Jak działa mechanizm uzależnienia? Fakty, mity i sprawy, o których dobrze pamiętać!

/
19 Komentarzy


Jeśli wolność to możliwość decydowanie o sobie i rzeczowego oglądu świata, to uzależnienie jest zupełnym przeciwieństwem wolności. Skala zjawiska jest ogromna. Nie tylko alkohol i narkotyki są źródłem nałogów. Uzależnić się można od wszystkiego, nawet od rzeczy relatywnie dobrych i pięknych, takich jak miłość czy drugi człowiek. Efekty tego nigdy jednak nie są pozytywne. Cudownie pokazuje to ten krótki filmik. 


Mały ptaszek,  idąc przez świat, napotyka żółte "coś".  Najpierw omija, ale ciekawość zwycięża. Dzięki temu przypadkowemu spotkaniu z "cosiem", może latać, a świat nabiera kolorów. Potem oczywiście się spada, ale początkowo te upadki nie są szczególnie dotkliwe. Problem w tym, że świat który do tej pory nie zachwycał, ale i nie uwierał, nagle robi się coraz bardziej szary. A tęsknota za kolorem i możliwościami, które daje "coś" coraz bardziej dojmująca. 



 


Istnieje kilka mitów, związanych z uzależnieniami i mechanizmem ich powstawania. Oto kilka z nich: 



Uzależniają się tylko słabi. Ja mam mocny charakter, mnie to nie grozi.



Bzdura. Mechanizm, który można zaobserwować na filmie, działa zawsze tak samo. Czasem mocniej, czasem lżej, nieraz szybciej, innym razem wolniej.

Nikt z nas nie jest nadczłowiekiem. Chociaż faktem jest, że nie wszyscy się uzależnią. Najprawdopodobniej pewna grupa osób ma szczególne predyspozycje genetyczne do ulegania uzależnieniom, ale uzależniają się także ci, którzy takich predyspozycji nie mają. 

Nie ma to jednak wiele wspólnego z silnym charakterem, tendencja może być nawet zupełnie przeciwna.

Bardzo często nałogowcami są osoby manifestujące bardzo mocną wiarę w swoje możliwości kontrolowania własnego życia i postępowania. Potrafią bardzo długo i skutecznie okłamywać samych siebie i otoczenie, że problem nie istnieje. 
Kiedy stają oko w oko z nałogiem, okazuje się zwykle, że jest już bardzo późno i droga z powrotem jest niezwykle trudna.



Żeby wyjść z nałogu, trzeba mieć po prostu silną wolę.


Dobrymi chęciami, jest piekło wybrukowane. Myślę, że mają tam także specjalny kocioł na silną wolę. I tych, którzy z taką dumą o niej mówią. Szczególnie wzgardzając tymi, którzy jej rzekomo nie mają. 

Mechanizmy, które prowadzą do nałogu są niezwykle silne i nie dotyczą defektu woli, ale zmian w ludzkim mózgu. 

U osób uzależnionych dochodzi do zaburzenia procesów głównie w korze czołowej i nieprawidłowego wydzielania neuroprzekaźników. Są to zmiany trwałe, bardzo często nieodwracalne, dlatego tak trudno jest je kontrolować.

Nałóg nie bierze się z próżni i nie leczy się w próżni. Jest też tworem bardzo złożonym. Nie bez powodu Ci, którzy pod wpływem silnego ciosu, wydarzenia czy przypadku zrywają czasem z nałogiem, potem do niego wracają.

Silna wola z pewnością się przydaje, ale mówienie o tym, że leczy nałogi jest tak samo absurdalne jak wiara w to, że samą siłą mojego postanowienia nie dopuszczę do rozwoju grypy po kontakcie z wirusem. Pewnie komuś się udało, ale wcale nie stanowi to dowodu na to, że to działa.


Nałogowiec to dopiero osoba żyjąca na ulicy, leżąca pod płotem, margines społeczeństwa.


Takie myślenie o nałogach to pułapka, często także świetne samousprawiedliwienie. Znam z doświadczenia wielu niezwykle skutecznie funkcjonujących menadżerów wyższego szczebla, niewątpliwie uzależnionych od alkoholu.

Nigdy by się nie przyznali do tego, że mają z nim kłopot. W końcu piją dobre wino i whisky. Nie chodzą w zasikanych spodniach. 

Nałóg nie zawsze rujnuje życie w tym najbardziej widocznym aspekcie, ale trzeba podkreślić, że rujnuje je zawsze. 

Straty są ogromne. I nawet jeśli uda się wyjść na prostą, to nikt nie ma władzy cofania czasu ani wymazywania tego, co już zdążyło się wydarzyć. Nie warto. Bardzo nie warto. 




Pokażcie filmik swoim nastoletnim dzieciom. Zastanówcie się szczerze, czy coś nie ogranicza waszej wolności wybierania, czy nie stało się przymusem? Czy nie jesteście gdzieś, gdzie istnieje pokusa sięgania po coś, co czyni świat bardziej kolorowym i czy to kolorowanie nie jest tylko mirażem, który trwa zaledwie chwile? 

Prawdziwa radość i prawdziwe spełnienie nigdy nie wiąże się z nałogiem. Jeśli przyjdzie Wam się kiedyś z nim zmierzyć, poszukajcie wsparcia i rady.


I najważniejsze: bądźcie uważni na swoje przywiązania, apetyty i przyzwyczajenia. Wszystko jest dla ludzi, ważne tylko albo człowiek w tym co wybiera był wolny. 




Zobacz również

19 komentarzy:

  1. Byłam, czytałam, zostawiam ślad.
    Bardzo mądry post.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteśmy bardzo słabi. Często spotykam ludzi uzależnionych. W swojej rodzinie również spotkałam się z nałogiem i na szczęście jestem od niego wolna. A czy jestem wolna w ogóle? Chyba tak, z naciskiem na 'chyba'. Pozdrawiam.Elżbieta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie tak samo widziałam uzależnienie jak jest pokazane w filmiku. Niektórych rzeczy możemy unikać - alkoholu czy narkotyków, tylko jak rozpoznać te pułapki, które nie są
    widoczne "gołym okiem" ?
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko,
      nie wszystko widzimy, ale siebie w tym wszystkim powinniśmy widzieć i nie spuszczać z oczu :) Wtedy wiadomo, czy nie dzieje się coś złego.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. A Małgosiu, nie napisałaś czy nałóg aby nie ma źródła i przyczyny w deficytach i przekonaniach?
    Wtedy nie tylko mechanicznie "odkręcamy" cykl nałogowy, ale musimy iść głębiej....
    Nałóg pracy, nałóg dbania o wygląd, nałóg ubierania maski, nałóg spełniania oczekiwań mamy, taty, dzieci, męża, żony, a za tym idzie dopiero "kradzież" chwili relaksu dla siebie - alkohol, siłownia, słodycze, jedzenie w ogólności jako kompensacja stresu, który przynosi nam ten główny nałóg..... wyczerpujący do cna...
    hmmmm.....
    A najgorsze jest, gdy ma się świadomość, a nie ma się siły i woli..... och...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo wiele rzeczy może stać za nałogiem, u różnych osób. Często są to problemy z poczuciem własnej wartości, wtedy czujemy się piękniejsi, lepsi, kiedy .... i tu można dopisać różne rzeczy: wychylimy kieliszek, zdobędziemy władzę, kasę, nowego faceta, super atrakcyjną koleżankę itp.
      Ja bym zostawiła tą siłę, a zajęła się wolą. Bo jak jest wola i świadomość, to nad resztą można po kawałeczku pracować. Bardzo po kawałeczku czasami.

      Usuń
  5. Animację już znam i jest doskonałym obrazem na temat U
    Temat mi bliski zawodowo, prywatnie też gdzieś obok mnie jest, jak obok większości z nas.
    Dziekuję ci za mądre słowa w tym temacie! Pozdrawiam ciepło!
    dorka - www.podstrychem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj. Pozwoliłam sobie nominować Cię do nagrody Liebster Blog Award. Więcej informacji tutaj: http://jatyi2psy.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Polecam książkę w temacie; "Uzależnione myślenie" Twerskiego. Jest niestety trudno dostępna, ale warto się natrudzić i ją zdobyć. Ma wiele mówiący podtytuł - analiza samooszukiwania. pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Samooszukiwanie to też jest nałóg....

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę uzaleznienie od hazardu u męża mojej koleżanki. 2 dni po wypłacie nie ma tych pieniędzy, dla niej to koszmar, a on łudzi się, że w końcu wygra..

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja widzę swoje uzależnienie o którym cały czas mówię sobie "kontroluję", a wcale NIE, palę 5-10 papierosów dziennie i mimo że "śmierdzą", palę nadal-to chyba jestem na drodze tego ptaszka z filmiku...film doskonały.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kawa. Herbata. Cukier. Nie mowimy o najbardziej rozpowszechnionych narkotykach? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kawa. Herbata. Cukier. Dlaczego nie mowimy o narkotykach najbardziej rozpowszechnionych? Gdy widze babcie wpchajaca cukierka do buzi placzacego dwuletniego dziecka, to moge przepowiedziec, ze ten maly czlowiek ma zaprawde przekichane.

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja jestem uzależniona od jedzenia...jak jestem smutna zaglądam do lodówki, jak mam problem to również tam zaglądam..i jak jestem zła..., a czasem i z nudów...najgorsze to fakt że wtedy jem dwa i trzy razy więcej niż normalnie..strasznie żle się czuję po takim kompulsie i mam jeszcze bardziej straszne wyrzuty sumienia...cieszę się że sama siebie zdiagnozowałam, ale łatwo nie będzie ...muszę siebie ratować...przed otyłością i nie tylko...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja się nie zgodze wiem że mam silny i unikalny charakter ale mało mnie to samego obochodzi mimo że robimy z kolegami wiele wspólnych rzeczy to imprezy to fajeczka lubie bukmacherke pograć na automatach czy w pokera. Ja się od niczego nie uzależniłem w przeciwieństwie do kolegów. Tylko ja z nich umiem czegoś odmówić. Mówili że uzależniłem się od automatów bo dośc dużo grałem w zimie ale jak wyszedłem na 0 (na początku był duży plus) a grałem dla rozrywki to odszedłem i nie gram z rok raz na 2-3 msc sobie rzucę za 10zł Gdy jest impreza i wszyscy mocno podpici tylko ja moge odmówić dalej picia wystarczy być lekko samolubnym w niektórych sytuacjach i myśleć racjonalnie i 0 uzależnień. Zawsze się można uzależnić ale mowie tu o takich jak alkohol papierosy hazard gry wystarczy nie być idiotą

    OdpowiedzUsuń
  15. O tym, że nałogi mają niesamowitą siłę, przekonałam się niestety na własnej skórze. Mimo tego, że próbowałam zerwać z wieczornymi drinkami, to zawsze jednak do nich wracałam. Ci, którzy nie mają nałogów nie zdają sobie nawet sprawy z siły przekonywania samego siebie. Dopiero, gdy trafiłam do ośrodka Wsparcie pod Koszalinem, zmieniłam sposób postrzegania swojego problemu. Terapia pomogła mi przewartościowac swoje życie i doceniam teraz siłę tych chorych mechanizmów.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)