5 typów toksycznych ludzi, na których szkoda mi już czasu (i łez)

/
155 Komentarzy


Istnieją na tym świecie tacy, którzy mają dar rozpalania i podtrzymywania naszego wewnętrznego ognia oraz tacy, którzy ten ogień gaszą, choćby się mieli przy tym poparzyć. Czego nie zaczniesz, podepczą gołymi stopami. Pierwszych trzeba kochać i hołubić. Od drugich, lepiej trzymać się z daleka. 


Meryl Streep (- jednak nie ona, a José Micard Teixeira -  patrz na wyjaśnienie poniżej tekstu), jakiś czas temu napisała: 


Nie mam już cierpliwości do pewnych rzeczy, nie dlatego, że stałam się arogancka, ale po prostu dlatego, że osiągnęłam taki punkt w moim życiu, gdzie nie chcę tracić więcej czasu na to, co mnie boli lub mnie nie zadowala. Nie mam cierpliwości do cynizmu, nadmiernego krytycyzmu i wymagań każdej natury. Straciłam wolę do zadowalania tych, którzy mnie nie lubią, do kochania tych, którzy mnie nie kochają i uśmiechania się do tych, którzy nie chcą uśmiechnąć się do mnie. Już nie poświęcę ani minuty na tych, którzy chcą  mną manipulować. Postanowiłam już nie współistnieć z udawaniem, hipokryzją, nieuczciwością i bałwochwalstwem. Nie toleruję selektywnej erudycji, ani arogancji akademickiej
(Czytaj dalej TU)


Nieważne ile masz lat, ile przeżyłeś i w którym momencie życia jesteś. Oto 5 typów toksycznych ludzi, którzy nie są warci całej twojej uwagi, czasu, a już tym bardziej twoich łez. 


1. Manipulanci


Eksperci w robieniu Ci źle. Z zegarmistrzowską precyzją znajdą twój czuły punkt, żeby go potem wykorzystać. Manipulacja  to taka forma wywierania wpływu na osobę lub grupę, aby nieświadomie i z własnej woli realizowała cele manipulatora. Klasycznym przykładem manipulacji jest szantaż emocjonalny. "To ja Tobie...a Ty jesteś taki...". Tyle mi zawdzięczasz, a jesteś taki niewdzięczny. Może docenisz mnie po śmierci, gdy mnie zabraknie, za 20 lat gdy zmądrzejesz itp.". 

Na manipulację jesteśmy narażeni w życiu społecznym, w pracy, w rodzinie. Jeśli po fakcie, zdarzeniu, czujesz się jak kupka nieszczęścia i nawet nie wiesz do końca co się stało i dlaczego postąpiłeś w określony sposób, bardzo prawdopodobne, że trafiłeś na manipulatora. Co robić przy kolejnej okazji? Nie dać się. A najlepiej uciekać. 

2. Wiecznie niezadowoleni 



Jeśli świeci słońce, powiedzą że jutro spadnie deszcz, a nawet jeśli dziś jest pokój to jutro będzie wojna na świecie i nie ma się z czego cieszyć. Wiele z tych osób charakteryzuje się osobowością depresyjną. Nie robią nic, aby zmienić swoje położenie. Latami tkwią w znanym nieszczęściu i skarżą się, że los ich skrzywdził. Ciągną Cię do piekła, bo nie chcą być tam sami. Jeśli nie przejrzą na oczy, przeżyją smutne życie, w którym radości będzie jak na lekarstwo. 

Bardzo im współczuję, ale nie chcę ich dźwigać na swoich plecach. Jeśli chcesz zachować swoją pogodę ducha i dobry humor, lepiej też tego nie rób. 



Negatywni ludzie? To oznacza więcej problemów...


3. Fanatycy 



Nieważne w jakiej sprawie. Czy chodzi o religię, ekologię, zdrowe jedzenie, czy służbowe zadania. Fanatycy patrzą tylko w jednym kierunku. Oni nie kochają ludzi, kochają idee. Dla niej podepczą Ciebie i twoja godność choćbyś był aniołem. Tylko spróbuj się nie zgadzać. Tylko odważ się powiedzieć, że przesadzają. Nie rozmawiam z fanatykami, nie udowadniam im własnych racji. Tam gdzie jest fanatyzm, nie ma miejsca na rozmowę. ŻADNĄ. Dziękuję, beze mnie. 


4. Kontestatorzy wszystkiego



Ich misją jest się nie zgadzać. Wietrzyć podstęp. Walczyć o rację. Za każdym razem kiedy wpadasz na świetny pomysł, znajdą jakieś "ale".  Choćbyś mówił, że białe jest białe, to powiedzą, że białe może być bielsze. I że widać w nim szarość. Na wszystko mają odpowiedź. Nie szukają rozwiązań, szukają przeszkód. Wietrzą podstęp, spisek i nieszczęście. Aż sapią z podniecenia, gdy się sprawdzi. Świat to dla nich pole miniowe. 

Oni walczą o gorsze jutro. Oto, żeby TYLKO mieć rację. Ta racja ich określa, daje im poczucie, że panują nad własnym życiem, że są ponad innymi. Chcesz walczyć razem z nimi? 


Chcesz przeczytać więcej, lub podarować komuś moją książkę z tym tekstem? 
KUP TERAZ! 


5. Żyjący przeszłością


Najczęściej tą, w której ktoś ich skrzywdził, albo coś im nie wyszło. Nie uwiedzie ich nawet najpiękniejsze dzisiaj. Dla nich liczy się to, co miało miejsce 30 lat temu, gdy ktoś powiedział, zrobił, lub nie zrobił tego, na co czekali. Pielęgnują urazy jak cenny skarb. Nie dadzą sobie odebrać ani okruszyny. Skrzywdzenie określa ich byt, bycie ofiarą to ich misja i przekleństwo jednocześnie. Nie zostawią tego, ile byś ich nie przekonywał. Prędzej zmarnują całe życie. 


Pamiętaj, masz prawo do własnego życia!


Masz prawo być traktowany z szacunkiem. Przez wszystkich tych, których spotykasz. 
Masz prawo  i obowiązek wobec siebie aby wyrażać swoje uczucia, opinie i potrzeby.
Masz prawo ustalać własne priorytety i wybierać po swojemu. 
Masz prawo do mówienia „nie” bez poczucia winy i wstydu. Nawet jeśli komuś się to nie podoba. 
Masz prawo mieć odmienne zdanie. 
Masz prawo i obowiązek dbać o siebie i chronić się przed fizycznym, psychicznym i emocjonalnym zagrożeniem, wykorzystaniem, nadużyciem.
Masz prawo tworzyć własne, szczęśliwe i zdrowe życie, nawet jeśli wygląda zupełnie inaczej niż życie innych ludzi. 

NIKT nie ma prawa Cię obrażać, lżyć, czy krzywdzić, tylko dlatego, że się z Tobą nie zgadza. 
NIKT nie ma prawa narzucać Ci własnego punktu widzenia. 
NIKT nie może żądać, abyś mu poświęcił całe swoje życie. 
NIKT nie ma prawa manipulować twoimi emocjami i wykorzystywać Cię do własnych celów. 
NIKT nie ma prawa niszczyć twojego poczucia własnej wartości, ani ciągnąć Cię w dół, tylko dlatego, że nie ma tam innego towarzystwa. 


Co z tym zrobisz? 



Jeśli ten artykuł Ci się podobał, puść dalej!


Ps. Okazuje się, że ten manifest, słowa, które cytuję w rzeczywistości wypowiedział ktoś inny niż Meryl Streep. Należą one do José Micard Teixeira – portugalskiego coacha. Jak to się stało, że internet je podchwycił i uznał, że są cytatem z aktorki? Odpowiedź TUTAJ.  Autor napisał jednak u siebie, że są to słowa, z którymi pani Streep się utożsamia i nimi żyje. Więc pozostawmy tak jak jest. Ktokolwiek to powiedział, możemy sobie coś z tego wziąć :).




Więcej o osobach toksycznych i wampirach emocjonalnych także TUTAJ.





Rozmowa z Jackiem Santorskim i ze mną, do zobaczenia TUTAJ.


Powrót na stronę główną - TUTAJ 




Zobacz również

155 komentarzy:

  1. Bardzo cenne:) i potrzebne!! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama prawda - krótko i trafione w punkt.
    /Adam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja takich ludzi nazywam wampirami energetycznymi - wysysają z ciebie radość jak dementorzy... Bardzo fajny wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne, "wampiry energetyczne", muszę zapamiętać! Ja na takich mówię: czarne dziury -jak dostaniesz się w pole grawitacyjne takiej "gwiazdy" to wchłonie całą twoją energię i już cię nie wypuści :-)

      Usuń
    2. Dziekuje za tą stronę, bardzo mi pomogła w samoocenie i jak działaja na mnie nawet najbliżsi <3

      Usuń
  4. Za dużo było tego typu ludzi w moim życiu jeszcze do niedawna. Od kiedy zaczęłam się odcinać - żyje mi się dużo lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajak wyplatac sie od rodzenstwa schizofrenika i rodzica schizofrenika ???Gdzie uciec jak odciac sie ?? To pieklo od ktorego nie ma ucieczki .

      Usuń
  5. Jednak czasami nie można się odciąć i człowiek czuje się jak w matni, czy na takie przypadki jest jakieś lekarstwo oprócz wysłania delikwenta na Marsa???
    /uwikłana wbrew własnej woli/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Budowanie własnych, mocnych granic. O tym w ostatnim wpisie o lwicy.

      Usuń
    2. Jak się odciąć od dorosłego dziecka ,które nie jest zadowolone z życia?

      Usuń
  6. Tak, ciągle sobie to powtarzam, pomimo niełatwej sytuacji życiowej. Mam prawo do własnego życia. Dziękuję za artykuł :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytając tekst widziałam konkretnych ludzi z mojego życia, którzy reprezentują opisane typy.
    Odkryłam już kilka lat temu, że tego typu ludzie wysysają ze mnie energię dlatego po prostu przestałam utrzymywać z nimi kontakty (lub ograniczyłam bo czasem nie da się zupełnie odciąć na przykład od członków rodziny).

    Nie ma w tym nic złego ani samolubnego jeśli stawiamy własne samopoczucie ponad samopoczucie innych (którzy najczęściej mają i tak nas gdzieś, chodzi o to żeby ich wysłuchać i przynieść im ulgę). To jest na prawdę zdrowy odruch miłości do samego siebie.
    Ale minęło kilka lat zanim dojrzałam do tego, żeby nie być zawsze milutka i przestać budować moje poczucie własnej wartości na podstawie tego czy mnie WSZYSCY lubią czy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Kto o nas zadba jeśli sami o siebie nie zadbamy? Poza tym Ci,którzy tak głośno krzyczą o egoizmie przeważnie myślą tutaj... tylko o sobie.

      Usuń
  8. Moi rodzice pasują do 3 z wymieniowych punktów :( Muszę trzymać ich na dystans choć czasem tęsknię za ich bliskością :(( To dla mnie bardzo trudne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, często tak bywa. Ale to oczywiście żadne pocieszenie.. Serdecznie przytulam!

      Usuń
    2. moja mama to klasyczny manipulator, kiedy jestem w domu, to się z nią kłócę, krzyczę, jak wracam do siebie to płaczę, bo już sama nie wiem co myślę, chcę, mówię, jest mi strasznie przykro, że byłam niedobra.a mama stale powtarza: "docenisz mnie kiedy umrę, mi nikt przy was nie pomagał, dzieci gołe biegają, nakarm je chociaż raz, zainteresuj się nimi, one to takie sierotki, bo ty zawsze w pracy, kto ma pszczoły ten ma miód, kto ma dzieci, ten ma.., no tak matka dla ciebie jest za głupia, ty teraz taka mądra jesteś to głupiej matki unikasz, tobie się w głowie poprzewracało, ja nic takiego nie mówiłam, wymyślasz, twoja koleżanka kłamie, ja nic takiego nie mówiłam, koleżanki cię kiedyś wyrolują, tak, taak spotykaj się z koleżankami, a one ci jeszcze pokażą, a domem byś się zajęła/ zwierz mi się ze swoich problemów, no jakie masz kłopoty??a bo ludzie są tacy zawistni, zawsze świnię podłożą, bo ci zazdrościli, no przecież nie tylko o problemy pytam, no to opowiadaj co u ciebie-jakie masz problemy?ojciec stary w oknie stoi czeka na ciebie, a ty nie dzwonisz, nie przyjeżdżasz..."
      no i potem wracam do domu i myślę, że jak mam tu być przebojowa, twórcza, zorganizowana, godna zaufania jak ja taka do niczego, no ale jak można tak własną matkę krzywdzić, ect..
      no ale jak mam dzieci, to już nie mogę się tak poddawać- one patrzą, uczą się, słuchają, ile można powtarzać te same błędy, ile pokoleń?
      ale jedyny sposób to odcięcie się- nie dzwonię, nie jeżdżę, ale i tak strasznie przykro. tęsknota jednak mniej boli niż te huśtawki nastroju i kłótnie.

      Usuń
  9. Zgadzam się :) Ja na co dzień muszę spotykać podłych ludzi, ignoruje ich i mam ich gdzieś oni tylko liczą na to by mnie zranić :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Punkt 2 i 3 takie powszechne... Co zrobić, kiedy od niektórych nie można się odciąć? Jak łagodzić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krusz,
      stawiać granice, granice i jeszcze raz granice. Nie przyjmować tego co dają. Mówić stop. Wtedy ten wpływ nie będzie aż tak przemożny. Fanatyzm i negatywizm widzę bardzo często w mass mediach. Czytać ani oglądać nie muszę. Wcale się przez to uboższa nie czuję, wręcz przeciwnie.

      Usuń
  11. Bardzo, bardzo dziękuję za ten artykuł. :) Jestem na początku drogi do tego, by przestać odczuwać poczucie winy za każdym razem, gdy komuś odmawiam albo nie spełniam czyichś oczekiwań. Będzie ciężko, bo takie zachowania to najczęściej odruchy wyuczone w dzieciństwie, ale wierzę, że mi się uda.
    Na własnej skórze przekonałam się, że relacje oparte na ciągłych próbach zadowolenia kogoś i dostosowywania się do niego, prędzej czy później runą z wielkim hukiem. Tak było w moim przypadku, ale to dobrze- otrząsnęłam się z letargu, przestałam stwarzać pozory, że jakoś sobie daję radę, bo przecież muszę być silna. Niedługo zaczynam psychoterapię i tak sobie uświadomiłam, że Twój blog był jednym z impulsów do tego, żeby coś wreszcie zmienić.:) Jeszcze raz dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uda Ci się. Mnie się udało, to Tobie też się uda :)

      Usuń
    2. Uda Ci się. Mnie się udało to Tobie też się uda :)

      Usuń
  12. Nie zgadzam się z większością tych pięciu punktów. To reguły dla egoistów. Prawdziwą radość z życiu daje mi to, gdy jestem innym potrzebna, gdy poświęcam się dla innych ludzi. A mistrzostwo egoizmu osiągnęłabym gdybym odcinała się od ludzi cierpiących na depresję, by "nie psuli mi humoru". Takim ludziom trzeba dać właśnie wsparcie, towarzystwo by wyrwać ich z szarych barw ku jasnym, kolorowym aspektom życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosia w żadnym z punktów nie napisała o nikim chorym na depresję.

      Usuń
    2. Poświęcanie się ma niewiele wspólnego z prawdziwym dawaniem z serca. Polecam artykuł, który linkuję w tekście, tam trochę więcej w temacie. A co do pomocy, to często jest tak jak w przypadku alkoholika. Dopiero PRZESTAĆ pomagać ( przestać ukrywać skutki nałogu, leczyć, pozwolić odczuć jakie picie ma konsekwencje) jest PRAWDZIWĄ pomocą. Ludziom trzeba dawać wsparcie, ale trzeba też pamiętać o tym, że mamy także dbać o siebie.

      Usuń
    3. Pomaganie na siłę też może być toksyczne, fanatyczne i egoistyczne. Gdy głównym celem pomagania jest podniesienie mniemania o sobie samym, a osoba, której chcemy pomóc, tej pomocy nie chce lub nie potrzebuje, chociaż nam się wydaje co innego. Zdarza się, że chcemy się poświęcać, gdyż potrzebujemy docenienia, dowartościowania i wdzięczności. Szukamy okazji do pomocy komukolwiek, gdziekolwiek i znajdujemy tam, gdzie wcale nie jest mile widziana. A zdrowy egoizm jest potrzebny i zalecany dla ochrony własnego zdrowia psychicznego.

      Usuń
    4. Dokładnie tak. Dziękuję panie Jacku. Pomaganie, takie na siłę bywa też wymówką,żeby się nie zajmować swoim życiem. Ludzie czasem chcą iść sami nawet jeśli się chwieją,nie potrzebują ciągłego napominania, wspierania. To np. częste w relacjach rodzic -dziecko, że dziecko dziękuje za pomoc, a rodzic uważa, że on musi, narzuca swoje zdanie, wsparcie. Tak jak z maluchem: musi się ileś razy przewrócić, żeby się nauczyć chodzić, nie da się bez tego, chociaż czasem pewnie boli tyłek i kolano. Napiszę szerzej o tym jak nie pomagać samolubnie na blogu. Pozdrawiam!

      Usuń
  13. No ja też spotkałam w swoim życiu całą piątkę. I nie da się ukryć, że czasami trudno się wyzwolić spod ich wpływów. Ale dzięki takim artykułom można zacząć to zauważać i takich ludzi unikać...

    OdpowiedzUsuń
  14. A czasami nie czujecie się jak jeden z tych 5 punktów?I co wtedy? Zawsze jest cudownie? Ja chcę mieć prawo do czucia się do dupy przynajmniej czasami!...Fanatyków nie lubię,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Najgorsze jest wtedy kiedy te cechy osobowości mają nasi najbliżsi, czyli członkowie rodziny. Nie raz zostałam skrzywdzona fizycznie i psychicznie przez mojego brata. Co z tego, że mam prawo się z nim nie zgadzać i być traktowana z szacunkiem, skoro on i tak mnie nie szanuje i mnie bardzo mocno rani? JAK stawiać te granice? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic o Tobie nie wiem, więc nie mogę nic konkretnie radzić, ale czasami ostateczną granicą jest zerwanie kontaktu, albo nawet, w przypadku bardzo poważnych spraw ( piszesz o krzywdzeniu fizycznym) kroki prawne: zgłoszenie przemocy, skaltingu itp.

      Usuń
  16. A ta postawa, którą prezentujecie jest szóstym typem ludzi do unikania.
    Zamiast uciekać, na ludzi można spróbować wpłynąć. Czasem niewiele potrzeba, żeby dotrzeć do problemu wiecznego pesymisty i pokazać mu jaśniejszą drogę. Także życzę trochę więcej wiary we własne możliwości;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jesteś tu po raz pierwszy. Bardzo namawiam tutaj do wiary w siebie i także w innych ludzi. Ale nie da się zbawić wszystkich. Nawet gdy się próbuje 1000 razy. Tu piszę wyraźnie o ludziach, którzy nie chcą się zmieniać i uporczywie trwają przy swoim. O tym jest w każdym akapicie.

      Usuń
  17. Niestety mam do czynienia z osobą, która prezentuje wszystkie te punkty. KOSZMAR!!! Dzięki za pomocne rady. Najważniejsze to dbać o własne zdrowie psychiczne i nie dać się wciągnąć w żadne gierki psychologiczne.

    OdpowiedzUsuń
  18. Niektórzy mają taką osobę pod samym nosem i nie dostrzegają tego, że jest toksyczna. Na przykład z nią pracując. Współczuję ci

    OdpowiedzUsuń
  19. bezcenne rady, bezcenny artykul. Dzieki. Podnioslam sie i wiecej nie upadne. (Y)

    OdpowiedzUsuń
  20. super, dobrze napisane. sama walczyłam jak z wiatrakami z takimi ludźmi, wydawało się, że jak wysłucham , poradzę to coś się zmieni. Pomogę. Niestety niektóre osoby nie chcą się zmienić, dobrze im w swoim nieszczęśliwym światku. a ja mam dość. Nie chcę być więcej wiadrem do którego się wlewa niezapomniane krzywdy sprzed kilkudziesięciu lat, ciągłe narzekanie, wbijanie w poczucie winy. do niczego to nie prowadzi oprócz tego że człowiek sam robi się zgorzkniały i ciągłe oczekujący na nieszczęścia. Trwało to trochę zanim zrozumiałam,z e nie tędy droga , że już tak nie chcę.Zmieniam się i jest mi dużo lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  21. Trzeba tylko odróżnić potrzebę wzajemności od egoizmu. Czasami naszym bliskim dzieje się źle i co wtedy? Odwrócić się na pięcie, bo bliska osoba ma dołek. Ma do tego prawo i to niekoniecznie w czasie kiedy jestem herosem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież to nie o ludziach, którzy mają chwilowy dołek... Oczywiście, że tych, bliskich wspieramy.

      Usuń
    2. A jak rozpoznać że ktoś ma "chwilowy" dołek, a nie permanentny stan? można to zrobić jedynie wtedy gdy wejdzie się w czyjeś "buty". bardzo łatwo oceniać i klasyfikować innych, tylko jak wtedy wejść w czyjeś buty? sztuką jest kochać pomimo wad własnych lub innych. sztuką jest też aby oceniać siebie przede wszystkich i pilnować aby samemu "nie schamieć" do reszty. jak to mówi stare porzekadło : najpierw zrób porządek u siebie na podwórku, zanim zaczniesz oglądać plac sąsiada. największą zbrodnią tego zidiociałego świata jest oceniać wszystko inne byle nie siebie. a jak mówią inne stare słowa : prawda leży po środku dwojga ludzi; często bywa tak że sami mamy któreś z tych 5 klasyfikacji ( jak nie wszystkie naraz ) a nie tylko "inni". sami od siebie mamy się odwrócić? bardzo łatwo jest mądrze mówić - w szczególności o innych - tylko czemu najczęściej zapominamy o konsekwencjach i o odpowiedzialności za własne słowa ?
      dodam coś osobistego od siebie, takiego czysto subiektywnego coś. nie znam osobiście autorki tego tekstu ( mówię "autorki" bo parę osób użyło takiego słowa ), dlatego powyższe jak i poniższe słowa nie odnoszą się czysto do niej tylko do całej grupy ludzi z pod szeroko rozumianego szyldu "psychologowie". co wtedy gdy człowiek z licznymi zakrętami w swoim życiu i ze skłonnościami do wpadania do wspomnianych dołków oraz ze skłonnością do wraca do tych samych dołków, udaje się - jak myśli - do kompetentnej osoby z błagalną prośbą o pomoc po kolejnym "zakręcie", a ten psycholog zawodzi go, po przez olanie go i odwrócenie się od niego i to najlepsze w momencie kiedy ten człek zaczyna robić u siebie porządek? to tak propos toksyczności

      pozdrawiam
      co złego to mój kot ;-)
      Michał

      Usuń
    3. Panie Michale, chwilowy dołek nie trwa latami. Przeważnie doskonale wiemy jak jest, pozdrawiam i dziękuję za komentarz, pozdrawiam kota i Pana.

      Usuń
    4. Panie Michale dziękuję za ten wpis ! zawiera więcej mądrości i pokory aniżeli główny artykuł !
      Często jest tak , że Ci którzy innych obwiniają o manipulację i toksyczne zachowania sami niestety są nieraz bardziej toksyczni i widzą tylko siebie .... używając zwrotów jak w artykule " dziękuję , ale beze mnie , dziękuję - nie ", uciekają i odwracają się od tych niby toksycznych , ale jak czegoś potrzebują to zawsze o pomoc się zwracają do TYCH TOKSYCZNYCH bo na nich mogą zawsze liczyć ..... Dziękuję raz jeszcze !!! bo zmieniać musimy od siebie samych .

      Usuń
  22. Jestem na blogu po raz pierwszy. Pięknie się kłaniam i wszystkich serdecznie pozdrawiam.

    Ja bym chętnie przeczytała o pięciu typach ludzi... no właśnie, jak by ich nazwać...
    Chodzi mi o przeciwieństwo do "toksycznych". Przeczytałabym o takich pięciu typach, na których czasu nie szkoda. :)

    Moje trzy grosze.
    Wszyscy są jacy są. I to jest wspaniałe.
    To jaki kto jest w czyjejś opinii, jest tylko w jego opinii. A każdy jest sobą i żyje jak żyje. Nazywanie, szufladkowanie, opiniowanie, łatek przyczepianie... może być krzywdzące (niestety już w szkole tego uczą).

    Jest światło, ale nie ma go stale, jest radość i jej też nie ma stale, podobnie szczęście i wszystko inne. Ciepło też nie jest zawsze. Nie zawsze też nam się powodzi. Ale żeby wzrastać potrzebne jest to wszystko, co jest.
    Wszystko jest dlaczegoś i po coś. Prawo skutku i przyczyny.
    Podobnie i ludzie, jak wszystko, podlegają prawom życia.
    Tacy, których nie rozumiemy, nie lubimy, mogą być najlepszymi trenerami rozwoju osobistego.

    Nie trzeba nikogo zadowalać, podobnie jak i nie trzeba nikogo zmieniać, ani nawet tego oczekiwać. To i tak się będzie działo, bo wszyscy wywieramy wpływ i podlegamy wpływom.
    Po co nastawiać się na "zbawianie" innych, czyniąc je swoim celem?
    A kim my jesteśmy, żeby innych chcieć zmieniać, kiedy to nam jest źle i płyną łzy (łez nie szkoda nigdy).
    Kiedy jest nam źle, może to właśnie sygnał, żeby bardziej przyjrzeć się sobie, swoim zachowaniom i motywom, które nami pokierowały, zmienić coś... W sobie. :)

    Kiedy już pokochamy samych siebie, i tą miłością będziemy emanować, to już nie poczujemy się skrzywdzeni. A "toksyczność"... zniknie. Po prostu będziemy umieli cieszyć się życiem, takim, jakie jest. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Przeczytałem artykuł z lekkim przerażeniem, bo większość z tych opisów typów to nic innego jak objawy chorób psychicznych. Od takich ludzi nie powinno się uciekać i zostawiać samym sobie, a spróbować im pomóc. Życie nie polega na tym, by zawsze było różowo i odrzucać innych, dla których tak różowo nie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafne i mądre słowa - dziękuję za ten wpis ! Ludzi nie powinno się odrzucać , szczególnie nam bliskich bo o takich mowa ( jeśli są z nami latami - bo obcy jak nam nie odpowiadają to przecież nie podtrzymujemy kontaktu )

      Usuń
    2. Łatwo powiedzieć jeszcze trudniej zrobić. 10 lat byłem w otoczeniu takich ludzi. Teść, teściowa, żona i siostra mojej żony. To kółko wzajemnej adoracji. Wszyscy dla nich to gupole, wszyscy nie mają pojęcia o niczym; oni wiedzą najlepiej. A ich życie to jedno wielkie bagno. 10 lat próbowałem zarażać ich entuzjazmem, pogodą ducha. Wyszło ze to ja jestem z kosmosu i powinienem się leczyć psychiatryczne. Uciąłem kontakty, żonę poprosiłem o rozwód. Na razie jest spokój choć w przemianę żony jeszcze nie uwierzyłem. Nie sądzę by docierało do niej ze ona i jej bliscy to toksyczne ludzie. Zobaczę co czas przyniesie...

      Usuń
    3. U mnie jest tak samo jak u kolegi powyżej.... Po 8 latach obudziłam sie z głębokiego snu i widzę w co wdepłam. Ale powiem Wam ze mam juz dość wyciągania ich za uszy, zarażania optymizmem, walczenia o ich dobre samopoczucie kiedy oni tak na serio tego nie chcą. Przy czym manię wielkości (mimo swoich kompleksów) maja wielka.
      Na dzień dzisiejszy odsunęli mnie od siebie i zrobili ze mnie najgorsza bo "maz chory a ty do fryzjera idziesz?" "Maz chory a ty w kolorowe kwiaty sie stroisz?"(oni na czarno i szwagierka w golfie po uszy), "i te paznokcie takie...no ja nie wiem", szkolenie służbowe="kur...stwo". A ostatnio teściowa (zdesperowana dewotka i fanatyczka religijna w jednym) powiedziała mi ze jak nie będę męża przytulać to do piekła pójdę.........
      No i jak tu z takimi wytrzymać? Nie da sie!!!!!!! Wiaaaaac przed siebie hen daleko!!!! Świat i zycie jest piękne a Ci ludzie nigdy tego nie dostrzega, bo nie chcą.

      M.

      Usuń
  24. Bardzo mi się podoba i zawsze na czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Udostępniłam, poleciłam, gdzie się dało, bo to najważniejsze słowa i bardzo prawdzie jakie miałam radość przeczytać. Bardzo za ten wpis dziękuję. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, serdeczności dla Pani również:)

      Usuń
  26. Fakt mamy prawo .Ale jakże trudno z niego korzystać '"Gdzie bez czynu sama rada........... biada"





    OdpowiedzUsuń
  27. Artykuł jest bardzo celny :) Natomiast kilka komentarzy świadczy o tym, że niektórzy Państwo nie zrozumieli intencji autorki. Jeśli ktoś uważa, że jego misją jest "nawracanie" fanatyków, marudów i manipulatorów to życzę zdrowia, szczęścia i sukcesów. Nikt nikomu nie zabrania "pomagać" tym, których celem jest manipulowanie lub umniejszanie wartości innych. Tylko róbcie to jak najdalej ode mnie, najlepiej zabierzcie swoich podopiecznych na jakąś wyspę ;) Moim zdaniem to syzyfowa praca i wspomniane 5 typów będzie miało z Państwa niezły ubaw, bo to oni w całości będą kontrolować to Państwa "pomaganie". Pozwolą Wam myśleć, że "pomagacie", po czym wbiją Wam w plecy nóż niewdzięczności i elegancko wpędzą byle czym w poczucie winy. To wybornie, że już jakiś czas temu się na 5 typów opancerzyłam i przestałam myśleć, że przydałoby się zbawić świat. Swoją drogą cóż za poczucie wyższości przemawia przez tych "pomagaczy". Jakim megalomanem trzeba być, żeby się kreować na wiedzącego lepiej w kwestii potrzeb innych osób. A ... i oczywiście krytykować chęć wyzwolenia się komentujących tu czytelników z okowów manipulatorów itp. :) Życzę zdrowia wyzwoleńcom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, lepiej bym tego nie ujęła :) Artykuł miał masę odsłon stąd trochę komentarzy dość hmm przypadkowych internautów ;)

      Usuń
    2. Calkowicie sie zgadzam z Pani/a opinia :) Lata cale zylam w takim przekonaniu ze wiem , zepotrafie pomoc , zbawic. Zgorzknialam , bo oczywiscie NIE DA sie pomoc komus , kto tej pomocy nie chce przyjac !Ale poczucie winy jak najbardziej nalezalo do mnie :( Dzis mam to w nosie i swiat nabral barw , usmiecham sie i pozytywnie patrze na swiat i otoczenie. Nadal spotykam ludzi z 5 typow , ale juz wiem ze to nie moj interes :) I wcale nie czuje sie egoistka ! Pomagam , kiedy wiem ze pomoc da pozytywne efekty :) Pozdrawiam blogerke i wszystkich ktorzy wyzwolili sie od idei uzdrawiania :D

      Usuń
  28. A co zrobić jak taką osobą całe życie jest własna Matka???Wiem o tym ale odciąć nie można się bo to przecież Matka.Cierpiałam jako dziecko ale byłam nie świadoma,nie umiałam tego stanu nazwać. Tak samo cierpię teraz mając 50 lat, może nawet bardziej bo świadomie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Dzięki za ten artykuł! Pewne rzecz uświadamia i porządkuje. Pozdrawiam wszystkich czytających i dzielących się opiniami.

    OdpowiedzUsuń
  30. Brakuje jeszcze 6 typu. Wścibscy ludzie. Pod pozorem troski wypytuja o wszystko i trzeba sie bardzo pilnować co się mówi, bo na pewno wykorzystają to przeciw nam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesli ktos pyta mnie o coś , o czym nie chcę rozmawiać /mu powiedzieć czesto odpowiadam pytaniem - a mozesz mi powiedzieć dlaczego Cię to interesuje ? :) . I , bez względu na odp , mowię , ze nie chce o tym rozmawiać . Proste .

      Usuń
  31. I brakuje jeszcze jednego typu,tych którzy bardziej kochają i szanują rzeczy niz ludzi!

    OdpowiedzUsuń
  32. Tak zgadzam się, a co jeśli toksyczna jest najbliższa rodzina? matka? dzieci? nie jest to wtedy takie proste odciąć się od najbliższych.Przecież i takie sytuacje istnieją. Życie nie zawsze jest tylko białe albo tylko czarne. Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie jest. Dlatego piszę też o granicach, o tym, że trzeba mówić "nie", jeśli coś, ktoś nam jawnie szkodzi.

      Usuń
  33. dodałabym jeszcze kilka typów, chociażby takich, którzy bez zahamowań wcinają się w czyjeś życie twierdząc, że najlepiej doradzą bo są najmądrzejsi, nie mających za grosz taktu i nie szanujących prywatności mojej i mojej rodziny

    OdpowiedzUsuń
  34. jezeli autor/autorka tekstu pisze cos takiego pod komentarzami swojego tekstu "Artykuł miał masę odsłon stąd trochę komentarzy dość hmm przypadkowych internautów ;)" majac na mysli niepochlebne, czy polemizujace odpowiedzi ale nawet nie majac na mysli nic konkretnego tylko poprostu cos takiego piszac - to jest to bardzo przypadkowy/a autor/ka. sorry. ale takie podejscie do sprawy - uznaje tylko i wylacznie moja racje i ciesze sie tylko z wychwalajacych moj tekst/moje zdanie opinii to porażka. to co jest w tym artykule to jakis punkt widzenia, ktory szczerze mowiac wychwala podejscie do zycia - JA JESTEM NAJWAZNIEJSZY/NAJWAZNIEJSZA. MOJE DOBRE SAMOPOCZUCIE JEST NAJWAZNIEJSZE. jesli ktos ma pretensje, niech spada. ktos cos ode mnie chce - niech spada. niezaleznie czy ma racje ( bo czasem moze miec racje , a my zaslepieni sobą nic nie widzimy) czy racji nie ma. trzeba sie zastanowiac w zyciu myslec i obserwowac, nie tylko swoje potrzeby ale tez zwracac uwage na to co mowia o nas inni. bo czesto moga tez miec racje, i to moze byc jakas pomoc. NAJLEPIEJ jest wypisac pare punktow, troche takiej teorii, niewiele wnoszacej i szeroki tłum przyklaszcze. bo ludzie karmią się takimi punktami, już mają rozwiązanie swoich problemów i pozniej tak beda w zyciu robic.. bez zastanowienia nad sobą. SŁABE...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słabe to wydaje mi się wpaść, przeczytać po łebkach, skrytykować, zostawić anonimowy komentarz, wyciągnąć przypadkowe wnioski i sobie iść. Nie wszyscy muszą się ze mną zgadzać, ale nie ze wszystkimi kwestiami jest tu sens dyskutować bo to jak z tymi toksycznymi - ile by nie tłumaczyć, nic to nie da. Ludzie mają własny rozum i każdy bierze stąd co chce i wyciąga własne wnioski. Zgadzam się, że są tu pewne skróty ale nie jest to jak łatwo zauważyć rozprawa doktorska, w której da się zawrzeć wszystkie niuanse, wyjątki i odstępstwa od reguły.

      Usuń
  35. Przerabiam to wszystko od kilkunastu lat dlatego że wyszłam za takiego człowieka. Z radosnej dziewczyny (mimo ciężkiego dzieciństwa) stałam się smutną pozbawioną życia osobą. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pokochałam toksycznego człowieka. I dorobiłam sobie misję do tej relacji, której przecież nie było.... w tym roku mija 20 lat. Od dwóch lat przechodzę proces przemiany i rozstałam się z nim na zawsze. To prawda, że nie można uważać się za niosącego pomoc nawet, gdy się tego bardzo pragnie, jeśli druga strona nie potrzebuje pomocy tak, jak to my uważamy....

      Usuń
  36. Witam wszystkich! Przeczytałem ten swoisty manifest ( Masz prawo... Nikt nie ma prawa..) i jestem skonsternowany .. żeby nie powiedzieć "w szoku". Otóż dla mnie brzmi to właśnie jak instrukcja życiowa dla tychże "toksycznych". Nie chcę spotykać na swej drodze ludzi kierujących się tą doktryną. To oni właśnie żądają od wszystkich dookoła szacunku, uwielbienia i bezgranicznego uznania swoich racji - bo przecież "masz prawo..!" To oni odbierają innym możliwość własnej oceny, przedstawienia swoich racji czy chociażby krytyki adwersarza - bo przecież "nikt nie ma prawa..!" Pani Małgosiu, to właśnie są wytyczne dla "toksycznych". To właśnie ci ludzie całe życie walczą z innymi o swoje "prawa" i niszczą siebie i innych bo w ich doktrynie nie ma miejsca na kompromis i dialog. Tacy ludzie - chociaż na szczęście w innych warunkach kulturowych - gdy wreszcie dostrzegą że, ich doktryna jest utopią zakładają "Pas Szachida". Pozdrawiam
    PS. Piszę jako anonim gdyż czytając powyżej "entuzjastów" Pani teorii wiem że, zaraz wyleje się toksyczna fala hejtów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że zupełnie nie zrozumiał Pan znaczenia tych słów, ale ma Pan prawo do swojego zdania. Od dbania o siebie, swoją godność, swoje wybory są lata świetlne do terroryzmu, o który Pan tutaj oskarża. Co do hejtów to ich tu nie ma i nie będzie. Możemy się nie zgadzać, ale bardzo proszę wszystkich komentujących o wyrażanie swoich opinii w sposób wyważony i przemyślany, inne komentarze nie będą akceptowane. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Panie Anonimowy, zgadzam się. Ile z siebie dajesz tyle do ciebie wraca. Nienawidzę naburmuszonych egoistów liczących na zyski i kalkulujących co się opłaca, z kim warto się zadawać. Zostaną kiedyś sami, no z kimś kto kocha ich najbardziej za to jestestwo...czyli ze sobą.

      Usuń
  37. Mając na uwadze posumowanie, toksyczni też maja prawo być....... toksyczni wg wymienionych cech. Ktoś poprostu taki jest jaki jest. Nie jest możliwe żeby wszyscy myśleli i mówili tak, jakbyśmy my sobie tego życzyli. Warto zwrócić uwagę, że czasami każdy z nas bywa toksyczny, w zależności od bagażu doswiadczeń, nastroju, sytuacji życiowej i losowej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetny tekst; idealny na moją obecną sytuację ale niestety to cytat Portugalskiego autora, Jose Micard Teixeira, nie Meryl Streep!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to ciekawe :) znalazłam info o tym teraz, kiedy napisałaś, z adnotacją : words Meryl Streep live by. Dziękuję za informację!

      Usuń
  39. Toksyczni też maja prawo być....... Ktoś po prostu taki jest jaki jest. Nie jest możliwe żeby wszyscy myśleli i mówili tak, jakbyśmy my sobie tego życzyli. Warto zwrócić uwagę, że czasami każdy z nas bywa toksyczny, w zależności od bagażu doświadczeń, nastroju, sytuacji życiowej i losowej..... Pewnie że tak ale bywają ludzie toksyczni i nastawieni wewnętrznie na NIE! do wszystkiego co ich spotyka i takich wolę omijać szerokim łukiem. Przypomina mi się anegdota o trzech żabach które szły przez las i wpadły do głębokiego dołu..... skakały , skakały, inne zwierzątka krzyczały że im się nie uda.... i w efekcie dwie z nich zdechły a jedna wyskoczyła z tego dołu.... Wiecie dlaczego? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze, nie odmawiam NIKOMU prawa do bycia. Ale też nie zgadzam się z takim powiedzeniem, że ktoś jest jaki jest. "Takim mnie panie Boże stworzyłeś, takim mnie masz?" Ludzie się zmieniają i mogą się doskonalić, nie tylko po to aby innym było z nimi lepiej, ale przede wszystkim po to żeby im samym się lepiej żyło. Czasem chyba warto, prawda? A historię skończ, ja dziś w nowym wpisie też o żabach. :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  40. Po przeczytaniu przyszła do mnie refleksja o tym jakich ludzi mam wokół siebie i czy, aby na pewno nie ma tych toksycznych? Cenny artykuł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami osoba otoczona toksycznymi ludźmi sama staje się toksyczna.

      Usuń
  41. A jak określic kogoś, kto nazywa się twoją przyjaciółką, która wie, że jesteś w trudnej sytuacji finansowej (długi, pensja - max 1 500zł); wie, że nie masz partnera (jesteś po ciężkim rozstaniu); (ale żeby nie było próbujesz walczyc i jakoś sobie radzic) ---- a twoja tzw przyjaciółka narzeka, że zarabia raptem 4 tys, że wydała już w tym tygodniu tysiąc złotych na trzy pary nowych butów, że w sumie to ona też nie ma pieniędzy, a do tego dodaje, że w sumie jest taka ładna, że jakby chciała to każdy facet byłby jej, nawet facet który podoba się tobie i ty myślisz, że ty też się jemu podobasz. Ale żeby nie było, potem ci mówi, że na pewno sobie jakoś poradzisz... Co zrobic jeśli ma się taką osobę blisko siebie??? Dodam, że to nie była jednorazowa rozmowa tego typu. Czy taką osobę należy wykreślic ze swojego życia?? Czy miec nadzieję, że się zmieni? Dodam jeszcze, że znamy się kilka lat i kiedyś taka nie była (albo ja tego nie widziałam)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dobry początek można porozmawiać. Może znajoma nie zdaje sobie sprawy, że sprawia Ci przykrość. Dobrze mówić o swoich wzajemnych oczekiwaniach co do relacji, być może taka szczera rozmowa pomoże
      ...

      Usuń
    2. Najwyrazniej kolezanka powinna przeprosic Cie za to ze zarabia wiecej I mogla sobie pozwolic na te trzy pary. Moze jeszcze to jej wina ze masz dlugi I zarabiasz mniej. A najlepiej to powinna wylozyc Ci polowe swojej pensji I powiedziec ze jej nic nie wychodzi, jest szpetna I podobnie jak Ty z kims sie rozstac. Wtedy zapewne awansowalaby do rangi Twojej najlepszej przyjaciolki. Przemysl co napisalam. Ona wie ze jest Ci ciezko, na pewno jest jej przykro ale nie ma obowiazku brac odpowiedzialnosci za Twoje wybory - ktorych ewidentnie ponosisz konsekwencje. Zgodze sie ze glupie bylo stwierdzenie ze jest taka ladna I na pewno kogos znajdzie, moze kogos kto podoba sie Tobie. To bylo puste - ale pociesz sie ze jesli ten facet ma odrobine oleju w glowie to postawi na bardziej wartosciowa kobiete, ktora byc moze, choc po przeczytaniu tego posta nie na pewno (obrabianie kolezance tylka na internecie jest co najmniej tak samo plytkie jak gadka Twojej kolezanki)bedziesz Ty.

      Usuń
  42. Musielibysmy sami polecieć na Marsa moi mili...ljestesmy podobni, mamy gorsze i lepsze dni, może i my czasami jesteśmy jedną z osób z tych 5 punktów? Nie skreślajmy za szybko i może czasem niepotrzebnie znajomości. Lekarstwem jest szczerość i rozmowa. Jeśli to nie pomaga, a my czujemy sie niszczeni napewno przez taką osobę OK, zgodzę się wtedy, że zerwanie kontaktów jest dobrym wyjściem przynajmniej na początek bo ułatwia funkcjonowanie i pozwala nabrac dystansu. Ale bez przesady...my też popełniamy błędy i naprawiamy je. Z tym wielbieniem, kochaniem siebie i egoizmem bym nie przesadzała, dostajemy tyle ile z siebie dajemy, przynajmniej ja w to wierze i mam nadzieje że zawsze będę.

    OdpowiedzUsuń
  43. A ja staram się podejmować decyzje - wchodzę czy nie wchodzę w bliskość z "toksycznymi".
    Często wchodzę, bo... powodów wiele.
    No i dobrze wiem, że ja sama też "toksyczna" bywam, choć wolałabym inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  44. mala poprawka, jesli podaje sie zrodlo czyichs slow to trzeba sie upewnic, ze akurat naleza one do danej osoby... slowa wypowiedziane rzekomo przez Meryl Streep naleza do młodego portugalskiego pisarza -life cocha José Micard Teixeira... wybaczcie brak polskich znakow sila wyzsza.

    OdpowiedzUsuń
  45. DZIĘKI !! TO MIŁOŚĆ ROZPRASZA WSZYSTKO , TO MIŁOŚĆ I WSPÓŁCZUCIE TWORZY COŚ KONSTRUKTYWNEGO , TO PRZYJAŻN JEST TYM CO ŁĄCZY LUDZI !!

    OdpowiedzUsuń
  46. Do wydrukowania i powieszenia w widocznym miejscu!

    OdpowiedzUsuń
  47. Mądry tekst. Dodaj proszę odstęp po nr. 5 bo wygląda nieprofesjonalnie a będę go udostępniać.

    OdpowiedzUsuń
  48. 5 typów toksycznych ludzi, na których szkoda Ci już czasu (i łez). Ale co dalej? Szkoda Ci czasu i..? Kończysz relację? Jak to rozwiązujesz? Czy pytanie moje jest zbyt intymne?
    Pytam, bo sama zastanawiam się nad relacjami toksycznymi. Takie się kończy lub próbuje wprowadzać zmianę. Jakie rozwiązanie jest Tobie najbliższe? Jest w ogóle jakieś uniwersalne rozwiązanie? Czy wszystko zmienia się relatywnie w zależności od różnych czynników?
    Pozdrawiam wiosennie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uniwersalnego nie ma, oczywiście, że nie.
      Przede wszystkim świadomość: jak się widzi, że coś, ktoś nam szkodzi widzi się też pewne możliwości. Co mogę z tym zrobić? Potem rozmowa, najlepiej jeśli mówimy o sobie, a nie o drugim. "Boli mnie to co robisz, czuję się zraniona, a nie jesteś wrednym człowiekiem, który odbiera mi chęć do życia";) Propozycja rozwiązania, granice, przypomnienie o granicach, jeśli raz nie wystarczy, potem czasem rzeczywiście dochodzi do poważnego ograniczenia, czy nawet zerwania relacji, jeśli nie da się dogadać - ale nie można powiedzieć: "zrób to i to". Czasem już samo wiedzieć, to znaczy reagować i reakcja, mówienie o swoich potrzebach rozwiązuje problem. Pozdrawiam!

      Usuń
  49. Znam ludzi, którzy posiadają wszystkie te 'cechy' w jednej osobie -to jest mistrzowskie kombo. I dodatkowo takie osoby jeszcze usiłują Ci wmówić, że to Ty jesteś ciągle niezadowolony, narzekasz, szukasz dziury, wymyślasz, mówią jaki to świat i ludzie są źli ale sami wcale nie są lepsi..

    OdpowiedzUsuń
  50. Czytając o toksycznych cechac, samoczynnie kojarzyłam osoby. Aha, taki właśnie jest ten, a to idealnie pasuje do tego. Oczywiście zbiór wszystkich pasował do mojego byłego szefa. Cudownie toksyczny i niestety nie do obejścia.Jestem osobą, która kieruje się w podejściu do ludzi jakimiś zasadami. Kiedy trafi się ktoś trudny, gdzie czuję niechęć, odpychającą postawę, podłość, złe nastawienie do mnie, próbuję pokazać, że nie trzeba wobec mnie przyjmować bojowej postawy, że możemy się tolerować pomimo różnic w charakterze. Jeżeli się nie uda omijam z daleka i schodzę z drogi. Toksyczność szefa musiałam znosić przez kilkanaście lat. Na szczęście udało mi się wypracować haczyki, wynegocjować możliwość mówienia tego co myślę choć byłam wyjątkiem, znaleźć dziedziny, w których on był zależny odemnie. Cóż nie obyło się bez przytakiwania bo przecież hierarchia obowiązuje, a przy szefie i podwładnym konsekwencje braku tolerancji mogą być trudne.

    OdpowiedzUsuń
  51. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Agnieszko, może pani zamieścić cytat, link, ale nie cały artykuł. Kopiowanie treści jest niezgodne z prawem autorskim, to działanie na moją szkodę, także w ramach pozycji strony w Google. Bardzo proszę o zrozumienie i reakcję. Dziękuję.

      Usuń
  52. Pierwszy raz spotykam się z taką reakcją, więc usuwam wszystko . Bardzo proszę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Agnieszko,
      wszystkie treści publikowane w internecie, czy to artykuły, czy zdjęcia są objęte prawem autorskim. Nie można tak po prostu ich sobie wziąć :) Poza tym Google traktuje strony, które duplikują treści gorzej, jako swoisty śmietnik, promuje treści unikatowe, które nie powtarzają się w wielu miejscach.
      Rozumiem, że mogła Pani nie wiedzieć, dziękuję za szybką reakcję, pozdrawiam!

      Usuń
  53. ja od kilku lat czuję się ofiarą (o ile można zaryzykować takie określenie) opisanych przez Panią osób...Każda nowa znajomość okazuje się toksyczna. Jak tego unikać. Kiedyś tak nie miałam, a dobiegam 40stki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam, dosyć często przyciągam do siebie typy ludzi ekscentrycznych, czy chce tego czy nie...jakoś tak trafiam. Być może ze względu na specyfikę swoich zainteresowań (maluję, śpiewam). Głównie takie osoby na początku ciekawe i charyzmatyczne zdradzają później cechy ,,toksycznych" a znajomość, z początku ciekawa i fascynująca przeradza się w dziwną toksyczną relację. Dopóki nie miałam znajomych i przyjaciół ze środowisk związanych z kulturą i sztuką nie zdarzały mi się takie relacje. Jak nie przyciągać takich ludzi? Nie ukrywam, że te kilka lat obcowania z ludźmi toksycznymi uczyniły ze mnie pesymistkę przepełnioną uprzedzeniami.

      Usuń
    2. Słuchajcie, ludzie są różni. Jest taka przypowieść o tym, że cokolwiek myślimy mamy rację. Mówisz: wszyscy są tutaj źli i wredni - masz rację, znajdziesz i takich. Mówisz: ludzie są dobrzy i wielkoduszni: zobaczysz takich, którzy tacy są. Nie da się zawsze uniknąć takich kontaktów, ale można minimalizować ich szkodliwy wpływ. Choćby poprzez świadomość tego, że może taki być. Wtedy widać pewne rzeczy znacznie wcześniej, jeśli nie od razu i o relacji raczej nie może być mowy, bo nie zdąży się specjalnie zawiązać. Poza tym pielęgnujmy po prostu to co dobre w kontaktach z ludźmi, dbajmy o te relacje, które są wartościowe, także o siebie, wtedy będziemy przyciągać to co lepsze, a nie to co raniące i obciążające.
      Nie ma jednej odpowiedzi, nie da się w kilku zdaniach. Ale znów uważność i świadomość. Choćby tego dlaczego, z jakiego powodu wiążę się i wchodzę w kontakty właśnie z takimi osobami? Czemu one zawsze okazują się do siebie podobne, czemu schemat jest ten sam? Odpowiedzi ( sobie samemu) na te pytania mogą wiele wyjaśnić.
      Powodzenia!

      Usuń
  54. punkt 3 - fanatycy patrzą w jednym kierunku... przy czym zarzucają tą jednokierunkowość wszystkim, którzy myślą inaczej niż oni.

    OdpowiedzUsuń
  55. Dziękuję za odpowiedź. cóż, od zawsze miałam problem ze znalezieniem sobie osób o podobnych pasjach, ale nigdy nie miałam problemu z ,,wampirami emocjonalnymi". W końcu udało mi się wejść w środowisko ludzi o podobnych zainteresowaniach. Wspólne artystyczne pasje i z pozoru ciekawa osobowość przyciągają mnie do ludzi, którzy z czasem okazują się być toksyczni. Początek jest zawsze taki sam - nie należę do osób nazbyt przebojowych, a tacy ludzie są niesamowicie otwarci, sprawiają wrażenie niesamowicie zainteresowanych mną i tym co robię. Okazują mi swoją uwagę, zachwycają nietuzinkowością, a później schemat jest taki sam, próby narzucania ideologii, krytykowanie postawy, osaczenie i próba zdominowania mnie. Jako że mam swoje zdanie i jestem asertywna, za swoją asertywność jestem ,,karana" wybuchami złości, nieraz nękaniem mailami i smsami i w rezultacie moją ucieczką i wręcz odcięciem się od takich osób.

    OdpowiedzUsuń
  56. Nie ukrywam, że zdarzało mi się też dać się wziąć na litość - na nierozumianego przez motłoch artystę, może dlatego, że w czasach szkolnych sama byłam tłamszona przez rówieśników jako osoba zdolna i wyróżniająca się różnymi osiągnięciami...nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  57. Jedna z ciekawszych dyskusji, na jakie, jako przypadkowa internautka, ostatnio się natknęłam! I nikt kurwami nie rzuca... Jakieś nietypowe. Czy Wy wszyscy mieszkanie za granicą?! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka pilnuje poziomu dyskusji :) pozdrawiam :)

      Usuń
  58. Dlatego ja z przyjemnością będę dyskutować na tym blogu

    OdpowiedzUsuń
  59. Ciekawa dyskusja i aż korci aby wrzucić swój kamyczek. Odnosi się to między innymi do pana Michała. Mądrość ludowa nie zawsze jest mądra i nie można kierować się nią w życiu bo robi się wielu ludziom krzywdę. Własne podwórko o.k. ale prawda pośrodku lub np co nie zabije to wzmocni to już bywa założeniem fałszywym. Przez 40 lat żyłam z narcystycznym psychopatą, który w białych rękawiczkach manipulował moim życiem. Ten czarujący przystojniak zrobił ze mnie wyrobnicę i dostarczycielkę pieniędzy, był na dodatek wampirem psychologicznym żywiącym się moją energią życiową. W czasie rozwodu wielokrotnie słyszałam tekst o winie pośrodku, tylko najbliżsi znali prawdę. To jest już za mną, jestem zupełnie innym człowiekiem, odrabiam zaległości. Nie rozmawiam o tym ale ostatnio musiałam wrócić do wspomnień już bez bólu i młoda rozmówczyni rozpłakała się i powiedziała, że tego typu doświadczenia (bo były i innych) stawiają pod znakiem zapytania sens małżeństwa i nie wie jak stworzyć dobry związek. Jest tylko jedna rada "kochaj bliżniego swego jak siebie samego" ale nie bardziej bo popełnisz grzech. Najpierw musisz pokochać siebie i dopiero na tym zbudujesz dobry i trwały związek.
    Pozdrawiam Krystyna
    PS wszystkie toksyczne typy są mi znane i omijam je wielkim łukiem

    OdpowiedzUsuń
  60. Opis polityków w kilku punktach. Całkiem sensowny nawet. Tylko czemu takie tłumy biegną na wybory. Fanatycy sami?

    OdpowiedzUsuń
  61. Manipulanci... Dobre rozwiązanie, tylko co robić kiedy manipuluje wieloletnia przyjaciółka, której zawdzięczam wsparcie w trudnym momencie? Jest ciężko chora, podkreśla, że umrze, choć lekarze nie zdiagnozowali co to jest, ta śmiertelna choroba to jedno z podejrzeń. Ja wspieram jak mogę, ale słyszę, że ,,to jej nie pomaga", że czuje się jeszcze gorzej. Nie umie odpowiedzieć jak można jej pomóc. Kiedy z kolei nie rozmawiam o jej chorobie rozumiejąc, że może tego nie chce, ma pretensję, że zawalam ją swoimi sprawami zamiast wspierać. Bardzo podkreśla ile to ona mi pomogła - to więc mnie powstrzymuje przed ucieczką, ale po każdym jej mailu czy telefonie czuję się jakby wysypano na mnie ciężarówkę piachu. Pretensje nie wiadomo o co, ona jest najbardziej chora, ma największe problemy i też by chciała mieć ,,tylko takie" jak ja. Nigdy nie wiadomo czym ją można urazić. Gdyby nie to, że kiedyś mi pomogła zwiałabym, a tak czuję się jak w matni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam Ci najnowszy tekst o pomocy, być może pomoże Ci uporządkować ten temat. Zastanów się też, czy pomagając koleżance głównie z poczucia winy i potrzeby spłaty "długu", tak naprawdę pomagasz komukolwiek?

      Usuń
  62. Wtedy i tylko wtedy kiedy mnie o to prosi, lub daje mi do zrozumienia gdyż mam swoją rodzinę i swoje życie. I wszystko było prawidłowo, dopóki nie zaczęły spadać na mnie pretensje, że wsparcie jest niezgodne z oczekiwaniami. Kiedy wspieram - to moje wsparcie jest do niczego , kiedy nie wspieram - źle, bo nie wspieram. Przyznam, że tak mnie to obciąża, to jest takie trochę spłacanie długu, ale nie takie jak opisujesz to w artykule, tylko na zasadzie ,,wymagam spłaty długu, bo kiedyś tyle ci pomogłam". Ja chcę być w porządku, ale czuję się jak w matni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc trzeba się zmierzyć z tym poczuciem winy. Spojrzeć mu w twarz. Jeśli koleżanka nie wie jakiej pomocy potrzebuje, a to co jej oferujesz i tak jej nie satysfakcjonuje, nie jest jej potrzebne, to czemu i po co chcesz jej ciągle to dawać?? Za dawne wsparcie należy podziękować. Okazać wdzięczność. Ale to nie oznacza wcale, że mamy te długi obowiązek spłacać w nieskończoność. Zwłaszcza jeśli masz poczucie, że cokolwiek byś nie dała, to i tak będzie za mało. Tą dziurę w sobie przyjaciółka musi zasypać sama, nie da się tego zrobić cudzymi rękami.

      Usuń
  63. Dla mnie to czysty egoizm,zacieranie swoich win i tchorzostwo, bo walczyc o swoja rodzine trzeba do konca i sie nie poddawac . Trzeba takze umiec powiedziec PRZEPRASZAM ,a nie za zaistniala sytuacje winic wylacznie innych tlumaczac sie toksycznymi ludzmi , bo nikt nie jest bez winy .Trzeba takze zauwazac innego czlowieka i jego gorsze dni

    OdpowiedzUsuń
  64. Ale co? Mam rzucić męża? Dzieci mi tego nie wybaczą...

    OdpowiedzUsuń
  65. Jestem osobą cierpiącą od wielu lat na depresję.Raz jest lepiej, raz gorzej.O moich problemach wie tylko najbliższa rodzina i jedna przyjaciółka.Czasem czuję potrzebę wygadania się przed nią,"zweryfikowania swoich emocji z otoczeniem",wiem że ona mnie nie odtrąci,wysłucha.Nie wiem co zrobiłabym bez niej.Są chwile,kiedy potrzebujesz tylko tego wysłuchania,nie rady,nie kolejnych pustych frazesów o tym jaki to świat jest piękny.W towarzystwie uchodzę raczej za osobę która lubi się pośmiać, potrafi rozbawić wszystkich,która wysłucha.Ja wiem że nie mogę im oddać nawet cząstki ze swojego cierpienia,nie mogę nic powiedzieć.Raz,że nie wypada, dwa- że znajomi mają swoje problemy,którymi lubią się dzielić,a nie słuchać.Już się przyzwyczaiłam że trzeba im zapewnić rozrywkę.Dziś ludzie częściej gadają,aniżeli słuchają.Lubią się "chwalić",tym jak ciężko mają w pracy,jaką podłą nauczycielkę ma ich syn,która uwzięła się na niego itp.Jest dobrze,zawsze jest dobrze.Myślę że Pani artykuł naprowadza raczej na poszukiwania złotego środka.Nie dawać całej ręki,ale właśnie ten mały palec.Na tym poprzestać.Zachować sobie pole manewru w kontaktach z innymi.Przyjmować krytykę,ale tylko tę uzasadnioną,a nie wynikającą z zazdrości,czy czyjegoś widzimisię.Nie być za bardzo do tyłu czy do przodu,nad tym pracować.Świat jest piękny,zależy tylko z jakiego punktu na niego spojrzysz,pod jakim kątem i w jakim świetle.Żeby się jednak to wszystko trzymało kupy muszą istnieć i optymiści i pesymiści itd.Każdy jest wrażliwy na swój sposób.Nie wszystkich da się zmienić,nie wszystkich "wolno" nam odtrącić.Osób z depresją nie powinno się zostawiać samych, bez pomocy,bo może się to bardzo źle skończyć ( jeżeli jest silna i nie leczona). Czasem konieczne jest "oddanie" kogoś takiego na parę miesięcy pod opiekę specjalistów,np do szpitala.Prawie z każdej sytuacji jest wyjście.Zdarza się,że po prostu go nie widzimy.
    Pozdrawiam !:-)
    PS: Żaba która wyskoczyła,pewnie była głucha.

    OdpowiedzUsuń
  66. Ja do tego dodałabym jeszcze ludzi, którzy nie są w stanie przyjąć żadnej krytyki. Spróbuj się z nimi nie zgodzić albo zwrócić delikatnie uwagę, że sprawili Ci przykrość, a zaleje Cię potok słów o tym, jaka jesteś zła, toksyczna, niesprawiedliwa itp. Oczywiście w drugą stronę działa to zupełnie inaczej - mogą mówić, co im się żywnie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  67. Myślę, że obiektywnie siebie oceniając, każdy z was odnalazł by siebie pośród tych 5 typów, jeśli nie dzisiaj to za jakiś czas. ps. Jestem typem piątym i faktycznie często demoluje coś perspektywicznego bo nie chcę znowu dostać po tylku ... Wy, tak szczerze, którym typem jesteście? Te żale na ojców, matki znajomych nie kwalifikują was do odpowiedniej szuflady? Uczciwie...

    OdpowiedzUsuń
  68. Trzymaj się blisko negatywnych ludzi, ponieważ możesz im pomóc, jeśli masz rozwiązanie na każdy problem. Tylko to się liczy w życiu - Drodzy Egocentrycy!

    OdpowiedzUsuń
  69. Bardzo mądre. Ale pisanie, że to są słowa Meryl Streep - gdy nie są, a dopiero potem sprostowanie to przypadkiem nie jest manipulacja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieje też takie pojęcie jak POMYŁKA... na którą nota bene, dało się z złapać parę milionów ludzi na świecie - w tym, w Polsce, Krystyna Janda, która cytowała ten tekst, rzekomo należący do Meryl Streep. Historia przekłamania autora tego cytatu jest dostępna w internecie i można sobie ją dokładniej przeczytać. Niestety to medium czasem działa jak głuchy telefon, ktoś coś powie, inny nie dosłyszy i powie dalej, itp.
      Ja przeczytałam u Jandy, o tym, że autorem cytatu jest ktoś inny dowiedziałam się z waszych komentarzy wyżej.

      Usuń
  70. Przeczytałam ten artykuł i nie do końca się z nim zgadzam, a w sumie raczej się nie zgadzam. Ludzie w nim opisani to nie demony, diabły, zła wcielone... To ludzie, którzy potrzebują miłości, jeszcze bardziej niż ludzie pozytywni, których według autorki trzeba kochać i hołubić. To ludzie, którzy potrzebują mocnych wzorców od ludzi pełnych miłości i radości z życia, którzy nie ugną się pod ich "negatywnością". Jak dla mnie artykuł pełen jest niezdrowego egoizmu. Od ludzi negatywnych powinny uciekać jedynie osoby słabe, które rzeczywiście w ich towarzystwie stają się jeszcze słabsze. Zgadzam się tylko z końcówką artykułu, następującą po słowach "Pamiętaj, masz prawo do własnego życia!". To przykład zdrowego egoizmu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O prawdziwej pomocy i egoizmie, który nam się miesza z altruizmem tutaj:
      http://manufaktura-radosci.blogspot.com/2015/03/pomoc-ktora-szkodzi-czyli-prawdziwy.html
      Zapraszam szczególnie wszystkich oburzonych :)

      Usuń
  71. .co robić gdy Narcyz...i te 5 punktów to mój mąż..a ja jestem w ciąży ?.... chyba w depresję wpaść jedynie..bo przecież "widziały gały co brały" :(

    OdpowiedzUsuń
  72. Krytykant taaa....miałam przyjaciółkę, która była samotna i poddawała ostrej krytyce każdego mojego faceta, miała nadwagę, więc krytykowała mnie, że jestem za chuda, a kiedy zaszłam w ciążę dostała histerii, że nie powiadomiłam jej, że mam takie plany, wyśmiała mnie, że miałam być taka niezależna i wybrałam życie matki Polki i kury domowej. Próbowałam się od niej odciąć na zasadzie unikania, bo czułam się już osaczona. Sama się ode mnie odcięła, a mi jest autentycznie lżej. Nikt już nie krytykuje i nie wyśmiewa moich wyborów- niby dla mojego dobra. Dziękuję za taką troskę.

    OdpowiedzUsuń
  73. Moj.mąż nie uwaza jakobym.miala prawo do wlasnej opinii. Mowi ze w ten sposób go doprowadzam do szalu. Nigdy ie uderzył a czuje sie jak gownO. Niczego nie robie tak zeby bylo ok. Gotuje.kiepsko sprzatam kiepsko. Mamy dwoje dzieci. Nie mowie juz prawie nic bo nie chce awantury, synek sie denerwuje bardzo...
    Nie wiem o czym mowic.
    Nie Ma juz żadnych tematow.
    Jego brat sie rozwiodl. Tez maja dwoje dzieci. Wczoraj powiedzial mi ze jego mama codziennie modli sie przeklinajac ex zone brata. Nie cce zeby i mnie przeklinala. Nie chce stracic dzieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, to o czym piszesz, ma znamiona przemocy psychicznej. To wcale nie jest "lepszy" rodzaj przemocy niż ta fizyczna, niszczy tak samo, tylko siniaków nie widać. Szukaj pomocy. W wielu dużych miastach funkcjonują ośrodki pomagające kobietom, które są ofiarami takich nadużyć. Jeśli nie możesz skorzystać z ich rady i wsparcia, działają także infolinie, informacje znajdziesz tu: http://www.niebieskalinia.pl/, albo tu http://www.cpk.org.pl/
      Działaj. Wszystkiego dobrego.

      Usuń
  74. Chcialam zauwazyc, ze czasem pozory sa mylace i osoba wygladajaca na zewnatrz na ok, wogole taka nie jest. Jakis czas temu zaczynalam zwiazek z dosyc znanym muzykiem, marzyl o tym zeby z tego zyc, udalo sie, zebral wiele nagrod. Myslalam, ze jak sie jeszcze zakochal, no to chyba jest szczesliwy. Tylko, ze on nigdy nie byl szczesliwy, nie chcial tylko zyc z muzyki, ale byc gwiazdorem, po dniu spedzonym na nagrywaniu fajnego klipu, zamiast mi o tym opowiedziec, pisal tylko o tym jaki jest beznadziejny i o zlosci na rodzicow. Jak chcialam troche mu pomoc i zapromonowalam jedna ksiazke terapeutyczna, dowiedzialam sie, ze go nie akceptuje takiego jaki jest i chce go zmienic. Czulam, ze cos wysysa moja sile, ze juz nie moge. Mimo, ze bardzo mi na nim zalezalo powiedzialam, ze odchodze, bo nie podoba mi sie jak mnie traktuje. Nie zrobil nic, pewnie poczul sie porzucona ofiara wrednej dziewczyny. Z zewnatrz wyglada, ze to on jest czlowiekiem skucesu a ja dopiero "raczkuje" w tym co zawsze chcialam robic. Tylko, ze czasem pozory myla.

    OdpowiedzUsuń
  75. To wszystko racja, ale czytając artykuł nasunęło mi się jeszcze jedno skojarzenie. Bardzo nie chciałabym wprowadzać tu polityki, ale ono jej dotyczy. Cała kampania prezydencka, a podejrzewam , że teraz będzie powtórka, albo jeszcze gorzej to był dialog grup, z których ta bardziej prawa posiada wszystkie wymienione cechy.

    1. Mieliśmy/mamy do czynienia z manipulacją.

    Wykorzystano naszą potrzebę bezpieczeńswta, brak dobrej pracy, brak perspektyw aby przekonać nas, że żyjemy w zrujnowanym kraju, w którym ktoś musi zaprowadzić porządek silną ręką (= pozbawić demokratycznych praw).
    "Eksperci w robieniu nam źle. Z zegarmistrzowską precyzją znaleźli nasze słabości i wykorzystali".
    "Po fakcie" będzie dopiero po wyborach. Trudno przewidzieć jak rozwinie się sytacja, jakkolwiek się rozwinie, po takiej kampanii wszyscy będziemy "jak kupka nieszczęścia" i miejmy nadzieję, na tym się skończy. Bo może być też tak, że "wszyscy będziemy kupą nieszczęścia".

    2. Wiecznie niezadowoleni

    Polska rozwija się, przybywa dróg, miasta pięknieją, ludzie mają co jeść i w co się ubrać, zapewniam Was, bywało o wiele gorzej. Po 25 latach od transformacji jesteśmy dobrym przykładem dla innych. Przetrwaliśmy jakoś kryzys, który bardzo dał się we znaki silniejszym i bogatszym od nas. Zamiast czerpać z tego sukcesu siłę, odczuwać dumę pozwalamy wmawiać sobie, że Polska to katastrofa. Tak, może być lepiej, powinno być lepiej, ale "nie od razu Kraków zbudowano", no i "kto jest bez winy niech rzuci kamieniem". Oni "nie przejrzą na oczy" fundują nam smutne życie, odbierają prawo do radości i dumy.

    3. Fanatycy

    Smoleńsk, aborcja, gender, tęcza, religia w szkole, krzyż w Sejmie i wszędzie. "Tak prawi, jak lewi - patrzą tylko w jednym kierunku ... nie kochają ludzi, kochają idee. "Tam gdzie jest fanatyzm, nie ma miejsca na rozmowę. ŻADNĄ." Nie ma więc rozmów, jest podpalanie, demolka, inwektywy, hejt, nienawiść, ksenofobia. Niestety, nie można (nie wolno się wycofać, bo fanatycy nie znają granic i przejmą całe terytorium.)

    4. Kontestatorzy wszystkiego

    Podobnie jak wiecznie niezadowoleni widzą wady (to się przydaje), ale widzą je dla samego gderania. Są jak kontrolerzy. Przyłapuja na popełnianiu błędów, wychwytują usterki. A wszystko traktuja jak przestępstwo.
    "Nie szukają rozwiązań, szukają przeszkód. Wietrzą podstęp, spisek i nieszczęście." Pełno ich w polityce (teoria spiskowa goni teorie spiskową), a o wybaczaniu chyba nie słyszeli.

    5. Żyjący przeszłością

    Nasze rozpamiętywanie klęsk, gloryfikowanie nieszczęść narodowych, niszczenie autorytetów i zwycięzców. "Nie uwiedzie ich nawet najpiękniejsze dzisiaj. Dla nich liczy się to, co miało miejsce 30 lat temu ..." - pod warunkiem, że było narodową klęską. "Pielęgnują urazy jak cenny skarb."

    Może nie zgodzicie się ze mną, ale wszystkie wymienione cechy precyzyjnie opisują naszą prawicę. Lewicy nie ma, a ta, która jest trochę kontestuje, jest niezadowolona. Uważam jednak, że nie manipuluje, nie żyje przeszłością i nie jest fanatyczna, choć lewica w wersji komunistycznej właśnie taka była (wystarczy pooglądać filmy radzieckie, filmy Eisensteina. To były straszne czasy). Nie chciałabym, żeby wróciły.
    Jeśli mamy do czynienia z osobami o takich cechch, dostajemy w kość, a rzadko jedna osoba posiada wszystkie te cechy. Niestety prawica posiada je wszystkie. Wyobraźcie sobie jaki będzie życie pod jej rządami. Przepraszam za ten polityczny wtręt.
    Pamiętajcie: mamy prawo do własnego życia. Mamy prawo robić swoje po swojemu, jeśli tylko nikogo nie krzywdzimy. NIKT nie ma prawa krzywdzić nikogo w imię żadnych/wyższch celów (Bóg, Honor, Ojczyzna), bo najpierw jest człowiek - OSOBA - TY, ja, my - a dopiero potem wszystko inne. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  76. Dodałabym tu jeszcze osoby złośliwe, umiejący niby kulturalnie i spokojnie dowalić słowem. Mam taką "koleżankę", której unikam jak ognia, a jeśli się zdarzy przypadkowe spotkanie, umiem się już odgryźć.

    OdpowiedzUsuń
  77. Ja tez !!!! i zastanawiam się co dalej ,obawiam się o swoje zdrowie ,straciłam już cala pewność siebie i plącze już z byle powodu.......

    OdpowiedzUsuń
  78. Ja bym dodała do tej listy jeszcze ludzi ktorzy wszystko wiedzą lepiej, nawet jak się mylą. Miałam takie osoby w pracy i przez to musiałam się zwolnić, bo nie wytrzymałam z nimi. Wszystko wiedziały lepiej, nawet jeśli się myliły. Mało tego, próby udowodnienia, że to ja się mylę, a nie one, polegały na wmawianiu mi, że jestem taka skirajnie głupia i na perfidnym wyśmiewaniu mnie. Przykładowo, pewnego dnia rozmawiałyśmy na temat zatrudnienia, umów o pracę itp. No to powiedziałam, że parę lat temu miałam umowę na czas nieokreślony i okres wypowiedzenia miałam jeden miesiąc. Zaczęły mi wmawiać, że na pewno nie miałam miesiąca, bo przy takiej umowie są 3 miesiące. Ogólnie wszystkie razem w liczbie 10 osób, sprowadziły mnie do poziomu gó**na, wmawiajac mi, że jestem głupia i nieprzystosowana do życia, bo nic nie wiem i do tego nie pamiętam, że miałam 3 miesiące wypowiedzenia (próby zmiany mojego życiorysu o.O) Co się okazało? Poszperałam w internecie, wyszukałam odpowiednie informacje. I oczywiście to ja miałam rację, a przynajmniej częściową. Przy umowie na czas nieokreślony trzy miesiące wypowiedzenia obowiązują, jak się przepracuje minimum 3 lata. A ja tam pracowałam niecałe dwa lata, więc obowiązywał mnie miesiąc... No ale to ja jestem głupia i nic nie wiem. Takich sytuacji było na pęczki, gdzie to ja miałam rację, ale wmawiano mi, że jej nie mam. Zdarzało się kilka razy na dzień. Ostatecznie odeszłam stamtąd, bo byłam w takim stresie, że aż miałam mdłości. Nie życzę nikomu.

    OdpowiedzUsuń
  79. Kiedyś z poważnym problemem zwróciłam się o pomoc do osoby, którą uważałam za przyjaciółkę. Usłyszałam, że jest obecnie zbyt szczęśliwa, żeby chcieć poświęcić czas na pomoc mi. Pewnie przeczytała gdzieś kiedyś podobną listę. Dziękuję Ci Autorko bardzo za Twój nieoceniony wkład w jakość relacji międzyludzkich. Mam nadzieję, że bliskie Ci osoby wyznają Twoją filozofię życiową i też nie widzą nikogo poza sobą.

    OdpowiedzUsuń
  80. Nie obwiniaj autorki postu o postawę osoby którą uważałaś za swoją przyjaciółkę. Ciesz się, że los zweryfikował Twój pogląd na tę osobę. Wnioskuję z Twojego komentarza, że utożsamiłaś się z jednym z typów osobowości opisanych w poście ???? Autorka nie ma na myśli tego aby nie pomagać. Wręcz odwrotnie. Znajdź głębsze znaczenie. Osobiście doświadczam na sobie od osób bardzo mi bliskich zachowań opisanych jak wyżej w poście. I czasami muszę się od nich odciąć, nauczyłam się czasami nie słyszeć i nie widzieć. Wiesz dlaczego??? Dlatego żeby nie dać wyssać z siebie całej energii, która będzie mi potrzebna kiedy na prawdę te osoby będą potrzebowały pomocy.

    OdpowiedzUsuń
  81. Zastanawiam się nad fanatyzmem, Czy to nie zależy od punktu widzenia? Skąd wiemy, że ktoś jest fanatykiem? To przecież nasza subiektywna opinia. A co jeśli ta osoba myśli/czuje prawidłowo? Trudno jest tu ustalić granice. Hmmm. Bardzo dobrze się Panią czyta, świetny język. Będę tu zaglądać. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fanatyzm, nawet w najświętszej sprawie jest niebezpieczny, bo zakłada narzucanie światu swojego punktu widzenia. Póki ktoś w coś wierzy, jest ok - ale kiedy zaczyna komukolwiek to siłą narzucać, robi się krucho. Oczywiście nie chodzi tu tylko o religie, czy pewien określony światopogląd, ale też o sprawy, co do których pewne jest, że mamy rację. Np. zdrowe odżywianie, palenie papierosów itp. Czy jednak mamy prawo fanatycznie, z ograniczeniem swobód i wolności osobistej zmuszać innych ludzi żeby żyli według naszego widzimisię?
      Bardzo leży mi na sercu zdrowe odżywianie i kiedy patrzę jak znajomi rodzice poją dzieci słodzonym napojem z butelki i wtykają w rączkę paczkę czipsów robi mi się przykro. Ale czy mam prawo komukolwiek wyrwać to "dobro" i podeptać, żądając przy tym odebrania praw rodzicielskich? Dla mnie to jest właśnie fanatyzm.

      Usuń
  82. Ja mam taki luksus ze swoją mamą. Poprostu każdy punkt to jej świat, a ja i moja rodzina w nim żyjemy bo mieszkamy razem :'(:'(:'(.

    OdpowiedzUsuń
  83. Ja bym dorzucił do tej listy jeszcze "emocjonalnych wampirów", czyli ludzi, którzy manipulują uczuciami i stosują szantaż emocjonalny robiąc to w sposób nieświadomy. Ja staram się unikać takich ludzi na co dzień, wole żyć po swojemu i być niezależnym.

    OdpowiedzUsuń
  84. Owszem prawda, zgadzam się natomiast uważam że w niektórych przypadkach musimy dążyć do kompromisów.
    A przede wszystkim pytajmy się Boga czy nas (do takiej osoby) nie posłał. Może mamy z tym człowiekiem porozmawiać... o nim. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  85. Jak panienko dostaniesz od życia w dupę, trafisz na molestującego szefa, nie będziesz miała z czego żyć wtedy zrozumiesz te Twoje mądrości

    OdpowiedzUsuń
  86. Dziękuję, bardzo mi pomoglas. Dawałam się niszczyć latami a winy szukałam w sobie. ..

    OdpowiedzUsuń
  87. Świetny i jakże prawdziwy..., dziękuję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  88. super post! zgadzam się z nim w 100% ;)

    OdpowiedzUsuń
  89. A ja mam męża który zalicza się do czterech z tych pięciu typów i co mam zrobić ?

    OdpowiedzUsuń
  90. Bardzo trafnie opisane typy, jak to ujelas '' toksycznych ludzi''
    Ja, podobnie jak Ty zmagam sie z problemem odcinania sie od ludzi na ktorych szkoda mi lez. Jednakze w w/w opisach dostrzeglam kilka swoich cech. Osobiscie uwazam ze kazdy z nas ma swoje lepsze I gorsze chwile, stan umyslu zalezy od wielu czynnikow - nie mozna o tym zapominac. Nie wierze ze istnieje czlowiek, ktory moglby z reka na sercu powiedziec ze chocby jeden raz w zyciu nie zachowal sie jak opisani przez Ciebie delikwenci.
    Czy osoba ktora uparcie broni swojej racji, ma idealy I odwage by je wypowiadac, postrzegana jest przez Ciebie od razu za fanatyka? Czy nie napisalas sama przypadkiem ze kazdy ma prawo zyc po swojemu, ustalac granice I NIKT ALE TO NIKT nie ma prawa Ci niczego narzucac ani ublizac tylko dlatego ze jestes inna? Jesli szkoda Ci lez to nie placz, tak jak ja:) Uszanuj czyjes widzi mi sie I idz w swoja strone jesli Ci ono nie odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
  91. Zabawne. Po części sama jestem manipulantką, więc niby powinno się ode mnie trzymać z daleka, ale sama staram się nie wpływać na decyzje innych w ten sposób. A już zwłaszcza w ten pokazany w przykładzie. Często mam zwyczajnie rację, a osoby, które znają mnie dobrze, wiedzą, że lepiej nie próbować wmówić mi brak racji, skoro - jeśli się o nią wykłócam - to jestem jej pewna, a co za tym idzie, mam ją. Czy należę do typu ludzi, z którymi lepiej się nie przyjaźnić?
    Jeśli zaś chodzi o depresję. Miałam przyjaciółkę, poszłyśmy do innych szkół, zmieniła się i teraz należy do tego typu ludzi. Najchętniej całkowicie zerwałabym z nią kontakt, bo w końcu mam swoje własne problemy i jej są mi potrzebne jak dziura w moście, jednak nie mogę, bo jest w takim stanie, że może sobie nawet przez to coś zrobić. Jest wyjątkowo wrażliwa. Drażni mnie to, bo przy niej zawsze muszę uważać na słowa, nazywać je tak ładnie i delikatnie, aby zrozumiała o co mi chodzi, ale nie poczuła się tak, jakby całe życie jej się przez to waliło, a nienawidzę tego. Wolę mówić wprost, co myślę, ale, zazwyczaj, ludzie to we mnie cenią.

    OdpowiedzUsuń
  92. Zabawne. Po części sama jestem manipulantką, więc niby powinno się ode mnie trzymać z daleka, ale sama staram się nie wpływać na decyzje innych w ten sposób. A już zwłaszcza w ten pokazany w przykładzie. Często mam zwyczajnie rację, a osoby, które znają mnie dobrze, wiedzą, że lepiej nie próbować wmówić mi brak racji, skoro - jeśli się o nią wykłócam - to jestem jej pewna, a co za tym idzie, mam ją. Czy należę do typu ludzi, z którymi lepiej się nie przyjaźnić?
    Jeśli zaś chodzi o depresję. Miałam przyjaciółkę, poszłyśmy do innych szkół, zmieniła się i teraz należy do tego typu ludzi. Najchętniej całkowicie zerwałabym z nią kontakt, bo w końcu mam swoje własne problemy i jej są mi potrzebne jak dziura w moście, jednak nie mogę, bo jest w takim stanie, że może sobie nawet przez to coś zrobić. Jest wyjątkowo wrażliwa. Drażni mnie to, bo przy niej zawsze muszę uważać na słowa, nazywać je tak ładnie i delikatnie, aby zrozumiała o co mi chodzi, ale nie poczuła się tak, jakby całe życie jej się przez to waliło, a nienawidzę tego. Wolę mówić wprost, co myślę, ale, zazwyczaj, ludzie to we mnie cenią.

    OdpowiedzUsuń
  93. Hej, ktoś się chyba "zainspirował" :) zajrzyj tutaj, może warto zareagować. http://foch.pl/foch/1,150562,19907832,10-typow-ludzi-ktorych-nalezy-unikac-aby-byc-szczesliwym.html?v=1&pId=40174398&send-a=1#opinion40174398

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zgłoszenie, faktycznie.
      Pani redaktor bardzo ładnie się zainspirowała, nawet niektóre zdania są kropka w kropkę.

      Usuń
  94. Z tego artykułu dowiedziałam się, że to ja, a nie ludzie, którzy mnie otaczają, jestem toksycznym człowiekiem. Mój typ został tu nazwany negatywnym człowiekiem. Ale może warto się zastanowić, skąd biorą się negatywni (według mnie smutni) ludzie. Może stąd, że zbyt wielu w naszych czasach żyje egoistów, którzy myślą tylko o sobie i ich dobre samopoczucie jest stawiane ponad wszystko. Dlatego eliminują ze swojego otoczenia tych którzy mają problemy. Po co pochylać się nad cudzymi problemami. Może Ci negatywni ludzie są jacy są, bo po prostu są samotni i nie mają z kim porozmawiać. Na różnych etapach mojego życia kilka osób nazwałam słowem "przyjaciel", wspomagałam ich w kłopotach, ale kiedy ja wpadałam w dołek, to znikali. Przypomina mi się wpis z mojego dziecięcego pamiętnika: "Nie ten kto z Tobą tańczy, nie ten który się śmieje, a ten kto z Tobą płacze, jest Twoim przyjacielem". Skąd tyle prób samobójczych, chorób psychicznych, blogów i wpisów o samotności. Może dlatego, że ludzie dążąc do własnego dobrostanu zapomnieli o tych, którym mogą pomóc choćby zwykłą rozmową. Lepiej odizolować się od wszystkich "nieudaczników"!!! Czy do nas też przychodzą te czasy, że na zewnątrz trzeba udawać twardziela, a potem wydawać mnóstwo pieniędzy na psychoterapeutów, którym trzeba zapłacić, za to, że nas posłuchają, albo psychiatrów, którzy ograniczają się do przepisywania psychotropów? Dawniej można było to zrobić z kimś, kto nazywał się "PRZYJACIEL". Teraz trudno o prawdziwego przyjaciela, tego który pochyli się nad nami, kiedy sięgamy dna. To taka moja refleksja. Smutna i samotna w tłumie ludzi, z którymi się spotykam

    OdpowiedzUsuń
  95. Znam jedną osobę, której można by przypisać wszystkie te cechy. Jest to osoba z bliskiej rodziny więc nie tak łatwo się od niej odciąć. Nie raz próbowaliśmy ograniczać kontakty, mówić wprost czego sobie nie życzymy, niestety ta osoba nie przyjmuje do wiadomości niczego innego niż wlasne zdanie. Próbuje z najbliższych zrobić posłuszne marionetki, wmawia że wszystko robimy źle, przez co już sami czasami nie wiemy czy może ta osoba nie ma racji, robi nam wode z mózgu kiedy tylko może. Jak ograniczamy kontakt to przez chwile jest dobrze, po czym uderza ze zdwojoną siłą. Wampir energetyczny to zbyt delikatne określenie dla niej. Czasami już brak nam sił.

    OdpowiedzUsuń
  96. Nie jest to do końca sprecyzowane. Bo ludzie potrzebują pewnych więzi, a przedstawione tutaj podejście kreuje ludzi samotnikiem. Jeśli są pewne więzi chociażby rodzinne, każdy ma obowiązek ingerować w życie swoich bliskich i mieć sporo przestrzeni wśród nich. I rowniez rodzina powinna chcieć ingerować w życie swoje wzajemnie. Ale oczywiście z poszanowaniem siebie wzajemnym i umiejętnością wspólnego rozmawiania i rozwiązywania problemów. Ludzie toksyczna często kierują się egoizmem i dla nich wszystko zle jest co by musieli sobie ująć czasu lub jakiegoś poświęcenia dla drugiego człowieka. A poświęcenie się dla innych nawet mimo niewygodny buduje dobre więzi.

    OdpowiedzUsuń
  97. Fantastyczny artykuł. Właśnie jestem na etapie odcinania się od ludzi, którzy
    wykorzystywali moją łagodność i pozytywne nastawienie do ludzi i otaczającego świata. Przez tak wiele lat chciałem być dobry dla innych, a nie umiałem być kochający dla siebie.... To nawet doprowadziło mnie do długiej depresji, kiedy to nawet nie wiedziałem kim jestem i po co żyję na tym świecie... Postanowiłem to zmienić już na zawsze i od dłuższego czasu intensywnie pracuję nad sobą, a pomagają mi między innym takie strony jak ta. Wiecie co ?
    W moim życiu zaczynają się dziać cuda! Pomału światło rozprasza mrok. Każdego dnia staję się coraz bardziej pewny siebie, spokojny i asertywny. Zycie jest zbyt piękne, aby to piękno zakrywali Ci toksyczni ludzie, którzy myślą, że są Twoimi przyjaciółmi. Zauważam ich wielką konsternację, że zmieniłem swoje podejście do nich i nie pozwalam już sobą manipulować. Sprawy zaczynają przybierać pozytywny obrót. Wszystkim czytającym to życzę dużo wiary w siebie
    i nieustawania w poszukiwaniu pełnego i szczęśliwego życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  98. a ja się czuje właśnie taką depresyjną marudą. bardzo się staram to ukrywać ale jestem nudna, smutna i małomówna. ludzie tacy bezproblemowi radośni dowcipni których najbardziej lubię i potrzebuje mnie nie lubią. nie mam dużo znajomych. jestem nieszczęśliwa, popsuta ale muszę żyć. to co mam ze sobą zrobić jak nikt mnie nie pociągnie do góry? ten artykuł nie jest budujący chyba że dla egoistów którzy próbują usprawiedliwić olewanie osób którym powinny pomóc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Anonimowa,
      a czy nie egoizmem jest oczekiwać, że ktoś się mną zajmie, załatwi moje problemy? Zrobi coś ze mną bo ja jestem nudna, smutna i trzeba mnie ciągnąć bo sama nie pójdę?
      Może najwyższy czas coś z tym zrobić? Wziąć odpowiedzialność, a nie czekać, że inni za nas to zrobią? To w końcu nasze życie.
      Życzę Ci wszystkiego dobrego.

      Usuń