Okno

/
3 Komentarzy
Życie na luzie. Życie po prostu. Zaczyna się jak co rano, od uchylonego okna, od lekkiego wiatru, który porusza zasłoną. W środku cisza i łagodny szum. 

Jeśli nie otworzysz okna, nic się nie zadzieje. Jeśli nie otworzysz swojej głowy, nie pozwolisz na tę odrobinę zamieszania, na nowy wiatr, który przyniesie nowe pomysły, świat nagle sam z siebie nie stanie dla ciebie na głowie. 

Chwila dyskomfortu, po której przychodzi komfort. Moment zawahania, moment zaczepienia, zakorzenienia w codzienności, który otwiera, na to co nowe. 

Życie rodzi się co rano. 

Otwarte - a nie zamknięte. W ruchu - a nie w bezruchu. 

Tu jest klucz. 

Proste? Proste. Stoję w oknie. Oddycham. Jestem. 

Foto: kaboompics.com



Zobacz również

3 komentarze:

  1. W dodatku życie zaczyna się dziś - nie jutro, nie za pół roku, gdy skończę projekt, gdy zarobię wystarczającą ilość pieniędzy. Nie "gdy", lecz TERAZ, JUŻ. Bardzo łatwo się zapędzić. Ja dałam się złapać, choć myślałam, że mi to nie grozi, bo nie pracuję w korporacji, nie robię tzw. kariery. A jednak. Zadałam sobie dziś pytanie, czy dalej tak chcę: pędzić na oślep, przed siebie, ku nie swoim celom; kraść samej sobie czas na drobne przyjemności czy spotkania z ludźmi. I wiem, że nie. Zaryzykuję chwilę dyskomfortu, wycofam się z tego biegu, bo chciałabym jutro móc stanąć w oknie, odetchnąć głęboko i poczuć, że jestem. W końcu! Proszę trzymać kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff! Bardzo pomogło - dziękuję:) Łatwo nie było i może jeszcze przez jakiś czas nie będzie, ale ... jest dobrze. Pozdrawiam z okna:)

      Usuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)