"Czarownica" - czyli opowieść o potędze PRAWDZIWEJ miłości

/
5 Komentarzy
FOTO by: Sixtwelfe
  
Zaufać, zawierzyć, wszystko stracić. To jedna wersja skryptu. Zaufać, zawierzyć, wszystko stracić, wszystko zyskać - druga. Życie, tak jak ludzie, rzadko bywa jednowymiarowe. Nawet jeśli bardzo chcemy ich takimi widzieć. 

Baśń o śpiącej królewnie


Opowieść, którą wszyscy znamy brzmi tak: jest mała słodka królewna, jest zła, obrażona wróżka, której nie zaproszono na chrzciny, jest klątwa i wrzeciono, długi sen, twardy jak śmierć i książę, który przybywa, aby pocałunkiem pokonać każdą magię. 
Jest też zgrzyt. I pytania, pytania zasadnicze, których nikt nigdy nie zadał.


"Czarownica" - baśń z drugim dnem

Była sobie mała wróżka, Diabolina, która mieszkała w krainie jak z baśni. Miała skrzydła, miała dobre, sprawiedliwe serce. Pewnego razu poznała człowieka. Tak samo małego jak ona, tak samo potrzebującego zabawy i towarzystwa. 

Rośli oboje, pokochali się, obdarzyli tkliwością i zaufaniem. 

Z dorosłością przyszły dorosłe żądze: władzy, bogactwa, wpływów i zaszczytów. Przynajmniej po stronie mężczyzny. Diabolina, to ta zła wróżka, którą znamy z pierwszej wersji bajki.  Wyrosła na mocną i silną kobietę, obrończynię swojego królestwa. Jej głos, jej spojrzenie, gdy staje sama przed armią króla, aby bronić swojego lasu, ciągle są ze mną. Powstańcie na moje wezwanie! - krzyczy. Zbudźcie się i stańcie u mojego boku! - woła. Jest w tym wielka, nieprawdopodobna pewność siebie, wiara, której nic i nikt nie jet w stanie nadwątlić. 

Foto: F. Connor, materiały prasowe

Diabolina zwycięża, ale jak to bywa w życiu, każde zwycięstwo ma swoją cenę. Towarzysz jej dziecięcych zabaw, ten samotny mężczyzna - Stefan, który w młodości skradł jej serce, teraz wraca po to, aby to serce złamać. Także po to, by zabrać coś, co ma najcenniejszego. Jej skrzydła. Zdrada, najgorsza zdrada. 
To boli, niewyrażalnie boli. 
Tak, nawet czarownice. 

Co zostaje, gdy krwawi serce, i nie ma się już tego co w nas najcenniejsze? Ruina. 

W ruinie można zamieszkać. Ale ruinę, można też odbudować. Nawet jeśli po drodze, zrobiło się parę zupełnie bezsensownych rzeczy.


Życie bez skrzydeł - o tęsknocie za swoim prawdziwym "ja"

Jak to bywa w opowieściach, wszystko to, to tylko pewien symbol, metafora. A najbardziej metaforyczne są skrzydła. Czarownica - Diabolina, mówi o nich, że były silne i niezawodne. Nigdy się nie zachwiały. Mogła na nich polegać, były istotą jej samej. Określały ją. Bez skrzydeł jest kimś innym. Pozbawić ją skrzydeł, to tak jakby pozbawić ją serca. 

Dobrze wiemy, albo przynajmniej przeczuwamy, czym są dla nas skrzydła. Wiarą w siebie? Zaufaniem do życia? Wolą przetrwania mimo wszystko? Pasją, która nas określa? Skrzydła, to coś, co dodaje nam mocy. Wprawia w ruch powietrze wokół. Coś, dzięki czemu możemy poczuć, że latamy centymetry nad ziemią. Każdy ma coś takiego. Każdy. 

Ból po stracie jest wielki. I zmienia świat. Nie mówiąc już nawet o tym, że zmienia także nas. 


Życie z bólem - jak poradzić sobie z cierpieniem? 

Baśnie, także ta, pokazują pewne niezbędne etapy radzenia sobie z kryzysem, z żałobą. Tu nie ma miejsca na skróty. Nie ma łatwych formułek. Trzeba od nowa nauczyć się chodzić, nauczyć się żyć. To się robi stopa za stopą, krok po kroku. Ten ból trzeba przyjąć, trzeba oswoić. Trzeba go pokochać, przywitać jak brata. Tylko wtedy, któregoś dnia odejdzie. 


Historia, która jest kanwą tych rozważań, historia Diaboliny, pokazuje, że w bólu czai się pułapka. Gdy przyjrzeć się historii świata, kolejom losów naszych rodzin, widać jak wielu w nią wpada. Z bólu, ze strachu, z żądzy zemsty, wyrównania swojego skrzywdzenia, robi się często głupie rzeczy. Rzeczy, których nie da się odwrócić. Albo inaczej: które da się odwrócić TYLKO MIŁOŚCIĄ. 

Książe nie pomoże - dlaczego wierzymy w mity o miłości?

Tę wiarę, w cudowna receptę, w przychodzący z niebios ratunek, wysysamy z mlekiem matki, czerpiemy z baśni, z klasycznych opowieści, w których bezwolne królewny, czekają w wieży, aż ktoś, wreszcie wybawi je od złego smoka, potwora, ich samych. A potem czekamy, że to samo nam spadnie z nieba. Że się wydarzy, zadzieje. 

Otóż, moi drodzy, nic się nie wydarzy. Nie bez Was. Nie bez waszego udziału. 

Młodą królewnę ratuje miłość. I widać tak miało się stać. Ale ta miłość, to nie frywolna wstążeczka, ani młody książę, który widział ją raz w życiu. Miłość to coś znacznie bardziej skomplikowanego, głębokiego i ważnego. I taka miłość, ratuje życie, ratuje zrujnowane serce. 


Wybaczyć i iść dalej - potęga wybaczania

Nienawiść zmienia świat, podobnie jak miłość, z tym, że w całkiem odwrotnym kierunku. Dlatego zasklepianie się w bólu, podążanie za żądzą zemsty, to droga donikąd. Stefan -  król, oszalał z powodu swoich pragnień i chorych ambicji. Diabolina - odzyskała to co straciła. Ale dopiero wtedy, gdy poradziła sobie ze swoim bólem, i nauczyła się na nowo kochać. W tym tkwi cała tajemnica. Tak kończy się ta opowieść. 

Co do Ciebie mówi ta bajka? Gdzie są twoje skrzydła, twoje wrzeciono, twój książę lub księżniczka? Co zrobisz, ze swoimi zawiedzionymi nadziejami, z marzeniami? Jak zbudzisz się ze snu, mocnego jak śmierć?

A nade wszystko, gdzie się podziała Twoja miłość? 





Historię Diaboliny, można obejrzeć w filmie "Czarownica" 


Zobacz również

5 komentarzy:

  1. Może są takie skrzydła, które trzeba w życiu stracić. Tak dziecko traci mleczaki.
    Może te nasze prawdziwe życiowe skrzydła musimy wyhodować sobie sami, bardzo starannie je pielęgnować i bronić z całych sił, gdyby ktoś usiłował nam je podciąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie bywa i tak, ale chyba czasem warto mniej cierpieć, albo tracić coś mniej cennego niż skrzydła. Złamane serce bolałoby chyba mniej niż ta zdrada.. I niestety bywa tak, że po takiej kradzieży, nie da się już nigdy latać..To także historia o ufności - i o tym, że warto pilnować siebie, bez względu na okoliczności..

      Usuń
  2. Piękna historia z życia wzięta. Prawie każdy z nas miał przynajmniej jeden raz może nie skradzione, ale podcięte skrzydła, Jednak życie trwa dalej, i jak już się nie da lecieć, to trzeba iść, iść do przodu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bajki i baśnie pokazują zawsze w prosty sposób mechanizmy rządzące naszym życiem. Jako dziecko dużo takich książek czytałam, teraz dzieci mają inne książki i filmy, tradycyjne baśnie chyba nie są aż tak popularne - może szkoda? Filmu nie oglądałam :-(

    OdpowiedzUsuń
  4. 15.06.13.Oława

    „W dzieciństwie wierzyłam w baśnie”

    W dzieciństwie wierzyłam w baśnie

    I to piękne było właśnie

    Dokąd w nie wierzyłam

    Młodością się cieszyłam

    A jak wierzyć przestałam

    Tak szybko się postarzałam

    Osaczyły mnie wątpliwości

    I to one są przyczyną starości

    Gdybym się ich pozbyła

    Na pewno bym się odmłodziła

    Boże przywróć mi wiarę w baśnie

    Teraz na starość właśnie

    Molekułka

    „Ilu z nas zdałoby egzamin dojrzałości”

    Ilu z nas zdałoby egzamin dojrzałości

    Gdybyśmy zdawali go z miłości ....

    http://molekulka.blog.onet.pl/2014/05/31/ilu-z-nas-zdaloby-egzamin-dojrzalosci/
    Życie tym się różni od baśni ,że nie zawsz wszystko dobrze się kończy,niestety.
    Pozdrawiam serdecznie:)) Molekułka

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)