Pieszo do sukcesu. Wszyscy wielcy to robili. Czemu Ty też powinieneś?

/
19 Komentarzy


Wszyscy wielcy używali nie tylko głowy, ale i nóg.  A nam, nie wiedzieć czemu, ubzdurało się, że rozwiązania przychodzą do nas, od siedzenia na tyłku. 


Gdybyś miał okazję spotkać Beethovena, Goethego, Dickensa, Darwina czy Steva Jobsa, pewnie zabraliby Cię na spacer. Pisze o tym Andrew Tate, pisarz i naukowiec, który świetnie sprawdził całą teorię. Twórca Apple, był znany z tego, że włóczył się po całej okolicy, nie szczędząc nóg. Z pewnością nie robił tego, aby oszczędzić na paliwie. 

Zaglądając w zakamarki historii, możemy dowiedzieć się, że wiele wybitnych umysłów, wspierało się spacerowaniem jako remedium na twórczą niemoc, sposób na kontemplację, szukanie rozwiązań i znajdowanie drogi do samego siebie. Jobs lubił także prowadzić spotkania w czasie marszu. Czy jest w tym przypadek? Nie. 

Jeśli chcesz być skuteczniejszy, szybciej i efektywniej myśleć, pracować, rozwijać swoje kompetencje i zdrowiej żyć, powinieneś codziennie chodzić na własnych nogach. Dlaczego warto spacerować? 

Są ku temu co najmniej trzy powody. 


1. Chodzenie podnosi twoją kreatywność

Jest tu zupełnie naturalne i oczywiste. Ciało wprawione w ruch to ciało, które samo szuka rozwiązań. W przeciwieństwie do tego, które aktualnie siedzi i rusza.. wyłącznie głową. Sztywne, nieruchome ciało = sztywny i mało skuteczny mózg. Chcesz pchnąć do przodu swoje sprawy, sprawić, że coś wreszcie się zmieni? Rusz z miejsca. Dosłownie. 

Dlaczego warto się ruszać? Będziesz bardziej kreatywny!

Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi na Stanford University, kreatywność osób, które aktualnie są w ruchu, wzrasta o ponad 80%, i pozostaje na wysokim poziomie, nawet po zakończeniu spaceru. Za każdym razem, kiedy czujesz, że nie masz pomysłów, kiedy głowa jest pusta, a panika skrada się do drzwi, wyjdź. Dziesięciominutowy spacer, czy godzinna przebieżka sprawią, że dosłownie i w przenośni, wrócisz do swoich zajęć jako inny człowiek. 


2. Chodzenie podnosi twoją skuteczność

Jeśli działa na kreatywność, to działa także na efekt końcowy twoich wysiłków. Nie ma większej zbrodni na efektywności niż na siłę, wbrew ciału, umysłowi i zdrowemu rozsądkowi, upierać się przy pracy, gdy nic nie przychodzi do głowy. Planuj, działaj, odpoczywaj, a gdy czujesz, że umysł jest zmęczony i działa jak źle naoliwiony zawias, idź pochodzić.  

Cały system pracy, w wielu współczesnych firmach działa na zasadzie zmuszania się do wysiłku. Wysiłku, który ani nie jest skuteczny, ani przyjemny, ani nawet efektywny. Działamy jak drwal z kawału. Rąbiemy drewno, a nie mamy czasu naostrzyć siekiery. Przecież ostrą pracowałoby się znacznie szybciej, lepiej i przyjemniej! 

Chodzenie jest jak ostrzenie umysłu. Sprawi, że będzie cięty jak brzytwa i migiem upora się z tym, z czym w innym stanie męczyłby się godzinami. 

Chodzenie ułatwia porozumienie się. Ramię w ramię jesteście partnerami, a nie przeciwnikami. 


3. Chodzenie pomoże Ci się dogadać, rozwiązać konflikty, nie tylko wewnętrzne

Tak Jobs, jak i Mark Zuckerberg praktykowali spotkania w ruchu. Konwersacja w czasie spaceru, chodzenia, jest znacznie ciekawsza, mniej stresująca i znacznie bardziej naturalna niż ta, gdy siedzimy po dwóch przeciwnych stronach stołu, w otoczeniu ciężkich ścian. Nie jesteśmy przeciwnikami, ale idziemy ramię w ramię. To zupełnie zmienia punkt widzenia i podejście do wspólnej relacji! 

Jeśli jesteś z kimś w konflikcie, albo masz trudne, mało wdzięczne tematy, o których trzeba wreszcie porozmawiać, weź partnera rozmowy na spacer. Oboje będziecie bardziej rozluźnieni, oboje kreatywniejsi, każdy z Was poprawi swoją skuteczność i bardzo prawdopodobne, że to, co do tej pory wydawało się patem bez wyjścia, zmieni całkiem swój kształt i okaże się raczej bułką z masłem. 

Chodzenie obniża także poziom stresu -  więc jeśli bardzo denerwujesz się przed ważnym wydarzeniem, egzaminem, nie możesz opanować drżenia głosu i nóg, koniecznie wyjdź pochodzić. 



A jak już skończysz swój spacer, poleć ten tekst znajomym, których trudno oderwać od biurka. Na pewno ich zainspirujesz :)
Dziękuję :) 





Zobacz również

19 komentarzy:

  1. Odeszliśmy bowiem od własnej natury.
    Kiedyś, gdy człowiek miał wszystkiego po kokardy, to po prostu szedł " się przejść".
    A teraz tonie w gadżetach elektronicznych.
    Polecam "iść się przejść", zrobić po drodze zakupy i wrócić do domu, a następnie upiec ciasto. Spacer, a potem twórcze i wymierne działanie - upieczenie ciasta.
    To dopiero ostrzy zmysły. Wyzwala endorfiny, podnosi serotoninę, a zatem uodparnia i wzmacnia. I daje przyjemność. A bez tej ani rusz.
    Tak naładowani możemy wrócić do pracy, do problemy, dylematu... itp... I zobaczymy tam co innego niż przed wyjściem.
    Gośka - no masz rację kobieto, masz rację. :) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się, bardzo :-)
    W życiu rodzinnym też się sprawdza. Gdy chcę dobrze, blisko spędzić czas ze swoim dzieckiem, proponuję spacer. I to się udaje. Idziemy, rozmawiamy, nie czuję presji, by było poważnie, mądrze, wychowawczo. Po prostu idziemy razem na spacer i rozmawiamy.
    To jest szczególnie ważne, gdy mamy więcej niż jedno dziecko. Iść na spacer z jednym dzieckiem. Ja i ty.
    Bo spacery rodzinne to zupełnie inna bajka :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawda! Podpisuję się czterema! Dodam jeszcze, że na mnie równie inspirująco, co chodzenie, wpływa jazda samochodem. Wiele dobrych pomysłów wpadło mi wtedy do głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chodzenie to podstawa! Przecież powtarzając sobie materiał na klasówkę najlepiej sobie dreptać, gdy się nad czymś bezustannie myśli, a skutku brak - też trzeba się przewietrzyć, gdy chcemy porozmawiać o czymś ważnym, także najlepiej wyjść na zewnątrz - wtedy pozostaje tylko relacja i neutralne otoczenie, żadnych skojarzeń z codzienną przestrzenią, więc też nie ma schematów, które kojarzą się ze znanym pomieszczeniem (na przykład :) ).
    W długą Kochani! I tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W szkole, gdy się uczyłam to jak musiałam coś "wykuć", lub miałam nerwy, to chodziłam po pokoju, a nawet mieszkaniu (gdy byłam sama). Pomagało to mi w skupieniu się, inaczej nie dałabym rady, bo nerwy "skupiały" mi się w nogach dosłownie. Nie wiem czy inni też tak mają..., pewnie nerwowa jestem..:) Ewka

    OdpowiedzUsuń
  6. Wczoraj odnalazłam ten blog i bardzo się z tego cieszę!
    Właśnie skończyłam 20 lat i zaczynam uświadamiać sobie wiele spraw związanych z byciem kobietą. Przede mną do podjęcia trudna decyzja dotycząca mojego związku.

    Znalazłam na tym blogu kilka ciekawych pozycji, jak "Biegnąca z wilkami" czy książki Katarzyny Miller, nie mogę doczekać się lektury.

    Myślę, że ten blog wniesie dużo do mojego życia. Przeczytałam już kilka postów i są one dla mnie niewygodne-i dla mnie to jest ich największa zaleta. Poruszają tematy, których istnienie starałam się spychać do podświadomości, ignorować, udawać, że nie istnieją.

    Dziękuję, dziękuję, dziękuję!

    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie pozdrawiam:) Trzymam kciuki za wygodne i niewygodne odkrycia:)

      Usuń
  7. Generalnie chodzenie, zmiana aktywności to remedium na pusta głową i skuteczny sposób na zmianę torów myślenia. Nie wiem tylko kto wymyślił mit "wkuwania", czyli siedzenia na zadku godzinami w celu osiągania życiowego powodzenia, zdawania egzaminów itp. To był ktoś, kto bardzo nie lubił ludzkości i życzył jej jak najgorzej;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podpisuje się i całkowicie się zgadzam. Jak mam problem to mnie nosi, trochę biegami i wtedy wszystko samo układa się w głowie i okazuje się najczęściej ze nie taki diabeł straszny, ze wszystko da się ułożyć. W zimie trochę opuściłam się z bieganiem,wylazł len, ale systematycznie jestem na basenie i w saunie przynajmniej 2 razy w tyg. I tam się tez inaczej myśli, mylenie podczas pływania a potem sauna i fizyczny relaks umysłu, polecam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Od jakiegoś czasu odkryłam, że ruch to najwspanialsza rzecz na stres i niemoc. Zgadzam się z tym co napisałaś. Bywa, że kiedy jestem "nieruchowa' z przyczyn ode mnie nie zależnych czuję, że cholernie mi się chce wstać ,iść, ćwiczyć ..to jak narkotyk, muszę bo inaczej czuję, że nic nie zrobię dalej. I to jest fajny nałóg! Szkoda, że tak mało ludzi o tym wie, zwłaszcza młodzi, którzy narzekają na wszystko i nie widzą lub nie chcą widzieć jak mało trzeba by było lepiej. Pozd. Ela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu,
      możesz im pomóc się dowiedzieć :) Przycisk udostępnij pod postem :)

      Usuń
  10. Przepraktykowane:) Zaczęło się od tego, że kilka lat temu szukałam sposobu na stres. I odkryłam, że można go "rozchodzić". Pomogła mi to odkryć Afonia - bohaterka filmu J.J.Kolskiego. Teraz "rozchadzam" wszystko: szare myśli, pustkę w głowie, brak entuzjazmu i lenistwo.Działa na wszystko. Otwiera głowę i oczyszcza. Dla mnie chodzenie to najtańszy i najzdrowszy antydepresant. Pozdrawiam - Małgośka

    OdpowiedzUsuń
  11. Ruch w ogóle to antydepresant. Do tego najtańszy, najłatwiej dostępny i zawsze !!!!! pomaga. A niektórym tak trudno tyłek ruszyć. Aż dziw bierze niestety.
    Marsz marsz marsz:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem "łazikiem" od lat, ale dopiero ten artykuł uświadomił mi, że spacery są takie terapeutyczne i twórcze :). Dziękuję za wszystkie Pani artykuły - bardzo lubię tu wracać :). Tak więc recepta na każdy dzień - lekturka manufakturki i spacerek :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Właśnie dziś po przeczytaniu samego nagłówku do tego posta, stwierdziłam, że muszę iść na spacer,a nie ciągle siedzieć i wozić swoje 4 litery samochodem ;-) Zrobiłam to i potem rzeczywiście lepiej mi się działało i więcej zrobiłam. Bardzo efektywny dzień miałam :-) To działa !!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. "Cały system pracy, w wielu współczesnych firmach działa na zasadzie zmuszania się do wysiłku. Wysiłku, który ani nie jest skuteczny, ani przyjemny, ani nawet efektywny. Działamy jak drwal z kawału. Rąbiemy drewno, a nie mamy czasu naostrzyć siekiery. " - Bardzo dobrze napisane właśnie tak wygląda dzisiejszy świat. Jestem osobą, która pracuje fizycznie i strasznie mnie to irytuję jak człowiek jest traktowany przedmiotowo, nie jesteś człowiekiem dla pracodawcy tylko przedmiotem, nic więcej. Jest to śmieszne a wręcz żałosne do czego prowadzi dzisiejszy tok myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  15. a ja się niestety na spacerach kilka razy porządnie pokłóciłam...

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)