Biegowa niedziela

/
6 Komentarzy

Dziś, z uśmiechem na ustach i wielką frajdą, pobiegłam w pierwszym w swoim życiu zorganizowanym biegu. O bieganiu, z morałem pisałam już kiedyś. Wspominałam, że biegać nie znosiłam i nie przypuszczałam, że ktokolwiek, kiedykolwiek mógłby mnie do tego namówić. A jednak biegam. Tak jak lubię. Bez napinania się, bez presji na wyniki, z radością i wiarą w to, że to dla mnie dobre. Dzisiejszy bieg, trochę z przypadku, odbyłam dzięki Izie, Gromatkowej Mamie, która podarowała mi swój startowy pakiet. 

Jeszcze przed. Humory wzorowe. 
Patronka biegu, p. Irena Szewińska


Po porannej burzy w Warszawie było parno, ale dość przyjemnie. Na drugim, trzecim kilometrze biegu słońce świeciło prosto w twarz. Pod górkę było ciężko, skrzydła odrosły dopiero w okolicach czwartego kilometra. Biegło się wspaniale. Łazienki, aleje Ujazdowskie, cudowne, klimatyczne warszawskie miejsca i kobiece towarzystwo. Mój sprzęt pomiarowy zwariował od nadmiaru emocji i nie wystartował wcale... więc pobiegłam tak jak czułam. Wyszło całkiem nieźle. Trzydzieści pięć minut, to wynik, który zawodowca nie powala na kolana, ale dla mnie, amatorki, która bieganie traktuje jako formę rekreacji, a nie treningu wytrzymałościowego - bardzo zadowalający. 

Medal podzieliłyśmy na dwie:) 

W końcu nie tylko ja biegałam:) 


Dużo uśmiechu w tej niedzieli. Dużo radości. Warto było spróbować, aby tego doświadczyć. Bardzo Wam polecam :) 


Zobacz również

6 komentarzy:

  1. Widzę,że niedziela była waleczna i z uśmiechem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie spędzona niedziela. Brawo! Oby więcej takich chwil! Serdecznosci.

    OdpowiedzUsuń
  3. Małgosiu, wspaniale to czytać :-) Kwitniesz!

    OdpowiedzUsuń
  4. Za rok może się uda pobiec razem :-) Tempo mamy zgodne, choć dla mnie najtrudniejszy był ostatni kilometr, a pod górkę jakoś szło - mogłybyśmy dobrze się uzupełniać :-))
    Serdecznie pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję!

    ps Cudne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ! to koniecznie :))) Ja mogę biegać same ostatnie kilometry :) w okolicach czwartego rosną mi skrzydła;) Szkoda, że nie wcześniej, ale popracuję nad tym:)
      Pozdrawiamy! Dobrych wakacji :)

      Usuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)