Nie karmić lęków

/
11 Komentarzy

Lęk zwykle na początku  jest mały, ale trzeba nam to przyznać: potrafimy z niego zrobić prawdziwego dmuchanego smoka. "Pompujemy" swój strach złymi myślami, a im bardziej to robimy, tym on staje się większy i tym bardziej się boimy. Trzeba to przerwać. Najlepiej od razu. 

Smoka pompuje się dość łatwo,  gorzej potem spuścić to powietrze. Poza tym, im jest większy, tym trudniej uwierzyć, że jest naprawdę dmuchany. Wydaje się taki realny. Kiedy zawieje wiatr, poruszy ogonem, zmruży ślepia. Od tego już tylko krok do wiary, że umie ziać ogniem. 

Jakby tego było mało, bardzo często zdarza nam się racjonalizować i ślepo bronić naszych wyborów. Napompowaliśmy smoka, strachy urosły do niebotycznych rozmiarów, no ale przecież widać są ku temu powody? Usprawiedliwić przed sobą można prawie wszystko. Pytanie tylko, czy warto? 

Nie pompuj smoka, nie karm lęków. To się nie opłaca. Strachy blokują twój rozwój, nie pozwalają na naprawdę rzeczowy ogląd sytuacji. Trzymają w miejscu. 

Kiedy spirala obaw się napędza, spróbuj zrobić coś nieoczekiwanego. Nie myśl za dużo. Wyjdź na balkon. Zadzwoń do gazowni. Załatw zaległe zakupy w spożywczym. 

Strach, który służy ochronie życia i zdrowia jest zasadny. Strach, który się sztucznie pompuje, to tylko wytwór naszej imaginacji. Nie ma sensu sobie utrudniać. I tak bywa różnie

Nie pompuj smoka. Smoków nie ma. Napompuj balon. A potem poleć -  tam gdzie zamierzałeś. 



Zobacz również

11 komentarzy:

  1. świetny blog, będe tu częstym gościem http://ecokolwiek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo często sami siebie nakręcamy a w rzeczywistości sytuacja nie jest aż tak zła jak oceniamy w pierwszej chwili.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja to robię jak Scarlet O'hara, która na lęki, kłopoty i zmartwienia mawiała: " pomyślę o tym jutro". Jutrzejsza perspektywa może być już inna, a do tego czasu smoka nie pompujemy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam jak teraz sytuacje gdy byłem dzieckiem. Wraz z kolegami siedzieliśmy na takiej budzie jakby, wymyśliliśmy żeby z niej skoczyć, każdy zeskoczył zostałem tylko ja, ostatni i nie mogłem się przełamać, rozmyślałem milion powód dlaczego tego nie zrobić, niby mądra podejście ale jeśli będziemy mieli zrobić sobie krzywdę to i tak sobie ją zrobimy. Jedna rada, lepiej robić wszystko od razu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co oczywiście nie oznacza, że należy bez sensu ryzykować zdrowie i życie:)

      Usuń
  5. Kolejny raz znalazłam wpis, który tak bardzo pasuje do tego, co teraz się u mnie dzieje! Niesamowite jak wiele już takich było.
    Zgadzam się w zupełności. Bardzo łatwo zrobić z (początkowo) małego straszku wielką włochatą lękową kulę o ogromnych straszących oczach... Niedawno boleśnie się o tym przekonałam i ciągle szukam odpowiednio dużej i ostrej igły do przekłucia tej kuli :) Na szczęście pomagają mi w tym bliskie osoby i troszkę powietrza już spuściły. Życzę każdemu takich pozytywnych "przekłuwaczy"! Mimo że nikt nie zrobi tego za nas, wsparcie się przydaje.

    Cudowny wpis, serdecznie pozdrawiam :) Pola

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za dzisiejszy wpis.... pompuje swojego smoka ,zamartwiam się i nie mam siły już na nic innego:( Nakręcanie się to moja specjalność chyba ,pompuje tego swojego smoka ,zamartwiam się i nie mam siły już na nic innego:( Jestem wściekła na siebie za takie zachowanie,bo kosztuje mnie to dużo energii ,nerwów,której potem brak na ...życie.
    Czas ruszyć do przodu i wziąć się w garść ....

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozbawiłaś mnie słowami "zadzwoń do gazowni". Pracuje właśnie w contact Center w gazowni, więc to tak jakbyś pisała "zadzwoń do Klaudii" :-P

    Ps. Dzięki że wypełniasz nas pozytywnymi słowami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz jak trafiłam ;) Także drodzy, jak coś to do Klaudii, jest w temacie :)

      Usuń
  8. Znowu trafiam u Ciebie na to, czego potrzebuję :)
    Ja czasem mam wrażenie, że strach (ten abstrakcyjny i na wyrost, ten, który nie jest realnym sygnałem do walki lub ucieczki, bo ten drogi jest na pewno dobrym zjawiskiem), jest naprawdę takim małym zwierzątkiem, które się stroszy, jeży i pokazuje pazury. A trzeba je pogłaskać, powiedzieć spokojnym głosem, że wszystko w porządku.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)