Co z tą motywacją?

/
16 Komentarzy


Co by nie mówić, bez niej nie ma sukcesu. Ani tego wielkiego, ani tego małego, który wprawia w dumę i pomaga iść do przodu. Motywacji jednak często brakuje, chociaż są chęci. Co robić? 


Jak się motywować, żeby raczej działać, niż czekać na dobry moment? Dziś garść kilku prostych rad i faktów, które pomagają wskrzesić wolę i zabrać się do pracy. 


1.  Nie dyskutuj z motywacją. Nie dyskutuj z tym, co jest do zrobienia

Dyskusje i argumenty to zwykle tylko strata czasu. Jeśli postanowiłeś coś robić, lub czegoś nie robić, nie dyskutuj z tym. Zapisz w notesie, przyklej na lodówce, nastaw alert w komórce. 

Większości z nas, strasznie się nie chce. Co do tego nie ma wątpliwości. Większość z nas znajdzie milion dobrych argumentów przeciw czynnościom lub rzeczom, które wymagają wysiłku. Nie szukaj ich. Nie zastanawiaj się nad tym. Chcesz biegać?  Nastaw budzik na rano i wyjdź. Po prostu. Bez dyskusji. Masz napisać raport? Zabierz się za to teraz. Od już, a nie od za godzinę. Sukces napędza sukces, a wygrana walka z leniem, osłabia owego lenia jak nic innego. Satysfakcja gwarantowana. 


 2.  Nadrabiaj zaległości

Raz w miesiącu zrób sobie dzień, w którym nadrobisz sprawy, które czekają na wieczne nigdy. Telefon do babci, mycie auta, wizyta w urzędzie skarbowym, niewygodna rozmowa na drażliwy temat. Pracuj nad tym, aby było ich jak najmniej. Niezałatwione, wiszące w eterze obowiązki, których nie lubisz, są jak trucizna. Zabijają wszelką motywację, zajmują myśli, osłabiają morale i dobre mniemanie o sobie. 

To z czym zwlekasz miesiąc, zwykle da się załatwić w pół godziny. A jeśli nawet zajmie Ci to dłużej, to ulga, którą poczujesz będzie warta znacznie więcej niż kilka godzin  nielubianej pracy. 



Droga do sukcesu jest zawsze w budowie. Dlatego potrzebna nam motywacja :)

#cytaty #motywacja #inspiracja #sukces


3. Kolekcjonuj sukcesy, nie porażki 


Możesz założyć sobie teczkę, słoik, pudełko na sukcesy. I zapisuj codziennie jeden, a najlepiej dwa. Zawsze wtedy kiedy zrobisz coś, czego bardzo nie chciało ci się robić, zawsze kiedy osiągnąłeś coś, co zamierzałeś (nawet jeśli było to tylko podlanie kwiatów, czy wizyta w laboratorium skoro świt), zapisz to. Raz w tygodniu, raz w miesiącu opróżniaj swój słoik, swoją teczkę czy pudełko i czytaj o swoich sukcesach. Nie kontempluj tego, co się nie udało. Może uda się następnym razem. 

Droga do sukcesu wiedzie także przez małe klęski, nie ma ludzi, którzy wyłącznie wygrywają. Michael Jordan, mówił: „W swojej karierze chybiłem ponad  9 tysięcy razy.  Przegrałem ponad 300 gier. 26 razy nie trafiłem kiedy powierzono mi rzut rozstrzygający grę. W życiu w kółko popełniałem błąd za błędem. I właśnie dlatego odniosłem sukces.” 


4. Chwal siebie, chwal się!

Pokonać lenia, to wielka sprawa. Wyjść z domu rano, kiedy wszyscy smacznie śpią, czy wieczorem, kiedy zmieniają kanały tv oglądając kolejny serial, to naprawdę nie byle co. 

Wysiłek zmiany, wysiłek uczenia się, poszukiwania, mierzenia się z kolejnymi wyzwaniami, zasługuje na to, aby o nim mówić. 

Mów sobie, mów do siebie, mów o nim do innych. Od wielu ludzi usłyszysz słowa podziwu, a także zapewnienie, że im na pewno by się nie chciało. To także wzmacnia twojego ducha. Bo chociaż Tobie też się nie chce, to przecież działasz. 


Motywować może cel, ale też po prostu sam fakt przesuwania się do przodu.
Droga jest nie mniej ważna.
#cytaty #motywacja #inspiracja #sukces


5. Korzystaj z motywacji początku, realizuj pomysły

Na początku szkoły, realizacji nowego pasjonującego projektu, czy po pierwszych małych sukcesach, moc motywacji jest największa. Wola do działania napędza się sama. Pojawia się masa pomysłów, idei, szans, okazji, percepcja się wyostrza. Korzystaj z tego do woli -  rób tyle ile możesz, byle nie przesadzić. 

Pomysły wdrażaj w życie, zapisuj, dziel się nimi ze współpracownikami / partnerem / koleżanką. 

Wcale nie trzeba bardzo dużo czasu aby wyrobić w człowieku nowy nawyk. Później pomaga nam nie tylko motywacja (ona w końcu trochę osłabnie, błyskotliwe pomysły przestaną być aż tak błyskotliwe),  ale także siła przyzwyczajenia. Działa się trochę z rozpędu. Rozpędzone koło samo się toczy. 



6. Zbieraj doświadczenia, nie bój się próbować

Każdy z nas działa w dużym stopniu pod wpływem swojego ostatniego doświadczenia. Dlatego mówi się, że jeśli się spadło z konia, trzeba go szybko ponownie dosiąść. W przeciwnym wypadku, można się bać do końca życia. Jeśli coś nie wyszło, trzeba szybko zmienić schemat. 

Jeśli nie wyszło w miłości, niech przyjdzie szybko jakiś inny sukces: w sporcie, w pływaniu, w pracy, w czymkolwiek. 

To nie musi być duża rzecz. Można nauczyć się tańczyć rumbę. Albo jeździć na rolkach. Albo opanować 100 nowych słówek w języku kraju, do którego jedziesz na wakacje. Nie utwierdzaj się w niepowodzeniu, zmieniaj schemat, działaj, nie stój w miejscu. 

I na koniec, od Pana, który wiedział co mówi: 








Zobacz również

16 komentarzy:

  1. Najcenniejsza z uwag powyższego posta to ta pierwsza.
    NIE DYSKUTUJ. Bo od tego się zaczyna obstrukcja.
    Skoro coś nam wpadło do głowy i chcemy tego, dlaczego szukać przeszkód i rozważać na zapas? Do roboty. Cała reszta - łącznie ze słoiczkiem i 21 dniowym wdrażaniem się w nawyk to zabiegi mające na celu osłabienie pragnienia dyskusji, prawda?
    Baaaaardzo mi się to podoba. Nie dyskutuj i już.
    I rzecz staje się o niebo łatwiejsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię to nie dyskutuj :) Bardzo jestem dumna z siebie, że coraz mniej dyskutuję, a coraz więcej robię ;) - to w ramach chwalenia SIĘ! ;) Ale żeby nie było, doszłam do tego po latach dyskusji;)

      Usuń
    2. Się podpisuję! Uwielbiam to "nie-dyskutowanie" ze samą sobą... Bo z innymi jednak ciągle mnie do dyskusji korci. A ze sobą "rach,ciach" i do roboty.. inaczej tysiąc drobnych nagłych spraw zagłuszy tą pierwszą najistotniejszą.

      Mnie jeszcze punkt 6. wymierza policzek - uciekać od schematów jak najdalej :)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Dyskutować w swojej głowie zawsze będziemy :), bo jesteśmy istotami inteligentnymi. Ważne jest natomiast to, żeby więcej było głosów "za" niż "przeciw"

      Usuń
  2. to jednak bardzo niesamowite jak człowieka czasem ogarnia niemoc a przychodzą takie okoliczności, że robi rzeczy niemożliwe :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. little drops fills the bucket- kropla drąży skałę, super pomysł z zapisywaniem sukcesów :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od razu czuję się zmotywowana :-))

    OdpowiedzUsuń
  5. Bajki po wypłacie kupuję już się nie moge doczekać :-)) jakie jeszcze fajne książki nowe warto?

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się punkt 1. Kojarzy mi się z latami dzieciństwa i rodzicami, kiedy to nie było możliwości dyskusji, trzeba wstać i iść do szkoły, po prostu. Cieszę się, że mi to przypomniałaś, myślę, że bardzo mi to pomoże.
    Pomysł ze słoikiem też rewelacyjny!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja spróbuje słoika :-) Bardzo motywująco zadziałało na mnie te 21 dni wspomniane we wpisie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do tych 21 dni i ksztatowania nawykw to ja BARDZO polecam książkę "Siła nawyku" Charlesa Duhigga. Jest tam też parę podpowiedzi jak pomóc sobie w wyrabianiu nawyków :-)

      Usuń
  8. Najlepszą motywacją jest CUD. Cuda jak wiemy się zdarzają :P, ale najlepszym CUDem jest następująca interpretacja Czas Unieść Dupę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tylko nasza ciężka praca i konsekwencja w wykonywaniu zadań może zdziałać cuda.
    http://radosnastrona.pl/?p=60

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie najbardziej podoba się "Nadrabiaj zaległości", bo, i tu się pochwalę, rzadko je miewam! I sam teraz się zastanawiam jak to robię:) Ale wydaje się, że recepta jest prosta: trzymam się swoich planów i realizacji próśb innych, bo to też ważne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też korzystam z "nie dyskutuj" - z tzw. zamrażania intencji. Zgodnie z terapią ACT trzeba robić rzeczy tylko dlatego, że się powiedziało, że się je zrobi. W ten sposób wytwarza się nowy wzorzec zachowania, który potem z małych spraw przenosi się na większe. Przetestowałam - kiedyś poddawałam się i bardzo łatwo rezygnowałam z postanowień znajdując łatwe wymówki. Teraz mimo większych przeciwności (na przykład nie mam już samochodu, żeby dojechać na ćwiczenia)po prostu robię swoje. Nie rozmyślam, nie dyskutuję. Wstaję i idę.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)