Nie bój się śmieszności!

/
12 Komentarzy



Jak wyjdzie śmiesznie - mówił Różewicz - ludzie się pośmieją i koniec. Wielkość nie boi się śmieszności. Tymczasem, oprócz strachu przed porażką, to obawa przed śmiesznością jest drugą, najczęstszą przyczyną nie podejmowania wyzwań i odpuszczania zaplanowanych przedsięwzięć. Śmieją się? No i co z tego?


Boimy się być nieakuratni, boimy się być śmieszni, boimy się, że nas będą wytykać palcami. To chyba główne przyczyny pełnego konformizmu, który można obserwować w życiu społecznym. Grunt to się nie wychylać, nie odstawać, robić dobre wrażenie. Niewidzialni, albo przynajmniej prawie przezroczyści, zawsze w cenie.  


Dlaczego tak boimy się być śmieszni?

Z jednej strony jest to zrozumiałe, bo człowiek, aby przetrwać, przez wieki musiał szkolić się w niełatwej sztuce przystosowania się do warunków zewnętrznych. Potrzeba akceptacji, została nam wdrukowana wieki temu. 

W końcu aby przeżyć, musieliśmy żyć w stadzie, a aby stado nas przyjęło, musieliśmy podporządkować się regułom, które w nim obowiązują. Afiliacja, przystosowanie, było koniecznością. 

Dziś jednak, pełen konformizm, wcale nam nie służy. A droga, byle dalej od ewentualnej śmieszności, wcale nie musi być najlepszą z możliwych. 




Ego kruche jak szklanka

To właśnie ego, nasze wewnętrzne "ja", najbardziej boi się wyśmiania. Bywa kruche jak szklanka i napuszone niczym paw. Traktuje siebie śmiertelnie poważnie. Wypatruje każdego śladu braku akceptacji, każdej zawoalowanej oceny, krąży po świecie niczym radar i obserwuje każdą, najmniej istotną reakcję na własną osobę. 

Życie pod dyktando oceny, pod władaniem obrażonego na wszystko ego, to życie potwornie męczące. Tak samo jak wieczne ocenianie innych. Wystawianie sobie i innym cenzurek, zostawmy tym, co ciągle w szkole. 

Wolność, prawdziwa wolność, nie boi się śmieszności, nie dba o skalę, w której wystawiono noty, robi swoje i  dba o rzeczy bardziej trwałe, niż ludzkie mniemanie o sobie. 


Jak uodpornić się na wieczne obawy o bycie śmiesznym? 


Oczywiście, wiele tu znaczy poczucie własnej wartości. Ale jeśli w tej kwestii jest trochę do zrobienia, można zacząć od czegoś mniejszego. Spróbuj porobić miny do lustra, spróbuj powygłupiać się z dziećmi. Zobacz: one nie boją się śmieszności, nie dbają o to, czy śpiewają czysto, czy w alternatywnej skali muzycznej,  tańczą na ulicy, odgrywają teatralne scenki z wrodzoną naturalnością.

Ludzie, którzy mają do siebie dystans, którzy potrafią także śmiać się sami z siebie, dochodzą w życiu znaczenie dalej. 

Podejmują ryzyko, nie kalkulują wszystkiego za bardzo, nie myślą w nadmiarze, nie przejmują się tym, co ludzie powiedzą. Bo co to właściwie znaczy być śmiesznym? Czy ta kalibracja ocen, komukolwiek służy? 


Bądź śmieszny, bądź głupi


Wyjdzie śmiesznie?  Trudno. Ludzie się pośmieją, pójdą dalej, życie, jak rzeka popłynie do następnego zakrętu.  A jak wyjdzie dobrze? No właśnie. 

Nie zawsze utrata powagi, oznacza utratę twarzy. Nie zawsze śmieszność jest śmieszna. Nie wszyscy się śmieją. A nawet jeśli: śmiech jest zdrowy, pozbawia nas masek, pozwala nam przyjrzeć się swoim ograniczeniom i możliwościom. 

Nie bądźmy tacy poważni. Nie puszmy się tak. I śmiejmy się. Także z siebie. Dla dystansu, dla nauki, na zdrowie. 




Zobacz również

12 komentarzy:

  1. "Ludzie, którzy mają do siebie dystans, którzy potrafią także śmiać się sami z siebie, dochodzą w życiu znaczenie dalej."
    Nie wiem czy dochodzą dalej, ale są na pewno bardziej z tego życia zadowoleni;)

    "Życie jest zbyt poważne by je brać na serio" Oscar Wilde (chyba)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedno pytanie:
    Czyim życiem chce żyć? Swoim czy stada

    Jak spróbuję to może się nie udać, ale jak nie spróbuję, to na pewno się nie uda. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda,że boimy się krytyki innych osób, Raczej każdy z nas chciałby być zaakceptowany i chwalony. Trudno jest nam pogodzić się z tym jak inni się z nas śmieją. Lekarstwem na to jest przedstawienie naszej sytuacji w śmieszny sposób, w towarzystwie innych osób zanim oni zaczną śmiać się z nas. Na wszystko musi być umiar, na powagę i na śmiech z siebie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo tak nas wychowywano. Mamy być jak inni. Nie wyrózniać sie, nie wychylać, bo:
    albo narzaimy się na śmiesznść,
    albo na zazdrość i zawiść.
    A ja mam to wszystko serdecznie gdzieś!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobno jedna plama na koszuli czy bluzce może człowiekowi zepsuć caly dzień. Chodzisz i się wstydzisz, że jesteś poplamiony. Ale podobno z wiekiem to trochę mija :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trochę? Uff mnie minęło całkiem ;) Nie daj boże psuć sobie dzień czymś tak głupim jak plama :)

      Usuń
  6. Czy aby naprawdę ludzie tak usilnie myślą co sobie inni o nich pomyślą?
    Czy naprawdę boją się być nieakuratni? Czyli chcą być tzw ''normalni'' i być kalką innych!
    Ludzie których znam nie chcą się wtopić w tłum, nie chcą grać do cudzych taktow, nie przywiązują zbyt dużej uwagi co ktoś sobie pomyśli, bo nie wiedzą co ktoś sobie pomysli i nie mają na to wpływu. Coraz częściej widzę ludzi wychodzacych poza schematy, utarte przekonania i funkcjonujace ''tak należy, inni tak robia'' Serdeczne uściski Ania G

    OdpowiedzUsuń
  7. "Błogosławieni Ci, którzy potrafią śmiać się sami z siebie, albowiem będą mieli ubaw aż do śmierci" Ksiądz Twardowski

    Zgadzam się, tak nas wychowano. Socjalistyczne podejście do człowieka... Wszystko co odbiega od normy jest negowane.

    OdpowiedzUsuń
  8. Boimy się być śmieszni bo nikt nas nie uczył od małgo poczucia własnej wartości. Gdyby tak było nie przejmowalibyśmy się czymś takim.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)