List w przyszłość

/
14 Komentarzy


Dostałam w życiu dwa listy, które zapamiętam na zawsze. Pierwszy, napisała moja mama, kiedy w szóstym miesiącu ciąży, szykowała się do operacji, która mogła zaważyć na naszym połączonym pępowiną życiu. Przeczytałam go, rzecz jasna, po latach. Drugi, napisał do mnie dziadek. Zawarł w nim życzenia imieninowe dla mnie. Litery tańczyły na papierze, jakby nie chciały przyjąć do wiadomości faktu istnienia grawitacji. Zmarł kilka dni później.

Czy dziś, w czasach gdy słowo pisane zdaje się odchodzić do lamusa, nadal warto pisać listy? Warto. Bo chociaż lata mijają, a świat zmienia się jak w kalejdoskopie, to przecież coś pozostaje. 

Słowa potrafią żyć w nas latami. Wtapiają się w pamięć jak w kartkę, rezonują i wracają jak jesienne liście.

Podobno w życiu najbardziej żałujemy nie tego, co zrobiliśmy, ale tego, na co nigdy się nie odważyliśmy. Głupstwa bledną, to co dziś ważne, za tydzień może być już bez znaczenia.

Żałujemy także słów, tych które padły i tych, których nie zdołaliśmy powiedzieć. Czasem nie chcą nam przejść przez gardło, wydają się zbyt błahe, zbyt oczywiste, nieudolne i kruche. Wtedy łatwiej napisać, niż powiedzieć.

Są także w życiu takie momenty, które chcielibyśmy na zawsze zachować pod powiekami. Wyjąć je kiedyś, w przyszłości, obejrzeć i ucieszyć się nimi raz jeszcze. Czemu tego nie robimy? Czemu nie kolekcjonujemy wspomnień?  Nie wysyłamy ich bliskim jak kartki z podróży?

Kiedy dostałam informację o akcji „List w przyszłość”, pomyślałam, że napiszę do córki. Do tej, którą będzie za 5, 10, 15 lat. I do siebie samej, bo przecież też lubię dostawać listy. Napiszę o tym co planuję, o czym marzę, jak widzę siebie za te kilka lat. Spojrzę na siebie dzisiejszymi oczami. Kto wie, co zobaczę w tych słowach w przyszłości?

Chciałabym zachęcić Was do tego, aby usiąść i wysłać listy w przyszłość. Tą bliższą i tą dalszą. Napisać o tym, czego nie macie odwagi powiedzieć, znaleźć chwilę, aby podzielić się wspomnieniem, które dziś wydaje się błahe i zwyczajne, a gdy otuli je pajęczyna czasu nabierze wartości, niczym bezcenny prezent. Możemy zrobić tak dużo, robiąc tak niewiele. Słowa naprawdę mają znaczenie. Czemu nie używać ich świadomie?

Wysyłając list za pomocą strony „List w przyszłość” i publikując swoje PS do listu, weźmiecie udział w konkursie. Co tydzień, 10  najciekawszych Ps –ów zostanie nagrodzonych przekazaniem pięknego, drukowanego listu adresatowi. Jest jeszcze jedna nagroda: 10 000 zł na podróż życia. Jestem pewna, że z takiej podróży, można wysłać wiele pięknych listów. Kiedy już pojedziecie, nie zapomnijcie napisać także do mnie.

Ps. Serwis umożliwia wysłanie listu z datą dostarczenia nawet za 18 lat ale do konkursu przyjmowane są tylko listy z datą dostarczenia do 3 lat. Twój list nie zostanie nigdzie opublikowany ( tajemnica korespondencji) , jedyne co ujawniasz to dopisek PS.
Listy bez PS,  zostaną dostarczone, ale nie biorą udziału w konkursie. Powodzenia!


Wpis powstał we współpracy z właścicielem serwisu www.listwprzyszlosc.pl




Zobacz również

14 komentarzy:

  1. Ale fajny pomysł, sto lat nie pisałam listów!!!! Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Yhmmm. Tak... Szkoda, że nie pisze się właściwie już listów. mają w sobie magię, to czego brakuje smsom, mailom. Ta kartkę papieru, która ma swój zapach, te błędy, które widać, bo zostają skreśleniami. Ten ładunek emocjonalny, który widać, gdy zaczynamy gryzmolic :) pisywalam listy do mamy, gdy była daleko. Ona pisała o miłości, tęsknocie, ja o tym, że wszystko w porządku. Bo chcialam, żeby była spokojna. I z koleżanką z Poznania, która skakała ze spadochronem i opisywała, jaki zawrót głowy od tego ma. Tak, szkoda....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie ma co żałować, tylko pisać, pisać :)))

      Usuń
  3. Uwielbiam listy. Mam takie jedno miejsce, w którym jest ich pokaźna ilość. Czase w ciszy zasiadam i czytając je, przenoszę się w minione lata. I mimo, iż są baaaardzo nie na czasie, a tematy w nich zawarte nie wpasowaly się w moją teraźniejszość, to uwielbiam te chwile, gdy mogę oczy zatopić w słowach w listach zawartych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiałam pisać listy.Korespondowałam za szczenięcych lat z wieloma osobami.Adoratorami,koleżankami z Rosji i z kraju.Naprawdę dużo papieru zużyłam.Ostatni prawdziwy list napisałam do ważnej dla mnie osoby.List o prawdzie mojego życia,o tym że niej jest tak słodko jak chciałabym i ogólnie chciałam się w końcu po latach komuś wyżalić.Odpowiedziała mi cisza.Totalna cisza.Nie wiedziałam o co chodzi.Po jakimś czasie się dowiedziałam.Mój brat cioteczny do którego pisałam był żonaty.Listy dostały się w ręce żony i obiegły całą naszą rodzinę.Jakże ja żałowałam tego ostatniego listu.Już bym wolała żeby nadal pozory były zasłoną dla prawdy.Trudno,stało się.Rozmawiamy nieraz z bratem,ale to już nie to .
    Moimi listami w przyszłość są moje pamiętniki ,które pisałam będąc nastolatką.Sięgnę po nie po latach i zobaczymy co tam zastanę.:D
    Pamiętniki piszę też dla obu swoich córek.Nie są jakieś mocno mądre i przekazujące rady na przyszłość.Ot kronika postępów w dorastaniu i rozwoju przeplatana wyrazami miłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też papier zdradził, kiedyś.. ale to nie był papier, to człowiek, bo zwyczajnie, prawie zawsze chodzi o człowieka. Ale pisać i tak kocham :) Pozdrawiam Lucysiu!

      Usuń
    2. Tak,papier nie jest winny,zawsze człowiek.Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Pojechałabym do Indii... to moje marzenie od lat :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie się marzą rodzinne wakacje na jakiejś zapomnianej plaży.. A listów akurat nie lubię pisać.. Wolę rozmawiać..

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja napisałam taki list sama do siebie 3 lata temu, w dniu swoich 40 urodzin, zaadresowałam do siebie samej, do odbioru w dniu kolejnych moich okrągłych urodzin...
    Tradycyjne papierowe listy "do przyszłości" napisałam swego czasu do moich synów, aby otworzyli w dniu swoich 18 urodzin, jeden już trafił do adresata, a drugi trafi za 3 lata :)
    Piękna akcja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agpela, fantastycznie: ) A jaka była reakcja syna?? Ciekawa jestem bardzo :)

      Usuń
    2. No cóż, faceci zbyt wylewni w okazywaniu uczuć nie są :) Reakcja była raczej pełna ciekawości i okraszona pobłażliwym: "ojejeju jeju mamo", list był przekazany razem z innymi "pamiątkami" z czasu narodzin - a więc pierwsze śpioszki, czapeczka od chrztu św., kartki z gratulacjami, jakie dostaliśmy od rodziny i znajomych po Jego narodzeniu (całe szczęście jeszcze wówczas nie było smsów), w zaklejonej kopercie pierwsze ścięte włoski :) Przywiązuję do takich rzeczy wagę, ponieważ sama ze swojego dzieciństwa nie mam właściwie żadnych pamiątek, nawet zdjęć... A list Syn odczytał w samotności, a na pytanie młodszego co mama napisała, powiedział, że się kiedyś przekona sam :)
      Bardzo zachęcam do takich gestów każdego rodzica :)

      Usuń
    3. Dzięki :) No tak, młodzi mężczyźni nie są aż tak emocjonalni jak dziewczyny, albo dobrze grają :) Ja też zachęcam :)

      Usuń
  8. Uwielbiam pisać listy! Bardzo dziękuję ci, że promuje tak wspaniałą akcję :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)