Projekt MATKA

/
9 Komentarzy

Czy macierzyństwo, to tylko znój i pot? Gdyby tak było, gatunek ludzki dawno by wyginął. Nikomu by się nie chciało. Czy w rodzicielskiej drodze doświadczamy tylko szczęścia i radości? W życiu. Natura wyposażyła nas w mechanizmy, dzięki którym ciągle pragniemy mieć potomstwo i kochamy je przeważnie nad życie. Ale nie oznacza to wcale, że zawsze, wszędzie jest nam lekko, miło i przyjemnie. Bywa i trudno. I dobrze o tym wiedzieć już na samym początku. Dzięki tej wiedzy, bilans zysków i strat może być zawsze na plusie. 

Dorota Smoleń, dziennikarka, pisarka i blogerka, kilka lat temu, wymyśliła i sfinalizowała projekt, który zatytułowała Macierzyństwo bez Lukru. Cele były dwa: mówić o macierzyństwie językiem, w którym mieszka prawda, nie zawsze kolorowa i szkliście podrasowana w photoshopie, oraz pomóc chłopcu, Mikołajowi, który cierpi na rdzeniowy zanik mięśni. W projekt zaangażowało się wiele mam - blogerek - w tym ja. O MBL było głośno w mediach -  a im głośniej- tym lepiej, bo za rozgłosem szły pieniądze, których potrzebuje ciągle rodzina małego Mikołaja. 

Bibiana Chimiak, ponad rok temu urodziła córeczkę. Początki macierzyństwa, nie były różowe jak koszulka z konikiem, kupiona w rozmiarze xxxs, ale opakowane w traumatyczne porodowe historie, pełne łez, obaw i samotności. Wpisała w wyszukiwarkę "trudy macierzyństwa" i tak trafiła na akcję Macierzyństwo bez lukru, oraz blogi parentingowe, w których niekoniecznie wszystko gra i błyszczy jak w reklamie.



Tak, w skrócie powstał "Projekt Matka", wyreżyserowany przez Mateusza Przyłęckiego, w którym zagrała Bibiana, Marta Giers-Sanecka i Karolina Sabat. Tekst scenariusza powstał w oparciu o teksty blogowe, w tym jeden mój. 

Spektakl zaczyna się mocno, a potem wzrusza do łez, momentami do łez także bawi i rozśmiesza. Czy macierzyństwo jest proste? Nie, nigdy. Czy są recepty, które sprawdzą się wszędzie i u wszystkich? W życiu. Czy można się na to w pełni przygotować? Zapomnijcie. Czy warto przemilczeć to co trudne, smutne, pełne goryczy? Nie warto. Czy dobrze mówić prawdę o macierzyńskiej drodze i na jej podstawie budować swoją własną? Moim zdaniem tak. 

Aktorkom z Kany udało się z pełną autentycznością odegrać to, co zwykle dzieje się w zamkniętej enklawie naszych czterech ścian. Pewnie czasem jest mniej dramatycznie, czasem mniej dowcipnie: ale nie mam złudzeń, że tak właśnie często jest. Chapeau bas, proszę Państwa. Trzeba mieć odwagę, by mówić prawdę. Także tą niewygodną. Bez szminki i lukru.

Macierzyństwo to koktajl radości i zmęczenia, miłość doprawiona trudnościami i oczy, w które można patrzeć bez końca. 

Jeśli możecie, zobaczcie "Projekt Matka" w Ośrodku Teatralnym Kana w Szczecinie. Autorzy przedstawiania obiecują, że ruszy w świat. 

Ja czekam na powtórkę i dziękuję. Usłyszeć swój tekst ze sceny, to wielka przyjemność. Po raz kolejny czuję się wyróżniona i tak, trzeba to przyznać- to też zawdzięczam swojemu macierzyństwu. 











Zobacz również

9 komentarzy:

  1. Szkoda, że nie jestem ze Szczecina... Liczę na Poznań :-) Bo temat i mi bliski mi ze wszech miar!

    OdpowiedzUsuń
  2. ech, żałuję, ze nie mogłam być ale ciesze się bardzo, ze i mój tekst tam się znalazł :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękujemy za mile słowa i za wizytę :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. No jaka szkoda, że miałam za daleko! Też bym chciała posłuchać, popatrzeć i w ogóle.... Może jeszcze kiedyś się uda. Pozdrawiamy z Krystyno, nie denerwuj matki.

    OdpowiedzUsuń
  5. super! Kraków czeka!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem strasznie ciekawa spektaklu, bo miałam zaszczyt uczestniczyć w projekcie. Mam nadzieję, że dotrze do stolicy ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)