Nic na siłę

/
12 Komentarzy


"Nie mogę nikogo niczego nauczyć - mówił Sokrates - Mogę tylko sprawić, że zaczną myśleć." 

To zdanie przypomniało mi się dziś rano, gdy przeczytałam wiadomość od kogoś miłego, kto dziękował mi za inspirację i odzyskane poczucie mocy. 

Bardzo często zdarza się, że próbujemy kogoś nam bliskiego nawrócić na właściwą drogę, wesprzeć w koniecznych zmianach, czy napełnić wiarą we własne siły. I nie idzie. Nie działa. Bardzo ważna lekcja, którą dobrze odebrać w życiu raz a dobrze, brzmi tak jak to zdanie Sokratesa. 

Zmiana, wiara i siła są w nas. Drugi człowiek ma moc pobudzenia nas do odnalezienia ich w sobie -  ale nie wykona za nas naszej własnej pracy, nie odkopie pokładów talentów, nie rozpali wewnętrznego ognia w naszym wnętrzu, ani nie pokona naszych demonów. 

To się robi własnymi rękami. Zawsze. 
Pamiętajcie o tym, w kontekście własnych doświadczeń i nie bierzcie odpowiedzialności, której nie warto nieść. 

Każdy z nas jest odpowiedzialny za siebie i swoje życie. Jeśli ktoś chce złożyć swoją odpowiedzialność w waszych rękach, miejcie świadomość, że to nie zadziała. I obciąży Was bardzo. 

Warto wspierać, warto inspirować, warto pobudzać do zmiany, ale nie warto nieść kogoś, kto uważa, że jest całkiem bezwolny na własnych plecach. Może przez chwilę, w potrzebie, w trudnej, dramatycznej sytuacji życiowej. Ale nigdy przez całe życie. Tak się nie pomaga: ani wspieranemu, ani samemu sobie. 

Pamiętajcie o tym, przy swoich wyborach. 



Zobacz również

12 komentarzy:

  1. Bardzo ważny temat poruszyłaś.
    "Jeśli ktoś chce złożyć swoją odpowiedzialność w waszych rękach, miejcie świadomość, że to nie zadziała" - nie tylko nie zadziała, ale jeszcze was chętnie obciąży jak mu nie wyjdzie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano tak, w imię dalszego zrzucania odpowiedzialności.

      Usuń
  2. Dokładnie tak i nie da się za kogoś przeżyć jego życia.
    I jeszcze druga strona medalu - nie da się również oddać odpowiedzialności za własne na czyjeś barki :). Jeżeli tak się dzieje to chyba trochę przestajemy żyć

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ważny tekst.
    Czasem najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić dla drugiej osoby jest być w 100% sobą. I pokazywać, że to jest piękne, że tak można. Jak ta żarówka na Twoim zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Święta prawda!! Znam niestety takich, którzy żyją życiem innych, pomagają, robią za innych wiele rzeczy - obciążają siebie, zamartwiają się, a jeszcze nie usłyszą dobrego słowa, tylko wieczne narzekanie...
    Właśnie mnie natchnęłaś do nowego wpisu... Dzięki, a Twoje słowa prawdziwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrzmy też z drugiej strony. Są takie relacje - często w układzie rodzic - dorosłe dziecko, gdzie "pomaganie" i ustawianie czyjegoś życia według własnego pomysłu staje się sensem życia osoby, która chce "pomagać". A bywa, że ta druga strona wcale pomocy nie chce.

      To też jest problem.

      Usuń
    2. I wtedy trzeba mówić o granicach. Bo nawet jeśli stanowi to sens życia jakiejś osoby, to mamy prawo powiedzieć "nie".

      Usuń
    3. Sytuacja z mojego "podwórka"... Po wielu latach niepowodzeń, zszarganych nerwów i wielu wylanych łez, udało mi się wyjść na prostą. Jestem od kilku lat szczęśliwa, zadowolona i spełniam swoje marzenia. Moja znajoma na odwrót, niegdyś szczęśliwa teraz przechodzi załamanie nerwowe. Często wpada do mnie się wypłakać. Rad i podpowiedzi wcale nie słucha. Nic nie robi, aby sytuację swą poprawić. Przychodzi się wypłakać i już. To trwa już 5 lat. Szczerze powiem, że mam już dość. Nie potrafię jej pomóc. Najpierw walczyłam ze swoją depresją a teraz z cudzą. Kiedy mam się cieszyć ze swojego szczęścia? Jest mi teraz tak dobrze i nawet nie mogę się tym podzielić, bo jest płacz, że ona ma tak źle... Chcę pomóc, ale po pięciu latach prób przeszłam na słuchanie smutnych opowieści a czasami nawet nie słucham...

      Usuń
  5. Dziękuję za ten tekst. Nosiłam przez kilkanaście lat osobę na swoich plecach której chciałam bardzo pomóc. Gdy w końcu już nie mogłam dłużej i zrzuciłam ten ciężar z siebie poczułam się wspaniale. Gdyby ktoś się właśnie wahał to polecam. Na początku jest ciężko ale później poczułam się jakbym wygrała główną nagrodę w totka ��

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)