Twoje dziedzictwo. Czy geny to wyrok?

/
13 Komentarzy


Mówi się, że Bóg wybacza zawsze, człowiek czasami, a natura nie wybacza nigdy. Co ciekawe, zbawienne i tragiczne jednocześnie, pamięć ma świetną i niesie ją przez pokolenia. Jesteśmy zlepkiem tego, co dostaliśmy od naszych rodziców, dziadków i pradziadków. Jesteśmy tym, co sami sobie zrobiliśmy. Bo geny i nasz genom to wcale nie wyrok, którego nie da się odwrócić. To także wielka odpowiedzialność: za siebie i przyszłe pokolenia. Wpływamy na niego codziennie. 


Potoczna, wyniesiona ze szkoły wiedza o genetyce i jej konsekwencjach, każe nam sądzić, że nasze przeznaczenie w tej materii kształtuje się w momencie poczęcia, najdalej w chwili narodzin. Jest to po części prawdą, bo pewne cechy, takie jak kolor oczu, czy skóry, pozostaną zaprogramowane i niezmienne. Jeśli urodziliśmy się z genami warunkującymi piwne zabarwienie tęczówki, to nie staniemy się niebieskoocy. 

Druga część prawdy, jest znacznie bardziej fascynująca i zmusza do refleksji nad swoim stylem życia i wpływem, jaki mamy na to kim się stajemy i co, w genetycznej ruletce oddamy dalej. 


Wpływ zasadniczy

Nawet jeśli odziedziczyliśmy gen, warunkujący zapadanie na którąś z groźnych chorób, to nie oznacza, że z pewnością na nią zachorujemy. Uaktywnianie się poszczególnych genów i grup genów, jest ciągle przedmiotem badań naukowców i miną lata, zanim ten proces uda się rozszyfrować w większym stopniu. 


Wiadomo już dziś, że na zapis genetyczny, wpływa masa czynników. Są nimi stosowane przez nas leki, używki, rodzaj pożywienia jaki spożywamy, uprawianie sportów, prześwietlenia RTG, promieniowanie wytwarzane przez urządzenia elektromechaniczne i wiele innych. Bardzo znaczącym faktorem jest również stres. 

Wszystko to sprawia, że geny, lub całe grupy genów, uaktywniają się i zaczynają działać, steruje także "głośnością" i siłą tej aktywności. Zmiana tych parametrów w życiu, może oznaczać i określać różnicę pomiędzy łagodnym, a wyjątkowo złośliwym guzem, podatnością na choroby, które leczy się lekko, lub wcale, albo takimi, na które się umiera. 


Jeśli do tej pory uważałeś, że "na coś trzeba umrzeć i że co będzie co ma być", to genetycy wytrącają Ci argument z dłoni. Będzie co ma być, ale może nie będzie? Wpływasz. Nawet jeśli wydaje Ci się, że to całe gadanie o zdrowym życiu to bujda na resorach. 

Gen uśpiony przez lata, może się uaktywnić na skutek pewnych bardzo trudnych życiowych zdarzeń, może też się nie uaktywnić nigdy, jeśli potrafimy radzić sobie z obciążeniami, albo nam się one po prostu nie przydarzą. 

Od dziecka

To kim jesteśmy, to kim rodzą się nasze dzieci, nie jest dane raz na zawsze. Jak łatwo to popsuć i "puścić" dalej przez kolejne generacje, pokazuje znamienny eksperyment przeprowadzony na myszach. 

Naukowcy z Zurychu, chcieli sprawdzić, jak trauma z wczesnego dzieciństwa wpływa na genetyczną ekspresję. Wykradali mysim mamom ich nowo narodzone dzieci na trzy godziny dziennie przez okres 14 dni. Nic więcej, nic mniej. Małe osobniki musiały niewątpliwie przeżywać duży stres, ale też nikt ich nie torturował, nie cierpiały z głodu czy zimna. Z pozoru nic złego się nie działo. Podobnie jak ich koledzy z grupy kontrolnej rosły i stawały się dorosłymi osobnikami. Jednak ich osobowość była zupełna inna. 

Naukowcy stwierdzili, że myszki wyrosły na istoty źle przystosowane. Miały problemy z oceną potencjalnie niebezpiecznych miejsc, częściej wpadały w kłopoty, w obliczu trudności zamiast podejmować walkę czy próbę obejścia problemu, wolały się wycofać. 

Najbardziej jednak zdumiewającym, jest fakt, że transmitowały te cechy osobowości dalej, nawet jeśli nie uczestniczyły w wychowaniu swoich dzieci! Trauma doświadczona w jednym pokoleniu, była obecna nawet 2 pokolenia później! 

Czy coś Ci to przypomina?!

Genom myszy i ludzi jest bardzo zbliżony i geny odpowiedzialne za ten rodzaj ekspresji zidentyfikowano tak u myszy jak i u nas. 

Oczywiście można uznać, że jesteśmy istotami znacznie bardziej skomplikowanymi niż myszy i z pewnością tak jest. Jednak nie podlegające dyskusji zmiany  w strukturze genomu, w stopniu rozwoju ludzkiego mózgu, pokazuje chociażby następujące zdjęcie. 


Źródło: B. Perry (2002). Childhood Experience and the Expression of Genetic Potential: What Childhood Neglect Tells Us About Nature and Nurture
Przedstawia ono mózgi dwojga zdrowych dzieci w wieku trzech lat. 

Ten mocniej rozwinięty, większy mózg należy do dziecka, którego rodzice i opiekunowie reagowali żywo na jego potrzeby, wchodzili z nim w interakcje, przytulali, bawili się, po prostu kochali.  Drugi, znacznie mniejszy mózg to organ malucha, którego potrzeb nie zaspokajał nikt lub były to tylko potrzeby związane z biologicznym przetrwaniem (jedzenia, ciepła, picia, higieny). Dziecka skrajnie zaniedbanego. Takiego, które doznało ekstremalnej deprywacji sensorycznej. 

Są to przykłady ekstremalne, ale niewątpliwie, można z nich wysnuć wnioski, że tym jak się nas traktuje, tym jak my traktujemy nasze dzieci, zasadniczo wpływamy na to z jakim bagażem, jakimi fizycznymi i genetycznymi cechami wchodzą one w dorosłe życie. A także na to, co dadzą one w darze swoim dzieciom, wnukom i prawnukom. 


Przeciętny pacjent nie istnieje

To podstawowa lekcja, której jeszcze dziś nie przyswoiła tradycyjna, użytkowa medycyna. Każdy z nas jest inny. Absolutnie każdy. Znalezienie genetycznego bliźniaka, jest niezwykle trudne, a znalezienie kogoś, kto w 100 % jest taki jak ja, zupełnie niemożliwe. Jeśli nie ma sposobu na to, aby powtarzały się linie papilarne na dłoni, to jakim cudem miałby się powtarzać cały człowiek? 

Nie ma więc  także mowy o tym, aby ten sam lek, w takiej samej dawce, działał jednakowo u dwóch różnych osób. Medycyna przyszłości, oparta o genetykę, pozwoli nam na zindywidualizowane leczenie i naprawdę INDYWIDUALNE podejście do pacjenta. 

Poniżej kilka przykładów na to, że ogólne zalecenia mogą prowadzić na manowce:

 - Istnieje grupa osób, których organizmy wyjątkowo szybko metabolizują niektóre lekarstwa, np. kodeinę. Stosowanie tego leku, może ich zabić, podczas gdy ta sama dawka, dla innej osoby pozostaje zupełnie bezpieczna.

 - Wiele zaburzeń umysłowych, w tym choroby psychiczne, może być w rzeczywistości związana z niezdiagnozowaną  genetyczną wadą metaboliczną, która prowadzi do uszkodzenia mózgu, trwałego lub czasowego zaburzenia w funkcjonowaniu układu nerwowego. Zanim medycyna pojęła na czym polega fenyloketonuria, uważano, że dzieci na nią chorujące są po prostu opóźnione umysłowo. 

- Zapotrzebowanie na kwas foliowy u kobiet w ciąży, może być znacznie większe niż zalecane 400 mikrogramów, szczególnie że prawie 35 % populacji posiada mutację w genie, odpowiedzialnym za metabolizm tego składnika. 

- Tycie nie jest związane wyłącznie ze złą dietą i brakiem ruchu, jak zwykło się potocznie uważać. Skłonność do odkładania tłuszczu i magazynowania go w określonych miejscach, jest związana z aktywnością lub brakiem aktywności wielu  rożnych genów, zasadniczo wpływają na nią także bakterie obecne w naszych jelitach. Niektóre osoby ryzykują  tycie i rozwój chorób krążenia i cukrzycy jedząc pewien określony rodzaj pożywienia, dla innych, pozostanie on bez wpływu na stan zdrowia i wagę. Nie ma więc czegoś takiego jak dieta dobra dla wszystkich, czy jedynie słuszne, podstawowe zalecenia dietetyczne. 


Pamiętaj, że działasz

Genetyczny zapis, nasze odziedziczone po przodkach DNA, nie jest zapisaną raz na zawsze kartą. 

Pamiętaj o tym, za każdym razem gdy sięgasz po używki, gdy siebie lekceważysz i eksploatujesz, kiedy o siebie dbasz i zaspokajasz swoje prawdziwe potrzeby. 

To, że Twój dziadek i prababcia dożyli setki w dobrym zdrowiu, wcale nie oznacza, że nie powinieneś się starać. Nie powinieneś też traktować jako fatum, sytuacji gdy było zgoła inaczej. 

To prawda: dziedziczymy podatność do zapadania na nałogi, zawały serca, chorobę wieńcową, raka czy cukrzycę, ale z biegiem lat, może zdarzyć się wiele i możemy zrobić bardzo dużo, aby niekorzystne genetyczne czynniki pozostały nieme i nie działały na naszą niekorzyść. 

O naszym wpływie na siebie i swoje zdrowie powinniśmy pamiętać codziennie. 

Jeśli temat Cię zainteresował polecam serdecznie książkę doktora Sharona Moalema, pt. "Dziedzictwo. Jak Twoje geny wpływają na ciebie i jak ty wpływasz na swoje geny". Więcej polecanych przeze mnie pozycji znajdziesz w zakładce "Czytam". 



Masz swoje przemyślenia w tym temacie?  Rodzinne doświadczenia, którymi chciałbyś/ chciałabyś się podzielić? Zostaw je poniżej w komentarzu! 

Jeśli artykuł Ci się spodobał, podaj dalej swoim znajomym. Oni też mają wpływ na swój genom! :) Dziękuję!





Zobacz również

13 komentarzy:

  1. Jeden z psychologów, z którym miałam przyjemność odbyć rozmowę powiedział: Twoje dziedzictwo jest Twoją własnością. Możesz z tym zrobić co chcesz. Możesz wyciągnąć dla siebie to co Ci się podoba, a to czego nie akceptujesz zostaw i nie korzystaj. Potem stało się to moim mottem. Moje dziedzictwo jest moją własnością. Amen.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy bardzo dobre podsumowanie tego co przeczytałam powyżej. 'Moje dziedzictwo jest moją własnością' - ta świadomość daje wiarę, że można dużo zmienić a przynajmniej do wielu rzeczy nie doprowadzić. Super temat. Dzięki. Elżbieta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak wiele możemy i tak dużo jest w naszych głowach. Od czego chcemy zacząć? Czy w ogóle myślimy o tym że TAK DUŻO zależy od nas. Od tego jaką droga pójdziemy, jakich wyborów dokonamy. Myślę tu też o tym co wkładamy do ust. To co jesz jest Twoim paliwem i wpływa na cały dzień, na całe życie. Często na warsztatach, które organizuje rozmawiamy z dziewczynami o tym jak ważna jest zmiana świadomości chęć do tego, aby własne życie wziąć w swoje ręce, a nie powierzac go innym ludziom, lekarzom, smieciowemu jedzeniu i wielu innym rzeczom przez które ciągle jesteśmy bierni a nie czynni. Przestańmy być obserwatorami , stanmy się UCZESTNIKAMI naszego życia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytko,
      tak!
      To przejście z pozycji obserwatora, kukiełki ( gdzie mnie postawią tam stoję, gdzie mnie życie rzuci, tam będę), to jest absolutnie podstawowe i zupełnie transformujące doświadczenie! Nagle człowiek zaczyna widzieć te strefy swojego wpływu: że jak zjem pączka na śniadanie to po godzinie zasypiam i czuję się jak uderzony w głowę, a jak zjem pożywnie, zdrowo, różnorodnie, to mam energię i moc do południa. I setki takich małych decyzji kształtują nasze życie, także to genetyczne.
      Tak bym sobie życzyła, żebyśmy się skupiali na tym JAK DUŻO, a nie na tym czego NIE.
      Serdeczności dla Ciebie, piękne przepisy :)

      Usuń
  4. Ciekawy wpis, jak zwykle pobudzający do przemyśleń :)
    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest prawda, geny są ważne i mają bardzo duży wpływ na nasze życie, ale od nas zależy czy z danych "prezentów" od rodziny skorzystamy. Dobrze mieć świadomość tego,a z tym gorzej. Często powielamy schematy, bo tak nam wmówiono już w dzieciństwie, np. dziecko gdy na roczku sięgnie po kieliszek, wszyscy dookoła zazwyczaj się śmieją i niekiedy mówią " ma to we krwi" " wiadomo, u nas każdy lubi wypić"," co w rodzinie to nie zginie" i taki nieświadomy maluch żyje sobie z etykietką, że będzie kiedyś lubił alkohol...przez lata dorasta w rodzinie, gdzie alkohol załatwia spory, powoduje uśmiech, jest nieodłącznym elementem każdej rodzinnej imprezy, i biedny młody człowiek, któremu od maleńkości wpojono, że on też będzie pił, że lubi alkohol, że żeby należeć do tej rodziny musi pić, żeby być blisko i nie wychodzić z kręgu... no i kiedyś sięga sobie po kieliszek ale tym razem pełen, wiadomo, że mu nie smakuje, no ale musi pić, żeby nie być innym, żeby być taki za jakiego go mają, jakim go stworzono i w jakiej rodzinie postanowił przyjść na świat... smutne to, ale fajnie jakby ten człowieczek miał świadomość, że wcale taki nie jest, że alkohol to słabość, to zguba tej rodziny, że może żyć inaczej, bo nikt inny ale tylko on o swoim życiu decyduje, że alkoholizm wcale nie jest genetyczny... no fajnie jakby miał taką świadomość, choć może ona nie wystarczyć, może być za późno. Jak wielu chłopców powiela schematy ojca,a dziewczynki swojej matki. To jest trudny temat, ale przyszedł mi pierwszy po przeczytaniu tego wpisu. Zaraz potem pomyślałam o nowotworach, gdzie geny mają znaczenie. Jak sobie z tą świadomością poradzić, chyba żyć najpiękniej jak się tylko da ;)Muszę koniecznie kupić książkę dra Moalema ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest super!
      O nałogach niedawno pisałam, no cóż, mamy wybór jako dorośli ludzie, trzeba korzystać z tego, samo się nie wybiera, chociaż wiem, że dla wielu to tak czasem wygląda.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Posłałam dalej, bo teskt wyjątkowo ważny!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj daje ten tekst do myślenia... Jeśli jest mowa o genach to ja zawsze wtrącam się do rozmowy. Zazwyczaj mówię wtedy, że geny to jedno a własny umysł to drugie. Nie ma co narzekać, że jest się grubszym, bo takie geny... Jeśli się chce to można zrzucić i trzymać. Słabo się uczę, bo takie geny? Opracuj lepsze metody a będą lepsze wyniki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jan,
      i tak i nie. Nie zawsze jak się chce to tak od razu można, wiem coś o tym. Oprócz genetyki mamy skomplikowany system hormonalny, florę jelitową, która pomaga, albo przeszkadza, pewien określony właśnie w genach sposób lokowania tkanki tłuszczowej - predyspozycje do tego, żeby ją odkładać bardziej niż ktoś inny - to są skomplikowane procesy, ja uciekam od takiego jak chcesz to już zrobisz i koniec kropka. Podobnie mamy określone predyspozycje np. do nauki języków obcych, czy matematyki. To nie znaczy, że ktoś się nie nauczy, rzeczywiście przydaje się dobry sposób, trzeba szukać swojego, ale też nie każdy będzie językowym geniuszem. Tu już w grę wchodzi tak wiele czynników, w tym genetyczne, że nie podejmuję się analizować :))))

      Usuń
  8. Głębokie traumy przeżywane dwa pokolenia wstecz potrafią wręcz w fizycznym wymiarze ujawnić się w pokoleniu bieżącym.Znam takie historie. To bardzo bardzo poruszający mnie temat. I zgadzam się mamy na to wpływ, zarówno na te geny od strony czysto fizycznej, jak też geny które przenoszą nam traumy. No może poza kolorem oczu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda,
      ja myślę, że on jest po prostu dla nas bardzo ważny, dla wszystkich, bo wszyscy mamy przecież przodków, wszyscy mamy jakieś dziedzictwo. Nie wszystko możemy zmienić, to jasne - nawet w kwestii budowy ciała, bo jedna będzie miała szerokie biodra inna wąskie,oczy jak piszesz, ale te predyspozycje, albo problemy do przepracowania ja traktuję jako takie lekcje do odrobienia. Możemy zamieść pod dywan, ale to wróci. Nie dziś to.. znów za 2 pokolenia.

      Usuń
  9. Pierwszy raz zaglądam, podoba mi się twoje podejście do życia, bajki super,czasem też coś piszę ale do szuflady.Zastanawiałam się kiedyś nad problemem dziedziczenia , kiedy dokonałam otwarcia skrzyni ze spadkiem po mieczu i po kądzieli, przyjrzałam się dobrze, przepracowałam używając wszelkich dostępnych metod i stwierdziłam, że dziękuję za dobre, biorę spadek. Odmówiłam przyjęcia spadku, który mnie niszczył. Z mocy prawa . Mogę na sobie zatrzymać wpływ negatywnego dziedzictwa,nie siać dalej, ale muszę mieć świadomość czym zostałam obdarowana.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)