Tak sobie - jak żyć w gorsze dni?

/
24 Komentarzy

Gorsze dni, w oceanie radości. Przychodzą. Czasami. Niepostrzeżenie, jak rachunek za (nad) aktywność. Skradają się na palcach, lekko skrobią w drzwi, chcą, żeby je wpuścić. 


Uczę się je obłaskawiać, ciągle się uczę. Głaskać po głowach, zamiast wystawiać za próg.

Wieczna lekcja, lekcja na całe życie. 

Cierpliwość kapie pomału, boję się, że mi jej nie starczy. Dziś nie zostanie Miss Roku, Dziś jest takie sobie.

Wybaczać, ciągle wybaczać. Sobie, dniom które przyszły nieproszone, ciężarowi myśli, których jutro nie będzie. 

Stoję w rozkroku nad teraz i łapię krople. Pobiegnę jutro, albo pojutrze. Dziś stoję i czekam. Aż pójdą, aż się mną nacieszą. Spokojna, gdy przestaję się szarpać. Cicha, gdy kończę dyskusje.

Na zdrowie. Na dobre jutro. Po coś, na pewno po coś. 



Zobacz również

24 komentarze:

  1. Też sobie tłumaczę, że po coś. Czasem już ciężko idzie, ale gdzieś w głębi nie przestaję w to wierzyć, choć pozory mogą mylić, bo na malkontentkę pozuję.

    Co to za życie bez nadziei i wiary?

    Dziękuję za to miejsce, wzorzec niedościgniony.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bedzie dobrze. Masz zbyt duzo pozytywnego potencjalu. Jestem spokojny.

    J Af.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dobrze, tylko czasem trochę mniej dobrze niż zwykle:)

      Usuń
  3. Kochani! Pamiętajmy, że niezależnie od tego jak dobrze lub źle wygląda obecne nasze dziś - to minie. Zawsze nieuchronnie i nieustannie i niezmiennie wszystko się zmienia. Czasem to pociecha, czasem żal, ale takie jest życie.
    Podoba mi się to obłaskawianie gorszych dni i chwil. Ja nazywam je autokorektą.
    Jest coś magicznego w tym, gdy staje się wobec siebie samej z boku i oddycha głęboko korygując wpadające do głowy z jednej strony a to złości, a to żale, a to smutki, a to zawody... Z drugiej strony to ja sączę sobie do głowy swoje czarodziejskie hasła: teraz tak czujesz, wybacz sobie, wybacz innym, wyobraź sobie siebie za 5 lat, czy to będzie miało znaczenie? czego się nauczyłaś dzięki temu? I tak sobie stukam do serca i głowy, aż mnie z powrotem wpuści do środka moja Ja i znowu jestem spokojna, integralna i dumna.
    To działa.
    I pomaga w tym przyroda i muzyka. I wysiłek fizyczny.
    To prawda :)
    Nie dajmy sobą szarpać. Jak czeszesz włosy przecież nie szarpiesz bez sensu, nawet gdy kołtun jest, to przytrzymujesz kosmyk, by nie zadać sobie bólu.
    Zatem w ten sam sposób możemy uczesać naszego ducha :)
    Amen :)
    Pozdrawiam wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale łaaaaadnie napisane -:) będziemy czesać ducha.
      Pozdrawiam także.

      Usuń
    2. Pięknie napisane ,ja właśnie dziś mam taki dzień,dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Wszystko ok, tylko ten "ocean radości" trochę, wydaje mi się, przesadzony;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Take dni są w jakiś sposób oczyszczające.

    OdpowiedzUsuń
  6. happy i pieknie to chyba tylko w reklamach, utrzymujemy pozory, naprawdę nic się nigdy nie wydarzy, będziemy piekni i młodzi i silni, sprawni do super pracy?

    OdpowiedzUsuń
  7. czasami trzeba dotknąć dna, by móc się od niego odbić
    ale też wiem, że opadnięcie na dno jest procesem niezwykle energochłonnym

    OdpowiedzUsuń
  8. ale uczy a wiedza jest bezcenna

    OdpowiedzUsuń
  9. i w sumie tylko to opadnięcie na dno nas uczy, poznajemy kto jest prawdziwym przyjacielem i co jest naprawdę ważne, to nie jest takie straszne :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. To zdumiewające, że mija. Jak wszystko - i tu już niestety. Próbuję wszystkich dobrych rad, oddycham, ćwiczę, słucham muzyki, spaeruję nawet jak bardzo się nie chce. A od dzisiaj jeszcze będę "łagodnie czesać mego ducha" :) Może zacznę w czas pogody? Tak zapobiegawczo

    OdpowiedzUsuń
  11. Miewałam takie dni ostatnio... Stanie w miejscu, zaczynasz dzień z poczuciem, że zaraz się skończy i nic się nie zmieni. Aż przyszedł taki dzień jak dzisiejszy. Napawa chęcią do kolejnych poranków. Jeden dzień, w którym udaje się zrobić wszystko to, co planowało się od tygodnia. Masz rację, czasem trzeba cierpliwości, ale i nie obłaskawiania tego stanu.

    OdpowiedzUsuń
  12. "rachunek za nadaktywnosc" - u mnie to zawsze jest klucz ;) przytulam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  13. "Gorsze dni w oceanie radości" - wydaje mi się, że to normalne, ludzie muszą być świadomi, że bycie szczęśliwym nie wyklucza gorszych dni..

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ oczywiście, że normalne :)

      Usuń
    2. ja proponuję ogólnie wszystkim nam Polakom więcej poczucia humoru, lekkości, dystansu, zamiast filozofie snuć, kupić kawałek bloku czekoladowego, zaprosić koleżankę, zamiast się gniewać zaproponować lody ...nic nie stracimy a tylko zyskamy - uśmiech swój i drugiej osoby

      Usuń
  14. Dorota Masłowska powiedziała w Polityce, że negatywną energię Polaków jakby skanalizować do elektrowni to energia dla całego świata... niech tak nie będzie, do tego potrzebne są małe, malutkie, codzienne rzeczy, naprawdę, nic wielkiego

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)