Dlaczego warto pisać bloga? O pieniądzach, misji i poczuciu sensu.

/
24 Komentarzy


Blogerzy stali się dziś nowymi celebrytami. Budzą podobne emocje. W poniedziałek przez sieć przetoczyła się afera na temat blogerskich zarobków. Za nią morze jadu i zazdrości. Bo przecież każdy może, a te kasujące po parę tysięcy za post lalunie mają wiórki kokosowe zamiast mózgu. 

Działających blogów jest w Polsce aktualnie nawet ponad milion, a już z pewnością kilkaset tysięcy. Takich znanych szerszej publiczności może kilkaset. Większość zakładających blog zamknie go lub przestanie prowadzić przed upływem 3 miesięcy. Ja robię to już prawie 6 lat. 

Dlaczego piszę bloga, co z tego mam i czemu uważam, że to ma sens? Szczerze, bez fikcji, z historią, która może wycisnąć Wam łzy spod powiek. 


Zawsze chciałam pisać

I siedząc któregoś razu, na balkonie w pięknych okolicznościach przyrody, uświadomiłam sobie, że ta tęsknota za pisaniem, za sensownym życiem jest bolesna nie mniej niż migrena. I że nie mogę jej ignorować, bo będzie wracać do mnie jak ból fantomowy. Nawet jeśli ją wytnę, podepczę i wykarczuję do ostatniego korzonka. 

Wtedy założyłam bloga. Długo pisałam dla garstki osób i dopiero sukces w Blogu Roku, ponad rok temu, był pierwszym znaczącym wyróżnieniem w mojej blogowej karierze. 


Czy na blogu można zarobić?

To ulubione pytanie dziennikarzy i ciekawskich. Nic dziwnego. Pieniądze kręcą nas wszystkich. Tak, jest w Polsce grupa osób, które zarabiają na swoim blogu duże pieniądze, liczone w tysiącach złotych miesięcznie, ale wbrew pozorom, wcale nie jest ich tak wiele. 

Czy jest coś złego w tym, że zarabiamy na blogach? A czy jest coś złego w tym, że kucharz, szewc, czy sekretarka bierze pieniądze za swoją pracę? 

Panuje w tej materii cudowny egalitaryzm. Też chcesz zarabiać w ten sposób? Uważasz, że to proste jak wyhodowanie rzeżuchy na parapecie i każdy głupi to potrafi? Zamiast zazdrościć załóż bloga i pisz. Przecież możesz. Choćby dzisiaj!

Pusta zazdrość dopada nas we wszystkich obszarach życia. A przecież wszyscy mamy właściwie po równo. Jeśli każdy może, to Ty też. 




Czy Ty zarabiasz na blogu? 

Tak, dziś żyję z pisania. Uwielbiam zarabiać pieniądze w ten sposób i uważam taką możliwość za cudowną. To spełnienie moich marzeń.  Pieniądze lubię, uważam, że dają wolność i możliwość wyboru. Nie są jednak dla mnie celem samym w sobie. 

Uważni czytelnicy Manufaktury wiedzą, że reklamy czy posty sponsorowane pojawiają się tutaj rzadko, a zarabiam pisząc głównie poza blogiem. Nie wszystko złoto, co się świeci, nie wszystko chcę tutaj zrobić i pokazać. 

To miejsce ma dla mnie głęboki sens i na pewno nie rozmienię go na drobne, reklamując produkt, w który nie wierzę, który uważam za szkodliwy, czy wiążąc się z marką, której w takiej czy innej materii nie akceptuję. 

Pieniądze są ważne, ale nie najważniejsze i są setki sposobów na to, żeby je zarabiać. Wiele takich, przy których nie trzeba zaprzedawać siebie. 




Jaki sens ma pisanie bloga? 

Wiele osób traktuje blogerów jako nieszkodliwych wariatów, ale spotkałam się także z podejściem mocno lekceważącym, oceniającym, czy stwierdzeniem, że moja praca jest niepożyteczna, bezsensowna i nic nie wnosząca do społeczeństwa. 

Każdy ma prawo do własnego zdania i ani mnie to ziębi ani parzy, nie mam też ochoty i intencji przekonywać kogokolwiek, że jest inaczej. 

Chciałabym jednak przy tej okazji opowiedzieć Wam pewną historię. Historię, jakich mam wiele, ale rzadko się nimi dzielę, bo traktuję je jako osobisty prezent.  Ta bardzo mnie wzruszyła i publikuję ją za zgodą Czytelniczki, której imię zmieniam. 

Oto ona:

Jakiś czas temu, napisała do mnie Agnieszką. Przeczytała w ważnym dla siebie momencie opowieść, którą zamieściłam na FB, o Ghandim, oraz dwóch chłopcach, którzy chcieli z niego zakpić. Złapali motyla i zapytali mędrca czy jest żywy czy martwy. Gdyby powiedział, że martwy, otworzyliby dłonie i ten wyleciałby na wolność. Gdyby stwierdził, że żywy, wystarczyłoby tylko lekko zacisnąć pięści. Napisałam wtedy, że to od nas zależy co w naszym życiu będzie żywe, a co martwe. Bo wiele rzeczy jest tylko w naszych rękach. Czy tego chcemy czy nie. 

Agnieszka była w ciąży. Przypadkowej ciąży. Kłóciła się z partnerem, finansowo było daleko od ideału, nie myślała o dzieciach, zwłaszcza w takim momencie. Dwa tygodnie płakała i biła się z myślami. Napisała mi, że czytając te moje słowa poczuła, jakby były pisane specjalnie dla niej. Bo to w jej rękach było teraz życie. I to co z nim zrobi. 

Kilka dni temu przysłała mi zdjęcie swojej małej córeczki. Napisała też, że te moje słowa, przypadkowo wrzucone w przestrzeń internetu, najprawdopodobniej uratowały, a na pewno zmieniły nie jedno, ale 3 życia. 

Czy to niewystarczający powód, żeby dalej pisać?



Idź za marzeniem, nigdy nie wiesz gdzie Cię zaprowadzi

I gdzie pociągniesz za sobą innych ludzi. Słowem, przykładem, gestem, samym faktem pojawienia się w ich życiu. Cokolwiek robisz: czy malujesz, czy piszesz, czy sprzedajesz znaczki, wpływasz na innych. Światu potrzeba ludzi, którzy idą za swoją pasją. Oni naprawdę zmieniają świat. 

Dlatego piszę bloga.

To jest mój sens. 

Gdzie jest Twój?






Zobacz również

24 komentarze:

  1. Małgosiu, realizując swoją pasję robisz coś dobrego dla innych, dzielisz się swoją wiedzą, życiową mądrością, inspirujesz do zmiany, pomagasz przykładem... Dzięki blogowi zmieniasz zastaną rzeczywistość na lepsze. To ważne, piękne i warte zachodu. Piszę te słowa, żeby Ci podziękować, żeby ci, którzy wszystko sprowadzają do pieniędzy i merkantylnego interesu, nie byli jedynymi zabierającymi głos.
    Ja też piszę bloga. Po co? Dlaczego? Bo lubię dzielić się swoimi radościami i przemyśleniami, lubię składać literki, chociaż robię to mało perfekcyjnie. Adresatami moich wpisów są ci, którzy podobnie jak ja szukają klucza do siebie, do świata. Czyta mnie garstka znajomych i osoby, które trafiają na bloga przez przypadek i już zostają. Nie zależy mi na popularności, wystarcza mi to, że jestem w sieci na swoich zasadach, dobrze się bawię redagując wpisy, zostawiam swój ślad, dla tych którzy zechcą skorzystać z mojego doświadczenia, oglądu świata, wrażliwości. W swoim blogu jestem dla siebie i innych, tylko tyle... a może aż tyle. Pozdrawiam serdecznie. Barbara

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą!! dla takich historii warto pisać, ba nawet trzeba!! Mnie też wiele razy Twoje teksty podniosły na duchu i dały kopniaka do działania czy pozytywnego myślenia.Ostatnio słyszałam rozmowę na temat kwoty za sesje z coachem- ile jest warta taka sesja? 100zł -500zł? a ile jest warte życie klienta, który np. nie odszedł od żony właśnie po takich sesjach? albo ile jest warte spełnienie marzenia po takim spotkaniu? to samo jak widać po Twojej historii z czytelniczką, nie zawsze można i trzeba wszystko przeliczać na pieniądze. Pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! Ci, którzy o pieniądzach przede wszystkim prawią zapominają o jednym. Że one przypływają wtedy i tyle, ile trzeba. Niekoniecznie tyle, ile się chce. A jeśli się pracuje i czyni coś, nie dla pieniędzy, one prędzej czy później i tak do nas trafią - w takiej ilości, która nam jest potrzebna. Bo kasa to nie pierwsza w kolejności rzecz w naszym życiu. Wiedzą to ci, którzy mieli szansę pracować za dużą kasę w miejscu i warunkach, które im tak dały w kość, że kasa przestała mieć znaczenie.
    Bo znaczenie ma właśnie to, co się robi i czym się źyje.
    A pieniądze i tak będą.
    I jeszcze jedno. Im bardziej się za kasą oglądamy, tym bardziej nas omija.
    Też kiedyś napiszę bloga o tym ..... : :)
    Pozdrawiam blogerów, czytelników i Małgośkę :)
    Bawmy się :) I uczmy :)
    Amen :)

    OdpowiedzUsuń
  4. "I gdzie pociągniesz za sobą innych ludzi "
    Otóż to!

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja coraz częściej dochodzę do takiego wyzwalającego przekonania, że mam głęboko i daleko...... za sobą to czy się podobam komuś czy nie.
    O ile cieszę się sama z siebie, nie otrzymuję z zewnątrz informacji zwrotnej, że krzywdzę kogoś obiektywnie rzecz biorąc i póki mam wokół siebie ludzi, których lubię i którym moje towarzystwo też pasuje, to będę robić, co mi się podoba i co mnie cieszy.
    Jakie to świetna mieć daleko w...... odległości za sobą to, czy ktoś ma mnie za brzydką, głupią, cwaną czy głupią, czy mi zazdrości czy się nade mną lituje..... Cóż na to poradzę? To myśli, słowa i uczucia innych. One są ich. A ja mogę z nich wybierać.
    Więc wybieram te, które mnie budują i radują.
    A innym też daję to, co chcę. Jeśli daję i chcą brać, super. Jeśli nie, trudno.
    Pierwszy raz, gdy zdałam sobie sprawę z tego, że mogę się tak czuć, że mogę odrzucić i oderwać od siebie wszystko to, co płynie z zewnątrz i mi przeszkadza i rani, a nade wszystko, że to moje zdanie jest ważne w mojej sprawie, poczułam się cudownie lekka, odetchnęłam i zapragnęłam tak się czuć zawsze. Dodatkowo poczułam wielką energię w sobie.
    Zobaczcie jak bardzo duszą nas oceny innych, opinie i komentarze.
    Nie odbierając nikomu prawa do pływania w swoim sosie i przyprawiania go po swojemu, sami gotujmy swoje najlepsze dla nas danie. Na stół i na wynos :).
    Przyda się :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Małgosiu, czytam Manufakturę już długo, nigdy nie zostawiam komentarza bo nie lubię pisać, jestem dość krytyczna żeby nie powiedzieć surowa w ocenie swojej pracy ale dziś się przełamię i napiszę, jakkolwiek mi to wyjdzie. Rób to co robisz, robisz to dobrze, pomagasz wielu osobom, mi też! To ma sens! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoje teksty są właśnie owe barwne, pełne prawdziwego życia motyle, które wypuszczasz w świat...a tam..wzruszają swoim pięknem i trzepotem swoich skrzydeł dotykają najciemniejszych zakamarków dusz ludzkich, prowokując do przemyśleń i zmiany. Dziękuję . Marzena z Wrocławia

    OdpowiedzUsuń
  8. Wśród tysięcy blogów odnajduję niewiele naprawdę interesujących. Twój jest świetny, bo pomaga. Gdzie mój sens? Mam rodzinę, pasje, a na moim blogu pokazuję mój świat zdjęciami

    OdpowiedzUsuń
  9. trafiłam do Ciebie niedawno, przez tekst o asertywności:) dziwne ze tekst pisany prze obcą mi zupełnie osobe pozwolił mi podjąć decyzję że nie musze czegoś robić na co nie mam ochoty, jeśli nie jest to konieczne:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piaty rok już piszę bloga. A że pisać nie umiem (przynajmniej pisać tak, jakbym chciała), więc pokazuję zdjęcia. Fotografowanie to moja pasja i dzielę się nią ze sporym już gronem stałych bywalców. Czasem mam wrażenie, że tworzymy grupę zaprzyjaźnionych pasjonatów, odwiedzamy swoje blogi nawzajem, komentujemy, wspieramy, bawimy.
    Poza tym, blog to także mój pamiętnik, przeglądając starsze wpisy żyję podwójnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam. Zajrzałam tutaj i bardzo mi się spodobało :) Bardzo ciekawy temat Pani podjęła. Tylko bardzo mnie ciekawi, jak można na blogu zarobić. Od lat szukam pracy w zawodzie, jestem mamą dwójki dzieci, żyję na wsi i się tego nie wstydzę, prowadzę swojego bloga od prawie 1,5 roku i zdążyłam osiągnąć prawie to, co inni blogerzy przez wiele więcej lat prowadząc swoje blogi. Nikt mi nigdy niczego nie zaproponował w związku z moi blogiem, a ja nie raz zastanawiałam się, jak można chociaż parę groszy zarobić na tym, co się robi. Tylko nikt nie pokazał mi jak, gdzie i kiedy. A nie ukrywam, że tak, chętnie bym na swoim blogu zarobiła. Podobnie sprzeczne dylematy i ciągłe zawiści głosy sięgają nas blogerów, otrzymujących książki za darmo od wydawnictw do recenzowania, a konkretnie o ich sprzedaży. Zazdrośnicy pytają wciąż, czy mamy do tego prawo, skoro dostajemy je za darmo? Każdy ma prawo robić to, co mu się podoba, tak myślę.
    Dlatego zgadzam się w stu procentach z tym, co Pani napisała. Gdybym, jeszcze wiedziała, jak to zrobić, żeby zarobić. He....dopiero by mnie zazdrośnicy zjedli.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pani Ago, nie napiszę tu pani instrukcji, wielu to zrobiło przede mną. Odsyłam choćby do książki Tomka Tomczyka ( Kominka) Można go lubić albo przeciwnie ale sporo się pani dowie. Pozdrawiam, powodzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. blogger po prostu musi być odporny na taką krytykę i robić swoje. Jestem pewna, że te dziewczyny za bardzo się tym rozgłosem nie przejęły, a może nawet przeciwnie, no bo przecież mówi się o nich, a to zwiększy popularność.

    OdpowiedzUsuń
  14. Najważniejsze żeby bliscy zrozumieli dlaczego tyle czasu "marnuje się" przed PC :).

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo mi się podoba to co Pani napisała :) to takie krzepiące.
    I ta potrzeba pisania, wyrażania , a potem poczucie sensu i spełnienie.
    Gratuluje sukcesu !!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Krótka historia ale lzy wycisnela:,)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie też ta historia wzruszyła. Dziękuję pięknie za ten wpis.

    OdpowiedzUsuń
  18. Pisanie bloga wnosi wiele w społeczeństwo. Jest multum blogerów chętnych pomóc w różnych dziedzinach. Twój wpis stanowi ogromną motywację do dalszego pisania. Powód dla którego piszesz dalej jest naprawdę szczytny. Mój cel prowadzenia bloga jest o wiele bardziej osobisty. Piszę o moich podróżach, po to żeby je upamiętnić. Najpierw spisywałam je w zeszycie, ale ponad dwa miesiące temu postanowiłam zamieszczać je na blogu. Teraz inni mogą zobaczyć co robię, o coś zapytać, coś pochwalić, czy skrytykować. Marzy mi się własna książka, ale z tym jeszcze poczekam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudowny wpis, szczególnie, że sama prowadzę bloga i czasami zastanawiam się czy moje pisanie ma sens. Piszę głównie dla siebie i tych, którzy szukają inspiracji. Piszę też z przekory, bo nikt na początku nie wierzył, że można uczynić z tego sposób na życie. Jak się chce, znajdzie się sposób. Jak się nie chce, znajdzie się powód. Dziękuję za ten post ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wydaje mi się, że sporo osób pisze bloga w ramach hobby. Niektórzy na tym zarabiają. Trzeba mieć naprawdę dobry pomysł na siebie, żeby wiele osób nas śledziło i chciało czytać.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)