Czy Ty też (nie) lubisz Jakóbiaka?

/
10 Komentarzy


Obejrzałam może 3 odcinki. Niespecjalnie wpasowuję się w ten target. Nie bardzo mnie interesuje jak Doda wygląda w kąpieli. Wielu gości po prostu nie znam, bo nie śledzę świata show biznesu i bardzo mi z tym dobrze. Ale ten chłopak z nosem jak klamka od zakrystii, może inspirować. I robi to. Naprawdę dobrze. 



Z Radomia po Wiktora

Łukasz Jakóbiak, bo to o nim mowa, jest twórcą internetowego talk show, 20 m2 Łukasza. Dla tych, którzy nie znają jego historii, krótkie streszczenie. Łukasz zawsze marzył o tym, żeby pracować w mediach. Był gotowy zrobić bardzo wiele aby to osiągnąć, ale wiele, w tym wypadku to było za mało. 

Kilkumetrowe cv na płocie przed wytwórnią płytową, wieczne pielgrzymki do działów HR, kilka spektakularnych akcji w stylu happening na Moście Gdańskim w dniu koncertu Madonny. Na nic. 


Wiecie jak to jest? Kiedy się na coś upierasz, a świat w kółko mówi: "nie, nie, nie". Ile sarkastycznych uśmieszków, ile krzywych min, ile dowcipów opowiadanych za plecami. 


Naprawdę świetny powód żeby się załamać. Żeby powiedzieć: kurde, tylu ludzi nie może się mylić, widać to nie moja bajka, trzeba zająć się czymś innym, nie ma sensu się upierać. 

A jednak się uparł. Miał 20 metrową kawalerkę i telefon komórkowy. Postanowił zrobić talk show.  Brzmi jak żart, prawda? A jednak, odniósł spektakularny sukces.

Zdobył statuetkę Wiktora, ponad 250 tysięcy fanów, dostał propozycje pracy od wszystkich stacji telewizyjnych, które wcześniej nawet nie chciały z nim rozmawiać. 

Udało się. Chociaż tak naprawdę to nic się w życiu nie udaje, bo wszystko to upór, trochę szczęścia, a przede wszystkim ciężka praca. 




Jak być szaleńcem

Tak już jest ze wszystkimi szalonymi pomysłami na tym świecie, że są takie, póki ktoś ich nie urzeczywistni, nie sprawi że staną się realne. Najpierw was ignorują, potem się z was śmieją, następnie z wami walczą, a potem wy wygrywacie. Tak mówił Mahatma Gandhi. 

Każdy uważny obserwator życia wie, że jest dokładnie tak. 

Łukasz Jakóbiak mówi wprost, że te wszystkie odmowy, które go spotkały, ta cała droga do miejsca gdzie dziś jest: to najlepsza rzecz jaka mogła mu się przytrafić. Bo nawet gdyby wtedy, lata temu, dostał angaż do telewizji, gdyby spełniło się to o czym marzył, to z dużym prawdopodobieństwem i tak mało kto by o nim dzisiaj usłyszał. 

Żeby iść swoją drogą, trzeba czasem być szaleńcem. I trzeba umieć przyjmować "nie", a potem robić z niego bardzo spektakularne "tak". 


Jeśli odmówią, to co z tego?

Tymczasem bardzo często boimy się nawet pytać.  Boimy się zaczynać. Bo co będzie jeśli się nie uda? Zrobię z siebie idiotkę. Powiedzą, że głupiam. 

No i co z tego? Jakie to ma znaczenie? 

Jedyna sensowna recepta na sukces jaka sprawdziła się  także u Łukasza Jakóbiaka, to upór, wiara, korzystanie z tego co jest dostępne, zamiast snów o tym czego i tak nie ma,  nieoglądanie się na innych, zaczynanie w kółko od nowa i próbowanie, choćby po stokroć. 


Odmowa nie ma żadnego znaczenia. Liczy się tylko co z nią zrobisz. 


Jeśli zaintrygowała Cię ta historia i szukasz motywacji, obejrzyj wystąpienie Łukasza na Ted-x. Pigułka dobrej energii, która być może i Ciebie pchnie do wielkich wyzwań? 




Nie musisz lubić Jakóbiaka, żeby coś sobie od niego wziąć. Szczerze mówiąc, to wystąpienie na Ted-x nie wzbudziło we mnie przesadnego entuzjazmu. 

Jednak osobiście, Łukasz jest niezwykle ciepłym, otwartym i autentycznym facetem. Kimś kto wie o czym mówi. 

Kimś kto naprawdę to wszystko zrobił. Kimś z naiwną wiarą dziecka i uporem, który każe ciągle się podnosić od nowa i próbować tysiąc razy. Kimś kto mówi, że nie ważne jak długa i okrężna była droga, która doprowadziła Cię na miejsce -  ważne, że dotarłeś tam gdzie chciałeś i ciągle jesteś sobą. Kimś, kto dobrze wie, że tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak trwały sukces, który spada z nieba.

Bo na każdy musisz zapracować sam. Tymi rękami. 





Zobacz również

10 komentarzy:

  1. Bardzo lubię Łukasza. Jest niesamowity. Mi się ta mowa bardzo podobała, można powiedzieć że zmieniła kilka rzeczy w moim życiu. Pokazuje, że można wszystko! I nie ma ograniczeń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no chyba, że w trzaśnięciu drzwiami obrotowymi ;) Pozdrowienia Zuzanna:)

      Usuń
  2. Bardzo dobry tekst. Bardzo motywujący!

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja pozwolę sobie zauważyć, że pan Łukasz jest również bardzo przystojnym mężczyzną:) Tak, wiem, że to kwestia gustu ale musiałam to po prostu napisać;)

    Pozdrawiam Małgosiu:)
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe,
      I tutaj można powiedzieć, że zrobił ze słabości coś co dodaje uroku :))
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Jakóbiaka to ja wręcz uwielbiam. Chociaż zdecydowanie wolę go w jego programie a niekoniecznie jako mówcę motywacyjnego. No ale cóż, może dlatego, że w ogóle ten cały motywacyjny szał trochę mnie denerwuje, trochę wkurza, trochę po prostu uważam go za zbędny w moim życiu, bo i bez tego radzę sobie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miło było popatrzeć i posłuchać. Ciekawy temat. I choć każdy wie, że nic samo się nie zrobi, to czasem tak trudno zrobić ten pierwszy krok. Dlatego podziwiam tego pana za jego wytrwałość w realizacji planów i marzeń. Ja właśnie nad tym pracuję. Pozdrawiam. Ameranta

    OdpowiedzUsuń
  6. Potrzebowałam takiego tekstu! Super!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wciąż podziwiam determinację ludzi,którzy na końcu osiągają to czego pragną. Jednak najważniejsze jest to, żeby odnaleźć to pragnienie, żeby wiedzieć tak prawdziwie czego się chce, to jest początek drogi. Często nie znamy lub nie jesteśmy pewni i dlatego wycofujemy przy pierwszych niepowodzeniach.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. "ten chłopak z nosem jak klamka od zakrystii"? Eh.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)