Jak oszczędzić czas na to co ważne i przestać marnować go na bzdury?

/
9 Komentarzy


Czy znacie regułę 10 tyś godzin?  Tyle mniej więcej potrzeba aby osiągnąć pełną biegłość w jakiejkolwiek dziedzinie. Potwierdzają to badania. Nie ma czegoś takiego jak sukces bez pracy, ani wirtuozeria, z którą się ktoś po prostu rodzi. Chcesz rady? Dobrej rady? Czas. Daj sobie czas. 


W licznych badaniach z udziałem kompozytorów, koszykarzy, pisarzy, łyżwiarzy, pianistów koncertowych, szachistów, słynnych przestępców i innych, liczba ta pojawia się nieustannie - pisze neurolog Daniel Levitin.  10 tys. godzin odpowiada z grubsza trzem godzinom ćwiczeń dziennie albo 20 godzinom tygodniowo przez 10 lat. Wydaje się, że nasz mózg potrzebuje tak długiego czasu, żeby przyswoić sobie wszystko co należy i osiągnąć prawdziwą biegłość w danej dziedzinie”.



Jeśli więc pragniemy sukcesu, zmiany, trzeba poświęcić swój czas. I wziąć się do roboty. Najczęściej jednak, zamiast do biegłości w wybranej dziedzinie, dochodzimy do tejw okłamywaniu samych siebie.


Kłamstwo brzmi: nie mam czasu. 


Jak znaleźć czas, którego ciągle nie ma? Oto 5 sposobów na to, jak lekką ręką zyskać nawet 5 godzin dziennie.



1 . Przestań udowadniać innym, że masz rację

Komentujesz, dyskutujesz, aktywnie uczestniczysz w grupach, forach, plotkujesz ze znajomymi w firmowej kuchni, albo na papierosie? Tylko po co? 

Często dyskusje na temat racji, to  zwykłe wojenki o to, że moja jest mojsza niż twojsza, które nie wnoszą absolutnie niczego do dialogu i polegają tylko na przepychankach rodem z zawodów w kisielu. 

Są potwornym marnotrawstwem czasu i energii. 

Napisanie jednego komentarza, śledzenie dyskusji, ładowanie słownej amunicji, która ma jak najmocniej ugodzić wroga, zajmuje długie minuty, a bywa, że i godziny. 

Zajmujemy się wymyślonym życiem abstrakcyjnych problemów, a potem nie starcza nam go na własne. Te jak najbardziej realne. Te, którymi naprawdę wypadałoby się zająć. 

Zlicz czas, który poświęcasz na udowadnianie innym, że jesteś mądrzejszy od nich. Z dużym prawdopodobieństwem dojdziesz do godziny, nawet dwóch dziennie.

Co mógłbyś zrobić z tym czasem? Pamiętaj też, że w życiu często obowiązuje zasada: Albo racja, albo RELACJA. 



2. Przestań nieustannie sprawdzać maila, Fb, telefon

A przynajmniej nie rób tego częściej, niż raz na godzinę. Przeciętny użytkownik Facebooka, spędza na nim ponad 400 minut miesięcznie, co daje nam około 1 godziny dziennie. Jeśli dodatkowo używasz Twittera, Instagramu, odbierasz wiadomości e-mail, czy nawet zerkasz na 5 minut na główne strony popularnych portali, marnujesz w ten sposób nawet do 3 godzin dziennie. 

Nie namawiam Cię, abyś całkiem porzucił cyber świat. To bez sensu. Zastanów się jednak, czy coś się stanie, jeśli przez kilka godzin dziennie nie będziesz sprawdzał statusów znajomych, czy śledził kolejnej odsłony kryzysu na wschodzie. 

Warto wprowadzić pewną zasadę: od 9 do 12 rano, robię TYLKO to co absolutnie niezbędne. W pracy, w domu, na mieście. Nie ściągam maili, nie zaglądam na portale społecznościowe. Godziny można dobrać dowolnie, ale poranny sukces dodaje nam skrzydeł. 

Kiedy nie jesteśmy rozproszeni, nie marnujemy czasu na ciągłe skupianie uwagi, nie zaczynamy w kółko od nowa. Pracuje się wtedy i myśli o wiele efektywniej. 


3. Przestań się zamartwiać

I zastanawiać, co będzie gdyby... Snucie planów awaryjnych, w normalnych życiowych okolicznościach jest ogromnym marnotrawieniem czasu, który o zgrozo, można by poświęcić na to, żeby zabezpieczyć się przed tym, czego się boimy. 

Ludzie myślą: słabo znam język, nie poradzę sobie - zamiast w tym samym czasie poświęcić chwilę na to, aby powtórzyć słówka w tym języku. 


Strach paraliżuje przed działaniem, a przed niczym nie chroni. Sam strach nie zmienia naszej rzeczywistości. 

Jeśli wyłącznie się martwisz -  nic nie robisz. Przestań. Po prostu. 


4. Przestań ciągle myśleć

Szacuje się, że nawet 70 % czasu aktywności, zajmuje nam myślenie. Nieustanna gonitwa słów i obrazów w naszej głowie  nie kończy się prawie nigdy. Analizujemy, odtwarzamy, przypominamy, katalogujemy, staramy się wyciągać wnioski. 


Czy myślenie może szkodzić?  Tak! Overthinking -  to swoista myślowa nadpobudliwość. Szum wewnętrzny. Zupełnie nieproduktywny. 

Często dotyczy bzdur i szczegół, bez większego znaczenia dla naszego życia. Co on powiedział, co on miał na myśli, kiedy to mówił, czy to mrugnięcie okiem coś znaczy, czy może jednak tylko mi się wydawało, czy ciocia Krysia obrazi się, czy pies nie szczeka w domu, czy dziecko zjadło zupę w przedszkolu, a mąż zapłacił rachunek za gaz.. Można by tak w kółko. I przeważnie tak wygląda krajobraz naszego życia wewnętrznego. 

Tocząc wieczne  myślowe walki i dysputy, nie dajemy sobie chwili wytchnienia i marnujemy miliony sekund. Dodatkowo nie ma nas tam, gdzie najbardziej nas potrzeba. Miejsce na życie jest w TERAZ. Nie w myślach, nie w analizach, nie w dywagacjach na temat, który nie ma znaczenia. 

Overthinking jest jak każdy inny nałóg. Szkodzi. Myślenie w nadmiarze jest tak samo groźne jak to w niedomiarze. A może nawet bardziej. 


5. Przestań próbować dogodzić wszystkim wokół

To przypadłość wielu kobiet. Po prostu jesteśmy ZA DOBRE. Wyręczamy męża, koleżankę zza biurka, kryjemy szefa, nadrabiamy zaległości za współpracownika, pieczemy ciasto, żeby było miło, pucujemy dom, żeby teściowa nie powiedziała, że brudno, a na koniec padamy bez sił, nawet bez nadziei, że teraz, dla równowagi, może ktoś zajmie się nami. 


Życzliwość, a bycie naiwniarą, która daje się wszystkim wykorzystywać, to zupełnie co innego. 

Ludzie są różni: ale bardzo wielu jest po prostu wygodnych.  Jeśli dajesz się wykorzystywać, inni będą to po prostu robić. 

Kobiety  nie potrafią odmawiać, bo bardzo często zależy im na tym, aby być w dobrych stosunkach ZE WSZYSTKIMI wokół. Nie potrafimy mówić "nie". Nie umiemy się troszczyć o własną wewnętrzną przestrzeń, ani zabezpieczać tego, co jest nam niezbędnie potrzebne. 


Myśleć o sobie, to nie egoizm.
To oznaka posiadania zdrowego instynktu samozachowawczego. 

Zaoszczędzony w  ten sposób czas, możesz poświęcić  na co zechcesz. Na pasję, na sport, na spacer, na naukę, czytanie, rozwijanie własnej firmy, zabawę z dzieckiem, bycie w TU I TERAZ. 

Każda godzina poświęcona na to, co dla Ciebie ważne, przybliża Cię do celu. Warto dać czasowi czas. Warto dać go sobie. 




Chętnie dowiem się jakie są Twoje sposoby na to, jak oszczędzać czas. Jeśli wierzysz, że ten tekst przyda się innym  - podaj dalej. Mam nadzieję, że przybędzie nam osób, które mają czas na wszystko to, co dla nich ważne :) 





Zobacz również

9 komentarzy:

  1. Zgrałyśmy się czasowo w podniesieniu kwestii racja a relacja :)
    Ważną kwestię podniosłaś. Bycie tu i teraz jest tak niebywale utrudniane przez ciągłe powiadomienia o zmianach statusów. Przez natręctwo bycia na bieżąco. Spotykasz się z Kasią przy kawie, a ona w tym czasie spotyka się w wirtualnym świecie ze znajomymi na fb, whatsapp.. I w sumie oszczędza ona swój czas, wszak robi kilka rzeczy na raz. I z Tobą kawy się napije, i z Jolką coś tam obgada. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, ale tak naprawdę to nie ma jej nigdzie.... ;)

      Usuń
  2. Podniosłaś mnie na duchu. Jednak nie marnotrawię tak bardzo czasu, bo fb sprawdzam raz na tydzień. Komentuje, ale zwykle po to by wyrazić swój zachwyt, a nie przelać frustracje i powymądrzać się. Zgadzam się, że to internet kradnie nam dużo czasu, bo często patrzymy po prostu na jakieś pierdoły zamiast na to co nas interesuje. Choć z drugiej strony to obawiam się, że co byśmy nie robili to i tak czasu zawsze będzie brakowało... Zwłaszcza komuś, kto posiada jakieś hobby, a oprócz tego praca zawodowa itd.A tyle rzeczy wspaniałych jeszcze jest do zrobienia i miejsc do odkrycia :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie: ale ciągle słyszę: nie mam czasu na sport, nie mam czasu ugotować sobie obiadu, nie mam czasu uczyć się francuskiego, a tak bym chciała, nie mam....... A potem życie mija, na takim właśnie marnowaniu bezcennego czasu :)

      Usuń
  3. Czyli znowu wracamy do tego samego. SAMOŚWIADOMOŚĆ. Zacząć od tego, że w mojej głowie jest szum. Nie, że to, o czym myślę, jest warte tego mojego myślenia. Ja czasem cudownie się wyłączam. Nie udaje się to zawsze. Ale w ogóle się udaje. I wtedy właśnie widać wyraźnie różnicę. Jestem przekonana, że większość społeczeństwa czuje się źle, bo przeszkadza mu ten szum, który sami generujemy.
    Uświadomienie sobie, że zgniatamy siebie na miazgę jest uzdrowicielskie.
    A czas jest na wszystko! Naprawdę! Trzeba tylko być świadomym, co się robi tu i teraz. I w tym właśnie momencie to robić.
    Ja dla przykładu podzielę się z Wami takim trikiem :): nastawiam czasomierz i wkładam sobie do głowy, że kwestię odmierzania czasu mam z głowy, więc pozostaje tylko praca. Zamykam, czego nie potrzebuję, wyrzucam, albo otwieram, co mi potrzebne, rozbieram, ubieram, itp. I po prostu zanurzam się w tym, co mam do zrobienia. Gimnastykuję się, powtarzam słówka z włoskiego albo czytam ( czy to do pracy, czy to dla rozrywki ), albo po prostu wykonuję swoją pracę. I tylko o tym myślę i tylko tego jestem świadoma. I nagle? Co to? Czasomierz pika. Patrzę, gdzie jestem...., jeśli potrzebuję jeszcze czasu, oceniam ile, co dalej itp. i znowu nastawiam. Jeśli zaś skończę przed czasem, sprawdzam, poprawiam albo ...... wyciszam się i czekam na pikanie.
    Ludzie! To działa. Ile razy okazuje się, że zakładałam, że z czym zdążę do tej a tej godziny, a potem się okazywało, że owszem...., nawet przed czasem jestem już "załatwiona" :). To działa.
    Wiem, bo jeśli czasem jeszcze pozwolę sobie na takie nieświadomie wdepnięcie w tempo i szum, a więc robię kilka rzeczy na raz, na oślep, szybko..... skończyć nie mogę, grozi to spóźnieniem, albo klęską.
    Musimy uważnie, chwila po chwili, właśnie tu i teraz sobą być i z sobą być.
    Czasu starczy. Bo nam nie ucieknie. Będzie pracował dla nas. Świadomie.

    OdpowiedzUsuń
  4. O ile lepiej jest, kiedy szukamy podobieństw, zamiast skupiać się na różnicach.. :) dzięki za wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze myślałam,że panuję nad swoim czasem, teraz doszłam do wniosku, że tracę go, korzystam niewłaściwie, marnuję można powiedzieć życie bo co jest naszym czasem? To jest życie, bycie tu i teraz, bycie wczoraj i dzisiaj, jutro i pojutrze. Zatem nie marnujmy życia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkowicie zgadzam się z tym co wyżej ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. No właśnie... Punkt 2.jest moim problemem - na szczęście już uświadomionym. Dziś zdałam sobie dosadnie sprawę z punktu 1 i postanowiłam nie angażować się w "walki w kiślu" ;) i bez sensu dowodzić swoich racji osobom, które ich nie chcą słuchać

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)