Uwierz w ciało

/
28 Komentarzy



Ciało jest naszym ostatecznym sprawdzianem. To miejsce, którego nie możemy opuścić do śmierci. Nie da się z niego uciec, nie można przeprowadzić dezercji i żyć sobie potem gdzie indziej. Nie da się. Po prostu. 

A jednak, mimo wszystkich zmian, mimo rewolucji, mimo odmiany paradygmatu, ciągle mamy problem z ciałem. Szczególnie kobiety -  ale i mężczyzn mit idealnego ciała nie oszczędził i nie pozostawił w spokoju. 

"Wywalczyłyśmy prawo do decydowania o sobie, uznałyśmy swoją ważność i zdobyłyśmy szacunek, ale nigdy nie przestałyśmy się martwić o to, jak nasze tyłki wyglądają w jeansach" - pisze Cheryl Strayed

Stosunek do kobiecego ciała, brak  otwartości i akceptacji dla naturalnych, zwyczajnych przecież procesów starzenia się, ukazywania i komentowania wizerunku kobiety - to jedna z najbardziej bolesnych i najmocniej odczuwanych społecznie porażek feminizmu. 


Starość istnieje

Patrzę na reklamy, w których 20-letnie kobiety zachwalają kremy przeciwzmarszczkowe. Patrzę na świat, który prędzej podpisałby pakt z diabłem, niż przyznałby się, że starość istnieje i wszystkich nas czeka. Patrzę i nie wiem co powiedzieć. 

Chlubnych wyjątków jest mało. Tym bardziej brawo dla tych, którzy mają odwagę mówić inaczej i przedstawiać kobiety bez maski nałożonej przez grafików komputerowych. 




Bądź niewidzialna

To co dostajemy w społecznym przekazie, to miraż. Bańka mydlana.

Oczekiwanie, że jeśli jesteś inna niż wzór, jeśli nie zdołasz utrzymać wiecznej witalności i młodości rodem z okładek kolorowych pism, to nie powinno cię być wcale, albo przynajmniej, nie powinnaś epatować sobą, ukrywać co się da. A najlepiej stać się prawie niewidzialną. Bo a nuż ta nasza niedoskonałość, oddalenie od wzoru, będą komuś przeszkadzać. 

Kilka dni temu, na FB krążyło zdjęcie matki bliźniąt karmiącej swoje dzieci. Z brzuchem pooranym rozstępami po niedawnej ciąży. Z piersiami, których nie można wpisać w społecznie przyjęty kanon. Komentarze? Druzgocące. 

Co jakiś czas, w mediach społecznościowych wybuchają utarczki o to, czy publiczne karmienie piersią jest dopuszczalne czy nie. Wielu pisze, że nie, że to domena intymności, że nie mają ochoty tego oglądać, że kobieta karmiąca i jej piersi ich obrzydzają, wywołują odruch wstrętu. Na plażach, na basenie, pokpiwa się ze "starych bab", które rażą swoją odmienną estetyką. Takie wpadki zdarzają się nawet światłym i mądrym, że przypomnę tylko "Kaszaloty" prezydenta Komorowskiego (prezydent tak wypowiadał się o Dunkach służących w armii).

Mało jest dowcipów o brzydkich facetach, ale prawie wszyscy śmieją się z brzydkich kobiet. I niestety, robią to też same kobiety. 


Dbaj mądrze

Dbać o ciało, to wielka przyjemność i nasz obowiązek. Dbać akceptując, kochając, wypowiadając się o nim z szacunkiem, miłością. Rozumiejąc, że nic nie jest wieczne. 

Możemy sobie pomóc, możemy wspierać się kosmetyką, chirurgią, czy innymi zdobyczami cywilizacji. Ale zawsze jest gdzieś jakaś granica. Śmieszności, rozsądku, uczciwości względem samej siebie. 

Dobre nogi, to takie, które noszą i wspierają. Dobre ręce, biodra, piersi - to nie te idealne, odlane jak spiżowy pomnik, ale takie, które spełniają swoje funkcje, które służą nam tak, jak powinny i jak zostały stworzone. A jeśli przestają służyć - to też nie przestają być piękne. Bo piękno to coś więcej niż jeden, nieomylny, nie podlegający dyskusji  wzorzec. 

Boję się świata, w którym ci - niepiękni i nieidealni stają się przezroczyści. Oburza mnie przedmiotowość, z jaką traktujemy siebie nawzajem. Oburza mnie przedmiotowość, z którą podchodzimy do samych siebie. 

Ciało nie ma z nami lekko. Dlatego zadbajmy o nie tym bardziej. W warstwie fizycznej ale także w tej, która dotyka naszych emocji.  
Żadne zwierze przed człowiekiem ery nowożytnej nie przywiązywało do swojego wyglądu tak olbrzymiej wagi. Wilki są chude i grube, jedne mają krótsze łapy, inne masywniejsze, lisy nie porównują rudości swojego futra, niedźwiedzie nie tańczą swoich godowych tańców aby rywalizować w konkursie błyszczenia sierści i wcięcia w talii. 

Ciało, nasze ciało, może być manifestacją wolności. Wolności bycia sobą. Po prostu. Tylko. Aż. 

Od ciała wszystko się zaczyna i kończy. Drugiego nie będzie. Co zrobisz z tym, które masz? Czy zdołasz je pokochać? 

Mimo wszystko?



Zobacz również

28 komentarzy:

  1. Chodzi o to, że nad wszystkim góruje konsumpcja. Uważam, że przerażający jest obraz kobiety w mediach. To ta ładna, z jędrną pupą, krągłym biustem, nogami aż do samej ziemi, długimi włosami, płaskim brzuchem. Ale ona nie jest człowiekiem. Ona jest obiektem. Ona jest artykułem konsumpcyjnym. Wynurzyła się niestety z burzy emancypacyjnej. Bo ma prawo. Okazuje się, że ma prawo być wolna i robić, co chce. I robi. Staje się obiektem pożądania, czyli spycha swoją podmiotowość do kąta i rywalizuje z innymi gładkimi ciałami kładąc cień na te nie nadające się do reklam bielizny i felietonów o tym, czego pragnie mężczyzna.
    Sprzedaż i konsumpcja.
    Uważam, że na tym blogu mamy dopiero do czynienia z emancypacją. Mówi o kobiecie wolnej, radosnej, świadomej, pełnej siły i refleksji, odpowiedzialnej i łagodnej. To jest kobieta. W takim czy innym ciele.
    Na szczęście jest nas coraz więcej i coraz częściej mówimy to do siebie i o sobie.
    Dziękuję Autorce i pozdrawiam wszystkie MY :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach! Dzięki! Tak trochę to takie targowisko, nie tylko próżności. Ale mamy szansę, aby to zmieniać! Jest nas więcej, żyjemy coraz dłużej, kto nam zabroni jeśli nie my same?

      Usuń
    2. Właśnie... Każda historia dotycząca kobiet zaczyna się od jednej kobiety :)

      Usuń
  2. Elizabeth: Małgosiu, mam dokładnie takie same przemyślenia na temat ciała, jak Twój dzisiejszy zapis, i bardzo dziękuję. Wiem, że nie pasuję do dzisiejszego świata, bo mówię ile mam lat ( nienawidzę mówienia kobietom dojrzałym, że wyglądają jak 18-nastki) uwielbiam ruch( z auta korzystam na odległość powyżej 10 km i tylko na trasach gdzie nie ma pociągu) czasem chodzę bez makijażu, nie stosuję diet, jem ekologicznie...zawsze mówię moim uczniom, że piękno jest w środku...lubię ludzi starszych, patrzę na ich siateczkę zmarszczek, lubię ich serdeczny uśmiech i ich oczy, w których odbija się dusza-wiecznie młoda.

    OdpowiedzUsuń
  3. niestety to rzeczywistość, jeszcze w Azji można doświadczyć czegoś innego, cały zachód to kult młodości :-( polecam wycieczkę do Chin, byłam, widziałam, poczułam, szczególnie super stosunek do starszych osób, warte kopiowania
    a u nas? moim zdaniem siostrzeńskość kobiet, nie zazdrościć sobie, nie porównywać się, nie oceniać, dziewczynkom wpajać poczucie wartości nie oparte na tym 'ale śliczna' tylko jaka fajna, sprytna, jakie fajne rzeczy umie, na tym jej poczucie wartości budować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. a jak ktoś lubi? chyba też tak całkiem bez przesady :)

      Usuń
  5. Oby nam służyło jak najdłużej. Dbajmy o siebie jak o najlepszego przyjaciela.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za wpis. Dał mi dużo do myślenia jak teraz zaczęłam katować się myśleniem o dietach i nowych rozstępach po ciąży. Mój mąż kocha bardziej moje ciało niż ja sama.

    OdpowiedzUsuń
  7. To zabrzmi banalnie, ale piękno jest w środku. Widzę wokół siebie dojrzałe kobiety prawdziwie piękne, bo z pięknym wnętrzem. I co zadziwiające - to się w zagadkowy sposób przekłada na tak zwane atuty urody według jej tak zwanych kanonów. Jesteśmy naprawdę piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z jednej strony masz rację - kult ciała i młodości w cywilizacji anglosaskiej został doprowadzony do absurdu. Skandynawowie już tak nie mają (polecam porównać aktorów z filmu Millenium - skandynawską i amerykańską wersję!).
    Z drugiej strony nie zgadzam się, że ten kult dotyczy tylko kobiet. Ideałowi Batmana czy Supermena też ciężko jest sprostać.
    I w kwestii zwierząt pozwolę się nie zgodzić. Szansę na reprodukcję mają tylko ładni, ponieważ ładność wśród zwierząt, świadczy o zdrowiu. Najlepiej widać to wśród ptaków - im ładniejszy, im bardziej kolorowy, z bardziej lśniącymi piórami, tym większa szansa na przychylność partnerki. Człowiek, mimo rozwoju cywilizacji, kult ładności zwierzęcej tylko rozwinął i doprowadził do absurdu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hegemonie, zgadzam się, zresztą wspominam o tym, że faceci też nie mają całkiem lekko. Ale jednak odrobinę lżej, sądząc po tym jaki jest społeczny obraz mężczyzny i kobiety. O mężczyznach mówi się, że jeśli są tylko trochę ładniejsi od diabła, i mają trochę oleju w głowie to jest ok;) O kobietach mówi się właściwie tylko w kontekście urody - przynajmniej w takim pierwszym komunikacyjnym planie.
      Co do zwierząt: nie jestem specjalistką, ale tu w grę wchodzą bardziej instynkty, zapach, poczucie siły - te piórka pewnie też o czymś świadczą ( zachęcającym genomie?) - to chyba trochę jednak inaczej. Oczywiście , że my kontynuujemy tę linię: np. szerokie biodra u kobiet, czy stosunek szerokości talii do bioder - to wskaźniki oparte na biologii - podobają się bo sprzyjają rodzeniu i zapewnieniu powtarzalności pokoleń.

      Usuń
    2. moim zdaniem kobiecie jest sto razy ciężej, szczególnie jeśli się nie chce zadowolić byle czym, związkiem z rozsądku, nie chce mieć tylko dziecka sama dla siebie, chce żyć sama na swoich zasadach, to już jest trudne i raczej mało akceptowalne społecznie ... chyba, że : jest bardzo bogata wtedy ok
      facet idzie do pracy, dostaje o wiele więcej potwierdzenia jaki jest super za sam fakt bycia facetem, to jest ta prawda

      Usuń
    3. Masz trochę racji, że facetom jest odrobinę lżej, chociaż różnice zacierają się. Z drugiej, nie wiem czy znasz taki rysunek humorystyczny, jak kobieta i mężczyzna widzą swoje odbicie w lustrze? Brzuchaty i nieciekawy facet w lustrze widzi nieomal Apolla, natomiast ładna i szczupła kobieta widzi w lustrze grubą i pomarszczoną babę. Zapewne decydujące jest poczucie własnej wartości. Znam kobiety nie bardzo pasujące do kanonu urody, przeciętne, jednak na tyle lubiące i akceptujące siebie, że przyciągają wzrok każdego przechodnia. Znam też obiektywnie piękne, szczupłe zadbane, nieomal modelki, których skrzywiona twarz i wieczne pretensje, że coś jest nie tak, że fałdka tłuszczu się ostała, że znowu trzeba się odchudzać. I pretensje, że nikt ich nie chce. Piękno jest w samoakceptacji, ale to wiesz :-)

      Usuń
    4. oczywiście, całkowita prawda, piękno jest w środku i tylko szczęście ze środka, zadowolenie z siebie, akceptacja przełożą się na to na zewnątrz - wtedy to już mało istotne co na siebie włożymy (choć wyraża szacunek ubiór też), makijaż itd.
      rzeczywiście różnie jest, ja w średniowieczu trochę jestem..

      Usuń
    5. mi mężczyzna, który nie ustępuje kobiecie miejsca w tramwaju, który tchórzy w obliczu najmniejszych problemów i na uwadze ma tylko swoją wygodę jest bardzo mało 'imponujący' i miałabym się cieszyć, że on po prostu jest?

      Usuń
    6. chodziło mi o to, że kobiety traktują związek, faceta jako potwierdzenie siebie, tak, właśnie do tego zmierzałam :-)

      Usuń
    7. np. w szoku jestem, że są jeszcze artykuły, programy: jak go zadowolić, jak wywrzeć wrażenie, dlaczego takie głupie jesteśmy?

      Usuń
  9. A jeszcze Gosia do ciebie, pamiętasz jak pisałam o pretensjach jak swoich granic pilnuję, jest ciągle trudno bardzo, wszędzie pretensje :-( trzymałaś kciuki więc wierzę, że przejdę :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pani Małgorzato oczywiście bo się nigdy nie poznałyśmy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma problemu, może być po imieniu. :) Powodzenia, ciągle!

      Usuń
  11. A mnie ciekawi to, że jak mowa o ciele mężczyzny, to wygląda na to, że jemu utrzymanie pięknego ciała nie sprawia trudności, ma to przydane, a kobieta ma się starać, bo jak się nie stara, to już jest nieładna.
    Z kolei brzydki facet nie jest przedmiotem zainteresowania pod względem oceny, zaś brzydka kobieta i owszem, jakby to jej winą było, że ma taki a taki nos albo taką a taką pupę czy nogi.
    Dlatego bardzo lubię dowcipy, które posługują się stereotypem w obie strony - pan z grubym portfelem i pani z gładką cerą.
    W końcu jeśli stereotyp wymaga od kobiety młodości i piękności do grobowej deski, a panom daje prawo do komentowania tego i wymagania od kobiety, to i z drugiej strony należy się spodziewać, że portfel ma być gruby, walory cielesne dorodne w pewnych strefach i już :)
    I niech się i panie i panowie śmieją. tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba chodzi o to, byśmy się wzajemnie szanowali mimo - a nie za te walory - a śmiać się możemy z innych rzeczy. Świat jest śmieszny i tak. A wyśmiewanie wyglądu wydaje mi się szczególnie szkaradną czynnością.

      Usuń
  12. jeśli ktoś to robi świadczy to o nim

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)