Nie jestem pomidorowa...

/
9 Komentarzy


Czasem kilka prostych słów mówi do nas więcej niż eseje z dziesiątków zdań złożonych. To, mignęło mi gdzieś na facebookowej ścianie, autorki bloga Jesteś Marką.  
Nie jestem pomidorową, żeby mnie wszyscy lubili.
O tak. Ja zdecydowanie nie jestem. A Ty?


Przymus, żeby się podobać, żeby nie odstawać, towarzyszy nam od zawsze. Wielokrotnie pisałam o afiliacji, czyli przystosowaniu, szkoda tu się powtarzać i niepotrzebnie zagęszczać przekaz. 

Nie jesteś pomidorowa. 
Nie jestem pomidorowa. 
Nie musimy podobać się wszystkim i każdemu z osobna. 

Nie jesteśmy w stanie zadowolić wszystkich, dogodzić każdemu, nie ma sensu szukać akceptacji w KAŻDYCH oczach. 

To, że jesteśmy inni od siebie, jest faktem. 
To, że nasze dzieci różnią się między sobą jak "dwie krople czystej wody" -  jest oczywistością. 

Równanie do szeregu może sprawdza się w wojsku, ale na pewno nie w życiu. 

A już w takim, które aspiruje do tego, aby być czymś więcej niż tylko formą przetrwalnikową istnienia, nie sprawdzi się na sto procent. 

Nie jesteś pomidorowa. 
Nie jestem pomidorowa. 
Nie musimy wszystkim smakować. 
Nie wolno nam pasować do każdego konceptu. 
Nie podaje się nas na każdy obiad. 

Tak strasznie szkoda, że ciągle nie szanujemy naszej wspaniałej, indywidualnej niepowtarzalności, a pragniemy dążyć do tego, co pospolite, oczywiste i byle jakie. 

Tak, można zostać dobrą "pomidorową", tylko gdzie zaprowadzi cię wiara, w to, że dobrze się wszystkim podobać? Czy na pewno tam gdzie chcesz dojść?

Na sukces pracuje się unikatowością i tym co w nas ORYGINALNE, a nie tym, co mają wszyscy. 

Nie jesteś pomidorowa. 
Nie jestem pomidorowa. 
Bądźmy sobą, nawet jeśli to nie wszystkim się podoba. 




Podobało się? Podaj dalej! Zostaw ślad, że byłeś :) Dziękuję :) 



Foto: cc by : raumrot.com





Zobacz również

9 komentarzy:

  1. Ha! Ja w zasadzie za pomidorową nie przepadam. To jednak tylko potwierdza, że i ten, co podoba się wielu, komuś jednak się i tak nie spodoba. I co z tego?
    Pamiętam uczucie przecudnej błogości, ulgi, ciepła i zadowolenia..... Kiedy? Kiedy mnie olśniło.
    Olśniło mnie właśnie tym - nic ci nie dolega, jesteś taka, jaka jesteś, taka masz być, co z tego, że mama chce cię taką, mąż taką, pracownicy taką....., ty jesteś taka, jaka jesteś i to jest w porządku. Pamiętam to uczucie miłości do samej siebie, ulgę, że sobie wreszcie zaufałam, poczucie bezpieczeństwa, że dam radę ze wszystkim, bo jestem taka, jaka jestem, siebie kocham i do siebie wracam. Nie szkodzi, że ten czy ów kręci na mnie głową albo próbuje wzbudzać poczucie winy, że ta czy tamta oczekuje, tupie nogą, że ocenia.
    Ja oceniam siebie - jestem taka, jaka mam być i jest to w porządku. Jestem u siebie.
    Polecam wszystkim codzienną pracę nad sobą, uświadamianie sobie siebie, czystą obecność ze sobą. Polecam nam wszystkim bycie, bycie i jeszcze raz bycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za komentarz, oczywiście podpisuję się czym mogę :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Przestałam. Ale kiedyś nagminnie chciałam.
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście zmieniamy się i to jest piękne:)

      Usuń
  3. A rosol? A Ogorkowa, zurek, krem z dyni lub ze szparagow, krupnik..? :-)) mniam :-) Cudowna roznorodnosc, przepyszna odmiennosc, i nie kazda musi smakowac kazdemu

    Iwona G

    OdpowiedzUsuń
  4. ...to jest tak proste i tak genialne. Ale czyz rzeczy najprostsze nie Sa najbardziej genialne ?! Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Potrzebowałam tych słów. Nie jestem pomidorowa, od bardzo dawna nie staram się być.
    Idę swoją ścieżką. Nie jest to łatwe, czasem mam przez to kłopoty. Mam też świadomość, że zawsze jestem troszkę z boku.... ale to właśnie jest moje miejsce :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tylko jak to zrobić?. Też bym chciała, ale nie wychodzi��

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)