Wybierasz, czy nie wybierasz?

/
10 Komentarzy
Za: Gazeta Wyborcza
Wyniki ostatnich wyborów mnie zdruzgotały. Już pal sześć podział mandatów, chociaż ten dla Pana, który opowiada, że olimpiada niepełnosprawnych to takie "szachy dla debili", a kobiety, "zawsze się trochę gwałci", napawa mnie ogromnym zwątpieniem w sens demokracji. Rzecz we frekwencji. Do urn poszedł mniej więcej co czwarty uprawniony Polak. Ponad 75% z nas dała Państwu komunikat: "mam to gdzieś, róbcie sobie co chcecie". 

Mniejsza już o politykę: ale to samo robimy ze swoim życiem.


 Twój wybór

Wybieramy codziennie. Setki razy. Częściej jednak zwalniamy się z wyboru. Pozwalamy za siebie wybierać, zupełnie jak w tych wyborach. Masz prawo, masz moralny obowiązek być odpowiedzialnym za swoje życie. Za jego kształt, za to jakim torem się toczy, za to gdzie dojdziesz, jaki wpływ wywrzesz na ludzi z którymi żyjesz. Oddziałujesz, nawet jeśli nie masz świadomości takiego oddziaływania. Działasz, nawet wtedy kiedy nic nie robisz. 

Wszystko zostawia ślad. Także to słowo, które nie padło, także ten głos, który zostawiłeś w przestrzeni cudzego domysłu. 


Nie głosujesz, nie narzekaj




Nie działasz, nie miej pretensji. Nie bierzesz odpowiedzialności, nie zrzucaj jej na innych. To takie proste i takie oczywiste, a jednak pozostaje ciągle poza zasięgiem wielu z nas. 
Dorosły człowiek -  a większość z nas jest dorosła od wielu, wielu lat -  powinien brać zawsze za punkt odniesienia samego siebie. Nie myśleć o tym, co "oni" mi zabrali, jak "oni" postąpili, ile "oni" ukradli i zawalili, ale o tym, co JA - właśnie JA - mogę zrobić.  

Nie podoba ci się ten świat, nie podoba ci się twoje życie? Czemu nie weźmiesz za nie odpowiedzialności? Czemu nie zmienisz tego, na co masz wpływ? Nie oddasz głosu, nie zmienisz swojego nastawienia, nie powiesz "stop" rzeczom, które budzą twój sprzeciw?  

Na co ty właściwie czekasz? 

Jest w nas idealistyczne oczekiwanie, że ktoś to wszystko zrobi za nas. Że ktoś nas wyręczy. 

Dziś, jutro, któregoś dnia.  Świat się zmieni ot tak. Ludzie będą milsi, a w naszym życiu nagle zapanuje ład i porządek. 

Samo się nie zrobi Kochani. Samo to tylko w bajkach. I to też nie zawsze. 

Masz głos, masz wpływ, korzystaj. Jeśli nie chcesz -  nie miej pretensji. 

Ubezwłasnowolnienie  -  wykonane na samym sobie nie jest nielegalne. Zastanów się tylko komu oddajesz władzę, komu powierzasz swoje życie. I jakie będą tego skutki. 

Bywa, że są opłakane. 

Chcesz mieć dobre życie? Działaj. Nie oddawaj go walkowerem. Bądź świadom. 






Zobacz również

10 komentarzy:

  1. po 89 chodzilem na wybory i wierzylem w lepszy swiat. teraz przestalem, bo rzadza kolesie i ich znajomi...nasze elity intelektualne tez sie wypalily i inie glosuja.pani jest widocznie za mloda zeby to zrozumiec.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie głosowałam, bo byłam poza miejscem zameldowania. Gdybym mogła zagłosować, oddałabym w ramach protestu głos nieważny. Nie akceptuję tego, co się dzieje na polskiej scenie politycznej. Nie akceptuję sposobu uprawiania polityki w Polsce. Nie mam też motywacji głosować i kolejny raz wybierać, kierując się tzw. mniejszym złem. Kiedyś uważałam, że na wybory należy chodzić zawsze. Dziś uważam inaczej. Moja nieobecność na wyborach była w pełni świadoma, już po raz drugi. Jestem w wieku zbliżonym do autorki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze- tylko czy to coś wnosi? Cy to jest konstruktywne? Czy to jest lekarstwem na kolesiostwo? Na jakość polskiej sceny politycznej? Czy ona się nagle zmieni, bo 80 % Polaków ma ją w nosie i ma dosyć tego co się w niej dzieje? Czy ocknie się bo ludzie nie głosują?? Nic w tym odkrywczego, ale jedynym dostępnym nam sposobem na zmianę polityków jest GŁOSOWANIE i wybieranie lepiej. Kto ma to zmienić jeśli nie wyborcy??????? Samo się nie zrobi. Jak w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Częściej jednak zwalniamy się z wyboru. Pozwalamy za siebie wybierać, zupełnie jak w tych wyborach".

    No co Ty, Gosiu? Przecież to też jest wybór. Wybieram to, co mi się nie podoba. Oddawanie walkowerem jest głosem na przeciwnika. Wybieram bylejakość. Ktoś tego nie rozumie?!
    Powstrzymywanie się (złudne zresztą) od wyboru, też jest wyborem. Chcę mieć życie do dupy. Proszę uprzejmie - dokonałeś wyboru - masz.
    Ja poszłam i zagłosowałam na kobietę, zajmującą dziewiąte miejsce na liście mało popularnej partii. Kierowałam się myślą: wybiorę kogoś, kto zobowiązał się pracować na rzecz pozycji kobiet (na piśmie!), a jednocześnie reprezentuje ugrupowanie, które nie ośmieszy mojego kraju w parlamencie europejskim homofobią, szowinizmem, nazizmem, katolstwem zza stodoły, nienawiścią do zwierząt.
    Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby paru osobom zachciało się ruszyć leniwe dupy i zrobić to samo, prawda? Korwin przeszedł m.in. z winy dwojga anonimowych komentatorów powyżej. Gratuluję Państwu WYBORU.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, brak wyboru to też wybór. Smutne :(

      Usuń
    2. Nie, to nie jest smutne. Ot, po prostu... jest :)

      Usuń
  5. Zgadzam się z autorką tego Bloga. Jest to baaardzo SMUTNE. Jeśli każdy myślałby tak jak Ty to co byłoby z tą Polską. Czy tak trudno zrobić coś dla ciebie. Umiemy tylko narzekać i czekać, aż ktoś coś dobrego poda nam na tacy. No niestety tak to nie działa. Trzeba włożyć trochę wysiłku od siebie, aby oczekiwać od innych. http://radosnastrona.pl/

    OdpowiedzUsuń
  6. I to niegłosowanie to takie obrażanie na rzeczywistość, która właśnie nie jest taka, jakiej nam się chce. Czekanie na gwiazdkę z nieba zamiast działania. A działać należy chociaż nie ma gwarancji sukcesu. Trzeba wierzyć i jak najlepiej robić swoje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wciąż narzekamy na polityków, ale to są ludzie spośród nas... Nie biorą się z jakiegoś innego złego świata. Mają te same wady co większośc ludzi i te same zalety. To co tolerujemy u swoich bliskich, znajomych, sąsiadów, nie jest tolerowane przez nas u polityków. Ciekawe dlaczego jednym pozwalamy na oszukiwanie, kłamstwa itp. a innym nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się podoba Twoje spojrzenie na ten temat. Od polityków chcemy wymagać wiecej, tak samo jak od nauczycieli, księży, Pań w urzędzie etc. Są takimi samymi jak my ludźmi, jedni uczciwi, inni mniej, jedni kulturalni, inni mają dużo braki w savoire-vivre, jedni inteligentni z pięknymi umysłami inni z lukami w wykształceniu. Chcemy od ludzi zajmujących pewne stanowiska czy pełniących istotne funkcje w życiu spolecznym- ludzkiej przyzwoitości jeśli czasami tak trudno o kompetencje. Jednak często nie przeszkadza nam, że sami kombinujemy jak ''sprytnie'' poradzić sobie z Fiskusem, ściągnąć książkę z sieci czy muzykę, bo nikt przecież nie nazwie tego nieuczciwością czy kradzieżą, wyrzucić niedopałek papierosa z samochodu, bo przecież kto by budził w swoim samochodzie i ......tak można wymieniać. Ania G

      Usuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)