Uwaga! Syndrom weekendu! Czy Ty też to masz?

/
11 Komentarzy



Przychodzi weekend, upragnione wakacje, a Ty zaczynasz czuć się źle. Boli głowa, dostajesz kataru, czujesz się zupełnie roztrzęsiony. Jesteś w raju, a czujesz się jakbyś trafił do piekła. To może być syndrom odstawienia pracy, czyli leisure sickness. 

Sprawdź czy też Ci grozi i co na to możesz poradzić. 


Zgodnie z badaniami przeprowadzanymi na uniwersytecie w Tilburgu, istnieje spora i stale powiększająca się grupa osób, która w czasie wolnym zaczyna uskarżać się na szereg dolegliwości fizycznych i psychicznych, w tym bóle mięśni, głowy, uczucie rozbicia, niepokoju, infekcje, a nawet kołatania serca i ucisk w klatce piersiowej, kojarzony z problemami kardiologicznymi. Dotyczy to szczególnie perfekcjonistów i ludzi bardzo mocno przeładowanych pracą.


Dlaczego niektórym "szkodzi" czas wolny? 

Żyjemy w czasach, kiedy pracować można właściwie bez przerwy. Komputer i telefon z dostępem do internetu są zawsze w pogotowiu. Na plaży czy w kawiarni, w pociągu czy na pokładzie łodzi, możemy być zawsze on line. 

Prowadzi to do sytuacji ciągłego stymulowania naszego układu immunologicznego i zachwiania równowagi w sytuacji kiedy decydujemy się świadomie lub z przymusu zająć czymś innym niż pracą. 


Pod presją: adrenalina i kortyzol


Długotrwały stres, którego doświadczamy zmagając się z wyzwaniami, czy nawet kochaną, ale wymagającą pracą,  podwyższa poziom hormonów  stresu: adrenaliny i kortyzolu. To z kolei prowadzi do sytuacji, w której system immunologiczny pracuje na pełnych obrotach

Adrenalina ma "złą prasę", ale jest nam niezbędna, ponieważ chroni przed niebezpieczeństwami, daje nam motywację, pomaga myśleć konstruktywnie, działać szybko i skutecznie, dotrzymywać terminów i wykonywać pracę nawet pod dużym obciążeniem. 

Problem powstaje wtedy gdy żyjemy pod wieczną presją, nie dając naszemu ciała szansy na odpoczynek od ciągłego uwalniania adrenaliny, albo gdy jest jej za dużo. 


Gdy stres ustępuje i włączamy tryb "odpoczynek" intensywna praca systemu immunologicznego stabilizuje się. Adrenalina spada i mówiąc obrazowo, organizm idzie spać, wycisza się, a rośnie nasze ryzyko infekcji.


Pracujesz w weekendy? Zabierasz pracę do łóżka? Zastanów się czy warto. Odpoczynek to nie luksus, a konieczność. 


Do czego prowadzi życie w ciągłym stresie?

Syndrom „choroby czasu wolnego” ma ścisły związek ze stresem i z brakiem codziennej regulacji jego poziomu. Ludzie przeciążeni pracą, wieloma obowiązkami, ambitni ponad miarę, perfekcjoniści, którzy wszystkiego muszą dopilnować, znajdują się na prostej drodze do wypalenia zawodowego. 

Czas wolny nie stanowi dla nich odpoczynku - raczej trudną przerwę w szalenie wciągającej aktywności. Nie dysponują oni trybem "stop", dlatego ich samopoczucie i kondycja fizyczna w czasie wolnym pogarsza się zamiast polepszać.

Cierpią na tym nie tylko oni, ale także ich otoczenie. Bywają koszmarnie drażliwi, kłótliwi, obrażają się o byle co. Rodzina nie ma lekko. Długotrwałe działanie w trybie braku odpoczynku, na granicy wypalenia, może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych ( rak, zawał serca, choroba wrzodowa żołądka), a  także niszczyć związki z bliskimi. Tak rozpadają się przyjaźnie, miłości czy małżeństwa. 



Jak uniknąć problemów z odstawieniem pracy i wypalenia?


Absolutną podstawą jest profilaktyka i nie odkładanie odpoczynku na wieczne nigdy. Minimum raz w roku należałoby zadbać o wakacje trwające dłużej niż 12 dni. Dopiero po takim czasie nasz poziom stresu zaczyna się stabilizować, a organizm naprawdę odpoczywa. 

Nie musisz jednak czekać tak długo. Każdy weekend to okazja do tego, aby złapać dystans i uspokoić organizm. Jeśli już w sobotę rano dopada cię potrzeba włączenia komputera i sprawdzenia maila, jeśli całą niedzielę myślisz o poniedziałkowym spotkaniu, o odpoczynku nie ma mowy. 

Antidotum na zawodową "bieżączkę" jest przebywanie w otoczeniu przyrody i ruch fizyczny. Już 20 minut dziennie pomaga przerwać zaklęty krąg myślenia w kółko o zawodowych obowiązkach i analizowania tego co jest do zrobienia.

Umysł opiera się zmęczeniu przez 5-10 minut, ale sesja zumby, bieganie czy szybki spacer sprawią, że w końcu wpadniesz w rytm kroków i przestaniesz myśleć. 

Redukcję stresu należy wpisać w swój grafik tak samo jak każdy inny zawodowy obowiązek. 

Oddech i poszukiwanie równowagi ( także dosłownie) pomaga porządkować nasz mózg.


Jak pracować zdrowiej?

Możemy zadbać o swój odpoczynek jeszcze w czasie tygodnia pracy. Regularne przerwy w aktywności mogą pomóc organizmowi pozbyć się stresu, poprawić koncentrację i zapobiec problemom z leisure sickness w czasie wolnym.

Za każdym razem kiedy skończysz coś co robisz, nawet małą, niezbyt istotną rzecz: odpocznij!  Wstań, pospaceruj, zrób kilka skłonów.  Rozciągnij się, spróbuj wyczyścić głowę, zaczerpnąć świeżego powietrza lub po prostu wziąć kilka głębokich oddechów. Już takie błahe czynności przyczyniają się do redukcji stresu i pomagają dojść ciału do równowagi. 

Bardzo ważne jest także oddychanie. Ćwiczenia oddechowe przyczyniają się do naturalnego obniżenia poziomu napięcia i stabilizują nasze emocje. 

Dbanie o higienę pracy i czasu wolnego to inwestycja w przyszłość. Kapitał, który na pewno nam się przyda.


Jak odpoczywać, żeby odpocząć?

Zanim weekend się zacznie, zastanów się nad tym czego najbardziej Ci potrzeba. I zaaplikuj to sobie tak, jak się aplikuje konieczne lekarstwo. Więcej informacji znajdziesz TUTAJ. 

Dbaj o siebie! Kto inny miałby to zrobić?



Podobał Ci się ten tekst? Podziel się swoją opinią, prześlij znajomym! :) 






Zobacz również

11 komentarzy:

  1. Ten syndrom to kłopot ludzi, którzy pracują w tzw. wartości dodanej. W całej nadbudowie sprzedażowej, administracyjnej, organizacyjnej. Oni z tym smartfonem w nocy o północy żyją symbiotycznie. Człowiek, który coś wytwarza, nie stoi w takim rozkroku. On bierze się do pracy, wykonuje ją i kończy. Siłą rzeczy musi odpocząć. Na bieżączkę cierpią ci, którzy nic nie tworzą, ale projektują i organizują.
    Czy wyobrażacie sobie szewca albo piekarza na plaży? Jeden klepie fleki, drugi kręci zaczyn? Nie. Oni mają pracę w pracy. A potem idą do domu i nie pracują.
    To człowiek XXI, którego nie ogranicza nic :) heheheh, chce wszystkiego więcej, więc i więcej musi oddać. To i zasuwa z laptopem na wczasy.
    Czas wrócić do podstaw. Z klikaniem nie da się żyć. Chociaż niektórym się wydaje, że z klikania tak....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wypowiem się, bo żyję z klikania, to moja praca. Wielu takich, więc tym bardziej zgadzam się z Tobą, że potrzebujemy wracać do podstaw: dzielić czas pracy i czas odpoczynku, koncentrować się także na rzeczach, które wymagają innego rodzaju skupienia. Kiedy pieczesz chleb czy zagniatasz ciasto, jesteś TUTAJ. Kiedy głaszczesz dziecko, głaszcz i bądź tylko w tej chwili. Wtedy jest łatwiej.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. I to jest sedno. Obecność i uważność. Koncentracja. A nie łapanie dziesięciu srok za ogon.
      Ja mam zwyczaj, że nie odbieram telefonów po określonej godzinie lub podczas pracy. Nawet jeśli są to telefony z pracą związane. Robię zadanie i o tym myślę. Jak nie będę się rozpraszać telefonem, szybciej skończę i mogę wtedy na przykład oddzwonić. Jeszcze nigdy nic się nie stało. Nic nie przepadło, nie zepsuło się. Stawiam po prostu granice.
      Moja koleżanka (po tym samym fachu) ma inną receptę - wszystko łapie, wszystko wpuszcza, a potem włosy rwie z głowy. Ale mówi, że jak nie odbierze telefonu na przykład, to potem klient może nie zadzwonić, że się zniechęci, nie zadzwoni drugi raz.....
      Nic bardziej mylnego.
      W ten sposób ja rządzę swoją pracą, a nią rządzi jej praca.
      No cóż.
      Takie temperamenty.
      I która z nas odpocznie?

      Usuń
  2. Mnie często boli głowa w wolne.., wstaję w sobotę i widzę, ile sprzątania, zaległości z całego tygodnia, zakupy... Staram się od jakiegoś czasu zakupy robić w piątek i część porządków. Głowa mnie boli też gdybym dłużej pospała, tak reaguje mój organizm. Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu,
      tym bardziej planuj odpoczynek.
      Jeśli cały tydzień praca, a potem sobota i jawi nam się TONA obowiązków i zaległości, to głowa ma od czego boleć.
      To taki sygnał: zastanów się nad tym :)

      Usuń
  3. Oj, to widzę, że ja mogę być spokojna... Bo ja nie mam weekendu. Żadnego syndromu ostawienia pracy. Nawet w weekendy coś tam zazwyczaj robię. Eh, no takie życie. Czasem trzeba. Ale bywa i tak, że czasami mam całe tygodnie wolne. No i wtedy nie mam problemu z syndromem odstawienia. Odpoczywam sobie, na luziku żyję, nie przejmuję niczym. Pięknie jest.

    OdpowiedzUsuń
  4. Elizabeth: Małgosiu, jak dobrze jest czasami po prostu BYĆ, tak jak pies, kot, różą....to takie cudne uczucie

    OdpowiedzUsuń
  5. Najgorze jest wtedy kiedy pracuje się 24/7. Raz pracujesz na zmianę 6.00-14.00, albo 22.00-6.00 dni Ci się plączą. Nie ma weekendów i nie ma upragnionego piątku, bo którym mamy 2 dni wolnego. Wszystko jest w takim chaosie, że nie wiadomo kiedy zwolnić, a kiedy przyspieszyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie człowiek musi mieć jakąś odskocznię od pracy, musi naładować baterie. Bardzo mi się podoba Twój pomysł aby już w ciągu dni pracujących relaksować się po każdym wykonanym zadaniu, ja preferuję tutaj krótki spacer dotleniający mózg oraz krótkie rozciąganie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba :) Też pozdrawiam!

      Usuń
  7. Jakbym czytała o sobie. Tyle że w moim wypadku ten syndrom doprowadził mnie do momentu w którym nie panuje nad swoimi życiem... Byłam w ciągłym biegu i wyczerpałam swój organizm do zera. Teraz trudno mi się pozbierać. Nerwy i lęki biorą górę. Spadek odporności, problemy zdrowotne - wszystko przeżyłam. I dalej walczę. Nie jestem sobą... Rada dla wszystkich - znajdźcie czas na odpoczynek żeby nie było za późno... Zapędzić się w kozi róg jest łatwo. Niestety wyjść z niego to już sztuka :(

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)