WARTOściowo

/
9 Komentarzy


Kiedy weszłyśmy do sali konferencyjnej, na spotkanie z przedstawicielką usługodawcy i usłyszałam, jak mówi, że "swoje człowieczeństwo zostawiła za drzwiami, a tu robimy biznes", mało nie oplułam się kawą. Najpierw zrobiło mi się przykro, a potem patrząc w oczy nieco zmieszanej kobiecie, po drugiej stronie stołu, poczułam, że myślimy podobnie. Że dzięki Bogu, gdziekolwiek jesteśmy, nasze człowieczeństwo bierzemy ze sobą. I że możemy być po prostu porządnymi ludźmi. Takimi, z którymi bez względu na okoliczności, warto rozmawiać. 


Joanna Malinowska-Parzydło, mentorka, specjalistka od wizerunku i "wartościowego człowieka", w bardzo ciekawym wystąpieniu  na Blog Forum Gdańsk mówi, że świat zmęczył się ludźmi skutecznymi za wszelką cenę. Takimi, którzy uważają, że aby budować swoją pozycję i klasę, powinni zaprzeczyć swoim ludzkim uczuciom i jakiejkolwiek etyce. 

Żyjemy w czasach przełomu: między tym  co twarde i mierzalne, a miękkim i plastycznym szacunkiem dla wartości. Będziemy się zmagać z tym dysonansem jeszcze czas jakiś, ale w ostatecznym rozrachunku, jestem pewna, że postawimy właśnie na nie. 

Dlaczego? Ponieważ nam się to zwyczajnie opłaca. 


Czy wiecie, że badania naukowe pokazują, że najskuteczniejsi managerowie, politycy, dziennikarze, handlowcy, to wcale nie ci, najlepiej wykształceni, najbardziej asertywni, wyszkoleni w negocjacjach i zarządzaniu, ale ci, którzy UWAGA: potrafią najlepiej nawiązywać trwałe, autentyczne relacje z ludźmi.


Takich relacji nie da się zawrzeć na gruncie bezduszności, bezwzględności, pogoni za byciem odczłowieczoną wersją super skutecznej maszyny do zarabiania. To działa, ale tylko na krótką metę. 

Oszukiwać można wszystkich, łącznie ze sobą, pytanie tylko jak długo, z jakimi konsekwencjami i po co? 

Nadwątlonego zaufania, często nie da się odbudować. Wizerunek, który zaprzepaściliśmy w drodze na szczyt po trupach, może być nie do naprawienia. 

Dlatego nie warto ścigać się w pogoni za wskaźnikami i udawać kogoś, kim się nie jest. To jest przeciwskuteczne, głupie i krótkowzroczne. Zasada ta obowiązuje wszędzie: w biznesie, w związku, w codziennym życiu. 

Bez względu na okoliczności, warto pamiętać o swoich wartościach. A na początek, warto wiedzieć, jakie one są. 

Czy wiesz, jakie są Twoje? Czy jest na nie miejsce w Twoim życiu?

Cokolwiek by mówili Ci, którzy człowieczeństwo zostawiają za drzwiami, relacja zawsze będzie ważniejsza od racji. 



Foto: cc by: Markus Spiske/raumrot.com



Zobacz również

9 komentarzy:

  1. Tak naprawdę to straszne i niestety prawdziwe. Świadomość,że tak świat funkcjonuje boli.

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak : bo albo masz rację albo relację.

    OdpowiedzUsuń
  3. Elizabeth: Małgosiu, bardzo ważny problem zauważyłaś. Zgadzam się z Tobą, że relacje są ważniejsze od racji. Pracuję z ludźmi już kilkadziesiąt lat i ze smutkiem stwierdzam, że ludzie "odczłowieczają" się. Kładę duży nacisk-w pracy- na relacje, i czasami udaje się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od dawna już mi się błąka po głowie, w kontekście i modelu korporacyjnego człowieka sukcesu, jak i wszelkiego rodzaju skrajności politycznych, kontrowersji, wykrzykiwanych haseł i "hejtu" - że świat się musi odwrócić ku ludziom i relacjom. Paliwo napędzające wyścigi szczurów i kłótnie wyczerpie się szybko.
    A co do wartości, to ja rozróżniam wyraźnie lojalność i posłuszeństwo. Lojalność jest wobec przyjaciół, rodziny, bliskich, ludzi, z którymi czuję jakieś "duchowe pokrewieństwo" albo w których widzę siebie młodszą / starszą / niedoszłą / lepszą / gorszą / w innych warunkach, wobec ludzi, których po części sama sobie świadomie wybieram. Posłuszeństwo może być wobec idei, organizacji, firmy, rozkazów, nakazów, zobowiązań. Rozsądnych nakazów i zakazów staram się przestrzegać, a o strukturach, z którymi coś mnie łączy, nie mówić na zewnątrz źle. Ale w razie konfliktu interesów, to lojalność zawsze będzie dla mnie wartością wyższą niż posłuszeństwo.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja widzę, że nasze dzieci już to lepiej rozumieją niż my. I moje gimnazjalne latorośle są żywo zainteresowane relacją, komentują nieprzychylnie cwaniactwo i konsumpcję i generalnie nie interesuje ich pojęcie "wyścigu szczurów". Na takie postawy z kolei słyszę często komentarz, iż takim to w życiu dobrze nie będzie.... No i co tu począć? :)
    Ewolucja postępuje czy się tego chce czy nie. Najpierw my, potem oni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dobry znak :) A komentarze? Często komentują jeszcze ludzie, z tym twardym podejściem, którym wydaje się, że bezwzględność procentuje. Zmieni się i to :)

      Usuń
  6. Ostatnio w luźnej rozmowie mój 21 letni syn powiedział, ze w życiu ważne są kontakty z ludźmi i umiejętność nawiązania relacji a nie wykuta na blachę wiedza. ucieszylo mnie to i zaskoczyło bo myslalam ze dzisiejsze młode pokolenie za wszelką cenę nastawione jest na sukces. A on pomimo, ze stypendium naukowe i wysoka średnia na prawie myśli inaczej. Cieszę się bo chyba udało mi się wychować tajnego i wrażliwego młodego człowieka��

    OdpowiedzUsuń
  7. Ech...
    Któryś ze starożytnych twierdził, że
    "Sprawy świata nie mają się tak dobrze, by to, co lepsze, podobało się większości".
    Prorok, czy co? ;-)

    No i w życiu społecznym tak jest, że na wierzchu są racje tych, co krzyczą najgłośniej.
    Prawda jest dla snobów :-)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)