Różnica

/
1 Komentarzy

Matki uczą córki, jak sobie radzić z życiem, synów, jak korzystać  z kobiet - pisze Kasia Miller w "Zwierciadle". Na końcu dodaje, że ten tekst jest odrobinę tendencyjny, ale przecież nie tak bardzo. Ja myślę, że jest jak mało co prawdziwy. Dodałabym tylko, że nie wyłącznie matki - ale i ojcowie, babcie, dziadkowie, społeczeństwo, które mimo 50 lat rewolucji obyczajowej i tak jest sine od stereotypów i tego, co one oznaczają w życiu zwykłych ludzi. 
Tak, kobietom też zdarza się korzystać z mężczyzn. Interesowność i wygodnictwo nie mają płci. Nie chodzi tu w gruncie rzeczy o genderowe dyskusje, ale o prawdziwość i autentyczność relacji.  Potrzebujemy siebie nawzajem, po to by się kochać, wspierać, by razem żyć, a nie po to by się nawzajem używać.  



Między miłością, a obsługą


Kochać to wcale nie oznacza usuwać sprzed stóp każdy pyłek i służyć swoim życiem, tak by maksymalnie uprościć egzystencję partnera czy  partnerki, rezygnując przy tym ze swojej. Miłość ma w swojej definicji wolność i wybór. 

Wreszcie miłość, to coś zupełnie innego niż obsługa. Konsekwencją obsługiwania, wcale nie jest jak lubimy uważać więcej miłości, ale więcej wymagań. Za nimi idą frustracja -  i to po obu stronach. Obsługujący prędzej czy później, dusi się w roli służącego, a obsługiwany -  żąda więcej i więcej. Gdy nie dostaje, pojawia się pretensja i wrogość. Tak naprawdę, nikomu nie jest tu komfortowo. 

Sytuacja korzystania z partnera, lub partnerki, wpływa na relację między kobietą i mężczyzną i sprawia, że zamiast na miłości, skupiamy się na prostej arytmetyce tego, kto, dla kogo więcej robi. 

To nie cementuje relacji, wręcz przeciwnie: prowadzi do poczucia skrzywdzenia, wykorzystania, permanentnego zmęczenia i pretensji. Dalej.. wiadomo.


Kocham, a nie korzystam

Jeśli stać nas na to, aby bezinteresownie dawać, stać nas też na to by tak samo brać. Nie róbmy ze związków pańszczyźnianej niewoli, w której jednym się należy, a drudzy mają psi obowiązek. To nie będą dobre związki. Nigdy w życiu. 

Korzystajmy z tego, że jesteśmy razem, ale nie wykorzystujmy siebie. Szanujmy cudzą pracę i cudzy wysiłek. Bądźmy uczciwi. 

Dobrze robić to nie tylko dla siebie - ale także po to by służyć przykładem kolejnym pokoleniom. Kiedyś, w końcu, matki muszą zacząć uczyć swoich synów jak z kobietami żyć -  a nie jak z nich korzystać. 

Leksykalnie różnica nie jest duża. Życiowo - tak otwierają się przepaście. 





Zobacz również

1 komentarz:

  1. Mądrze to podsumowałaś, jedyne co bym dodała, to to by rodzice zwracali uwagę od pierwszych dni gdy wychowuję dziecko ( kształtują młodego człowieka), na to, że to od nich zależy jak będzie zachowywał się w związku, dziś mały a kiedyś dorosły człowiek. Wzorce przekazują rodzice. Ten model "obsługi" wywodzi się z niegdysiejszych czasów. Tyle, że właśnie wiele się zmieniło i warto o tym pamiętać. Akceptacja drugiego człowieka, szacunek i cala reszta, jak to podsumowałaś, będzie dokładnie prowadziła do tego, że w związku może być tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)