Dlaczego nie dostajesz w życiu tego, czego chcesz i jak to zmienić?

/
34 Komentarzy


Kiedy lata temu, jako studentka, pracowałam podczas wakacji w popularnej sieci fast food, sprzedającej panierowane kurczaki, zdarzyła się pewna pouczająca historia, z której płynie zaskakujący morał. 
Świetnie pokazuje, dlaczego tak często w życiu, nie dostajemy tego, na co czekamy i jak prosić o to czego nam potrzeba, aby zwiększyć szanse, że ktoś, albo coś zaspokoi nasze potrzeby. 

Bo czasami, naprawdę nie ma sensu się upierać.


Pewnego dnia, dnia jak każdy, do restauracji w centrum Wrocławia wszedł pan, stanął przy kasie i oświadczył, że chce kupić kurczaka. 

Kasjer zaproponował różne opcje, ale pan zawzięcie kręcił głową. Nie, on nie chce udka, ani kotlecika z piersi, nie chce też nóżki.  Nic mu po frytkach do tego. Pan się nie wygłupia z tą kukurydzą. Ja chcę kurczaka. CAŁEGO. Nie w kawałkach.  W końcu kawałki robi się z całości, więc gdzie problem? Proszę mi podać. Płacę i wymagam. Sam sobie pokroję. Pan pakuje. 

Problem był. Nie było CAŁYCH kurczaków i nic nie dało się z tym zrobić. 

Z nami jest często tak samo. Wiemy czego chcemy, nawet mamy rację, że chcemy, idziemy, prosimy, ale nie przyjmujemy do wiadomości, że nie od każdego możemy dostać i nie wszędzie, wbrew temu, co się na pierwszy rzut oka wydaje, da się otrzymać to, czego nam potrzeba. 


Logika, nie zawsze działa


Bo nawet jeśli kawałki robi się z całości, to przecież nie da się zrobić całości, z tego co pokawałkowane. Całkiem jak w życiu. 

Ludzie mogą nam dać bardzo wiele rzeczy. Miłość, radość, opiekę, wsparcie, pieniądze, ulgę w codzienności... ale nie wszyscy i nie zawsze. 

Stoimy tak czasem, jak ten pan z opowieści i naciskamy na to, żeby jednak dostać. Nawet jeśli nie ma na to szans. 

Trudno przyjąć do wiadomości, że to co nam się należy, to czego pragniemy, może być dla innych czymś abstrakcyjnym. Jeśli nie mają, to nie dadzą. KROPKA.


Upór nie zawsze popłaca

Czasem prowadzi na manowce frustracji. Inni mają, a ja nie. Inni dają, a ja nie dostałam. Co to za świat!? Gdzie pukam, to mi nie otwierają, proszę, a nie jest mi dane otrzymać. 

Tak, twoja irytacja jest uzasadniona. 

Często jednak fakt, że nic się nie zmienia, wynika z tego, że pukasz w kółko do tych samych drzwi i z uporem maniaka wymagasz od ludzi, którzy ni w ząb nie rozumieją o co Ci chodzi. 

Tam nie dostaniesz. Ile byś nie walił, ile byś nie prosił. 


Skuteczniej

Nie szukaj uczty życia w fast foodzie, ani wyższych uczuć u tych, którym trudno nawet zdobyć się na lojalność. Nie wszyscy musimy być tacy sami. Nie wszyscy jesteśmy. 

Ani to dobrze, ani źle, tak po prostu jest. Mogłoby być lepiej, ale szkoda życia na pretensje.

Szukaj wśród swoich, szukaj swoich, próbuj różnych dróg, a jeśli ciągle nie wychodzi, to na początek zbadaj, czy nie powtarzasz w kółko identycznych schematów. 


Mózg jest rutyniarzem. Mózg uwielbia schematy. Nie zdajesz sobie sprawy, jak często Ci to robi. Jak często sam sobie to robisz. 

Jeśli sobie to uświadomisz, wiesz co zmienić. 
Jeśli  to nie schemat jest winny, być może prosisz nie tych co trzeba. 
Albo nie prosisz w ogóle. 

Ludzie rzadko czytają w naszych myślach. Jeśli się komunikujemy, łatwiej wtedy NAPRAWDĘ się dogadać.

Powodzenia!



Podobało się? Znasz takich, którym może pomóc?  Zostaw ślad, że byłeś, a potem PODAJ dalej!!






Zobacz również

34 komentarze:

  1. Bardzo inspirujący wpis! Dziękuję!
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie to jasne , proste i oczywiste , a ja dopiero to zrozumiałam , dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  3. "Mózg jest rutyniarzem. Mózg uwielbia schematy. Nie zdajesz sobie sprawy, jak często Ci to robi. Jak często sam sobie to robisz. " to jest jeden z powodów tego, że mimo pracy jaką włożyłam w siebie przez ostatnie dwa lata nadal nie czuję się szczęśliwa i spokojna, bo straciłam schemat, w którym żyłam 12 lat i wrócić się do niego nie da. Mózg by chciał, a życie nie. Dziękuje za ten tekst:) buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobało! A "mózg jest rutyniarzem" - to dla mnie odkrycie. Dzięki!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? chyba gdzieś już o tym pisałam :))) Polecam jeszcze ten cytat, z profesora Csikszentmihalyi

      "Życie biologiczne jest procesem, który jeśli tylko zatroszczymy się o potrzeby ciała, toczy się automatycznie. (...) Jeśli sami nie nadamy kierunku naszemu życiu, ulegnie ono wpływom zewnętrznym i służyć będzie jakiejś innej sile. Zaprogramowane biologicznie instynkty posłużą się nim do replikacji materiału genetycznego (...), kultura zmusi nas do tego, abyśmy wykorzystali je do krzewienia jej wartości i umacniania jej instytucji; inni ludzie będą usiłowali, na ile tylko im się uda, wykorzystać naszą energię dla swych własnych celów, zwykle nie oglądając się na skutki, jakie to może mieć dla nas. Nie możemy oczekiwać, że ktoś pomoże nam żyć; sami musimy odkryć, jak to zrobić. "
      I sami musimy panować nad swoją głową, która woli to co znane, oswojone i rutynowe:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Witam. Czytałam gdzieś, że działając ciągle w ten sam sposób i oczekując innych niż do tej pory efektów, z góry jest się skazanym na porażkę. Przypomniałam sobie o tym, kiedy przeczytałam ten tekst. Świetny tekst. Powinnam nagrać go sobie i jak mantrę puszczać kilka razy dziennie, to może w razie kolejnego ataku naiwności, odezwie się jakiś dzwoneczek alarmowy ;) Wiola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy dość przypominania sobie o oczywistościach, co ;) ? Pozdrawiam Wiolu!

      Usuń
  6. Dziękuję Małgosiu, porównanie wali po oczach. Czasami po prostu wolimy się frustrować zamiast zacząć szukać w innym miejscu. Miłęgo dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam i podobało się. Dzięki.Elżbieta.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zwykle, super. Podczytuję codziennie, a mózg, rzeczywiście nie lubi "schodzić z utartych szlaków", nawet jeśli nowe są bardziej efektywne. Pisz, kochana, codziennie, bo dajesz siłę. Pozdrawiam. Aneta J.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się, dają wielką siłę. Ten wpis to tak jakby ktoś nagle zapalił światło w ciemnym pokoju, w którym byłam. Jest praca domowa do odrobienia! Mózg jest rutyniarzem, a nasze oczekiwania bywają naszym więzieniem. Dzięki! Mary P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję dziewczyny!
      Nawet nie wiecie jakie to ważne usłyszeć, że się przydaje!!
      Serdeczności!

      Usuń
  10. To mi przypomina przykład, na który niedawno się natknęłam. Rozmowa dwojga ludzi. Gdzie jest ulica Zielona? Pan A powiada, że w bok od Leśnej. Pan B na to, że w bok, ale od Mostowej. Każdy pokazuje na planie. A ma Poznań, zaś B ma Kraków. Nie dogadają się. Podobnie jest z szukaniem czegoś u kogoś. Może nawet mieć to, czego szukamy. Ale nie dla nas. Ciężko czasem to zauważyć, a zrozumieć jeszcze gorzej.... Lecz, jak to powiadają, życie jest w sumie proste. Wystarczy obywać się bez tego, co niezbędne, przyjmować, co nie do przyjęcia, a znosić to, co nie do zniesienia.:). Albo mądrze pukać we właściwe drzwi i właściwym ludziom je otwierać. Amen:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajne :)

    Rutyna i mózg.
    Przyszła mi do głowy pewna refleksja.
    Może to stukanie to niewłaściwych drzwi, nagabywanie niewłaściwych ludzi itd to są trudności, które dają nam szanse na wyr(y)wanie się z tej rutyny? Gdybyśmy mieli zaspokajane (tu trochę jak w tym cytacie z jednego z komentarzy) wszystkie potrzeby niskie i niższe to z łatwością zostajemy złapani w pułapkę rutyny. A uciążliwości to jakaś szansa na przełamanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, bardzo ciekawe spojrzenie:)
      Nie od dziś wiadomo, że gdyby nie trudności, to nie rozwijalibyśmy się wcale. Pewnie gdyby nie to, że nam było trochę zimno, głodno i niewygodnie, to dalej siedzielibyśmy w jakiejś jaskini ;)

      Usuń
  12. Witaj Gosiu, a jakie polecasz sposoby na rozpoznanie schematów? Bo czy wystarczy samo postanowienie, że od teraz będę się sobie bardziej przyglądała? Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu,
      sposobów nie ma, jest tylko uważność. Trzeba siebie obserwować, zadawać sobie pytania. To wbrew pozorom widać, tylko trzeba chcieć zobaczyć. Czy coś robię zawsze tak samo? Czy zawsze efekt nie jest ten sam?

      Usuń
  13. Witam. Ostatnio stoję przed dokładnie takim samym pytaniem .. Dlaczego nigdy nie mamy tego czego chcemy? Jaki sens ma chodzenie do szkoły, pracy i życie .. teoretycznie żadnego sensu to nie ma. Wykształcenie, pieniądze .. okej, to jest nam ważne. Ale czemu stawiać to na wysokim miejscu w naszej hierarchii ważności? I tak wszyscy umrzemy. Chcemy od ludzi miłości, ciepła, akceptacji .. ale ludzie to podłe i zakłamane istoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie możemy dostać od innych ludzi niczego, czego w nas samych nie ma. Jeśli siebie nie kochasz, nie akceptujesz i nie umiesz dawać sobie ciepła, to od tego trzeba zacząć. Ludzie są różni. Są podli i zakłamani i są też tacy pełni dobra i światła. Pytanie co chcemy bardziej widzieć? Serdeczności, życzę samych dobrych ludzi na drodze:)

      Usuń
  14. Zainspirowałaś mnie :) Ja też w jednym, bardzo ważnym dla mnie temacie proszę, grożę (co, niestety, działa, ale nie chcę tak po groźbie dostawać tego czego potrzebuję, bo przecież nie o to chodzi), płaczę i się frustruję. Ale nie chcę prosić gdzieś indziej. Więc spróbuję inaczej - sama dam to, o co proszę, W dużych ilościach. Bez oczekiwania odwzajemnienia. Może to pomoże? Twoje teksty niezwykle mnie inspirują i dają do myślenia! Pozdrawiam ciepło i serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się :)) Zawsze warto inaczej :) Bo ośli upór bywa mało skuteczny, po prostu :)

      Usuń
  15. Dziękuję za tekst, czasem warto przeczytać coś do czego człowiek gdzieś doszedł we własnych rozmyślaniach tylko boi się sam przed sobie przyznać że zwyczajnie tak jest że ciągle nabiera się na te same triki...jak się czasem okazuje sam sobie gotuje taki los...
    jestem bardzo wdzięczna za takie uwagi, zawsze to iskra do zmiany mam na dzieję ze na lepsze :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Ech, dla mnie problemem jest, jak rozpoznać, że w tych drzwiach nie dostanę tego, czego oczekuję. Są też rzeczy, z których brakiem pogodzić się nie umiem, na przykład kompetencja w działaniu, której szukam u partnera. Wymagam od innych tego, czego wymagam od siebie. Może za dużo od siebie wymagam? Uczę się ciebie, człowieku, i ciągle cię jeszcze nie umiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krusz,
      Punktem wyjścia niech będzie uznanie, że ludzie są różni, więc wymaganie od innych, tego czego od siebie, to pułapka, nie? A gdyby ktoś był, strzelam: absolutnym pedantem i perfekcjonistą ( zakładam, że nie jesteś, ale może się mylę, możesz wstawić tutaj 2 absolutnie nieprzystające do Ciebie cechy) i wymagał od Ciebie tego samego co od siebie? Zonk nie? Ja nie jestem pedantką, nie będę, żyjemy w pewnym nieładzie, jak to z dzieckiem, zamęczyłabym się z kimś kto oczekuje ode mnie nieustannego korygowania tego chaosu, a ta osoba ze mną. Trzeba to jakoś wypośrodkować.
      Przeważnie doskonale wiemy, że nie dostaniemy. Tylko lubimy się oszukiwać. Racjonalizować, szukać dowodu, że jest jednak inaczej.
      Trzeba spojrzeć trzeźwym okiem, poprosić, a jeśli widać, że ktoś kogo prosimy ni w ząb nie rozumie o co właściwie prosisz, szukać gdzie indziej.
      :)

      Usuń
  17. Skoro nie przyszedłem do piekarni po gwoździe, to chyba mam prawo oczekiwać, że otrzymam to po co przyszedłem. Bywa, że prośba może wprawić w zakłopotanie, ale od czego kreatywność sprzedającego. Czyli to, czy moja prośba zostanie spełniona zależy nie tylko od tego kto chce kupić, ale i od tego kto sprzedaje.
    Ja na miejscu sprzedającego poprosiłbym kupującego o zaczekanie i w międzyczasie wysłałbym kolegę do marketu po kurczaka.
    Jestem pewien, że obie strony byłyby uszczęśliwione.
    Kupujący utwierdziłby się w przekonaniu, że opłaca się być upartym, a sprzedający, że warto trzymać w zamrażarce również kurczaki w całości.
    To wszystko nie jest przecież sciente fiktion.
    Życie trzeba dostosowywać do człowieka, a nie człowieka do życia.
    Wszyscy powinniśmy uczuć się kreatywności.
    To, że oczekujemy sprawiedliwego traktowania przez urzędniczą machinę nie jest przecież chore, aczkolwiek u urzędników wywołuje zdziwienie. Społeczeństwo ma wychować władzę, a nie władza społeczeństwo.
    Ten pan co przyszedł po całego kurczaka był takim współczesnym Don Kichotem. Wierzył, że świat może być przyjazny człowiekowi. Być może, był nawet świadomy tego, że tu gdzie przyszedł nie ma kurczaków w całości, ale swoją prośbą chciał zwrócić uwagę na potrzebę sprzedawania również w tego typu lokalach kurczaków w całości.
    Bycie upartym dla zasady nie ma sensu, ale bycie upartym w celu zmiany świata na lepszy - tak.
    Zawsze trzeba brać pod uwagę towarzyszące danej sytuacji okoliczności.

    OdpowiedzUsuń
  18. Super tekst! Tylko dlaczego w mojej głowie wizualizuje się sytuacja dotycząca związku. Czy ten wpis odnosi się też do miłości? Pewnie tak, inaczej nie powstała by w mojej głowie wątpliwość...
    Wychodzi na to, że mój mózg polubił schemat powracania ciągle do tych samych chłopaków. I na nic próby zerwania znajomości i zapomnienia. Wracają jak bumerangi.... a może to ja jestem tym bumerangiem? Oj ciężko tak zostawić to "wygrzane" miejsce, świat pełen poczucia bezpieczeństwa lecz i (nijakiego) szczęścia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze kombinujesz i słusznie Ci świeci :)

      Usuń
  19. Bywam i czytam i myślę, i pytam.... dlaczego mój mąż zmagający się od miesięcy depresją, nic nie rozumie z tego co Mu czytam, podpowiadam?!.Po prostu się staram-nie udaje mi się :( On nie chce wyjść z tego "kotła" smutku, przygnębienia, izolacji....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu,
      To nie tak, że on nie chce.
      Depresję się leczy, ale to nie mąż, żona powinien być lekarzem, terapeutą. Tam się trzeba udać. Nie zrobisz tego sama.

      Usuń
  20. Małgosiu oczywiście, że się leczy od 9-miesięcy bierze leki i były 2X zmieniane, ostatnio zwiększone dawki.I tak czeka się po 3-4 tyg. z nadzieją na poprawę.
    Zaliczony szpital psychiatryczny.Niewiele to wszystko pomaga, ja czuję że już tracę grunt pod nogami....
    Nie jesteśmy już niestety młodzi, zmieniliśmy miejsce zamieszkania i to był główny powód pogorszenia nastroju...
    Przepraszam, że się tak rozżaliłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie piszesz o terapii - jeśli jej nie ma, to bardzo polecam... Leki przywracają pewną równowagę chemiczną, ale sensu życia nie wrócą, mówiąc oględnie...
      Serdeczności! Trzymajcie się!

      Usuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)