5 kłamstw, które powtarzasz codziennie

/
22 Komentarzy


Okłamujemy się codziennie. W porównaniu z banialukami, które opowiadają nam inni, te kłamstwa, które mówimy sobie sami, są znacznie bardziej niebezpieczne. Zwłaszcza, kiedy święcie w nie wierzymy. 

Pamiętaj! Nikt nie okłamie cię równie skutecznie, jak ty sam. I nikt inny, tylko właśnie ty, równie dotkliwie nie odczuje efektów tego zakłamywania rzeczywistości.


Oto lista 5 najczęściej powtarzanych zdań, które nie mają wiele wspólnego z prawdą, za to działają jak perfekcyjny autosabotaż. Znacie? Jestem pewna, że tak.

1. Nie jest tak źle

Mówią bite kobiety, smutni faceci, niespełnieni w związkach, sekretarki, tkwiące 15 rok w nielubianej pracy, wykorzystywane koleżanki i przyjaciółki z coraz większą nadwagą. Nie jest tak źle.  Co Ty tam wiesz. Zobacz ją, jego, tam to dopiero... ja to jeszcze nic! Wytłumaczenie stare jak świat. 

Jeśli jest źle -  to naprawdę na nic zda się poczucie, że Ty, właśnie Ty, nie masz jednak najgorzej. Zawsze będą tacy, którzy mają lepiej i inni, którym świat szczęścia poskąpił. Tylko jakie to ma właściwie znaczenie? 

Jeśli jest źle, trzeba działać. Nie szukać samousprawiedliwienia. Nie kolorować rzeczywistości. Nie patrzeć przez lakmusowe papierki. 


Od "nie tak źle", nieskończenie daleko do dobrze. 



2. To za trudne

Na początku, gdy planujemy zmianę, czy jakąkolwiek małą, osobistą rewolucję, wszystko jest trudne. Naprawdę wszystko. Zacząć biegać?  Tylko po kawałku. Krok po kroczku. Nie z perspektywy maratonu. Rozwieść się?  Naprawić związek? Przerwać koło przemocy? Wyjść z długów? Tego nie robi się w jeden dzień, tego nie da się zrobić od razu. 

Na początku wszystko jest trudne. Im bardziej sobie to powtarzasz, im mocniej skupiasz się na owej trudności, tym mniej masz sił, do pierwszego kroku, do drugiego, do piątego. 

Zmiany, szczególnie na początku, nie są komfortowe. Ale dopiero wychodząc ze strefy komfortu, możemy zacząć się rozwijać i przekształcać to co trudne, w łatwe. 

Działanie zmienia perspektywę. Ma być łatwiej?  Zacznij działać. 



3. Na pewno mi się nie uda, więc po co zaczynać? 

Nie ma pewności, że cokolwiek, co zaczynamy się powiedzie. Raz się udaje, raz nie. Nawet porażka nas rozwija, nawet sytuacja w której z pozoru nie ma niczego konstruktywnego, bywa genialną nauką, na której budujemy potem swój sukces. 

Poza tym właściwie czemu miałoby się nie udać?  Tylu z nas jednak się udaje. Zmienić pracę, sposób odżywiania, swoje nastawienie do rzeczywistości, wyjechać w wymarzoną podróż, wydać książkę. 

Jeśli innym się udało, to może i mnie? 

To co najbardziej stoi nam na drodze do zmiany, to my sami. 

Jeśli spróbujesz, być może się uda. Jeśli tego nie zrobisz, na pewno się nie powiedzie. 


4. Zrobię to, ale może nie dzisiaj

Może jutro. Za miesiąc, za pół roku. Tak można przeżyć całe życie. Odkładając na wieczne jutro, na niegdysiejsze kiedyś. 

Jedyne co masz, to dziś. Co z nim zrobisz?

 

5. Nie mam dosyć czasu, ani pieniędzy

Czas i tak minie. Pieniądze i tak wydasz. Albo zarobisz. Prawie zawsze, jest to tylko wymówka. Prawie nigdy, czas i pieniądze nie są prawdziwą przeszkodą. Jeśli chcesz naprawdę, znajdziesz i pieniądze i czas.
 
Jeśli szukasz wymówek, na drodze stanie ci wiele innych rzeczy. Rozejrzyj się.

Szukaj tego, co masz, a ewentualne braki, da się naprawić.





Zobacz również

22 komentarze:

  1. Od roku wychodzę na przeciw mojej strefie komfortu, usłyszałam to stwierdzenie na jednym ze szkoleń dla kobiet i zaadoptowałam dla siebie. Miałam ogromnie rozbudowaną strefę komfortu, każda nowość, zmiana budziły we mnie lęk. Po roku mogę sobie powiedzieć, że pokonałam 70 % lęków i obaw, że zdobywam swoje kolejne szczyty możliwości właśnie dzięki wyjściu poza strefę komfortu i lęk oswojony przestaje boleć, zatruwać życie. Robię dużo rzeczy dzisiaj jeśli są zgodne z moimi priorytetami, nie szukam wymówek tylko rozwiązań. Zajęło mi to rok, tyle czasu bym dzisiaj mogła sobie powiedzieć, że to trwała zmiana. Oczywiście nie było łatwo:)pozdrawiam:)Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje Basiu :)

      Rok minął, a Ty jesteś w zupełnie innym miejscu :) Czy to nie wspaniałe?

      Usuń
  2. No i Małgosiu, takie wpisy to dopiero wspaniałe! Obuchem w łeb! Tak tak! Trzeba artykułować bezlitośnie i na głos to, o czym napisałaś. Dokładnie tak. Wszystko z zapomnienia o tym, że ośrodek sterowania mamy wewnątrz, a nie na zewnątrz i z lepkości lawy, która nas oblepia w naszym piekle porównań. Ooooo nie! o tak! Małgosiu, pisz, pisz, pisz!!! Obuchem w łeb! :) Ha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz, a ja myślałam, że jestem delikatna ;)))) Buziaki!

      Usuń
  3. Tego mi bylo dzis trzeba Malgosiu :-) Dziekuje Ci, miedzy innymi pod wplywem Twoich tekstow od dwoch miesiecy opuszczam moja strefe komfortu i zmieniam prace , a przeciez "dalo sie wytrzymac". To juz ostatni etap, od lutego czeka mnie zmiana , boje sie , to prawda , ale ciesze sie , ze jednak sie zdecydowalam. Z serdecznymi pozdrowieniami .Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko,
      trzymam za Ciebie kciuki i życzę wszystkiego dobrego, nie tylko w nowej pracy!
      Serdeczności wielki i dziękuję, że się podzieliłaś swoim doświadczeniem!

      Usuń
  4. Masz rację, dla zbyt wielu nas "jutro nie umiera nigdy". Między dziś a jutro jest cała noc podczas której może się stać naprawdę wszystko. U nas na przykład w nocy z niedzieli na poniedziałek wybuchł pożar w piwnicy. Gdybyśmy spali dwie godziny dłużej, już by nas nie było. Cały czas oswajam się z tą myślą - w niedzielę kładłam się spać z głową pełną pomysłów i planów na odponiedziałku, a tu po prostu mogłam się nie obudzić... przeraziło, przeraża mnie to, chyba dlatego o tym piszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasz,
      och! Życie jest takie kruche! Całe szczęście, że nic poważnego się nie stało. Takie zdarzenia czasem stawiają na nogi. Uczą, żeby nie odkładać na wieczne potem. Przynajmniej tego, co dla nas naprawdę ważne.
      Wszystkiego dobrego, przytulam, dochodźcie do siebie!

      Usuń
  5. Temat dla mnie bliski. Jestem zła na siebie, że jest we mnie za mało wiary w siebie, za mało konsekwencji, chciałbym dużo zmienić, a ...właśnie, zawsze jest jakieś ale.. Dziękuję Ci za ten post. Masz dużo racji. Czas na zmianę myślenia, czas na duużo zmian w moim życiu. Musze od czegoś zacząć. Pozdrawiam Cię gorąco. Elżbieta.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wpis! Najgorsze jest to, że tak naprawdę to wiemy o tym, jednak tak trudno nam zabrać się za jakieś zmiany. Dziękuję, że przypominasz i dajesz do myślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Głodu życia trzeba nam. Nam - przekarmionym, a niedożywionym. Głodu życiu, który napędza do działania, do doświadczania, do nabywania i oddawania. Do wszystkiego. Zamiast się taplać w stawiku trzeba rzucić się na szersze wody i z zaufaniem do siebie młócić ręką grzywy fal!. A my tak sobie pitupitu w tym życiu, a jeszcze się nie wylało, a jeszcze stoi, a u sąsiada już leży, a po co się wysilać, przecież to boli.... no no.... Przewietrzyć czerepy kochani.!!! Wszystko na temat.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście, okłamywać samych siebie potrafimy perfekcyjnie :-) Tylko, tak mi się wydaje, pierwszy punkt nie bardzo jest kłamstwem, a racjonalizacją. Człowiek, który wygrał w totolotka i człowiek, któremu amputowano obie nogi, po pół roku czują się podobnie - zracjonalizowali sobie swoją sytuację. To jest bardzo głęboko zakodowana umiejętność psychiczna, która pozwoliła przetrwać człowiekowi nawet w najgorszych warunkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, jakoś musimy w końcu przetrwać. Ale dobrze pamiętać, że "nie tak źle" , w sytuacji, gdy obiektywnie może być lepiej, to żadna opcja. Zwłaszcza kiedy dotyczy takich spraw jak przemoc, nałóg, znienawidzona praca, samotność, stan finansów itp.

      Usuń
  9. Ja zbieram się w sobie i chcę zmienić pracę... lecz przekładam to ciągle na później... jednak pójdę do szefostwa już dziś!

    OdpowiedzUsuń
  10. Malgosiu, fantastyczny wpis:) Jestem w procesie zmian w sferach, które szczególnie mocno mnie ugniatały i doskonale rozumiem to co piszesz, jednak to co dzieje się po drodze tych zmagań jest warte starania:) baaardzo!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem w wieku, w którym porzucenie pracy i próba zrobienia czegoś od nowa, wydaje się szaleństwem. Ale jeżeli praca nie daje już satysfakcji? Na dodatek nie mam już pewności, że dopracuję w niej do emerytury, to i nie czuję się bezpiecznie? Może jednak taki skok na głęboką wodę nie jest większym szaleństwem, niż tkwienie w marazmie? Wiola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiola, w wieku 44 lat poszłam na studia dzienne tj pielęgniarstwo, bez żalu zostawiając moje ekonomiczne wykształcenie i zawód handlowca. Nie pytaj z JAKĄ energią budzę się każdego dnia!! Go & win!!!! Katarzyna

      Usuń
  12. Nie jest tak źle jest chyba najbardziej blokujące i stopujące. Nie jest tak źle, więc nic nie zmieniamy, tkwimy w miejscu, zero działań, zero starań, zero ambicji, bo nie jest tak źle.
    Bardzo trafne punkty, bardzo dobry tekst:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Tak , nie bez powodu jest pierwsze ;)

      Usuń
    2. Z mojego punktu widzenia najzabawniejsze jest "nie mam czasu". Gdy ktoś tak do mnie mówi, odpowiadam: "Masz cały czas, jaki tylko jest dostępny".
      Każdy wykręt dobry, żeby usprawiedliwić lęk, c'nie?
      W punkt, Gosiu.

      Usuń
  13. O czasie właśnie piszę. Bo prawda jest taka, że niczego może poza pieniędzmi nie marnujemy tak jak czasu ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)