A czy Ty umiesz dawać?

/
17 Komentarzy


Dawanie i branie pochodzą z tego samego strumienia dobrej, życiowej energii. Nie można żyć nie biorąc i nie można NIC od siebie nie dawać. Równowaga w tej materii jest niezbędna. Mamy problem z dawaniem. Duży problem. Mamy też kłopot z odbieraniem: zwłaszcza takim, które nie wywołuje w nas poczucia winy, czy chęci natychmiastowej spłaty zaciągniętego zobowiązania. 


Dziś chciałabym jednak o dawaniu.  Bo widzę na co dzień, jak nam trudno przychodzi dać cokolwiek od siebie. Przykładów jest mnóstwo: chociażby aktualny Blog Roku, gdzie tak trudno jest o głosy czytelników: a przecież na co dzień są, biorą, korzystają; przysłowiowe miejsce w autobusie, które tak trudno odstąpić, kiedy już się je zajmie; czas, nawet w ilości 10 minut, który poświęca się normalnie na grzebanie w sieci czy drapanie się po głowie, a jakoś nie można się zdobyć, żeby dać go komuś innemu; czy mała przysługa, której nam żal, bo przecież "każdy jest egoistą i myśli tylko o sobie, więc co ja będę pomagał tej tu Kowalskiej, czy Iksińskiej z drugiego działu, pewnie pomyśli, że ją podrywam, albo że coś jej ukradnę". 

Nawet słowa nam szkoda. Dobrego słowa! Nawet uśmiechu! Bo złośliwe uwagi, kąśliwe rady, wtykamy  innym jak szpilkę.  "Nie podoba mi się,  ja bym to zrobił lepiej, chyba to niezbyt przemyślane, co ty wyprawiasz, jesteś głupia, nierozsądna. itp". 
 
Rozdajemy to błoto nie raz i nie dwa z trudną do ukrycia satysfakcją. Jakby nas kto pytał o zdanie. Jakby to było naprawdę niezbędne. A najbardziej obrzydliwe jest to, że robimy to najchętniej bliskim nam ludziom! Partnerowi, własnym dzieciom, tym, których najłatwiej nam zranić. 

Po co to robimy? Żeby się poczuć lepiej. Żeby doznać satysfakcji, że mam prawo krytykować, więc się znam, jestem ponad kimś, mogę wpływać na jego samopoczucie, bo nie daj Boże, będzie za dobre! A najbardziej to z braku świadomości. I z głupoty. 

Dawanie, cokolwiek by o nim nie mówić, ma magiczną moc. Nawet jeśli dajesz, to wcale Ci nie ubywa. Wręcz przeciwnie. Tylko dając coś innym, jest się bogatym, czuje się, że żyje się w pewnej materialnej, bądź duchowej obfitości. 

Ludzie, którzy nie mają absolutnie nic do dania, którzy liczą każdą przysługę, skąpią mikro mililitrów życzliwości, to osoby potwornie ubogie wewnętrznie. Z pustką, która aż zieje. I nie da się jej zapełnić byle czym. 

Jeśli występujesz w życiu głównie w roli konsumenta, kogoś kto wyłącznie bierze, rzadko daje, to trzeba się nad tym zastanowić. Im bardziej czujesz, że nie masz nic do oddania, tym bardziej spróbuj coś dać. Coś maleńkiego.  Gest, słowo, dobry uczynek.

Szczodrość odmienia. Ale tylko taka, za którą nic nie stoi. Tylko wtedy, kiedy nie oczekujesz, że zaraz dostaniesz w zamian, że życie, ludzie, los, natychmiast Ci odpłaci. 

Naprawdę dawać, to uznawać, że już sam fakt, że mogę dać, jest wystarczającą nagrodą. Z tym się lepiej żyje i tak się łatwiej prosi o to, czego nam brak, kiedy też potrzebujemy, żeby ktoś nam coś dał.

Zastanów się, jaki jest twój stosunek do dawania. Czy potrafisz to robić bezinteresownie? Czy sprawia Ci to przyjemność? Czy pomaganie ma dla Ciebie sens? A jeśli nie ma to czemu?

Pamiętaj: im więcej  z SERCA podarujesz, tym bardziej będziesz się czuł obdarowany. I tym mniej będziesz czekał, że ktoś Ci za to ODPŁACI. 


Jeśli tekst zachęcił Cię do refleksji i uważasz, że jest wartościowy, daj mi proszę coś od siebie. Zostaw ślad, podaj dalej. 
Dziękuję:) 



Zobacz również

17 komentarzy:

  1. Witaj:)
    No, niestety, taki mamy klient.
    A przecież czasami wystarczy tak niewiele, by dać coś od siebie. Choćby uśmiech i szczere "dziekuję" skierowane do ekspedientki, choćby dobra myśl posłana do innego przechodnia (ja często życzę w myślach "miłego dnia"mijanym na ulicy osobom), choćby kliknięcie w pajacyka. Zawsze i w każdym człowieku staram się znaleźć dobre strony, nikogo nie skreślam, nie hejtuję. Tego się naprawdę można nauczyć.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że można. I nie przyjmuję do wiadomości, że "taki mamy klimat" ;)

      Usuń
  2. Dobre słowa leczą, dobre słowa uskrzydlają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sympatyczny tekst, dziękuję :). Mam problem z dwiema myślami: "Zajmij się sobą, najpierw Ty musisz być szczęśliwy, żeby innych uszczęśliwiać" a " Wychodź z miłością do innych, nie czekaj, aż ktoś pierwszy podejdzie, zagadnie, chciej kochać,a nie być kochaną". Jak to zrównoważyć, żeby nie zrobić się suchym egoistą, ale żeby nie zatracić siebie w innych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm ta pierwsza myśl, to trochę pułapka: bo zaraz można by powiedzieć np. "musisz być najpierw bogaty, żeby innych obdarować" - a przecież, uczciwie przyznajmy, każdy prawie z nas, ma coś czym się może podzielić. To nie chodzi o bilans posiadania, ale o intencje.

      Wszyscy chcemy być docenieni, tego się nie ma co wstydzić, ale jeśli to jest JEDYNY powód dawania drugiemu człowiekowi, to bardzo prawdopodobne, że nas zawiedzie.

      Zawsze trzeba patrzeć na swoją wewnętrzną równowagę: jeśli tylko daję, a nic od świat nie biorę, to nie jest dobrze, bo z czegoś w końcu muszę brać, żeby potem dawać. Jeśli jest odwrotnie, to też słabo: tylko biorę, nic nie wychodzi.
      Jeśli jesteś gdzieś po środku, to chyba o to chodzi :)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam i czekam na kolejne 'dawki' pozytywu :)

      Usuń
  4. Niesienie pomocy nie jest heroizmem. Jest przywilejem i wyróżnieniem, bo oznacza, że posiadamy coś, czego brakuje innym, bezwarunkowo mamy coś, czym możemy się podzielić.

    Pozdrawiam cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, tak. W dawaniu chodzi o dawanie. Nie o handel. A świat zwariował, bo wszyscy chcą handlować i do tego z ciągłym zyskiem.
    Zapomina się też, że to, co damy jednej osobie, wcale nie od niej nam wróci. Często bywa tak, że ktoś nas okrada, bo dajemy i wtedy przestajemy dawać. Ale to nieprawda. Bo zawsze można dostać. Nie od tego, kto nas okrada, ale od innych.
    Właśnie na tym to polega. Nie na handlu.
    Ale dawać może tylko ten, kogo dawanie cieszy i nic więcej.
    Taka to prawda. Amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madre słowa.

      @Gosia - dziekuje :)

      Usuń
  6. Tak naprawdę, to dopiero teraz sobie uświadomiłam jaką radość, nie, nie radość, wręcz szczęście do łez, daje mi dawanie, swojego czasu, energii, emocji i nawet mi przez myśl nie przeszło,że mogłabym coś dostać w zamian, chociaż pewnie dostaję tylko, że w tym swoim dawaniu tego nie zauważam. Dziękuję.
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  7. Daję i sprawia mi to ogromną przyjemność, tylko przy dawaniu nie zapominajmy o sobie, nie bądźmy tylko ' dobrymi ciociami', umiejmy również brać, to jest ta równowaga, o której piszesz i to jest bardzo ważne. Pozdrawiam gorąco.Elżbieta.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny tekst, dziękuję! Już nie raz w swoim życiu doświadczyłam tego, że im mniej oczekuję tym więcej dostaję, im więcej daję tym więcej otrzymuję. Ale do takich prawd dochodzi się latami obserwując i analizując zachowanie swoje i innych.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gosiu, wybitnie mądre słowa. dziękuję! Będę do nich często wracać. Łatwiej jest dawać, gdy się kocha (nie tylko ukochane osoby). Bo kochać, to chcieć dobra dla drugieg, a dobro dzielone jest podwojone :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jako wielcy fani dawania, zapraszamy na http://puffmonster.com. ; ))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tam lubie dawać, pomagać, uszczesliwiac. Czerpie z tego radosc. Szerze dobro bo juz wystarczajaco duzo zła na świecie. ..

    OdpowiedzUsuń
  12. Chcę dawać więcej. Dziękuję za podjęcie tematu!

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)