3 rzeczy, które poprawią twoje samopoczucie

/
38 Komentarzy

Nie mam siły, nie mam energii, nie chce mi się. Znacie? Część na pewno. Tylko na progu jesieni w serwisach społecznościowych pojawiło się blisko 15 tysięcy wpisów, w których polscy internauci informowali o złym samopoczuciu. To ponad dziesięć razy więcej niż w miesiącach letnich!


Jeśli źle się czuję, nic mi się nie chce, trudno o satysfakcję z życia i ochotę na cokolwiek. To oczywiste. Błahy ból głowy, może sprawić, że odechciewa się żyć, a co dopiero zmieniać świat.  

Tymczasem istnieją 3 bardzo proste sposoby na to, aby poprawić swoje zdrowie i samopoczucie. Nawet wtedy gdy za oknem wiatr i zawieja. 


Zrezygnować z cukru. Dlaczego warto?

Używaj mniej cukru, a najlepiej wcale.  Kiedyś mówiło się, że cukier krzepi i rzeczywiście, poprawia nasze samopoczucie.. niestety tylko na chwilę. Spożycie cukru, czyli czekoladki, słodkiego ciastka z kremem czy wypicie słodzonego napoju stymuluje organizm do produkcji serotoniny i dopaminy,  czyli substancji które poprawiają nasz nastrój. Dlatego tak lubimy to, co uroczo rozpływa się w ustach. 

W badaniach przeprowadzonych na szczurach stwierdzono, że dieta z dużą zawartością cukru wywołuje zmiany w mózgu podobne do tych, jakie następują w wyniku stosowania narkotyków, a sam cukier uzależnia nawet bardziej niż kokaina. Poprawa nastroju jest chwilowa, po niej następuje szybki spadek poziomu glukozy we krwi i tak dobrze nam znane uczucie senności, ociężałości, ochota na to, żeby zaszyć się pod kocem i przespać całą zimę. 

Osoby nadużywające "złej słodyczy" często obserwują u siebie rozdrażnienie, złość, wahania nastroju, odkładanie i przeciąganie w czasie nawet prostych zadań, niechęć do ruchu, odczucie zimna nawet w pomieszczeniach, niechęć do jakiejkolwiek aktywności.. Do tego ciągły apetyt na więcej. 

Na zły nastrój, biorą kolejną czekoladkę... I tak to się kręci.  

Detoks cukrowy wcale nie jest prosty, zwłaszcza jeśli jesteś statystycznym Polakiem, który w ciągu roku przyswaja około 40 kg cukru,  ale warto spróbować. Po pierwszych 2-3 tygodniach zauważysz znaczące zmiany w swoim samopoczuciu. O zdrowiu nawet nie wspominam. 

Warto!





Suplementuj witaminę D. Dlaczego to takie ważne?

Wielokrotnie pisałam o tym, jak bardzo śmieszy mnie i przestrasza jednocześnie mania wymyślania pigułek na wszystko, zamiast rzeczywistego rozwiązywania naszych zdrowotnych i życiowych kłopotów. Nadużywamy leków i suplementów, a koncerny farmaceutyczne napędzają ten trend ku swojej niewątpliwej finansowej satysfakcji. Od tej reguły jest jednak wyjątek i jest nim właśnie witamina D. 

D3 to nie tylko zwykła witamina. To właściwie rodzaj hormonu, który wpływa na pracę całego systemu biochemicznego w organizmie. Ilość procesów, w których bierze udział liczy się w tysiącach i nie ma sensu ich tutaj wymieniać. Niedobory wiążą się z występowaniem cukrzycy i oporności na insulinę, z problemami z nadwagą, z występowaniem kilku rodzajów raka, słabą odpornością na wirusy i bakterie, próchnicą, chorobami serca, stanem wątroby, stanem skóry i naszym samopoczuciem. 

Braki witaminy D, mogą silnie wpływać na nasz stan psychiczny, a nawet ryzyko występowania depresji. 

Sprawa jest poważna i niestety: bardzo bagatelizowana. Dlaczego? Nie chcę snuć teorii spiskowych, ale chyba bardziej opłaca się leczyć wszystkie schorzenia, które występują w związku z niedoborami witaminy D, niż podać tani, łatwo dostępny suplement. 

Znajoma lekarka powiedziała mi, że na podstawie szerokich badań, przeprowadzonych przez renomowane ośrodki, można śmiało stwierdzić, że niedoborów w tej materii nie mają w Polsce chyba tylko dekarze, którzy pracują więcej, niż połowę roku na świeżym powietrzu. 

Witaminę D syntezujemy głównie przebywając na słońcu. Jeśli jednak słońca unikamy, używamy filtrów ochronnych, a 6-7 miesięcy w roku nie przebywamy prawie wcale na zewnątrz, to nie ma mowy o tym, aby w ten sposób dostarczyć sobie niezbędne do zdrowego funkcjonowania ilości. 

Źródłem witaminy D jest także pożywienie, głównie ryby, algi, żółtko jajka i warzywa liściaste. Jednak nawet jedząc je regularnie w sezonie zimowym, nie zaspokoisz swoich potrzeb w tej materii. Wiem - bo sprawdziłam. Poza tym ryby, wydają się być wcale nie takie zdrowe, jak się nas przekonuje. Odpadają także w diecie wegańskiej i wegetariańskiej, którą wiele osób stosuje.  

Poziom witaminy D można zbadać. Jeśli nie suplementujecie i od września do kwietnia raczej nie przebywacie na słońcu to z całą pewnością będziecie mieć niedobory. Jako ciekawostkę i dowód, podam wynik mojego męża. Norma zaczyna się według większości źródeł od 30 jednostek. On miał 7. Nie jest jaroszem. Nie unika salaty, uwielbia śledzia. 

Wiele publikacji podkreśla, że zalecana, optymalna ilość w organizmie, jest raczej bliższa 50 niż 30. Pokazuje to jaka jest rzeczywista skala tego niedoboru. 

Warto sprawdzić swój poziom i w porozumieniu z lekarzem dobrać właściwą dawkę witaminy D. Jeśli twoje niedobory są znaczące, to zalecane zwyczajowo dorosłym 1000 jednostek, to zdecydowanie za mało. 





Więcej się ruszaj. Co daje Ci ruch?

Tak, kolejny truizm i zalecenie którego nie stosujemy, bo.... nie mamy czasu, ochoty, wkurza nas to całe gadanie o zdrowym życiu. 

Tymczasem ruch to życie. Ruch to zdrowie. Mózg potrzebuje tlenu, ciało potrzebuje wiedzieć, że żyje! Nie da się inaczej. 

Jeśli spędzamy 10-12 godzin dziennie w pozycji siedzącej, a potem 8 śpiąc, to mumifikujemy się za życia. Obrastamy mchem, całkiem jak te buty ze zdjęcia. Nie mamy sił na nic. Przestajemy być użyteczni. Zapominamy po co mamy ręce i nogi. 

"Nie ruszam się, bo nie mam energii, czasu, pieniędzy na karnet, mam chore kolano, głowa mnie boli, musiałbym wstawać godzinę wcześniej."  Same problemy. One znikną, gdy zaczniesz się ruszać. Kiedy twoja głowa się dotleni, a ciało poczuje, że krew krąży szybciej. 

Nie musisz biegać, nie musisz chodzić na siłownie, nie potrzebne Ci są specjalne buty. Jeśli je masz to super. Jeśli lubisz fitness i karnet to nie kłopot, idź. Ale możesz też po prostu spacerować. Przejść pieszo 2 przystanki. zamiast jechać tramwajem. Ćwiczyć w domu z Chodakowską. Rozciągać się 20 minut rano przy uchylonym oknie. Możliwości są setki. 

Im więcej energii wydatkujesz na to, aby poruszyć swoim ciałem, tym więcej jej masz na inne czynności. Ruch rozwiązuje problemy. Także te, zupełnie nie związane z ciałem. 


Nie szukaj trudnych ścieżek. Nie projektuj przeszkód. Spójrz na rozwiązania. Nawet tylko te 3. Jeśli świadomie, codziennie o nie zadbasz, znacznie poprawisz swoje samopoczucie. 

Gdzie ta poprawa Cię zaprowadzi? Kto to wie? Gwarantuję tylko, że gorzej nie będzie. 





Jeśli uważasz ten artykuł za pożyteczny i przydały Ci się moje porady, podaj proszę dalej :)  Daj mnie proszę znaleźć, również swoim znajomym. Jestem pewna, że wielu się przyda! 




Zobacz również

38 komentarzy:

  1. Zgadzam się w 100% tylko z tym cukrem mam problem:) ech...pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może na początek zamiast jakieś daktyle, rodzynki, ksylitol? Można się odzwyczaić, naprawdę :)

      Usuń
  2. A odzwyczajenie się od cukru gwarantuje odnalezienie smaku. Smaku warzyw, smaku chleba (o ile prawdziwy), smaku owoców (które wtedy wydają się być za słodkie) i przede wszystkim...... smaku życia.
    Echhh.....
    Tylko ta natura człowieka - chodzenie na skróty. ......

    OdpowiedzUsuń
  3. Elizabeth: Małgosiu, zgadzam sie z dzisiejszym wpisem. tylko, zastanawia mnie kwestia witaminy d. Przecież zgodnie z naturą nasze organizmy sa dostosowane do życia w takim klimacie i suplementacja chyba nie jest aż tak potrzebna. Nasi przodkowie żyli ibyli zdrowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elizabeth, a ile nasi przodkowie spędzali czasu na zewnątrz? Hmm? Lato, jesień, zima, wiosna? Ile my spędzamy? Używali filtrów ochronnych? No nie bardzo, prawda? Większość z nas nie wystawia się na słońce wcale, nawet latem. To nie kwestia klimatu, tylko stylu życia.

      Usuń
  4. Elizabeth: Małgosiu, przekonałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zamiast cukru polecam stevię :) Jest to naturalny cukier roślinny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie stevia się nie sprawdziła. Specyficzny smak. Niestety. Używamy ksylitolu, ale też minimalnie. Generalnie kiedy przestaje się słodzić i jeść słodkie, zmienia się smak, tak jak napisał ktoś wyżej. Nie potrzebujemy tych wszystkich specyfików. Słodzony jogurt staje się nie do przełknięcia, bo jest tak słodki, aż mdli. Trochę to trwało, kiedyś kilogram ksylitolu używałam przez 4-6 tygodni, teraz ten sam kilogram leży u mnie koło 4 miesięcy. Naprawdę to możliwe, można żyć bez cukru :)

      Usuń
  6. hmm... można powiedzieć, że w sumie nie używam cukru, a gdy piekę ciasto dodaję w mniejszych niż w przepisie ilościach, lub zastępuję go miodem ;) cóż, bardzo lubię miód i raczej z niego nie zrezygnuję i zawsze będzie u mnie w domu ponieważ ... mój mąż jest pszczelarzem :) Ale z tą witaminą D pomyślę, może sobie zakupię i wieczorne spacery znów wprowadzę w życie ;) Fajny artykuł. Dzięki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój mąż jest Pszczelarzem! Ale masz cudowności obok siebie!!!! Chciałabym sama zostać pszczelarzem!!! I wtedy też do ciast dodawałabym miodu. :) :) :) Tymczasem post Małgosi zmobilizował mnie do rozważenia picia kawy bez cukru. Słodzę pół... cukierniczki. Dobrze, że cukierniczka nie jet zbyt duża. ;)

      Usuń
    2. ja miodu już też nie używam, chyba że leczniczo, ale to jest związane z tym, że ja źle toleruję cukry w ogóle. Jeśli ktoś może, nie ma problemów z cukrem we krwi, insuliną, itp, to pewnie, na zdrowie:)
      Matbaza,
      pół cukierniczki to brzmi dla mnie tak abstrakcyjnie jak pół solniczki ;) Piszę to tylko dlatego, żeby Ci pokazać, jak bardzo można zmienić swój nawyk. U mnie w domu też się słodziło. Też kiedyś jadłam masę cukru, pewnie jak każdy w Polsce. Jest to dla mnie dziś nie do pojęcia i nie wypiłabym słodkiej kawy :) Powodzenia!

      Usuń
  7. Zdecydowanie punkt trzeci jest warty polecenia. Zawsze czuję się lepiej po tym jak zmuszę się do biegania, a z przewietrzoną głową wpadam na lepsze pomysły ; )

    OdpowiedzUsuń
  8. Trochę jakbym czytała i o sobie. Trafny temat. Kiedy widzę słodycze to kwiczę ;-) Moja słabość -czeeekolada:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli gorzka, bez cudacznych dodatków, to do przeżycia ;)

      Usuń
  9. Jestem w trakcie "tygodnia bez narzekania", wiec nie chcę mówić, że kolano, głowa itepe... Jogurty słodkie są paskudne, ale już kawałek tortu do gorzkiej, czarnej kawy brzmi lepiej :)
    Z witaminą D3 zaskakujące. Trzeba coś przedsięwziąć - badania, suplementacja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu,
      jak wyżej.
      Tak, można zbadać: ostatnio synevo miało promocję i badanie kosztowało 39 zł, na NFZ też na pewno można, chociaż nie korzystałam, więc nie wiem jak jest ze skierowaniem.
      Jeśli nie spędzasz codziennie 20 minut na słońcu z odkrytymi ramionami i twarzą, to raczej na 100 % masz niedobory, tylko trudno oszacować bez badania jak duże. :) No chyba , że jesteś dekarzem ;)

      Usuń
  10. Małgosiu, jak zwykle dziękuję Ci za wspaniały post:) Ja suplementuję witaminę D już od długiego czasu- za namową lekarza endokrynologa zrobiłam badanie i oczywiście wyszedł niedobór- badanie wykonane latem podczas ogromnych upałów a mimo to niedobór dość spory- 19. Od czasu, gdy przyjmuję witaminę czuję się lepiej. Mała sugestia, najlepiej przyjmować preparat przepisany przez lekarza na receptę, gdyż wtedy mamy pewność, że ilość witaminy D jest w tym leku zbadana i potwierdzona, a w suplementach kupowanych bez recepty nie mamy pewności ile tak naprawdę witaminki jest w środku- to info od lekarza:)

    Pozdrowionka,

    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu,
      wydaje mi się, że te ilości są standaryzowane, spotkałam się tylko z tym, że nie wszystkie preparaty tak samo dobrze się wchłaniają. Te na receptę są znacznie tańsze: kropelki nawet przy pełnej odpłatności kosztują jakieś 5 zł, a preparaty bez recepty, np. kapsułki kilka razy więcej.
      Wszystkiego dobrego!!:)

      Usuń
  11. Jestem na cukrowym detoksie od trzech miesięcy. Nie uwierzyłabym, gdybym nie doświadczyła na własnej skórze. Po pierwsze jestem MNIEJ zmęczona, nie mam zjazdu o 16, a były czasy, że mogłam usnąć na stojąco. Bardzo często bolałam mnie też głowa. Od trzech miesięcy - ani razu. No i ta cera! :-) Same plusy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dragonfly, no własnie, nie musicie mi wierzyć, po prostu spróbujcie :)

      Usuń
    2. na czym polega taki detoks? czy owoce są dopuszczalne?
      czytałam tak skrajnie, rożne zasady i sposoby detoksu cukrowego że tylko zgłupiałam od tego i nic więcej ;)
      K.B

      Usuń
    3. owoce dobrze ograniczyć, ale jeśli nie dasz rady, to jeśli Twoja dieta jest bogata w cukier, słodzone napoje, różne sztuczne produkty ze słodzikami itp. to sama rezygnacja z cukru jako takiego - dodawanego do dań, ciast, słodzenia herbaty - to już będzie dużo.
      Na początek dobrze wyrzucić wszystkie słodycze :)

      Usuń
  12. zbyt jasna czcionka, zle się czyta

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja zaczęłam od odstawienia mleka, po zaleceniach, które otrzymałam (naprawdę się da - jest mnóstwo zamienników - dodam, że kiedyś byłam wielką zwolenniczką produktów mlecznych). Odpadły więc wszelkie produkty typu czekolada, kupne ciastka itp., a od dwóch miesięcy odstawiłam cukier zupełnie. Wspaniałe uczucie, codziennie utwierdzam się w przekonaniu, że to jedna z najlepszych decyzji jakie podjęłam. "Słodkości" bez cukru też da się zrobić. I przede wszystkim, NAPRAWDĘ zwracać uwagę, co się je. To samonapędzające się koło - im mniej jesz, tym mniej się chce!

    OdpowiedzUsuń
  14. Na szczęście mam teraz czas, żeby pomyśleć o sobie. aaaaa wlaściwie jest narzekanie w tym co napiasałam, haha. Ok przecież zawsze można mieć czas to kwestia organizacji. Miałam na myśli mój wolny czas dany mi od losu bo straciłam pracę i niekoniecznie mogę sie odnależć, ale daję radę i czytam czytam. pozrdawiam. Elżbieta.

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajna informacja o witaminie D. Też zbadam sobie poziom.
    Choć najchętniej to bym się wyniosła na zimę do ciepłych krajów ;)
    Pozdrawiam, Sara

    OdpowiedzUsuń
  16. Witamina D jest niewątpliwie niezbędna do życia. Najlepiej jest przyswajana przez organizm w godzinach rannych. Natomiast mam wątpliwości co do suplementacji - koncerny mocno reklamują suplementację, natomiast badania bardzo często wykazują, że łykanie witamin i suplementacja jest tylko zabiegiem magicznym. Lepiej jest wyjść na dwór na 20 minut (np. pójść do pracy część drogi piechotą) niż łykać suplementy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hegemonie,
      zgadzam się z Tobą co do koncernów, ale akurat D, przeważnie dobrze się przyswaja. Ważne, żeby pamiętać, że lepiej w wersji z jakimś olejem ( tłuszczem) . Spacer, zimą, przy zachmurzonym niebie niewiele w temacie nam da. Wystaje nam spod czapki czubek nosa, nasłonocznienie jest przeważnie żadne, nie damy rady zaabsorbować tyle ile trzeba, nie ma fizycznie takiej opcji. Spacerować tak, dla zdrowia, ale witaminy D od tego nam nie przybędzie, a nawet jeśli, to nie tyle ile trzeba. Do tematu nasłoneczniania warto wrócić wiosną, wtedy od kwietnia do września, rzeczywiście, można korzystać.

      Usuń
  17. Jedna mała uwaga do witaminy D - ona jest przyswajana przez organizm tylko w połączeniu z tłuszczami; popicie jej szklanka wody jest bezcelowe. Ponadto suplementacja wit. d powinna łączyć sie z suplementacją wit K2.....zainteresowanych odsyłam do źrodła : J.Zięba " Ukryte terapie" - lektura tej książki otwiera oczy....

    OdpowiedzUsuń
  18. Sama prawda! W szczególności dotycząca cukru i ruchu. Prowadzę już od ponad roku zdrowy tryb życia, jem zdrowo i dużo ćwiczę. Czuję, że jestem innym człowiekiem. Od słodyczy można się odzwyczaić, wystarczy wytrzymać pierwsze 3 tygodnie, potem to już nie mamy na nie nawet ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten cukier... ja tak lubię czekoladki.... ale ruch jest :) dużo ruchu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, czekolada czekoladzie nie równa ;) Są np. cudowne RAW, niektóre dosładzane ekstraktem z palmy, albo bardzo małą ilością cukru, wtedy nie jest to taka straszna zbrodnia :))

      Usuń
  20. Bardzo ciekawy post. Witamina D jest bardzo ważna. Jej brak potrafi rozregulować cały organizm. Przekonałam się o tym na własnej skórze. Mam jej ogromny deficyt i ciągłe problemy ze zdrowiem. Niestety poziom tej witaminy bardzo trudno jest wyrównać. Dbajmy o siebie, bo skutki zaniedbań są ogromnie nieprzyjemne. Pozdrawiam
    http://jbsios79.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Witaj, a podałabyś jaką witaminę D3 używasz? Trochę szukałem i zgłębiałem temat i trudno trafić na zdrową witaminę która nie kosztowalaby fortuny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kupuję od dłuższego czasu w sklepie iherb.com

      Usuń
    2. Dziękuję. Sprawdzam. Nie znalem wcześniej tej strony. Pozdrawiam

      Usuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)