Prawo dojrzałości

/
8 Komentarzy


Jeśli miałabym wymienić jedną rzecz, która powstrzymałaby mnie skutecznie przed powrotem do dzieciństwa, to byłby nią z pewnością brak wyboru. Dotkliwa, upierdliwa niemożność decydowania o sprawach dla mnie zasadniczych. Dlatego dziś, staram się szanować prawo do wybierania, które ma moje dziecko i tak mocno cenię swoją wolność i niezależność. 


Oczywiście, nie o wszystkim w życiu możemy decydować. Nie na wszystko mamy wpływ. Im dłużej jednak chodzę po tym świecie i im więcej wiem, tym częściej stwierdzam, że nie doceniamy strefy własnego oddziaływania. 

Nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy, nawet jeśli działamy całkiem po omacku, to wpływamy -  trochę tak jak ten motyl, który machając skrzydłami w Amazonii, wywołuje huragan na drugim końcu świata. 

Wybór, o ile jest możliwy, zawsze będzie lepszy niż brak wyboru. Jest działaniem konstruktywnym -  pełnym świadomego wpływania na rzeczywistość. 

Zgadzając się na brak wyboru, stajesz przed życiową ruletką i czekasz, co ci wypadnie. Czasem dostaje się asy, a czasem trójki. Dlatego lepiej jednak samemu wybierać to, od czego zasadniczo zależy nasze życie. 


Nie lubimy...

Złudzenie braku wyboru, ma wielu z nas. Często jest tylko zlepkiem przekonań o świecie, nie popartym żadnymi próbami. Najczęściej ci, którzy najgłośniej krzyczą o braku wyboru, nie zadali sobie żadnego trudu, aby przynajmniej rozpatrzyć możliwości, jakie mają. Krzyczą, krzyczą... bo tak naprawdę boją się zmiany, bo nie lubią wybierać, najchętniej przyjęliby stan finalny: coś co zrobiło się samo, czyimiś rękami, ewentualnie można by wtedy przyklasnąć. 

Wybierajcie!

Przede wszystkim w życiu, ale także w tych najbliższych wyborach.  Samorząd, ten nam najbliższy wpływa bezpośrednio na jakość tego z czym się na codzień stykamy. Znacie, lub możecie poznać kandydatów, którzy startują w waszych okręgach.

Zachęcam do tego, aby głosować na mniejsze ugrupowania, także te, które z pozoru nie mają szans i nie są znane w wielkiej polityce.

Patrzcie politykom na ręce: tropcie nieścisłości i niekonsekwencje: także takie jak nielegalne zaśmiecanie miasta plakatami przez partie, które legitymują się prawem, sprawiedliwością i obywatelskimi cnotami. 

Jeśli chcemy zmian, musimy wybierać. Niekoniecznie tych, którzy są najbardziej widoczni, bo mają najwięcej pieniędzy na kampanię wyborczą i największe apetyty na władze. 

Życie to szuka wyboru. Za każdym razem. Nie wybierać to też wybór. Pamiętaj jednak, że zawsze wtedy ktoś wybierze za ciebie. Jesteś pewien, że tego chcesz?




Zobacz również

8 komentarzy:

  1. Jak nie wybierasz, to nie możesz później narzekać;)
    A serio: tak, tak, po stokroć tak!

    OdpowiedzUsuń
  2. Najśmieszniejsze jest to, że ludzie, którzy nie wybierają, też dokonuja wyboru, tylko nie są tego świadomi. Nie da się uciec przed samym sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tym też napisałam, na końcu. Nie da się uciec przed wyborem ;)

      Usuń
  3. Ciągle, nieustannie i do znudzenia bowiem powtarzam Wam :): ośrodek sterowania życiem swym jest wewnątrz nas, nie na zewnątrz. I nawet jeśli nie wyjdzie, a wybrałam, robiłam, starałam się i uczyniłam, co mogłam tam, gdzie mój wpływ dosięgał, JESTEM i steruję swoim życiem.
    Dlatego pamiętajmy, że ośrodek sterowania to my, sens życia to my, nie inni, nie oni, nie tamci, nie ci. Prawdaż?

    OdpowiedzUsuń
  4. Tylko czy jest sens głosować bez przekonania, tylko po to żeby oddać głos i później dać sobie prawo do narzekania, krytykowania osób które zostały wybrane? Czy jest to uczciwe w stosunku do samej siebie? To trochę jak w knajpie, w której musimy coś zjeść i wybór mamy pomiędzy daniem pachnącym fixem, albo kostką rosołową. Oczywiście zaraz ktoś spłyci temat i powie, żeby doszukać się pozytywów....... są.....Pani kelnerka ładnie się uśmiecha, nawet uroczo kłamie twierdząc że menu jest ze świeżych warzyw..... Nie zawsze możemy wybrać restaurację, a tym bardziej danie.....Ania G

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, nie zgadzam się absolutnie, że jest tylko fix i kostka. Idąc tą metaforą, masz rację, może na głównej ulicy... problem w tym, że mało kto zagląda głębiej. Znamy te twarze z pierwszych szeregów, tych największych krzykaczy, a mało kto zadaje sobie trud, żeby naprawdę się dowiedzieć kto i co OPRÓCZ tego ma do zaoferowania. W tych wyborach startują ludzie, których często znamy: nasi sąsiedzi, znajomi znajomych, lokalni społecznicy. Nie wierzę, że nie ma na kogo. Nie musi to być miłość na całe życie, może wystarczy sympatia, albo rozsądek? Jak coś ma się zmienić, jeśli nie damy zmianie szansy??? To tak jakby powiedzieć: nie mogę przesiąść się na mercedesa, dają mi fiata, ale to poniżej moich ambicji, będę czekał, aż mi ten wymarzony merc podjedzie pod bramę, a wcześniej nie biorę..
      Pogrzeb w listach... niekoniecznie tych największych... jestem pewna, że znajdziesz osobę, która zasługuje na twój mandat zaufania.
      Więcej nie piszę, bo dziś cisza wyborcza:)

      Usuń
  5. Rozejrzałam się i wyłowiłam jeszcze danie z magii i zestaw dnia z mixem mięs, a świeżych warzyw jak nie było tak nie ma. Zapewne możemy je znaleźć w Zdrowej Kuchni Sowy, ale ona w moim regionie niedostępna :-) Do zobaczenia w lokalach wyborczych :-) Serdecznie pozdrawiam Ania G

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)