Pozornie

/
5 Komentarzy


Słucham radia. Czasami. Oglądam telewizję. Jeszcze rzadziej. A najlepiej czuję się w ludzkiej ciszy, lub w krystalicznym hałasie, który nie chce mi niczego sprzedać, nie narzuca rozwiązań, ani nie pakuje ulotek do torebki. Tak jest najlepiej, najzdrowiej. Tak jest najmocniej po mojemu. 

W ciszy mieszkają rozwiązania. I w rozmowie. W konsultacji, która ma sens. W takiej, która mówi prawdę bez mizdrzenia się, która nie twierdzi, że wszystko jest zawsze proste i jednoznaczne, właściwie banalne, trzeba tylko... no właśnie, kupić, sprzedać, wziąć i załatwione. Bez wysiłku. Bez refleksji. Bez myślenia o konsekwencjach. 

Żyjemy w świecie pozornych rozwiązań. Masz kaszel palacza? Weź tabletkę. Pomaga. Nikt nie mówi, o rzucaniu palenia. Nie tolerujesz laktozy? Weź pigułkę. Twoje problemy znikną. Nie trzeba odstawiać serka i mleka! Masz kłopoty z ciśnieniem? Proszę, oto recepta. Twoje emocje niech robią co chcą, możesz kipieć do woli i popijać piwem. Chcesz być piękna? Zrobimy to za Ciebie. Tu się wytnie, tam poprawi. Za miesiąc będziesz jak nowa. Poczujesz się kimś innym. Przestaniesz udawać, będziesz prawdziwa. Na jakiś czas. 

Pozorne rozwiązania, rozwiązania, które nic nie wnoszą, plaster na ranę, której nikt nie oczyścił, kokardka na wierzchu, kto by myślał o tym, co w środku. 

Kupujemy to, kupujemy jak leci. Bo lubimy mieć poczucie, że coś się dzieje, że mamy kontrolę, a jednocześnie nienawidzimy się przemęczać. 

****

Żeby zmiana, jakakolwiek zmiana mogła zaistnieć, trzeba stawić jej czoła. 

Trzeba stanąć z prawdą oko w oko. Zobaczyć rzeczy takimi, jakimi są. Bez mizdrzenia, bez kokardki. Bez tabletki, która od dziś, od teraz wszystko załatwi. 

To jest proste. I to działa. Niestety wolniej niż tabletka. 

***

Myślę, że wiele problemów, nie tylko tych medycznych,  udałoby się rozwiązać, gdybyśmy na recepcie, zamiast leku, dostali jedno słowo: ŚWIADOMOŚĆ. 




Zobacz również

5 komentarzy:

  1. Głębokie przemyślenie, mało kogo na to we współczesnym świecie stać. Gratuluję odwagi. Ludzie zatracają świadomość. Świadomość życia. Boją się mu stawić czoła, a broń Boże wymagać od samych siebie.

    Dzięki za ten wpis, pojawił się w idealnym dla mnie momencie życia.

    Pozdrawiam i idę stawić czoło przeciwnościom losu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha! Gdyby ludzi zachęcać do świadomości, nie byłoby sprzedaży, polityki i wojen.
    Człowiek - to brzmi dumnie? W dzisiejszych czasach coraz mniej człowieczeństwa doświadczamy. Ale są i takie miejsca jak to tutaj. Amen :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Elizabeth: Małgosiu, ten wpis zrobił na mnie ogromne wrażenie! Czasami już myślałam, że zwariowałam, bo nie mogę się odnaleźć w tym udawanym świecie. Lubię być prawdziwa, uwielbiam ciszę, uwielbiam pomilczeć z mężem....

    OdpowiedzUsuń
  4. Radia słucham, telewizji nie oglądam, do swojego świata wpuszczam jak najmniej (na ile to możliwe) tych, którzy chcą mi coś "uswiadomić dla mojego dobra". Nad swoją świadomością pracuję każdego dnia, bo warto ... Co do tabletek na wszystko - uważam, że wystarczy chwlę pomyśleć ... to nie boli :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podpisuję się pod tym tekstem wszystkim co mam. Tak żyję i czasem chciałabym, żeby żyli świadomie moi najbliżsi, i ci dalsi... Ale świata nie zmienię. Tylko siebie. I dzięki temu choć odrobinę to, co wokół mnie. I powolutku widać owoce. Na szczęście w tym wszystkim jednomyślnie żyję z M. Tak wychowujemy nasze małe, bo jeszcze może małe, ale jednak coraz większe, i bardziej świadome dzieci. Bez telewizora, bez tabletek, bez tysiąca gadżetów. Ale z obecnością, miłością i czasem na to co najważniejsze. Może z nas dziwaki, ale za to szczęśliwe :-)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)