


Prawdziwa wartość

Czy znasz swoją wartość? Czy nie pozwalasz jej dewaluować byle komu? Czy widzisz w sobie skarb, którym jesteś? 

Każdy z nas ma w sobie coś, co jest niepowtarzalne, wartościowe i jedyne w swoim rodzaju. Najpierw trzeba zobaczyć to w sobie. A potem tego strzec. I nie sprzedać za miskę ryżu. Nawet jeśli mówią, żeś idiota. 


Zainspirowany? Podaj dalej! Przeczytaj także tekst o tym, że ludziom nie dogodzisz :) 


Powyższa historia, opiera się na sefardyjskiej bajce, którą opowiada także Jorge Bucay, w książce, którą polecam tutaj. 


Zobacz również

14 komentarzy:

  1. Twój dzisiejszy tekst skłania do refleksji. Dziękuję. Bardzo podobała mi się ta historia z pierścieniem. Czekam na kolejne wpisy. Pozdrawiam. Ania G.C.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z tym artykułem :). Wielu z nas ma problemy z poczuciem własnej wartości - niestety po raz kolejny mam wrażenie, że to przypadłość naszego kraju. Jesteśmy od lat jacyś tacy zahukani, brak nam wiary w samych siebie, boimy się czymś pochwalić, "samodocenić" przed innymi, bo obawiamy się, że zostaniemy posądzeni o wywyższanie się i zadufanie w sobie. Nie dajmy sobie tej wiary odebrać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale najgorzej, gdy nisko się ceniący człowiek żyje depcząc po głowach innych. Historia z posta obrazuje nieznającego swej wartości pokornego poszukiwacza. A często jest tak, że zakompleksieni ludzie kryją swą niepewność brutalnością, bezwzględnością i dominacją, która daje im poczucie bycia lepszym... prawda?

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna historia, daje do myślenia. Każdego dnia przeglądamy się w oczach innych ludzi i chcielibyśmy, aby każdy widział nas w korzystnym dla nas świetle. Zapominamy jednak, że każdy człowiek ma swój filtr przez który na nas patrzy. Jak znaleźć ludzi, którzy nas wesprą w naszym pozytywnym myśleniu o sobie? Znowu nasuwa mi się tylko sformułowanie- sito...dobierajmy przyjaciół tak samo jak wrogów:) Miłego dnia!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że nie jest to przypadłość naszego kraju ani nie jesteśmy zahukani. Poczucie wartości buduje się w domu rodzinnym. To rodzice są za to odpowiedzialni. Rodzice powinni pomagać dzieciom rozwijać skrzydła, podejmować decyzje, uczyć je, że porażka to nic złego, że trzeba się podnieść wyciągnąć co dobre i spróbować jeszcze raz ze zdobytym doświadczeniem. Takie dziecko w życiu dorosłym nie będzie się bało podejmować ryzyka, nie da sobą manipulować bo dokładnie będzie wiedziało czego chce i będzie umiało cierpliwie dążyć do celu. Będzie umiało powiedzieć "nie" a tym samym stawiać granice. Po prostu będzie wiedziało, że jest wartościowym człowiekiem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety pokolenie obecnych "ludzi w sile wieku" często było wychowywane w schemacie "dzieci i ryby nie mają głosu" oraz "co wolno wojewodzie, to nie tobie mały smrodzie" albo "jak pójdziesz na swoje, to zobaczysz". Tym samym wdrukowane zostało poczucie zależności, niższości, pomijania potrzeb, nie szanowania odrębności, tłamszenia inicjatyw oraz ustępowania, bo tak trzeba, żeby być grzecznym, nie robić problemów.
    Ja na przykład odkryłam, że te schematy, w których funkcjonowałam jako dziecko, które ma spełniać oczekiwania, nie sprawiać kłopotów, nie rozczarowywać, przeniosłam do małżeństwa. Pozbawiłam się w nim więc prawa do własnego zdania, manifestowania uczuć oraz liczenia z moją odrębnością.
    Ile jestem warta? Pewnie sporo. Mam talenty? Niewątpliwie. Ale mój głos wewnętrzny zawsze mi przypomina, że inni mają prawo do wyceny. Zwalczam ten głos. Ale brakuje mi pewności siebie, zaufania do własnych emocji i zdania. Pomimo faktu, że mam świadomość, podświadomość robi swoje.
    Kiedyś walczyłam z żalem, że inni mnie nie doceniają. Teraz walczę z moją podświadomością, która mi płata figle. To też jest męczące.
    I nawet jeśli znajdzie się bezstronny ekspert, od którego usłyszę o swoich walorach, czuję się nieswojo, że jestem wartościowa, atrakcyjna i mądra. Nawet z przyjmowaniem komplementów mam problem.
    Poza tym z poczuciem własnej wartości jest też tak, że chcielibyśmy coś z tego mieć. Więc nawet jeśli sama sobie przypominam o tym, że jestem wartościowa, a też słyszę dobrze o sobie od innych, zawsze w duchu pada pytanie - i co z tego? Tak, jakbym nie miała prawa nawet do tego komplementu i radości z niego. A za tym idzie dalsza teza. I co ci z tego, że jesteś mądra i wartościowa?
    Ciężko tak żyć. Niby nic, ale ciężko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Zgadzam się w 100% z Twoją wypowiedzią. Przeżyłem ten sam schemat wychowawczy co Ty. Ale na codzień ponoszę jeszcze smutniejsze jego konsekwencje. Osobę którą kochałem przez własne wady straciłem. On jedyna w moim życiu widziała i mówiła w jakim schemacie smutnym żyłem. A ja tego wtedy nie zrozumiałem. Co w konsekwencji doprowadziło do rozpadu związku. Nawiązując do artykułu dziś wiem co znaczy oddać pierścień za jednego dukana a później dowiedzieć się ile w rzeczywistości był wart.

      Usuń
  7. Dziękuje Małgosiu ...
    Uwielbiam Twojego bloga od samego początku. Daje dużo pozytywnej energii.

    Super, że działasz w blogosferze.

    Pozdrawiam słonecznie
    Grzegorz

    OdpowiedzUsuń
  8. cha - jak bym siebie słyszała... Miałam dokładnie to samo - słowo w słowo!!! Ale wiesz co zrobiłam? Z tej bezsilności postanowiłam zawalczyć. W wieku 42 lat poszłam na terapię do psychologa:) Moja terapia trwała 2,5 roku. Nie było łatwo. Pranie wszystkich brudów z dzieciństwa i z małżeństwa. Ale opłaciło się:) Jestem zupełnie innym człowiekiem - wreszcie kobietą!!! Myślę zawsze pozytywnie, dbam o siebie, motywuję siebie, troszczę się o siebie i szanuję. Kiedyś dbałam o wszystkich tylko nie o siebie. O sobie zapominałam. To straszny błąd. Mojego małżeństwa pewnie już nie uratuję ale patrząc teraz wiem, że nie chcę już być anonimowa. Powiedziałam jasno, że będę miała swoje zdanie, wyrażała je głośno i będę sama podejmowała decyzje. Postawiłam jasne granice. Niestety mąż nie jest w stanie tego zaakceptować - nadal chce decydować za mnie. Ale teraz wiem, że to jest jego problem - nie mój.
    Wracając do tego, że nie potrafisz cieszyć się z komplementów i nie czujesz radości , ze jesteś mądra i wartościowa to tylko znaczy , że tak naprawdę w to nie wierzysz. Mówisz tak sobie, żeby się pocieszyć. To znaczy, że jest to tylko powierzchowne. Powinnaś to czuć głęboko w sercu. To się czuje wszystkimi zmysłami. Nie czekasz wtedy aż ci ktoś powie, ty po prostu to wiesz. Sama wtedy rozdajesz komplementy, uśmiechasz się do ludzi, pomagasz im, wspierasz i masz z tego radość - nie oczekujesz nic w zamian.
    A jeśli tak nie jest to polecam również terapię u psychologa:)
    Zawalcz o siebie - naprawdę warto.

    OdpowiedzUsuń
  9. Małgosiu, po raz kolejny otwierasz oczy na ważną sprawę... Tak naprawdę, w całej blogosferze, mogłabym czytać jedynie Ciebie- sprawiasz, że można stać się lepszą wersją samej siebie. Dziękuję:)

    Stała czytelniczka Ola

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak znaleźć jubilera? Niestety w mieście nie znalazłam jubilera.

    OdpowiedzUsuń
  11. dla mnie to jest jakieś takie nijakie.
    Ale ja wiem ile wart jest pierścień

    OdpowiedzUsuń
  12. A co jeśli szukamy, szukamy i nie znajdujemy żadnej wartości w sobie?

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)