O tempora, o mores!

/
14 Komentarzy


Narzekamy. Ciągle. Tak samo od wieków. Dziś też, w dobrym tonie jest narzekać na czasy. Widzę to nie tylko w pokoleniu tęskniącym za komuną, ale także wśród nas, młodszych. Zmienia się przedmiot, ale nie zmienia podmiot. Jest źle.. i tu następują litania pretensji. Jesteśmy niezadowoleni z kapitalizmu, z rządu, ze stanu naszych miast, z pracy, z ludzi którzy nas otaczają, z oddalenia od natury, czujemy się więźniami systemu, kredytów, polityków itp.

Tymczasem, narzekanie, jest tematem zastępczym. Wymówką. Sposobem na to, aby nie zajmować się swoim życiem. Kiedy się narzeka, kiedy się obwinia, nie szuka się rozwiązań, nie patrzy na swoją strefę wpływu, ale składa z rezygnacją swój los, w cudze, nawet dobrze niesprecyzowane ręce. To wygodne, ale mało skuteczne. I rzadko wiedzie do dobrego życia. 

To prawda, że brakuje nam w tych wszystkich kwestiach wiele do ideału. To prawda, że jest co poprawiać. Tylko czy kiedykolwiek, w historii, było lepiej? Czy były takie czasy, kiedy ludzie nie narzekali? Nie wyglądali z zapałem w przeszłość lub przyszłość, wskazując z tęsknotą dobre czasy, które już były albo dopiero nadejdą? Czy kiedykolwiek, na świecie byliśmy w pełni zadowoleni z siebie i z tego co nas otacza? Nie, zdecydowanie, nie. 




Poniżej zebrałam kilka historycznych dowodów. Przeczytajcie, uśmiechnijcie się i nie narzekajcie. 

Jak długo, Katylino, będziesz nadużywał naszej cierpliwości? (...) Czyż nie strwożyły cię nocne straże na Palatynie ani straże przemierzające miasto, ani trwoga, która ogarnęła lud, ani obecność tutaj wszystkich uczciwych ludzi, ani wybór tego obronnego miejsca na posiedzenie senatu, ani twarze i spojrzenia wszystkich obecnych? Czyż nie rozumiesz, że zamiary twoje zostały odkryte? Nie widzisz, że twój spisek znany już jest wszystkim obecnym i zdemaskowany? Kto z nas, według ciebie, nie wie, co robiłeś ostatniej, co poprzedniej nocy, gdzie byłeś, kogo zwoływałeś, jaką podjąłeś decyzje? O co za czasy! O co za obyczaje!

Cyceron , I wiek p.n.e.
 Tak były spiski, była zdrada, byli ludzie, którzy nadużywali władzy. Jak świat światem. 


W archiwach Watykanu, zachował się list, w którym Michał Anioł, żali się papieżowi, że jeden z kardynałów, nie chce zatrudnić, do pracy przy budowie bazyliki jego kuzyna, oraz skarga, że nie wypłacono mu całości przewidzianego wynagrodzenia. 
"W drodze " - Sekretne życie Watykanu


 "Długie kolejki ludzi (...) na zimnie i słocie przed cukierniami. Był tłusty czwartek i ludzie ci stali wytrwale, czekając na kawałek tradycji. Cóż za rozpaczliwy paradoks błąkał się wśród tych milczących ogonków, w których smutni, zmęczeni ludzie stali godzinami po to, aby na być naprę pączków. Słyszałem rozmowę dwóch komunistów, którzy ociekali głupim zadowoleniem <Widział pan kiedy przed wojną takie tłumy po pączki?> - mówił jeden z nich. To było symboliczne. Ten głupiec nie widział, że ludzie stali tu tylko po pączki, a nie po radość i beztroskę, która jest istotą tłustego czwartku. Przed wojną, mój Boże... obejdźmy się bez tanich porównań... Ci ludzie tu stali za krztyną słodyczy, która miała być dla nich namiastką, okłamywaniem się, że mają coś z życia.
Dziennik, 1954r.  - Leopold Tyrmand


Co wchodziło w zakres PRL- owskich wyobrażeń o luksusie? Małżeństwo trzydziestolatków z wyższym wykształceniem, pisało w latach sześćdziesiątych:  "stabilna i dość dobra sytuacja materialna pozwala nam prowadzić życie towarzyskie, z umiarem oczywiście - bez koniaków i łososi, ale przy kawie i kruchych ciastkach!"
PRL na widelcu  - Błażej Brzostek

W gospodzie PSS Nr 1 w Złotoryi do mięsa podaje się dwa widelce, bo -jak oświadczył kierownik - kilka noży zginęło, a pozostałych na wszelki wypadek nie podaje się".
Gazeta Robotnicza

 Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy.
 Marszałek Józef Piłsudski



Obiektywnie, żyjemy naprawdę w dobrych czasach.  Chociaż pewna jestem, że znajdzie się wśród was ktoś, kto i tak napiszę, że kiedyś było lepiej;). 







Zobacz również

14 komentarzy:

  1. Świetny tekst, całkowicie się z Tobą zgadzam.
    Czasami wydaje mi się, że skłonność do narzekania po prostu mamy w genach. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zawsze będzie nam mało. I nieważne jak dobrze jest i tak może być lepiej.
    Zapraszam na http://motoszrot.blogspot.com/ trochę inna tematyka ale notki warte uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobre, dobre! Kiedy mój tato (lat 78) narzeka na czasy, mówię mu:
    - 50 lat temu nie było lepiej, tylko ty byłeś o 50 lat młodszy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Polacy mają w sobie martyrologiczną nutę, a skłonność do narzekania przykrywa powszechny brak chęci wzięcia odpowiedzialność za własne losy. Bardzo często w potocznych słowach mówi się o "onych". Oni to, oni tamto, oni, przez nich, tamci, jacyś ci.... Zawsze ktoś. Ktoś na kogo zrzuca się winę za własne deficyty.
    Taka nasza narodowa skłonność. A naród faktycznie wspaniały.

    OdpowiedzUsuń
  5. a mi sie dzisiejszy post nie podoba. Dlaczego uważacie, że narzekanie jest złe.? Dlaczego nie oburzać się i nie mówić o tym co boli społeczeństwo. Kwiat naszej młodzież pracuje na przysłowiowym zmywaku za granicą, firmy kombinują w niepłaceniu podatkó, słaba jest oświata i system leczenia, ciągle nie zakończone złodziejskie afery itd....a wy ówicie, żę to narzekanie to jest rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam :) Dlaczego narzekanie jest złe napisałam. Bicie piany, nic z tego nie wynika. Co innego szukać rozwiązań a co innego biadolić. Kiedyś nie było afer? Szlachta nie kombinowała? Nie było prywaty? Służba zdrowia była lepsza? No w ogóle nie było ;) Edukacja? Tylko dla elit. Emigracja za pracą? Oczywiście, że również. Święte oburzenie na onych nic nie zmienia: tak samo jak narzekanie, że kiedyś było lepiej. Działajmy, w strefie swojego wpływu a świat będzie lepszy :)

      Usuń
  6. ja nie patrzę na to co było, jestem tu i teraz.na ile mogę to działam, ale nie zawsze mam na coś wpływ i do słów piłsudskiego dopisałabym jeszcze, polityka to też kurwa.popatrz na konflikt ukraińsko-rosyjski

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasem trzeba troszkę ponarzekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A czy Gosia czasem nie narzeka, że nie powinno się narzekać?

    OdpowiedzUsuń
  9. Przestańmy narzekać na bzdury. Narzekajmy na poważniejsze sprawy od czasu do czasu. Pozwala to wrócić na odpowiednie tory i rozwiązywać problemy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pewnie też często narzekam:na matkę,na pogodę,na ceny owoców w skupie.Cóż tak mam.
    A po za tym mam cudne,dobre życie.Wspaniałą rodzinę i bezpieczny dom.Jestem szczęśliwą,matką i żoną.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. BDB tekst, podpisuję się obiema rękami :)
    Najlepszy przykład, to przedwojenne gazety w których opisywano ile to dzieci żyje na ulicy i ile to noworodków po śmietnikach znajdowano. Ale idealizują tą przeszłość w zaparte :)

    I dokładnie tak jak piszesz, trzeba się skupić na działaniu a nie stękaniu i czepianiu się szczegółów.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja myślę, że narzekają Ci co mało w życiu przeżyli złego. Bez punktu odniesienia do zła, którego osobiście doznaliśmy nie możemy uważać, że ten czas, w którym teraz żyjemy jest lepszy. Syty głodnego nie zrozumie. Osobiście nie cierpię narzekać na politykę- bo skoro nic nie robię i wiem, że nie zrobię by społeczeństwu żyło się lepiej to po co bić pianę? nie narzekam na pogodę, bo nie mam na nią wpływu...mogę się do niej dostosować np. zabrać parasol i kalosze, żeby nie moknąć, bez tego moje samopoczucie z mokrą głową faktycznie może być słabe. Z narzekania nic nie wychodzi dopóki nie wprowadzimy zmian, nie będziemy mieć odwagi itp. Zawsze wszystko wraca do tego, że trzeba się cieszyć tym co mamy, tu i teraz...podobnie zresztą jest z zazdrością...

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)