Od jedzenia humor się zmienia. Top 10 produktów, które poprawiają nastrój.

/
13 Komentarzy


Człowiek działa trochę tak, jak maszyny, które sam wymyślił. Jeśli paliwo jest marnej jakości, urządzenie dławi się, krztusi i ledwo dyszy. Nie zajedziesz na nim zbyt daleko. Co jeść, aby wesprzeć się w swojej walce o dobry nastrój? Oto absolutny top 10 produktów, które poprawią twoje samopoczucie. Są na to dowody! 


1. Kardamon


Te niepozorne nasionka, mają wielką moc. Oprócz właściwości leczniczych, związanych z łagodzeniem problemów żołądkowych, a nawet hamowaniem rozwoju raka okrężnicy (badania z 2005 przeprowadzone na uniwersytecie w New Delhi), kardamon od wieków kojarzony jest z właściwościami ogrzewającymi, podnoszącymi poziom energii. 

Chińczycy i mieszkańcy Ameryki Północnej, którzy używają go od ponad 3000 lat, wierzą, że przynosi nadzieję i rozwiązania nabrzmiałych problemów, inicjuje ruch, odzwierciedla stabilność, pewność i radość życia. Jest także znanym afrodyzjakiem -  a jak wiadomo tak miłość jak i fizyczne w niej spełnienie, to okazja do prawdziwego wybuchu "hormonu szczęścia" serotoniny. 

Kardamonu dodaj do kawy, dosyć szczyptę do świątecznego pasztetu, połącz z cynamonem i przypraw nim szarlotkę. 


2. Orzechy brazylijskie

Mało znane w Polsce, przede wszystkim dlatego, że rosną wyłącznie w Amazonii i właściwie nie poddają się konwencjonalnym uprawom. Zawierają masę składników odżywczych, w tym przede wszystkim selen. Ponieważ jest on pobierany przez roślinę z gleby, a nasze ziemie na skutek intensywnej produkcji rolnej są w niego coraz mniej obfite, szacuje się, że wszyscy mamy niedobory tego pierwiastka. 

Selen przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego i ochrony komórek przed stresem oksydacyjnym, wspomaga system nerwowy, chroni nas przed powstawaniem komórek nowotworowych, wpływa na prawidłowy stan skóry i przebieg reakcji enzymatycznych. Orzechy te są świetnym źródłem energii i wcale nie trzeba ich jeść garściami. Już dwa dziennie wystarczą.

Orzechy brazylijskie- bezcenne w zdrowej diecie!


3. Czekolada

Nie mogło zabraknąć jej w tym zestawieniu. Ale uwaga! Czekolada, czekoladzie nierówna! Biała czekolada, to tak naprawdę tłuszcz z cukrem i aromatem. Nic wartościowego. Podobnie batonik z nadzieniem, czy "czekoladowy krem". Dodają energii tylko na chwilę, podnoszą szybko poziom glukozy we krwi, żeby za chwilę sprawić, że spadnie on na łeb, na szyję i wywoła uczucie znużenia i senności. Czytaj skład! W czekoladzie powinno być przede wszystkim kakao. Jeśli jest go tam 20 czy 30 % to nie jest to wartościowy produkt. 

Kakao, czyli to co w czekoladzie najwartościowsze, zawiera wiele substancji o działaniu psychoaktywnym i wpływającym na nastrój. Tyramina i fenyloetyloamina wykazują działanie podobne do amfetaminy, a fenyloetyloamina odpowiedzialna jest za pobudzenie ośrodków przyjemności.

Teobromina i kofeina działają stymulująco na układ krążenia, zwiększając dotlenienie mózgu. Jedz czekoladę z umiarem, zwłaszcza kiedy masz problemy z wyciszeniem się, słabo śpisz, lub dokucza Ci stres. 


Wybierając czekoladę szukaj tej z dużą ilością kakao.


4. Banany

Węglowodany mają dziś słabą prasę, ponieważ uważa się, że sprzyjają tyciu i epidemii otyłości.  Jest w tym wiele prawdy, ale także pewne niebezpieczeństwo, bo węglowodany węglowodanom nierówne. Banany to świetne i zdrowe źródło energii oraz składników odżywczych. Mózg potrzebuje ich aby utrzymać równowagę aminokwasów, potrzebnych do produkcji neuroprzekaźników odpowiedzialnych za nastój. Zbyt mała ilość węglowodanów w diecie, może prowadzić do nadprodukcji ciał ketonowych, które obniżają nasz nastrój. 

UWAGA! Niestety banany to jedne z najbardziej opryskiwanych owoców na świecie. Aby przetrwały transport i magazynowanie w Europie, poddawane są serii mało przyjaznych człowiekowi zabiegów. Jeśli możesz wybieraj te ekologiczne. Od niedawna dostępne także w sieci LIDL. 


5. Kapusta

Ten punkt być może Cię zaskoczył. Kapusta, jak i inne zielone warzywa liściaste, to źródło kwasu foliowego, który jest absolutnie niezbędny przy wielu procesach życiowych, w tym przy produkcji serotoniny. Już ponad 30 lat temu, dowiedziono, że  pacjenci z depresją w porównaniu z ludźmi zdrowymi, mieli znacząco niższe poziomy tego skąłdnika we krwi. 

Badania przeprowadzone w 2003 roku na prawie 3000 osobach wykazały, że uczestnicy, których dieta była uboga w kwas foliowy, mieli o  prawie 70 % wyższe ryzyko rozwoju depresji niż osoby, których dieta była w niego bogata.

Badacze odkryli również, że chorzy na depresję lepiej znosili objawy i szybciej zdrowieli, jeśli dostarczali organizmowi więcej kwasu foliowego w diecie.

Składnik ten jest wrażliwy na obróbkę termiczną, dlatego najlepiej spożywać zielone warzywa na surowo!


6. Awokado

Zawiera tryptofan – aminokwas, z którego powstaje serotonina, oraz witaminę E, która wspomaga serce, opóźnia starzenie się organizmu, zwiększa witalność. Tak, jest tłuste, ale nie dajmy się zwariować! To dobre tłuszcze! 

Awokado to owoc, który do tej pory nie doczekał się szczęśliwie wersji genetycznie modyfikowanej. Nawet takie z konwencjonalnej uprawy, zawiera małe ilości pestycydów. 


7. Pokrzywa


Zaczął się już sezon na świeżą! Niewielkie liście pokrzywy możesz skubać w bardzo wielu miejscach, także w mieście ( byle nie przy autostradzie czy parkingu). Medycyna ludowa zaleca, aby przy wiosennym zmęczeniu, spadkach nastroju i poziomu energii, pić regularnie na wzmocnienie sok ze świeżo zerwanych pokrzyw. Kurację tę warto stosować również latem. Jeśli wyciśnięcie soku jest dla Ciebie niemożliwe ( potrzebna jest wyciskarka...), możesz także pić herbatkę z liści pokrzywy, lub dodawać sparzone liście do sałatki.  Oprócz wielu innych właściwości zdrowotnych, ta roślina pomaga także walczyć ze stresem. 


8. Kiszonki

Dostępne właściwie przez cały rok. Wspomagają florę jelitową, która ma zasadniczy wpływ także na to, jak się czujemy. Dowiedziono związku między nieprawidłową florą jelitową, a zaburzeniami emocjonalnymi, zaburzeniami nastroju, chorobami psychicznymi, w tym depresją. Organizm jest całością. Nie będziemy czuć się dobrze, tryskać energią, kiedy ciało choruje. 

9. Zielone liście, kiełki

To życiowa energia w pigułce! Najlepiej wyhodować je samodzielnie na parapecie. Listki mięty, natki pietruszki, szczypiorek, bazylia, to nie tylko kolejna dawka kwasu foliowego, ale także znakomita porcja składników odżywczych, które przydadzą się nam przez cały rok. Do spożywania codziennie! 


10. Woda

Bez niej nie ma życia, dlatego woda zamyka listę. Większość z nas regularnie się odwadnia. Pijąc duże ilości kawy czy herbaty, pogłębiamy ten stan, a wydaje się nam, że jest dokładnie odwrotnie. Pamiętaj o wodzie!



Masz za sobą doświadczenia z dietą, które wpłynęły na twoje samopoczucie? Co lubisz, co na Ciebie działa? Podziel się! Pozwól dowiedzieć się innym :) 
Dziękuję:)!


Zobacz również

13 komentarzy:

  1. To rzeczywiście prawda. Przeczytałam i potwierdzam. Od półtora roku jestem niczym ta żaba z poprzedniego postu, macham łapkami ile mogę i zaczynam pomalutku już wyczuwać lekki "opór śmietany", co napawa nadzieją, że niedługo będzie masło i oprę się mocniej. Ale w czym rzecz. Zauważyłam, że w swojej diecie mam wszystkie te produkty. Pomimo też ogromu kłopotów i dramatu, czuję się nawet nie tak źle, jakby obiektywnie mogło być z uwagi na moją sytuację. Czyżby to również kwestia diety? Jeśli rzeczywiście, to taki fakt również napawa nadzieją, albowiem po awokado, kardamon i orzechy brazylijskie zaczęłam regularnie sięgać przed rokiem, podobnie rzecz ma się z pokrzywą i kiełkami. Więc może jest tak, że organizm sam się domaga tego, czego potrzebuje i kieruje nas na lepsze tory.
    Trzeba więc go słuchać, podobnie jak i intuicji, zaufać sobie i robić tyle, ile się da - niczym wspomniana żaba.
    Wierzę, że wychodzę na prostą. Okazuje się, że dzięki diecie, być może dzięki lekturze tego bloga, który inspiruje mnie od niecałego roku.
    Człowiek to tajemnicza maszyneria, a życie to niesamowita podróż.
    Doświadczajmy więc życia. Także poprzez dietę.
    Pozdrawiam Małgosiu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja świadomość tego co jem nabiera większych rozmiarów. Nakłaniam też do niej moją rodzinę. Wiem co jem i może nie zawsze jest to tak zbilansowane jakbym chciała, ale wiedzieć to już dużo. nie chcę wrzucać do siebie jakiś przypadkowych produktów, chcę być zdrowa i o to chodzi!! dzięki Małgosiu za kolejne przypomnienie i rady. Ela.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja dopisuję suszone morele. Oczywiście bez siarki i pochodnych. Na słońcu suszone. Mniam... Gdy taką morelkę trzymam w rekach, gdy wkładam ją do ust, to jakbym słońce połykała :-)))
    A jeszcze ludzie radia twierdzą, że morele dobrze robią na nadwyrężany głos. Więc z przyjemnością i poczuciem sensu pogryzam morelki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jadłam dawno temu gdzies w trasie, w niewielkiej wiosce, przepyszną zupę z pokrzyw z jajeczkiem. Przypomniałaś mi dziś o tym i chyba pora przyrządzić taką w domu. Odnośnie kawy - ostatnio usłyszałam wypowiedź dietetyka, że kawa bez cukru i mleka nawadnia. To tak celem rozgrzeszenia dla kawoszy (niemniej jednak umiar wskazany;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzisiaj po raz pierwszy zajrzałam do Manufaktury radości. Jaki świetny blog!!! Przeczytałam trzy posty i wiem, że na tym powinnam poprzestać, ale nie mogę, bo mam ochotę na kolejne trzy :) Naprawdę dobrze piszesz, bardzo interesująco. O motywacji napisano już wiele, ale Twoje teksty są świeże i takie... ciepłe, jak maślane bułeczki w piekarni o 6 rano.
    Tak trzymać :)
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  6. Podpisuję się pod całą listą, ale dopisałabym jeszcze cytryny i imbir. Picie wody z cytryną, która wcale nie zakwasza organizmu a jest zasadowa, jest bardzo zalecane szczególnie dla oczyszczenia organizmu. No a imbir, azjatycki naturalny antybiotyk i jego właściwości są chyba znane prawie wszystkim... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. I w tym temacie polecam też dość nieprzyjemną na początek, ale podobno rewelacyjną w skutkach metodę z bloga Agnieszki Maciąg - http://agnieszkamaciag.pl/totalna-detoksykacja-ssanie-oleju/. Zaczęłam ją stosować - zobaczymy jakie będą efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  8. dla mnie wszelkiej maści orzechy świetnie podbudowują nastrój!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam orzechy brazylijskie,ale muszę przyznać że to czekolada najlepiej poprawia mi humor :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jedzenie wysokoprzetworzonych węglowodanów na mnie wpływa depresyjnie

    OdpowiedzUsuń
  11. może nie jestem dietetykiem, ale na pewno wiem, że humor poprawiają mi nasze polskie jabłka.Wręcz nie potrafię bez nich żyć. Ogólnie kocham owoce (choć po wspomniane przez Ciebie awokado sięgam baaaardzo rzadko, także ze względu na cenę). A jabłka to przecież "nasze" owoce, jak można by o nich zapomnieć, poza tym są mega zdrowe, mają mnóstwo witamin, a nawet podobno odchudzają. Nie jem wszystkich opisanych przez ciebie produktów - zamiast po orzechy brazylijskie sięgam po swoje z działki, włoskie;)) i czuję się świetnie. Myślę, że należy tu także wspomnieć o cebuli - zauważyłam, że rzadziej choruję, gdy częściej dodaję ją do dań. Poza tym wspaniale wzbogaca smak potraw (np w postaci smażonej), choć oczywiście nie każdy za cebulą przepada. Można by tu jeszcze długo wymieniać... Myślę, że przede wszystkim powinniśmy docenić to, co nasze. W końcu nie na darmo słyszymy: "cudze chwalicie, swego nie znacie".. a trawa zazwyczaj bardziej zielona u sąsiada... czyż nie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystko to prawda do piszecie, ale mnie humor poprawia (bez podlizywania:)) jeden, jedyny, pełen energii, słońca, serdeczności, ciepła, wrażliwości i miłości blog Małgosi Dawid-Mróz, który inspiruje, uczy i radzi, jak stać się szczęśliwym. Pozdrawiam Wszystkich, zarażajmy dobrem i ciepłem. Karina

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)