Idź za FLOW

/
15 Komentarzy
Najgorsze we współczesnym systemie edukacji, w podejściu do rozwoju osobistego, jest to, że usilnie walczymy z własnymi słabościami, a nie widzimy tego, co w nas jest nadzwyczajne i wartościowe. Dotyczy to i dzieci i dorosłych. 

Budować nie na słabości, ale na tym co w nas mocne.  Czy to nie jest oczywiste? Jeśli czujesz, że masz do czegoś powołanie, prawdziwy dar, jeśli coś cię porywa, to czemu na przekór temu, idziesz wiecznie w odwrotną stronę i udajesz, że tamto, to jakaś bzdura? 

Nikt nie jest mistrzem we wszystkim. Każdy ma jakiś talent, preferencję. Rozwijanie w nas tego co najbardziej nas obchodzi, co wypływa ze środka nas, to właśnie ta nasza misja, nasz sens, kierunek, w którym powinniśmy iść. 

Poza tym, to się po prostu opłaca. 

O Flow, czyli przepływie, pisałam już w kilku miejscach. Przeczytajcie o tym, czemu to w ogóle ważne, jak szukać Flow i jak unikać pułapek TUTAJ lub TUTAJ. 

A jeśli potrzebujecie ściągi, jak śledzić swój przepływ, jak badać, czy poruszacie się we właściwym kierunku, oto i ona. 



poczucie flow, poczucie przepływu droga do sukcesu



Zobacz również

15 komentarzy:

  1. Ja miałam kiedyś flow w mojej pracy. Z czasem pracy zaczęło być w nadmiarze. A potem wyszłam za mąż i dorobiłam się dwójki dzieciaczków. Niestety tej pracy wciąż było dużo, więc flow zniknęło. Teraz jestem w takim momencie, że rzuciłam pracę i odnalazłam flow w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flow płynie także: taki wniosek :) jeśli my się zmieniamy, zmienia się życia, to i ono nie pozostaje ciągle takie samo.
      Pozdrawiam serdecznie Pata -Patu! :)

      Usuń
  2. Kurczę, dlaczego ma Pani taki negatywny stosunek do systemu edukacji? Już któryś raz :(
    Pracuję od 17 lat w szkole, jasne, że jest różnie, ale bardzo wielu ludzi działa właśnie na takiej zasadzie - szukania tego, co w dzieciach dobre. Skąd te generalizacje? A może się mylę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Kasiu, nie mam dobrego zdania o polskiej szkole, to prawda.Czy uczeń może wybierać przedmioty, które go interesują? Nie. Przynajmniej na pewno nie w zakresie do gimnazjum. Czy czuje Pani, że rzeczywiście się wspiera dzieci, w tym co w nich najlepsze? Ja widzę równanie do średniej, do programu, to się przewija w bardzo wielu rozmowach. Oczywiście, że są dobrzy nauczyciele, dobre szkoły. Całe szczęście! Ale cały system nie jest najlepszy, Wiele w nim do zmiany - w jakości, w ilości, w warunkach, w podejściu, długo by pisać, zresztą rzeczywiście pisałam niedawno. Najgorszą rekomendacją polskiej szkoły jest to, że dzieci jej nie lubią. Przynajmniej w przeważającej większości. Cieszę się, że Pani ma lepsze zdanie, to tylko świadczy o tym, że są miejsca, gdzie jest ok. Pozdrawiam!

      Usuń
  3. A ja z kolei wiem, że bardziej od dzieci szkoły nie lubią nauczyciele.... I tu jest pies pogrzebany....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych "psów" jest pewnie co najmniej kilka. Wracając do tematu, dobrze, żeby do pracy w szkole szli tacy, których tam niesie FLOW, wtedy będzie lepiej wszystkim :)

      Usuń
  4. Cudownie piszesz. wszystkie moje przemyślenia w ciągu dnia tutaj znajdują potwierdzenie.
    Po "flow" przeszłam do kolejnego posta: "rusz kamień ...." tylko to takie przykre, chciałoby się żyć tak w pełni tak od razu, a tu wciąż trzeba czekać. Czy potrafisz dodać otuchy? :) Tak strasznie się boje, że te dni nigdy nie nadejdą.

    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, czas i tak minie. Robić to co możliwe dziś, a jutro będzie lepsze. A nawet jak nie, to i tak robić swoje :) Będzie dobrze, na pewno!

      Usuń
  5. Większość nauczycieli idzie pracować w szkole,bo najpierw widzi tam siebie. Ja chciałam nauczać i lubię dzieciaki. Mnie się polski system nie podoba. W nim jest ważne to aby mieć wypełnione dokumenty, podkładki ( żeby nikt się nie czepiał), laureatów konkursów i olimpiad ( szkoła musi mieć osiągnięcia). Wyobrażcie sobie,że jak w podstawie progrmowej ma być najmniej 90 lekcj z j.angielskiego,to tak ma być. Nikogo nie obchodzi,że dzieci były na wycieczkach,a nauczyciel chory. A te 90 lekcji nie ma znaczenia,bo to sobie ktoś w ministerstwie wymyślił. Ja chciałabym aby klasy liczyły góra 20 osób. W takich dużych klasach jak teraz indywidualizacja nuaczania jest trudna :-( ja szukam nowej drogi,bo nie widz€ siebie w tym systemie :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, o tym mówię, nie jakość - ale zasady, nie dobro uczniów - tylko program, nie -zdobywanie wiedzy - ale wyrabianie kompetencji, które zalicza się na teście.Nie ma w tym często winy nauczycieli, chociaż to na nich przede wszystkim wpływają te systemowe wymagania. Wiele klas ma nawet po 30 dzieci. Wiem, że ciężko jest spojrzeć na każde, kiedy jest ich TAK DUŻO. Wiele dzieci, z tego co słyszę, zaczyna w Warszawie lekcje, nawet o 14 (!!!) , a wcześniej może co najwyżej spędzić czas w przeładowanej świetlicy, w której gra telewizor, wrzeszczy 40 innych "przesiadujących" i nie ma mowy o niczym konstruktywnym. Ale zmiany idą:)
      Powodzenia Anonimowy!

      Usuń
  6. Elizabeth: Małgosiu, też jestem nauczycielem i praca jest moją pasją. Jest ona sztuką I Ograniczają nas głupie przepisy! Nie będę biadolić...podam tylko przykład pewnego mojego autorytetu, a jest nim profesor Nalaskowski. Założył kilka lat temu słynne w Polsce liceum Laboratorium, skupiające elitę inteligentnej młodzieży, która kończyła szkołę na takim poziomie jak magistranci studia...Niestety szkołę rozwiązał, bo przepisy oświatowe tak obniżyły poziom, że nie potrafił już uczyć (gdy opowiadał uczniom o ole w koronie jeden z chłopaków powiedział: wolałbym żeby nam pan powiedział o koronkach majtek dziewczyn ) A dalsze zmiany wprowadzane przez MEN zmusiły Go do wyjazdu z Polski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przykre! Mam nadzieję, że te pierwiosnki, które ja widzę są zwiastunem wiosny w temacie..

      Usuń
  7. Małgosiu, mam wrażenie, że ostatnio piszesz po to aby sprowokować mnie do dyskusji :) Czytam Twojego bloga i kiedyś się wypowiedziałam ale ostatnio podnosisz mi ciśnienie do granic możliwości.....wiem,wiem...o to w tym chodzi :))
    Pytam się więc wszystkich wypowiadających się i użalających się nad oświatą i nauczycielami oraz wszelakim "złem" wypływającym z edukacji....GDZIE WY RODZICE JESTEŚCIE ???? Bo ja nie bardzo rozumiem o co Wam chodzi ?
    Jestem matką dorosłych już dzieci i nastolatka. Od zawsze interesowałam się ich życiem więc również i szkołą do której chodzili. Melduję iż z racji mojej miłości i troski o moje pociechy uczestniczyłam w życiu klasowym jak i szkolonym...reasumując...Rady Rodziców mam w małym palcu. Podsumowując moje obserwacje od wielu lat....Rodzice nie mogą pozbyć się swojego stresu przed szkołą i w większości siedząc w ławkach na zebraniach po prostu paraliżuje ich strach, co skutkuje tym, że swoje mądrości wypowiadają po cichu w klasach bądź anonimowo na blogach. Ciągłe narzekanie, że ONI,TAMCI,WY...itp. zaczęło mnie okrutnie wkurzać. Rodzice.. gdzie wy jesteście kiedy na zebraniach trzeba wspierać i
    decydować o sprawach szkolnych ? Rodzice.. dlaczego spuszczacie wzrok ku ziemi kiedy wychowawcy proszą Was o zaangażowanie się w sprawy szkoły ? Rodzice...dlaczego nie chcecie poświęcić odrobinę swojego czasu na prace społeczne klasy swojego dziecka ? Rodzice...dlaczego śmiecie wymagać i krytykować nieustannie pracę nauczycieli, a nie starać się chociaż odrobinę zrozumieć ich pracę? Jakże trudną i odpowiedzialną pracę. Dzisiaj byłam na zebraniu Rady Rodziców szkoły średniej mojego syna i po raz kolejny zadziwili mnie rodzice, którzy tak mało wiedzą o swoich dzieciach. Dlaczego zatem proszę państwa wymagacie od nauczycieli o wiele więcej niż od siebie samych ? Przecież to WY jesteście RODZICAMI !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ja się z Tobą zgadzam Anonimowa, zgadzam się! Piszę przecież o tym, żeby działać konstruktywnie, poza narzekaniem. Wiem, wiem świetnie, że wielu tego nie robi. Wiem jak zachowują się rodzice. Ostatnio też brałam udział w takim zebraniu. To na co stać niektórych to właśnie wytykanie błędów, ewentualne pretensje, że jest źle: coś zrobić??Nieeee ! Nie mam czasu!
      Oczywiście, działajmy. Gdyby nie rodzice, nie byłoby przecież dyskusji o sześciolatkach, o jakości nauczania, to wszystko od nas wychodzi.

      Usuń
  8. Elizabeth: Dwa powyższe wpisy napawają mnie nadzieją i sprawiają, że buduję swoją katedrę:)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)