6 skutecznych sposobów na to, jak czuć się szczęśliwszym w pracy

/
16 Komentarzy


Jest ważna. Nie ma sensu zaprzeczać. Oddajemy jej co najmniej połowę naszego życia. Najlepiej jeśli kochamy to co robimy. Często jednak praca jest dla nas mniej lub bardziej uciążliwym obowiązkiem. Najprościej powiedzieć: zmień pracę. Ale nie zawsze się da, nie zawsze to ma sens, czasem trwa wiele miesięcy, albo lat. Co zrobić, aby w pracy czuć się szczęśliwszym i nie robić z całego tygodnia poczekalni do weekendu? Oto 6 sposobów, które działają!



Temat wraca, tak jak my wracamy do pracy. Co rano. Bardzo mnie bolą te wszystkie "byle do piątku", "na szczęście tylko 3 dni!", to narodowe życie od weekendu do weekendu.



Jeśli też używasz takich zwrotów, jeśli też tak żyjesz, to tracisz nie tylko połowę życia w pracy ale 5 na 7 dni w tygodniu. Matematyka jest tu bezlitosna. Życie w oczekiwaniu na oddech, na wolny dzień, na emeryturę, która nas wyzwoli, jest potwornym marnotrawstwem naszej energii, godzin i dni. Co zrobić, aby tracić mniej? Aby czuć się szczęśliwszym, nawet w pracy, która niekoniecznie jest tą wymarzoną?


1. Nadaj sens temu co robisz

Steve Jobs, dawno temu, chcąc przekonać jednego z prezesów PepsiCo do odejścia z pracy, zapytał go: "Chcesz spędzić resztę swojego życia sprzedając słodzoną wodę, czy mieć okazję robić coś, co zmieni ten świat?" 

Czy zdarzyło Ci się zadawać sobie takie pytania? 

Uwaga! Świat zmieniają także małe rzeczy. I Ty też możesz to robić. Czy twoja praca jest pożyteczna? W jakimś stopniu na pewno! Poszukaj sensu. Nawet jeśli jest niewielki i z pozoru mało znaczący. 

J.F. Kennedy, opowiadał historię woźnego pracującego w jednej z amerykańskich szkół, który kochał swoją pracę i powtarzał, że on nie zajmuje się sprzątaniem, ale pomaga wysłać człowieka na księżyc. 

Każdą historię ludzkiego życia, można opowiedzieć w dwójnasób. Albo jako opowieść o znoju, albo o miłości. Wszystko zależy od nastawienia. Tak jak tutaj.

Świat zmienia się małymi gestami, uśmiechem do ucznia czy petenta, uważnością na pacjenta, który przychodzi w strachu, dobrym słowem dla klienta, który akurat dziś potrzebuje, aby ktoś go zauważył i obdarzył życzliwością. Jeśli zobaczysz sens w tym co robisz, będzie Ci się pracowało dużo lżej. Cokolwiek robisz.



Szukasz inspiracji? Tu ją znajdziesz!
SPRAWDŹ TERAZ! 

2. Stwórz przyjazne i atrakcyjne miejsce do pracy


Biuro, stół, biurko, to wszystko ma znaczenie. Kolory, które nas otaczają, rodzaj oświetlenia, dekoracje, kwiaty. Nastrój, jaki panuje w miejscu, w którym spędzamy kilka ważnych godzin dziennie, to podstawa skutecznej pracy i dobrego humoru. 



Jeśli masz taką możliwość, maksymalnie spersonalizuj swoje miejsce do pracy. Niech się dobrze kojarzy, niech będzie w miarę możliwości jasne, pełne ładu i dobrej energii. To nie musi być wiele: pomaga ulubiony, pozytywny kubek, podkładka pod mysz, czy energetyczna ramka na rodzinne zdjęcie. 


Mamy różne potrzeby, ale generalnie jasne kolory sprzyjają pobudzeniu i skuteczności, a minimalizm pomaga w koncentracji. Im więcej przedmiotów, sprzętów w twoim otoczeniu, tym mocniej możesz cierpieć z powodu rozkojarzenia. 


Miejsce do pracy powinno odzwierciedlać twoje potrzeby i być przyjazne. Co lubisz? Jakie kolory wprawiają Cię w dobry nastrój? Zdjęcie: IKEA

3. Zadbaj o dobre relacje w miejscu pracy

To nie musi być od razu przyjaźń. Wiadomo, że praca nie zawsze sprzyja tak bliskim kontaktom. Masz jednak wpływ na to, jak kojarzysz się współpracownikom: od recepcjonistki, ochroniarza na parkingu, po szefową księgowości i prezesa. Uśmiech, pogoda ducha, życzliwość, sprawiają, że ludzie odpłacają nam tym samym. A wtedy lepiej się pracuje. 

Badania opublikowane w Harvard Business Review dowodzą, że osoby, które doświadczają w pracy dobrych, osobistych relacji, nie czują się anonimowym trybikiem w maszynie, odczuwają większą satysfakcję z wykonywanych zadań, są bardziej zadowolone z życia, mają poczucie przynależności do większej wspólnoty i lepszy nastrój. Gra warta świeczki. 

4. Myśl o przyszłości


Każde zajęcie może mieć pewien sens, może być cegiełką do tego, co dziś robisz. To, że jako nastolatka i studentka pracowałam w sklepie, restauracji, myłam okna czy zbierałam winogrona we Francji składa się na moje dzisiejsze kompetencje.


W życiu, w pracy dobrze mieć cele i do nich dążyć. Wtedy nawet najskromniejsze zajęcie nabiera znaczenia. Wiesz, że jest przepustką do tego co będzie potem. Myśl w długim terminie: być może dzisiejsza nielubiana praca pozwoli Ci np. zdobyć środki finansowe na zmianę zawodu, kształcenie, upragnioną podróż, remont mieszkania, które jest twoim azylem?


5. Ruszaj się w pracy!

I nie chodzi tu o wyjścia na papierosa! Jeśli twoja praca jest związana z siedzeniem przed komputerem lub długotrwałym unieruchomieniem, wstawaj przynajmniej raz na godzinę. To prawie zawsze jest możliwe. Nawet jeśli "spacer" oznacza tylko wyjście do toalety, czy rozciągnięcie się przed oknem, bieg po schodach na pierwsze piętro, warto to robić.



Długotrwałe siedzenie (niestety bardzo często w nieprawidłowej pozycji), sprzyja chorobom układu krążenia, niedotlenieniu mózgu, niskiej skuteczności i narastającemu uczuciu senności. Na to nie pomoże 3 kawa. 


Już dziś, wielkie firmy o topowych wynikach, nakłaniają swoich pracowników do tego, aby w pracy ruszać się i często zmieniać pozycję. Mózg potrzebuje ruchu tak samo jak tlenu. Pracując długotrwale z pośladkami przyklejonymi do krzesła, niczego innowacyjnego nie wymyślisz. 

Nie możesz wyjść? Machaj nogami, rozciągaj duże grupy mięśni, rób "agrafkę" na plecach, kręć szyją. To działa!

Tak wyglądają biura Google na świecie. Chce się pracować, prawda? Zdjęcie: materiały prasowe Google

Nasz mózg potrzebuje różnorodnej stymulacji. Pracodawcy, którzy wierzą, że skuteczny pracownik, to taki przez 8 godzin unieruchomiony przy biurku i wpatrzony w monitor, powinni szybko zweryfikować swoje poglądy. Zdjęcie: materiały prasowe Google


6. Rekompensuj sobie swój wysiłek


Najlepiej tworząc rytuał początku i końca pracy. Jeśli uda Ci się nastawić swój mózg na przyjemne skojarzenia związane z tym co robisz, wtedy twoje ogólne poczucie satysfakcji wzrośnie. To nie muszą być wielkie rzeczy: kawa rano, jazda do domu rowerem przez ulubiony park, kupowanie sobie co poniedziałek bukietu kwiatów, który postawisz w biurze na cały tydzień. 
Pamiętaj także o odpoczynku: bez niego nie ma mowy o prawdziwej regeneracji!




Warto szukać pracy życia, podążać za pasją, ale przede wszystkim warto skupiać się na tym, na co mamy codziennie wpływ. Szukając konstruktywnych rozwiązań w obszarze swojego wpływu ( zawsze jakieś są!!!), uczysz się i doświadczasz, że możesz kreować własny los i samopoczucie. Spróbuj i zobacz co z tego wyniknie. A potem koniecznie mi o tym napisz!





Podobało się? Polub! Podaj dalej!




Zobacz również

16 komentarzy:

  1. Prezesowi PepsiCo łatwo było zrezygnować z pracy, bo miał na pewno niezłe zaplecze finansowe. Ja go nie mam i nie mogę pracy zmienić. Niestety należę do tych, co żadnego z tych 6 punktów nie mogą spełnić (chyba, że ten z wyjściem do toalety ;)). Nawet relacje międzyludzkie są ciężkie, nie da się współpracować na normalnym poziome z osobami po prostu wrednymi :/ Nie polubię swojej pracy, choć kiedyś ją lubiłam. Ale to dawne czasy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu,
      wybacz, ale ZAWSZE, absolutnie zawsze można COŚ zrobić. Rekompensować sobie też nie możesz? Ani myśleć o tym, że jest jak jest, ale dzięki temu, że masz pracę, zarabiasz, możesz potem zrobić coś miłego, utrzymać rodzinę, dbać o siebie nawet w małej sprawie?
      Z tym "nie mogę", "nie da się", "to niemożliwe" , jest tak że póki tak myślimy i podchodzimy do życia to absolutnie mamy rację. Rzeczywiście się nie da... Bo te przeszkody, tak samo jak etykietki o świecie ludziach i naszych możliwościach są głównie w naszej głowie. Dopóki ich nie ruszymy i nie zaczniemy myśleć inaczej, nic się nie zmieni.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Staram się rekompensować, ale ta praca kosztuje mnie za dużo nerwów... Pracuję na uczelni a to zajęcie, które nie kończy się o 15 ale trwa cały dzień. A to zajęcia, zaliczenia, a to artykuł trzeba napisać, a to coś policzyć na wczoraj... Wiem, że marudzę, ale byłabym skłonna zarabiać mniej (choć i tak kokosy to nie są), byleby tylko mieć więcej spokoju i prawdziwego czasu dla siebie. Najgorzej, że zupełnie nie wiem, co mogłabym innego robić...

      Usuń
    3. Kasiu,
      nie dam Ci recepty, bo jej nie mam, ale warto sobie do znudzenia zadawać to ostatnie pytanie. I szukać odpowiedzi, możliwości, wyjścia, okazji. Można poprosić o pomoc w burzy mózgów znajomych czy rodzinę w czasie długiego weekendu. Wypisać 50, nawet najbardziej absurdalnych możliwości. Spróbuj, nie zamykaj się na zmianę, zobaczysz jak to otwiera głowę i świat :) Powodzenia!

      Usuń
    4. Witaj, fajne rady, ale nie zawsze możliwe do spełnienia: ad.1 jest ok moja praca ma sens, ad.2 pracuję w szafie, co prezes nazywa szumnie open space, oprócz komputera i paru dokumentów nic się nie mieści, ad.3 usmiech i zyczliwość nie wracają, szanuje sie tylko tych, którzy są chamscy i najwięcej krzyczą, przestałam nawet pytać co słychać, bo albo usłysze milczenie albo odpowiedź taką, że odechciewa się nawiązywać relacje, ad.4 od dłuzszego czasu niczego juz nie oczekuję, pracuje tylko dla pieniędzy, mój entuzjazm i radość zniknęły w ciagu roku, choć długo się nie poddawałam i walczyłam o stworzenie "fajnego miejsca do zycia" ale pozdrawiam wszystkich optymistycznych :) nalezy wierzyć :)

      Usuń
  2. Cały dowcip polega na tym, żeby się zajmować sobą. Swoim życiem. Przeżywać je, być w pracy, być w miejscu. Zajmować się życiem. A tymczasem powszechna jest postawa - to bez sensu, wolę być gdzie indziej, niech ktoś coś zrobi, coś mi da, niech się coś stanie itp.
    Gdyby człowiek zajął się życiem, to miałby zajęcie. Po prostu. Zamiast chodzić do pracy i jak bezwolny automat bezrefleksyjnie przeczłapać dniówkę, potem tydzień, miesiąc itd.
    Nie wierzę, że jeśli przez 5 dni w tygodniu ktoś narzeka na swoje położenie i nie angażuje się w swoje życie, to nagle w weekend jest wolny, szczęśliwy, zadowolony z siebie, owocnie współżyje z innymi, cieszy się z tego, gdzie jest, z kim, co robi.
    Jak się nie umie, to się w weekend też nie żyje. Tylko od jego początku narzeka, że trwa za krótko albo tamto albo siamto. Zawsze się znajdzie powód do pomijania życia w życiu.
    Ludzie! Do życia! Do dzieła! Do pracy! Do łóżka! Do stołu! Do tańca! Do życia!
    Jest, jakie jest. Takie mamy i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację Małgosiu, to, że czekamy z niecierpliwością do piątku, liczymy dni tygodnia, godziny do wyjścia z pracy... to jest porażające. Z drugiej strony zawsze jest wybór i jeżeli nie chcemy i nic nie robimy w kierunku, żeby było inaczej to sorry.... Też byłam w tym klubie przez wiele lat... Teraz zmieniam.... Tablica : Work in progress czyli roboty drogowe tu i teraz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety w naszym kraju nie da się znaleźć tych 6 punktów, gdzie w pracy człowiek jest przedmiotem, a nie człowiekiem. Jest gorzej traktowany niż można sobie to wyobrazić. Z kimś starając się mieć dzisiaj dobre relacje wyjdziesz na tym gorzej niż Ci się to wydaje, bo każdy patrzy się na siebie, nie na to żeby z kimś się zaprzyjaźnić. Miliony polaków tak się rusza w pracy, że niewielu dożywa emerytury, bo trzeba zapieprzać za przeproszeniem, żeby jakoś wydolić u pracodawcy. Wiele osób w tym kraju też myśli o niedalekiej przyszłości, a jest to przyszłość od 10 do 10, bo jakoś trzeba wyżyć. Nie chce wyjść tutaj na pesymistę, ale staram się szukać jakiś dobrych aspektów naszego życia aczkolwiek strasznie ciężko jest je znaleźć. Więc postanowiłem zostać realistą i określam życie takim jakim jest, nie jest łatwo i człowiekowi pozostają tylko marzenia, które ciężko jest zrealizować. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo wiele w tym negatywnych przekonań. Ludzie są i dobrzy źli, raz bywa tak, raz inaczej. Z tymi wszystkimi "ciężko", "to trudne", "niewielu dożywa emerytury", "marzenia trudno zrealizować" trudno postrzegać świat pozytywnie. To przekonania ograniczające, nastawiające naszą percepcję i myślenie w określony sposób. Widzimy głównie to w co wierzymy. . Jeśli masz fokus na to co złe, na bank to zobaczysz. Jeśli postarasz się zobaczyć dobre strony, to je znajdziesz, co wcale nie oznacza, że tych złych już nie będzie wcale widać.
      Życzę pogody ducha! :) I czasem różowych okularów. Może nie będzie bardzo realistycznie, ale za to kolorowo, a to też się przydaje:)

      Usuń
    2. Rzecz w tym moja droga, że tych 6 punktów nie masz znajdować. Masz je sobie stworzyć i wypracować. Po prostu.

      Usuń
    3. Jest taki suchar: Polak mówi: mam pracę, której nie znoszę,mało zarabiam. Z żoną już dawno nic mnie nie łączy, chyba mnie zdradza. Dzieci pyskują. Na nic nie mam siły...
      Anioł Stróż słucha i zapisuje, po czym do siebie: Dziwne życzenia, ale zrobię co w mojej mocy.

      Czasami rzeczywiście człowiekowi się po prostu nie chce i ma zły nastrój, ale to też trzeba zaakceptować.Bywa różnie. W pracy też. Na wrednych współpracowników...jest sposób. Wyraźnie stawiać granice i nie przyjmować złej energii. W miarę możliwości wysyłać dobrą. Z tymi granicami np wobec szefa... To wiem, że kosztuje to trochę nerwów, ale dobrze robi na respekt wobec nas i stan konta :)
      A jeśli szef tych granic nie zdzierży...Jest tyle możliwości. Nigdy nie jest tak, że źle jest ciągle. Świat nie znosi próżni. Coś stracisz tu, zyskasz gdzie indziej.

      Usuń
  5. A ja się śmieję do tych wszystkich narzekaczy! Śmieję się też z nich! Z siebie też się śmieję, gdy narzekam! I do siebie śmieję się bez przyczyny.
    Widzę wielkie zdziwione "ślepia", które kierują na mnie narzekacze, gdy im powiadam: "a niech pan/pani o tym nie myśli, tylko zobaczy na ...... ( tutaj dowolne wskazanie pozytywnego stanu lub zdarzenia, z kontekstu lub bez..), a potem są dwa rodzaje reakcji: jedni jakby pękają i też się zaśmiewają, zaś inni uporczywie trwają przy swoim przekonaniu o tym, że jest na co narzekać, wtedy ja dopowiadam, że skoro pan/pani lubi narzekać, to na zdrowie - przynajmniej w tej chwili robi pan/pani to, co lubi! O!
    Nie wolno się skupiać na tym, co złe. Trzeba się skupiać na tym, co (nawet w złym) jest dobrego. I tym tropem kochani, tym tropem!
    Pozdrawiam wszystkich :) narzekaczy.pl :) również :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z Wami !!! Tylko pozytywnie i do przodu !!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Podobają mi się te punkty.
    Czasem myślę, że realizacja pierwszego: "Znajdź sens tego, co robisz" wystarczy :-)

    Jedynie przy relacjach mam wątpliwości, czy ich jakość naprawdę zależy od pojedynczej mnie....
    Mam duże wątpliwości. To, co do mnie należy, to unikać relacji, które są dla mnie uciążliwe. W pracy to dość proste - krótko, merytorycznie i koniec. No ale to nie są dobre relacje. Poprawne jedynie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale uśmiechnąć się możesz, prawda? Albo w kontraście: zawarczeć ;) Mamy wpływ na to, co po naszej stronie. To co robimy, jak reagujemy. A co drugi człowiek z tym zrobi, to już poza nasza sferą wpływu. Czasem to wiele zmienia. A nawet jeśli nie, to i tak róbmy swoje:)

      Usuń
  8. Tak, bardzo ważny jest punkt pierwszy: poczucie sensowności tego, co się robi. Nic tak nie przytłacza (przynajmniej jak patrzę z mojej strony) jak poczucie, że to, co się robi, to tak naprawdę duperele i nikomu niepotrzebna pierdoła. Takie wrażenie, że to, co się robi, zupełnie się nikomu nie przyda i świat sobie świetnie bez tego poradzi, że jest zwyczajnie głupie. To najbardziej potrafi wyssać energię. Dlatego ważne jest, żeby szukać pozytywów, popatrzeć na swoją pracę z innej strony, ot, tak jak ten woźny, którego wspomniałaś :) Dokłada swój kamyczek do podróży człowieka na księżyc :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)