Bogowie też płaczą

/
6 Komentarzy

Cała historia ludzkości, nauki, to pieśń, w której brzmią bunt i szaleństwo. Niezgoda na zastały stan rzeczy. Tam gdzie honorujemy niezmienność i brak ryzyka, nie ma miejsca na rozwój. A tam gdzie nie ma rozwoju, mieszka porażka, smutna porażka. 

Historia medycyny, chociaż nie tylko jej, pokazuje jak trudno jest nam akceptować nowe. Nawet takie, które może ratować tysiące istnień ludzkich. 

Wszystkie rewolucyjne zmiany, były okupione potem, krwią i szykanami. Protestowano przeciwko  sekcjom zwłok, przeciwko myciu rąk przez lekarzy i personel szpitalny, dezynfekcji narzędzi operacyjnych. Nazywano szaleńcami tych, którzy proponowali rewolucyjne metody leczenia, które dziś wydają się oczywistością. 

Jedną z takich spraw był przeszczep serca. O ile pobranie nerek czy wątroby nie budziło specjalnych sprzeciwów i problemów etycznych, o tyle eksperymenty z sercem i na sercu, budziły olbrzymie emocje. 

Jakim trzeba być człowiekiem, aby działać wbrew wszystkim i wszystkiemu, aby robić, swoje mimo protestów? Na pewno silnym. Ale także takim, który umie radzić sobie z problemami. Anna Religa, w wywiadzie dla "Na temat", powiedziała o mężu: 
Dzięki temu, że w swoich kryzysach wywalał do dna wszystkie emocje, potem zaczynał wszystko od nowa i szedł do przodu, robiąc, co do niego należało. Nagromadzone emocje wybuchały, wypalały się do końca. I już nie było się czego bać.
Ten film to piękna, mądra i dobrze opowiedziana opowieść o wyjątkowym życiu. Przede wszystkim jednak, to wielka lekcja, mówiąca o tym, że sukces nigdy nie jest czymś oczywistym, prostym i że zawsze ma cenę.  

Nie tylko sukces

Dziś patrzymy na życie z perspektywy sukcesu, boimy się porażek po drodze. Chcielibyśmy wyrugować z sukcesu każdą możliwość potknięcia się, najmniejszą wątpliwość, która może zachwiać naszą wiarą. Tak się po prostu nie da. 

Wierzymy też naiwnie, że wszystkim naokoło, było lżej, łatwiej, prościej niż nam. Kiedy pojawiają się przeszkody, poddajemy się. Historia Religi, nie tylko zresztą jego, to przede wszystkim opowieść o porażkach, które na końcu doprowadziły do sukcesu. Trwało to długo. Kosztowało sporo. Czy było warto? Pytanie jest retoryczne, a odpowiedź oczywista. Do sukcesu naprawdę rzadko idzie się na skróty. Nie ma w tym nic dziwnego. Życie to proces. Nic nie dzieje się od razu. 

To co dla mnie również ważne w tej historii, to pokazanie człowieka, który mimo swoich olbrzymich osiągnięć, nie jest z kamienia. Ma słabości. Pali jak smok. Nie wylewa za kołnierz. Nie zawsze radzi sobie z emocjami. 
To kolejna nasza wada: chcielibyśmy widzieć bohaterów nieskazitelnymi. A oni są przecież tylko ludźmi. Tak jak Ty czy ja. 

Film bardzo Wam polecam. Podzielcie się wrażeniami. Jestem pewna, że się spodoba. 





Zobacz również

6 komentarzy:

  1. Tak,sukces to porażki na których się uczymy.Bez upartych wierzących w siebie i w swój sukces ludzi nie byłoby postępu.
    Koniecznie muszę obejrzeć ten film.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wszystkim się podoba odbrązowienie bohatera...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie super. Pytałam też o opinie "ludzi z branży", czyt. kardiochirurgów i też byli filmem urzeczeni. A skoro oni tak mówią - to znaczy, że warto iść i zobaczyć historię polskiego kawałka medycyny.
    A po filmie, w domu, po raz enty powiedziałam głośno: życzę sobie, aby - jeśli zajdzie taka sytuacja - moje organy rozdysponować.
    I mam nadzieję, że kogoś nieprzekonanego ten film przekona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie to niezwykle poruszający film, przede wszystkim o tym, że porażka to druga twarz sukcesu, że pomimo upadków i słabości warto/trzeba wstać, bo czasem sukces jest tak blisko. To także film o sile wybaczenia (bo miałam takie poczucie, że spotkanie z Matką zmarłej Ewy, ściągnęło z dr jakieś pęta, które wciąż trzymały go przy tamtym stole) i o tym, że czasem to właśnie milcząca obecność drugiej osoby, zgoda na kształt życia razem, pozwala drugiej stronie w pełni rozwinąć skrzydła, upadać, wzlatywać....
    Namówiłaś mnie, na wizytę w kinie, dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja widziałam film wczoraj. Oglądałam go w towarzystwie człowieka, który dobrze znał Profesora Religę. Taki dokładnie był - padło z jego ust...

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałem, że warto obejrzeć. Całkiem możliwe - Polacy przeważnie potrafią robić takie filmy :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)