Kreta w maju

/
8 Komentarzy
Kournas, największe słodkowodne jezioro na KRECIE

Świat jest wielki, a ja kocham się w nim gubić. Chodzić drogami, które nie są moje, obłaskawiać kamienie, których nikt nie głaszcze, moczyć nogi w wodzie, która wszędzie, bez względu na odległość i granice  mówi do mnie tym samym językiem. 

Podróżować jest bosko.  Tyle truizmu w trzech słowach, ale jednak jest tam wszystko. Nic do dodania.

Chora Sfakion

Na Krecie byliśmy po raz drugi. Relację z pierwszej wyprawy, z malutką Amelką, znajdziecie TUTAJ. 
Teraz było inaczej: turystycznie trudniej: bo dziecko niespełna roczne, w porównaniu z prawie czterolatkiem, to zupełnie odrębny kosmos. 
Ze względu na Młodą, nie nastawialiśmy się więc zupełnie na wielkie zwiedzanie, nie planowaliśmy masy atrakcji, nastroiliśmy się po prostu na zwyczajne BYCIE. Na radość ze swojego towarzystwa, na czerpanie z piękna przyrody i robienie tego, co nam sprawia przyjemność. 
Tak jest najlepiej, tak jest też najrozsądniej. 

Wakacje to nie czas na dodatkowe napięcia.  

Dziecko to nie tobołek, który zarzuca się na ramię i rusza na podbój świata. Ma prawo do swojego tempa, do fascynacji drobiazgiem, którego my już nie zauważamy, do patrzenia na świat z perspektywy człowieka, który odkrywa wszystko po raz pierwszy. 
I to jest piękne. 

Dla mnie osobiście, to ogromna przyjemność móc w tym uczestniczyć. Być przewodnikiem i obserwatorem. Zdobywać nową, zapomnianą już perspektywę.


Gdzieś w trasie przez góry

Gęsi nad jeziorem Kournas

Tak jak ostatnio, Kreta nas nie zawiodła. Było chłodniej, niż w czasie naszego czerwcowego pobytu, ale przyroda kusiła pełnym rozkwitem. Zielenią, kolorami, ciepłym piaskiem w południe. Maj to trochę za wcześnie, aby czerpać z przyjemności morskich kąpieli, ale nam chłodna woda nie była straszna. Podobno temperaturą przypomina tę w Bałtyku, w środku... lipca. Dla wytrwałych plażowiczów jest więc w sam raz.


Podobnie jak za pierwszym razem, postanowiliśmy wybrać się na wycieczkę na drugą stronę wyspy. Tym razem pojechaliśmy głównie do Frangokastello i Chora Sfakion. 

Kreteńskie góry są oszałamiające. Dla nas, przyzwyczajonych do szczytów zadeptanych tysiącem butów, do schronisk na szlaku, kolejek i dróżek  -  ich dzikość i spokój jaki tam panuje, jest nieprawdopodobny. 

Wysoko, wysoko, tam gdzie wydaje się, że już wyżej wjechać nie można, spotykaliśmy tylko owce, czasami, bardzo rzadko, zza zakrętu wyłaniał się grecki pickup -  przeważnie dość mocno poturbowany od zadań, które przyszło mu wykonywać. 

Kierowcy uśmiechali się do nas -  pozdrawiali skinieniem głowy -  zdziwieni ni mniej ni więcej naszą obecnością, niż zwierzęta, które co jakiś czas zachodziły nam drogę.

Frangokastello


Chora Sfakion

Czerwone światło ;)

Widok z drogi do Frangokastello

Główna uliczka w Rethymonie

Góry na Krecie

Grecja, greckie wyspy, co by o nich nie mówić, pozostawiają uważnemu turyście jeszcze bardzo wiele do odkrycia. Schodząc z głównych szlaków, opuszczając wybrzeże, stajemy oko w oko  z życiem które zachwyca swoją autentycznością, które otumania pięknem i zabiera cząstkę nas samych -  dając w zamian nieskończenie wiele. 

Dla mnie, podróżowanie składa się z momentów, ze świadomości prawdziwego bycia. Zabieram ze sobą niewiele pamiątek, ale wiele kadrów, wiele wspomnień, które pielęgnuję pod powiekami. Wracają one potem do mnie w najbardziej zaskakujących momentach. Przywołuję je w stresie, w spadku nastroju, pokazują się w snach, w słowach które układają się same w opowieść taką jak ta.

Plaża o zmierzchu okolice Kavros

Podróżować jest bosko. Życzę Wam pięknych podróży tego lata! 

Po więcej inspiracji zajrzyjcie także TUTAJ. 



Zobacz również

8 komentarzy:

  1. Podróżować jest bosko!!!! :-))) Pięknie to opisałaś...

    OdpowiedzUsuń
  2. Małgosiu - ta dzika natura Krety mnie osobiście przypadła najbardziej do gustu... Marze by tam wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo zachęcająca relacja:)
    Jakbym się miała wybierać to tylko w maju, ta pustka wokół Was jest cudowna:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Elizabeth: Małgosiu, do Twojego dzisiejszego wpisu bardzo pasują słowa Einsteina "wpatrz się głęboko, głęboko w przyrodę, a wtedy lepiej wszystko zrozumiesz". Podziwiasz dziką przyrodę, ja też ją uwielbiam, bo mam wrażenie czystej Boskości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękne zdjęcia, mam pytanie czy samodzielnie Pani organizowała wyjazd? jeśli tak, czy można prosić o namiary na kwatery? pozdrawiam! Monika

      Usuń
    2. Nie- skorzystaliśmy z opcji lasy minute.

      Usuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)