Sztuka wyboru: o tym, że nie można mieć w życiu wszystkiego

/
22 Komentarzy


A nawet jeśli można mieć wszystko, albo prawie wszystko, to nie warto. Stare indiańskie przysłowie mówi, że jeśli stoisz jedną nogą w łódce, a drugą w kajaku, to niechybnie wpadniesz do rzeki. Jeśli masz za dużo pragnień, to czegokolwiek byś nie dostał, jak wiele byś nie miał i tak nie będziesz syty. 


Żyjemy w dziwnych czasach.  Takich,  w których trawa jest zawsze zieleńsza u innych. Może zawsze tak było, tylko teraz wokół tyle pokus, tyle pragnień, które są możliwe do urzeczywistnienia, tyle okazji, które aż proszą się, aby je wykorzystać. 

Problem w tym, że przecież nie możesz być wszędzie. Nie da się zrobić wszystkiego. Nie można mieć ciastka i zjeść ciasta. Życie wymaga TU i TERAZ. Życie to sztuka wyboru. 


Dlaczego boimy się, że coś nas ominie?

Zrozumiałam to, kiedy zostałam matką i zaczęłam obserwować inne dziewczyny. Ten głód wrażeń, tą niestygnącą nigdy potrzebę parcia ciągle do przodu, ten strach, że wypadnie się z obiegu, że tego czasu, który dziecko "zabiera" już nikt nie wróci. Obawa, że coś się traci, mimo, że tak dużo się dostaje. Tak wiele z nas to ma. U kołyski, przesypując piasek na brzegu piaskownicy, pchając wózek przez pusty park, gdy inni walczą, gdzieś tam, w szklanym wieżowcu o lepszą przyszłość matki korporacji. 

Nie jest to jednak absolutnie przypadłość kobieca czy matczyna. Faceci doświadczają jej również i widzę, że niektórzy nie wyrastają z tego nigdy. 

Jeszcze awans, jeszcze nowe auto, jeszcze narty, bieganie, skok na spadochronie, podróż stopem po Afryce, a potem to zobaczę. Może kiedyś. Dorosnę. Zatrzymam się. Stanę w miejscu i pooddycham. Wtedy odpocznę, będę syty swoim życiem. Tylko jeszcze mam tyle do zrobienia, do spróbowania. 

Im więcej lat, tym głód większy. I strach łapie za gardło, bo a nuż, bo za rok będzie za późno, bo może to jeszcze nie ta, bo może nie zdążę...


Nie da się być wszędzie, nie da się zrobić wszystkiego


Trzeba to któregoś dnia przyjąć. Najlepiej na progu dorosłości. Uznać, że nie da się przeżyć dziesięciu żyć w jednym. Być w 4 miejscach na raz. Trzymać 30 srok za ogon. Nie da się. 


Wielu rzeczy doświadczysz, ale wszystkich nie warto. 

Im szybciej pogodzisz się z ograniczeniami, im mniej pozwolisz strachom i tęsknotom mieszać w swoim życiu tym łatwiej Ci będzie pogodzić się z tym, czego już nie będzie. 


Tego już nie zrobię


Nie polecę w kosmos. Raczej nie. Nie zostanę gwiazdą sceny, ani nie wystartuję na olimpiadzie. Już nie. Tyle rzeczy już mnie nie spotka, trudno. 

Kiedy decydowałam się na dziecko, wiedziałam, że kilka drzwi się przede mną otworzy, ale kilka także zamknie. Przez parę lat będę potrzebna dziecku. Nie porzucę siebie, ale także nie zrobię tego wszystkiego, co mogłabym zrobić gdybym dziecka nie miała. Będzie ktoś jeszcze poza mną. I chcę mu z siebie dać tyle ile potrzebujemy oboje. 

Kiedy dopada mnie żal, że nie mam tego, czy tamtego, że nie zrobiłam i nie robię rzeczy, których doświadczają inni, wtedy łapię się nitki mojego życia i przędę historię o TUTAJ. Opowieść, w której jestem przecież szczęśliwa, chociaż nie mam wszystkiego. Wiem, że gdziekolwiek bym nie była zawsze istniałoby coś, za czym mogłabym tęsknić. Tak już jest. Rodzimy się głodni i głodni kończymy. 


Jak wybierać, żeby nie żałować?

Czy wiesz co jest dla Ciebie naprawdę ważne? Jakie elementy Twojego życia są fundamentem,  szkieletem tej konstrukcji, bez czego nie wyobrażasz sobie istnieć, egzystować?  Czy masz świadomość tego jaką cenę przyjdzie Ci zapłacić za twoje wybory? Czy możesz się z tą ceną pogodzić? Czy stać Cię na to? Czy jesteś świadom, świadoma? 

Życie, dobre, świadome życie to nie rollercoaster. Nie będzie w nim wszystkiego, chociaż doświadczysz nagłych zwrotów akcji, czasem krzykniesz z radości, albo ze strachu. 

Czy dojrzałeś już do tego, aby wybierać ze świadomością, że życie to nie serial, ani opera mydlana? 

To daje spokój. Wielki spokój. Wszystkiego nie będzie, ale będzie bardzo dużo. Jeśli dobrze wybierzesz, to wystarczy. W zupełności wystarczy. 

Goethe pisał, że to co ważne, nie może być na łasce tego, co błahe. Czy wiesz, jaka NAPRAWDĘ jest twoja hierarchia ważności? 

Czy potrafisz porzucić nostalgiczny smutek, który każe Ci pochylać się nad tym czego nie masz i docenić wreszcie to co masz?

Czy to już ten czas?




Jeśli tekst jest dla Ciebie ważny, jeśli Cię poruszył, zostaw ślad, że byłeś i podaj dalej. Dziękuję:) 





Zobacz również

22 komentarze:

  1. Odkąd policzyłam, że wszystkich książek na świecie nie zdołam przeczytać i wszystkich ludzi poznać, przestałam gnać i bez wyrzutów sumienia czytam KOLEJNY RAZ ulubioną książkę i spędzam czas z ulubiona osobą kosztem "zdobywanie świata".

    OdpowiedzUsuń
  2. Uświadomienie sobie tego jest uwalniające. Cudowne. Mnie to olśniło, gdy byłam w Paryżu z rodziną. Nie można było oglądnąć przecież wszystkiego. Gnanie za tym, by ... "zaliczyć" i Luwr i d' Orsay i Wieżę Eiffela, pola marsowe, elizejskie, Montrmartre...Plac Pigalle, wprowadziłoby nerwowość, oddaliłoby nas od siebie w tej podróży, odebrałoby jej sens. Gdy to zrozumiałam, wybrałam d'Orsay z córką, chłopaki poszły sobie poleżeć na polach elizejskich w tym czasie, a wspólnie wybraliśmy się na Wieżę.... I było pięknie. Wszyscy zadowoleni, nikt nie spięty, wolność i radość. I z wyrzutami sumienia też się rozprawiłam.
    To jest dla mnie takie wspomnienie porządkujące.
    Przypomina mi właśnie o tym, co napisała Małgosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! a na wakacjach to już całkiem niezbędna umiejętność. Inaczej zapomina się po co się tam naprawdę pojechało:)

      Usuń
  3. A najważniejszy jest wybór KIM BYĆ. Jak to mamy za sobą, pozostałe wybory są już naturalne i w większości prawidłowe. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że wiele osób na samym początku swojej zawodowej kariery myśli, że uda im się zdobyć wszystko to, na posiadanie czego tylko mają ochotę. No ale niestety... Okazuje się, że czasem by zdobyć coś, z czegoś innego należy, a wręcz trzeba zrezygnować. Wtedy bańka mydlana pęka. Wiele osób oburza się, że im nie wyszło. A życie to sztuka wyboru, sztuka kompromisów. Wybierajmy to, co lepsze, a będziemy zadowoleni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! I dodałabym tylko, że zrezygnować, to wcale nie oznacza przegrać!

      Usuń
  5. Trudny temat w jednym aspekcie: talentów. Bo tu wybrać jedną ścieżkę bywa cholernie trudno... a balansowanie pomiędzy pół nogą w jednym, pół nogą w drugim a ramieniem w trzecim - bywa frustrujące i satysfakcjonujące jednocześnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa, że to wychodzi, bywa, że się da łączyć. Póki nie macie uczucia jakiegoś mentalnego szpagatu, to jest ok :) Można też uznać, że czegoś będzie mniej, że będzie hobby, rozrywką, talent się wtedy nie zmarnuje, a nie wymaga to aż takich poświęceń.

      Usuń
  6. Na szczęście jestem minimalistką i mam umiejętność cieszenia się z tego co mam. Oczywiście w głowie mam sporo "zamiarów",planów ale nie ma parcia i kiedy "to" się zdarzy dziękuję ...wszystkim dziękuję, no nie dosłownie. :) Dzięki za kolejny super temat. Elżbieta.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo, bardzo dobry tekst...

    OdpowiedzUsuń
  8. Żyjemy w kulturze niedosytu i zalewu informacji. W takich warunkach niekiedy można zagubić siebie i swoje wartości, dlatego warto skupiać się na tu i teraz, na drobiazgach, na sobie. Bardzo łatwo można ulec pogoni za ... czymś, za kimś, a z wszystkich stron - reklama, telewizja, radio, filmy, billboardy, internet - krzyczą nigdy dość! To nigdy dość można odnieść do kupowania kolejnych gadżetów, pięcia się po szczeblach kariery, ale też do myślenia o sobie, bo nigdy dość dobra, nigdy dość mądra, nigdy dość piękna etc.

    OdpowiedzUsuń
  9. a co zrobic gdy sie uswiadomi ze zle sie wybrało? jak sie pogodzic z tym ? ze nie mozna miec juz tego czego sie pragnie jak powietrza? ze za pozno sie sobie to uswiadomiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy,
      czasem można, tylko niekoniecznie tą najczęściej uczęszczaną ścieżką. A czasem się trzeba pogodzić z tym, że jest za późno. Nie ma człowieka na ziemi, który by nie wybrał kiedyś źle. Czasem trzeba odbyć żałobę po tej stracie. A czasem da się ją wypełnić czymś innym i to też jest droga. Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Dla mnie ważne było uświadomienie sobie, że choćbym nie wiem co robiła i jak bardzo pochylała się nad przeszłością, to jej nie zmienię. Ani złych decyzji, które podjęłam ani doświadczeń przez które musiałam przejść. Czasem wspominam i myślę o tym co było, jednak moje nastawienie się zmieniło, gdyż staram się z przeszłości wyciągać naukę na drogę, która przede mną.

    Wielu rzeczy już nie doświadczę, nie zmienię i nie osiągnę. Ale mogę doświadczyć innych, także cennych. To kwestia wyboru widzenia połowy pełnej szklanki wody. Nie mówię, że jest łatwo ale jednak da się.

    Dziękuję za każdy wpis Małgosiu. Ta przestrzeń tutaj jest tak bardzo potrzebna!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję , tekst to ważny i potrzebny. Mnie też. Mam nadzieję, że i mnie zainspiruje być coś w życiu zmienić na lepsze.
    Pozdrawiam serdecznie. J.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciężki temat, pięknie napisane.Staram się, staram.Nie żyć przeszłością i przyszłością.Nie zadawać sobie pytań co by było gdybyam...które zadawałam sobie co dzień przez kilka lat.Nie myślec czego mi jeszcze brakuje i kompletować to jakby świat się miał kończyć.Nie gnębić się co powinnam zrobić, jaką drogę podjąć, bo chciałabym to i to i tamto jeszcze.A tak na prawdę czego chcieć więcej kiedy ma się cud nad cudem maleńki i świetnego męża.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję za ten tekst. Jestem w takim miejscu "na rozdrożu" takie przemyślenia, obiektywizm były mi potrzebne, żeby spojrzeć na siebie i swoje życie z boku aby właściwie wybrać drogę. Dziękuję Małgosiu nie tylko za ten ale i za wiele innych inspirujących, mądrych tekstów. Jesteś wyjątkową osobą, pozdrawiam serdecznie! :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurcze... To straszne, jestem tego świadoma a mimo to nie potrafię się od tego pędu uwolnić. Przez to nawet w niedzielę jestem spięta, myślę co mam do zrobienia, posprzątania a efekt jest taki że wciąż jestem nerwowo wykończona, spięta i niezadowolona z siebie. Ufff... Mądry tekst. Bardzo mądry.

    OdpowiedzUsuń
  15. A mnie wczoraj zaskoczył mój Mąż, kiedy to będąc w muzeum chciałam pójść do domu, chociaż obejrzeliśmy DOPIERO połowę drugiej wystawy, i poszliśmy - tak po prostu :) Mąż tylko dodał, że sobie jeszcze sam tam wróci, bo jeszcze tyyyle do obejrzenia ;) Ale dla niego to jest ważne i interesujące, dla mnie już niekoniecznie. Mam mądrego Męża :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lekarstwem na smutną melancholię, na moją przeciąganą już w miesiące tęsknotę za tym co się już nie wydarzy, jest samodyscyplina, a o to ciężko, ale pracuję nad tym. Małgosiu znasz przepis na to powściąganie się w sobie?

    pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)