Konstruktywnie

/
4 Komentarzy


Wiele dyskusji: w kontekście postu o ostatnich wyborach, na Facebooku i w realnym życiu, rozbija się o problemy naszego wpływu na rzeczywistość i przestrzeń naszego działania. Dyskutować można namiętnie, możemy się różnić w poglądach, ale tak naprawdę istotą wszystkiego jest stwierdzenie, czy to co robimy, co myślimy, czy to jak działamy JEST KONSTRUKTYWNE?

Bo jeżeli nie jest, jeśli nigdzie nie prowadzi, to po co to robić? 

Uprzedzając komentarze i polemiki: oczywiście zdarza się w życiu taki czas, że najlepszą strategią wydaje się być strategia przeczekania. Posiedzieć, aż burza minie, a nie wychodzić na deszcz i szukać szczęścia wśród błyskawic. Pamiętajcie tylko, że to nigdy nie jest dobra strategia na całe życie. Nie rozwiązuje problemów. Rzadko jeśli nie nigdy, nas gdzieś prowadzi. Nic nie załatwia. Tyle tylko, że nie zmokniesz. 

Jeśli cokolwiek w życiu budujemy, jeśli pragniemy tego, lub tamtego, to kluczem do dojścia do celu jest OTWARTOŚĆ.  Umiejętność dostrzegania rozwiązań, wchodzenia w dialog, brania odpowiedzialności. Póki się tego nie nauczymy, niewiele uda nam się zbudować. A jeśli nawet, będzie to budowla prowizoryczna: runie przy pierwszym wietrze. 

Zapraszam Was do rewizji własnych zachowań. Czy są konstruktywne? Czy gdzieś prowadzą? Czy dają nam wiarę w przyszłość? Czy czujemy własne poczucie wpływu? Jeśli nie, to co stoi na przeszkodzie, żeby je zmienić? 





Zobacz również

4 komentarze:

  1. To jedna z niewielu naprawdę motywujących i konstruktywnych grafik jakie zdarzyło mi się widzieć w sieci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się, że dość nasze polskie jest wskazywanie ośrodka sterowania naszym życiem na zewnątrz - są oni, ty i wy albo coś jeszcze innego, co się zawsze znajdzie. Może to historycznie uwarunkowana mentalność zbiorowa.
    Drugą pułapką odnośnie bierności jest oczekiwanie efektu od razu i od razu takiego, jak się pragnie.
    A tymczasem trzeba cały czas żyć i robić swoje. To te małe kroczki zmieniają świat.
    Pójście na głosowanie i wybranie osoby nowej, innej, ale mnie odpowiadającej, ruszenie przez osiedle i zwracanie uwagi tym, którzy niszczą zieleń, chowanie papierka do kieszeni, jeśli nie ma kosza, aby potem go znaleźć i tam papierek umieścić zamiast rzucać na ziemię, reagowanie na złe zachowanie w autobusie, pracy, szkole itp.
    Bardzo pozytywnym i godnym naśladowania jest zrelacjonowana wczoraj w RadiuZet reakcja młodej kobiety na stacji benzynowej. Otóż zauważywszy pijanego kierowcę, który wysiadł z auta i chwiejącym krokiem udał się, by zatankować, zadzwoniła na policję i odebrała mu kluczyki. Policja stwierdziła, że mężczyzna miał ponad 3 promile alkoholu we krwi. Oczywiście na stacji była nie tylko ona i nie tylko ona to widziała, ale tylko ona zareagowała. I zmieniła świat, bo może dzięki temu ten człowiek dostanie nauczkę, może oszczędziła czyjeś zdrowie lub nawet życie. Może. Jednak na pewno zrobiła coś słusznego i odpowiedzialnego.
    I tak należy postępować na swoim kawałku miejsca na ziemi. Bo nie posprzątamy całego świata. Niech każdy sprząta tylko swój kawałek ziemi, bierze za niego odpowiedzialność, daje znak innym.
    Ot, cała filozofia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swój kawałek to już bardzo dużo :) Dzięki:)

      Usuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)