Bohater czy ofiara - co wybierasz?

/
16 Komentarzy


Zwykło się uważać, że to jacy jesteśmy jest konsekwencją tego, co nas spotyka. Jestem jaki jestem, nic nie poradzę. Gdyby tak jednak odwrócić równanie i stwierdzić, że to co nas spotyka, wynika raczej z tego jacy jesteśmy? 

Nie masz wpływu na wszystkie okoliczności życia. Na pogodę, na pana w Sejmie, który 5 rok z rzędu gada bzdury (chociaż możesz na niego nie zagłosować) , na sąsiadkę, która mimo upomnień karmi makaronem gołębie, zaraz pod twoim oknem, na to czy ktoś się zmieni, albo przewartościuje swoje życie.  Masz jednak wpływ na siebie i na to, jak reagujesz na to, co Cię spotyka. 100 % wpływu. Co z nim robisz? 


Dwie grupy

Obserwując ludzi, można w pewnym sporym uproszczeniu, podzielić ich na dwie grupy: bohaterów i ofiary. Jedni zawsze szukają rozwiązań, drudzy uważają, że los ich skrzywdził i lepiej to już było, ale raczej na pewno nie będzie. Jedni widzą możliwości, inni przeszkody. Pierwsi szanse, kolejni zagrożenia. 

Oczywiście to, że stajemy się zgorzkniali, smutni i bez życia, jest związane także z trudnościami, których doświadczamy. Tylko kogo tak naprawdę one omijają? W ostatecznym rachunku, wszyscy mamy przesrane. 

Wszyscy też możemy skorzystać z sił i mocy, która tkwi w człowieku i przezwyciężać kłopoty, robiąc sobie z nich trampolinę do tego, aby skoczyć, dojść dalej. 


Poczucie winy, poczucie krzywdy 

Robert Dilts, coach i trener NLP pisze, że wszelkie ludzkie uczucia sprowadzają się w gruncie rzeczy do miłości i lęku. Maciej Bennewicz, coach – dodaje do tej wyliczanki jeszcze polskie specjalności w uczuciowym koszyczku: poczucie winy i poczucie krzywdy. 

Obie te emocje dotyczą nas wszystkich (w mniejszym lub większym stopniu) i obie, mają silną, trującą moc, która bezwiednie odciska się w naszym życiu.


Bardzo często bohaterstwo, albo sukces to tylko kwestia jeszcze odrobiny włożonego wysiłku. 



Znajoma psycholożka, pracująca z podopiecznymi Ośrodków Pomocy Społecznej, zauważyła u nich szereg prawidłowości.  Powtarzają się one bardzo często wśród grup ludzi szukających pomocy i ciągle powracających po kolejną, oraz u osób, które zdają się szukać odmiany w życiu, ale ciągle im coś nie wychodzi.  

Osoby te: 

  • nie szukają własnych rozwiązań lub oczekują „gotowców”. Jeśli trener, psycholog, coach, pracownik odpowiedzialny za udzielanie pomocy nie ma dla nich gotowego, pakietowego rozwiązania (tylko brać, nic nie musisz robić ), nie są zainteresowane taką pomocą 
  • w każdej chwili chętnie mówią o problemach
  • z lubością rozprawiają o przeszkodach i kłopotach, na które nie mają większego i bezpośredniego wpływu (służba zdrowia w Polsce, korupcja, braki w finansowaniu pomocy społecznej itp.)
  • im trudniejsze względem innych jest ich położenie tym bardziej (przewrotnie) są tym faktem usatysfakcjonowane (porównują krzywdy, zawsze wychodzi, że mają najgorzej)
  • „na zewnątrz” pokazują, że są zaradne i starają się jak mogą, tylko los ciągle rzuca im kłody pod nogi ("bo w tym regionie nie ma pracy, bo mąż mnie bije i co ja na to poradzę, bo nie radzę sobie z dzieckiem, ale przecież to nie moja wina" itp)

W społecznym przekazie, istnieje ogromne przyzwolenie na taki zestaw zachowań i często, bezwiednie, myślimy i postępujemy dokładnie w ten sposób. Jeśli nie odniesiesz ich do siebie, z pewnością z łatwością wymienisz pięć takich osób ze swojej rodziny czy  najbliższego otoczenia. 

Myśląc zgodnie z tymi schematami godzimy się na to, że życie nam się przydarza, albo my przydarzamy się życiu. Płyniemy z prądem zdarzeń i skarżymy się, że los rzuca nas na mielizny, albo kamienie. Trudno wtedy o satysfakcję i poczucie spełnienia. 

Zapominamy, że prądy prądami, rzeka rzeką, ale my mamy ręce i nogi, często także łódź i wiosła. I trzeba z tego korzystać. 


Ofiara i bohater

Czym różni się ofiara od bohatera? Mówi się, że bohater to taki sam tchórz, który się boi, wątpi, ale jednak wytrzymuje pięć minut dłużej. I wtedy odnosi zwycięstwo. 

Bohater, bohaterka, od ofiary różni się więc tylko nastawieniem i sposobem spojrzenia na świat. 

Tak jak tu: 

Bohater, a ofiara, zestaw przekonań.
Inspiracja do tabeli: Marta Waszczuk, "Mamy, wracamy"

Ofiary działają bardzo często niekonstruktywnie, tracąc przy tym czas i energię. Nie ruszają z miejsca, czują że coś je trzyma. Tym czymś są przeważnie przekonania na temat świata, ludzi i możliwej zmiany. Jeśli się nimi nie zajmą, prawdopodobnie nie dojdą nigdy tam, gdzie zamierzali. 

Bohaterowie robią to co mogą, działają w obszarze swojego wpływu i nie poddają się przy byle niepowodzeniu. Nie czekają na pakiet rozwiązań, bo wiedzą, że życia nie można dostać w pakiecie. 


Jakie jest twoje nastawienie? 

Przyjrzyj się uważnie swoim poglądom i nastawieniu.  Po której stronie jest ciebie więcej? Czy widzisz konsekwencje swoich przekonań, nawyków, przyzwyczajeń?  Czy jesteś w stanie przyjąć, że to jak podchodzisz do życia i swoich zadań, ma odbicie w tym, co Cię spotyka, co dostajesz, czego nie masz? 

Już sama świadomość tych faktów, sprawia, że stajemy się bohaterami swojego życia. 

To może być początek pięknej przygody. Czy odważysz się ją rozpocząć? 




Zobacz również

16 komentarzy:

  1. Smutno jest przyznać się, ale raczej należę do ofiary. Przeczytałam uważnie ten tekst i mam świadomość swoich słabości a to już dużo znaczy. Jeśli wiem to należałoby coś z tym zrobić, ale do tego potrzeba siły wewnętrznej i konsekwencji, a to cechy bohatera i tu zaczyna się problem. Nie jest łatwo wiem.Kolejny Twój tekst daje mi do myślenia. Kroki, próby, lepiej, gorzej, zadowolenie, zniecierpliwienie...ale może tak wygląda proces zmiany. Tym się pocieszam. Dlatego pisz Małgosiu. Potrzebuję twoich tekstów do tego procesu.
    pozdrawiam. Elżbieta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu,
      Świadomość to już bardzo, bardzo dużo! jeśli próbujesz, to będzie coraz lepiej. Grunt to nie zaprzeczać, nie bronić tego niezbyt fortunnego podejścia do życia, nie czepiać się go ostatkiem sił. Ty tego nie robisz, więc będzie dobrze, zobaczysz! Serdeczności ode mnie!

      Usuń
  2. Tak, to nie jest tak, że bohater nie odczuwa strachu. Bohater działa pomimo strachu.
    Nie raz i nie dwa słyszałam o sobie, że jestem odważna, zwłaszcza w korpo mi tak mówili (zwłaszcza kiedy zdecydowałam się odejść :-P) I czy ja się nie boję. Boję się, oczywiście, że się boję, ale - jak mówił Jacek Walkiewicz - kiedyś się bałam i nie robiłam, dzisiaj się boję i robię.
    Niestety jestem skażona mentalnością ofiary i to jest coś w rodzaju sinusoidy. Raz jedna postawa, raz druga bierze nade mną górę. Obecnie wygrywa ofiara. To się niedługo zmieni, bo mam silną potrzebę sprawowania kontroli nad własnym życiem, ale jeszcze trochę czasu upłynie.
    Dziękuję za ten tekst, był mi potrzebny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krusz,
      poobserwuj w jakich momentach jest to "załamanie". Kiedy sinusoida spada w dół? Tu może być odpowiedź na to czemu i jak to zatrzymać, żeby było bardziej na jednym poziomie :)
      Trzymaj się:)

      Usuń
    2. Sinusoida idzie w dół wraz ze spadem ilości kasy na koncie. Obecnie jadę na debecie. To mocno rujnuje moje morale :)

      Usuń
  3. Myślę, że postawa ofiary, zwłaszcza w naszej kulturze naznaczonej wartościami katolickimi, gdzie cierpienie ma "namaszczoną" wartość, niesie za sobą duże gratyfikacje społeczne. Osoba cierpiąca zyskuje uwagę, współczucie, zrozumienie. Ci, którzy się ze swoimi problemami nie obnoszą, tylko je pokonują, są traktowani często jak twardziele, szczęściarze. Nie dostrzega się ich kosztów i wysiłku. Sukcesy też umieszcza się "poza nimi", bo wtedy trzeba by przyznać, że można znaleźć rozwiązania, że każdy może ich szukać i wpływać na swoje życie. Tylko trzeba włożyć w to wysiłek, a to już nie wszystkim odpowiada. Wysiłek w zmianę myślenia, w zmianę nawyków, schematów, w to by nie poddać się lękowi tylko działać. Dziękuję za Pani teksty Pani Małgorzato, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, sukces się często umniejsza ("udało mu się, urodził się w czepku, miał znajomości, głupi ma szczęście, zrobił karierę bo jest cwany itp.) , a to podejście do życia z perspektywy ofiary jest na tyle powszechne, że nie skazuje nas na samotność, zapewnia jakieś tam zrozumienie "współbraci i sióstr" w nieszczęściu. Celne spostrzeżenia, dziękuję za dopisanie!
      Również pozdrawiam :) Wszystkiego dobrego:)

      Usuń
  4. No, no,no :) Od niedawna nalezysz do kilku moich ulubionych blogerow :) Naprawde, Twoje teksty są swietne, masz bardzo oryginalny styl oraz trzymasz w swoich tekstach zawsze rowny oraz bardzo wysoki poziom :) Polecam Twojego bloga kazdemu, kto choc czasami lubi czytac cos dobrego w sieci :) Pozdrawiam serdecznie ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daniel,
      cieszę się! Dziękuję za polecenia i komentarz :)
      Dla Ciebie również serdeczności:)

      Usuń
  5. Elizabeth: Małgosiu, dziękuję za kolejny mądry wpis. I trafne spostrzeżenie Magdy Góreckiej. Od siebie dodałabym, że ci którzy ciężko pracują"by nie poddać się" nazywani sią "gruboskórnymi"

    OdpowiedzUsuń
  6. O rety, no to się wydało. Niestety ja należę do grupy ofiar... Uważam, że wydarzenia, które miały miejsce w moim życiu (a przez ostatnich kilka lat to było ich tyle, że zastanawiam się jak ja to wszystko przeżyłam) ukształtowały moje "ja". Nigdy się nie zastanawiałam, czy to może być tak, ze to jaka jestem spowodowało ppjawienie się tych wydarzeń... Czas pomyśleć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja niestety chyba też należę do ofiary, jednak chcę zmienić spojrzenie na świat. I walczę, czasem sama ze sobą, czasem jeszcze z innymi. Jestem w takim momencie w życiu, w którym mam mnóstwo pytań i wątpliwości i zero odpowiedzi, nie widzę wyjścia, które byłoby zadowalające dla mnie... Robię to co będzie dobre dla innych...

    OdpowiedzUsuń
  8. "Strach puka do drzwi. Odwaga, otwiera... i nie widzi nikogo"- tak bardzo uwierzyłam w to zdanie, że moje życie wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze parę lat temu:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. No niestety i ja znalazłabyś w tym tekście ofiarę. I choć jestem świadoma własnych słabości to jakos nie umiem sie im przeciwstawić to chyba zbyt duzy lek blokuje mnie przed bólem kolejnej porażki :-(

    OdpowiedzUsuń
  10. No niestety i ja znalazłam w tym tekście ofiarę. To chyba lek przed kolejnym bez jak niesie za sobą porażka :-/

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)