Jak stawiać granice innym ludziom i dlaczego to takie ważne?

/
9 Komentarzy



Z przerażeniem obserwuję, jak wielu rodziców nie tylko nie uczy swoich dzieci przestrzegania i szacunku do własnych granic, ale także te dziecięce granice notorycznie przekracza, niszczy i obśmiewa. "No bo jak to? Nie dasz całusa babci? Nie pozwolisz sobie zawiązać kucyka? Nie dasz się dotknąć pani? Co z ciebie za dzikus? No nie bądź taka niedotykalska!" Boję się, że to pokolenie może wcale nie mieć łatwiej niż nasze i znów przyjdzie mu toczyć wojnę, o własne, zdrowe granice.


Pojęcie granic istnieje w psychologii od dawna. Mówimy np. o granicach materialnych i te najłatwiej nam zrozumieć. Pieniądze, samochód, twój dom, twoja torebka, ubranie, bielizna. 

Tu przeważnie, stosunkowo łatwo przychodzi nam uszanowanie wolności drugiego człowieka i swojej własnej i nie proponujemy nikomu aby oddał nam w imię naszego widzimisię ulubiony przedmiot, czy osobisty skarb. To jest twoje, to jest moje, sprawa wydaje się dość oczywista. Jeśli czegoś potrzebuję, mogę poprosić, ale spodziewam się także, że mogę spotkać się z odmową i potrafię to uszanować. 

Gorzej sprawa ma się, gdy mowa o granicach fizycznych czy tych związanych z naszymi potrzebami emocjonalnymi, wyznawanymi wartościami, czy przekonaniami, które są da nas szczególnie istotne. 

Tu, bardzo często nie potrafimy stawiać granic, nie potrafimy mówić "nie", "dosyć", "stop" poddajemy się manipulacji czy nawet fizycznym nadużyciom. 



Po co komu granice?

Zdrowe, rozsądnie postawione granice pozwalają nam żyć w zgodzie ze sobą i światem. Szanować to kim jesteśmy i w co wierzymy. Nie stawiamy swoich granic, ponieważ często kieruje nami nie troska o siebie, ale strach i poczucie winy, wobec innych ludzi. To własnie wynosimy z dzieciństwa.  Boimy się odrzucenia, konfrontacji, czyjegoś oskarżenia o egoizm, o brak dobrej woli. W takiej sytuacji mówimy „tak” zamiast „nie”, oddajemy innym znacznie więcej niż chcemy dać, nie wyrażamy tego co czujemy, nie idziemy za własnym czuciem, ale raczej za tym, co wydaje nam się obowiązkowe, "dobrze widziane". 

Granice są konieczne, żeby mieć dobre relacje ze sobą i światem. Bez granic jesteśmy jak zwierzyna wystawiona na pustej polanie pełnej myśliwych. Ludzie nas zjedzą. 


Dlaczego granice są konieczne i co nam dają?

Nie, świat nie jest poligonem, a ludzie to rzeczywiście nie sami myśliwi. Ale przekraczanie cudzych granic zdarza nam się nie tylko z egoizmu, potrzeby zaspokajania swoich potrzeb czyimś kosztem, ale także, równie często, z powodu dobrych intencji. 

Wydaje nam się, że coś jest dla kogoś dobre, że jeśli przedstawimy komuś naszą alternatywę, narzucimy swój punkt widzenia, to wyjdzie to wszystkim na dobre. Tak, można łamać czyjeś granice z miłości. Albo z dobrej woli. Nie zmienia to jednak faktu, że efekty tego będą tak samo słabe. 

Każdy z nas jest wolną istotą i każdy z nas ma prawo do własnych granic. 


Zadbaj o siebie! Stawiaj granice!

Powtarzam to do znudzenia, ale ciągle widzę taką potrzebę: dbaj o siebie, bo z dużym prawdopodobieństwem nikt inny o ciebie nie zadba. 

To prawda, ludzie często mają problem z szanowaniem cudzych granic, ale szybko się uczą, jeśli są one stawiane zdecydowanie, stanowczo i z konsekwencją. 

Nie zniechęcaj się więc początkowym "fochem" i pamiętaj, że w głębi duszy, wszyscy jesteśmy egoistami. Ćwicz swoją samoświadomość, ćwicz mówienie "nie", "stop", a po pewnym czasie poczujesz, że przychodzi ci to naturalnie i swobodnie. 

Pamiętaj też, że nauka przestrzegania własnych granic wiedzie również, przez szanowanie granic innych ludzi. Nie ma drogi na skróty. 

Bez granic nie sposób żyć. Bez nich nie można być suwerennym. Nie ma mowy o prawdziwej wolności i rzeczywistej relacji.

Stawiajmy granice i uczmy tego nasze dzieci. Bez tego świat nas połknie. I nie łudźcie się: nie dostanie po tym nawet czkawki. 



Zobacz również

9 komentarzy:

  1. Mądre to co piszesz, ale nie zawsze wykonalne, mimo szczerych chęci. Mam na myśli mego pracodawcę, niestety "muszę tańczyć tak jak mi zagra" inaczej wiadomo jak to sie skończy. Nie ma mowy o bhp i higienie pracy o godziwych zarobkach. Inspekcja pracy owszem przyjażdża ale wtedy wszystko jest na pokaz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takiej sytuacji granicą jest czasem po prostu zmiana pracy. Ale też czasami rzeczywiście warto podjąć ryzyko i powiedzieć o swoich granicach. Może się zdarzyć, że ktoś ich nie respektuje bo ich po prostu nie zna - a założenie, że nie będzie tego robił bo ma złą wolę, złe maniery i w ogóle cały jest ze zła... okazuje się złe. Powodzenia!

      Usuń
    2. Ja, będąc w podobnej sytuacji (szef grał, a ja tańczyłam), w pewnym momencie powiedziałam "NIE", odeszłam. I nie dość, że zmieniłam pracę na lepszą, to jeszcze za mną poszło kilka osób, a szef został ze swoimi "skrzypcami" w tyle. Podejrzewam, że dostał dużą dawkę pokory i nauki, że nie powinno się tak traktować pracowników, żeby ci odchodzili. Może to podziałać jak policzek w twarz, ale to jest ważne. Jak się nic nie robi, to taki pracodawca może nawet nie wiedzieć, że coś jest nie tak.

      Usuń
  2. Czasami zaglądam "tutaj". Gratuluję wolności, która jest w Tobie i odwagi w wyrażaniu poglądów - jakże prostych i sięgających do kluczowych wartości - a jednocześnie zakurzonych i przekombinowanych przez nas samych ...... "Być sobą i nie zwariować" (naszanibylandia.blogspot.com) pod takim hasłem, razem z przyjaciółka prowadzę bloga, i ten wpis idealnie oddaje naszą ideę BYCIA SOBĄ, ze swoimi granicami, marzeniami - życia SWOIM ŻYCIE. Gratuluję :D i życzę wielu pomysłów, które zaczęcą ludzi do zmiany - do dania sobie prawa do własnego, prywatnego szczęścia. Powodzenia:) pozdrawiam Angelika

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam Cię często i "zwalniam" aby przemyśleć to co piszesz więc wielki ukłon w Twoją stronę bo kolejny mały człowiek zastanowił się nad Twymi literkami :) Co do tego tematu chciałam się wypowiedzieć bo jest dla mnie "gorący". Siedzieliśmy dzisiaj, a raczej wczoraj wieczorem w różno-wiekowym gronie i pouczałam 20-letnią dziewczynę, że nie musi być grzeczna przez cały wieczór wobec nadpobudliwego pana po 70-ce, który często ją dotykał niby przy okazji. Jako, że jestem wredna i bardzo uczulona w temacie swoich granic....udało mi się przekazać tej młodej dziewczynie, że ma prawo, a wręcz obowiązek wyznaczyć granice każdemu rozmówcy, który ją atakował. Dziewczyna nie dość, że młoda to jeszcze ładna i wrażliwa, a z domu wyniosła szacunek do ludzi starszych od niej. Wiem, że czasami należy użyć słów trochę na wyrost aby ktoś zrozumiał to bardziej obrazowo i zapytałam jej, jakby się czuła gdyby ten starszy pan dotykał jej bielizny bez jej pozwolenia ? To niesamowite jak takie porównanie może zadziałać na kobietę....byłam z niej dumna bo przez resztę wieczoru wyznaczyła konkretne i stanowcze granice nie ujmując szacunku do starszego pana. Mam nadzieję, że Monika poczuła powiew WOLNOŚCI i nigdy o tym nie zapomni. Ja pojawiłam się w jej życiu zupełnie z przypadku ale nie przypadkowo :) Nawiązując do początku Twojego tekstu....mój wnuk jest wychowywany tak aby wyznaczał swoje granice. Nie całuje się ze mną kiedy to "wypada" ale kiedy chce...no i kiedy ja chcę :) bo ja również mu pokazałam, że babcia wyznacza swoje granice. Powiem Wam, że wnuczek częściej rzuca się na mnie z nadmiarem całusów ale potrafię powiedzieć...stop. Jako babcia staram się kochać go miłością-mądrą i nigdy nie było mi przykro kiedy przychodząc do mnie mówił...dzień dobry. Rodzice wychowują go mądrze i dają mu prawo decydować o swoich granicach, a ma dopiero 5 lat. Jest wszakże człowiekiem takim jak ja...tylko w mniejszym formacie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci serdecznie za ten komentarz:) Bardzo mi się podoba:) Właśnie to miałam na myśli, gdy pisałam o tym, ze kobiety są za grzeczne. Nie potrafią stawiać granic. Trzeba się tego uczyć, najlepiej od dziecka - albo od mądrych ludzi, takich jak Ty :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Twoj post porusza niezwykle wazny temat. Nie dosc przypominania o umiejetnosci stawiania granic. Dziekuje Ci za ten artykul.
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  5. Uczę się wyznaczać granice.... z Twojego bloga i z terapii z powodu DDA.
    To ciężka praca, pełna wyrzutów sumienia ale sama świadomość to dla mnie krok milowy. Dziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)