Tylko być

/
8 Komentarzy


Kiedy moja córka zmaga się w nocy ze snem, który nie chce iść swoją drogą, albo przeżywa po raz wtóry dzienne przygody, mówi przez sen, zaczyna płakać i woła nas, rodziców. Wystarczy wtedy przeważnie, że jestem obok, położę dłoń na jej skroni, albo plecach, przytulę ją bez słowa, lub mruknę jakieś małe "jestem" i wszystko wraca do normy. Nie trzeba robić nic więcej. Sen mości się na nowo pod naszymi powiekami, a oniryczna rzeczywistość nabiera znów delikatności i subtelnie kołysze nas w swoich objęciach. Noc staje się aksamitna i lekka jak czekoladowy krem.

Na tym właśnie polega wsparcie, którego każdy z nas, w wielu życiowych sytuacjach udziela lub pragnie. Wsparcie zwykłe, ludzkie, tak cenne i tak trudne czasami. 

Latami kojarzyło mi się właśnie z działaniem. Z lawiną zdarzeń, którą należy uruchomić, masą odpowiednich słów, które trzeba wypowiedzieć, z nerwową aktywnością, co to rozwiąże, załatwi, zaradzi. Dlatego zdarzało mi się zawodzić i wsparcia nie udzielać: bo zwyczajnie nie wiedziałam, co mogłabym zrobić, powiedzieć, jak się zachować. Wszystko wydawało mi się zbyt błahe, za oczywiste. Łatwiej było odejść, nie przyjść, nie dzwonić, udawać, że nic się nie dzieje. Dziś wiem, że to był błąd. 

Zwykłe "przykro mi", "jestem z tobą", "przejdziemy przez to razem", to często najlepsza, najmocniejsza rzecz jaką możemy dać komuś, kto przeżywa trudności. I jedyna, której  często oczekujemy od kogoś, kto nam wsparcia udziela. 

Są tacy, którzy mówią, że drugi człowiek, to jest bardzo mało. Ale ja wiem dziś, po wielu własnych i cudzych doświadczeniach, że drugi, empatyczny człowiek znaczy prawie WSZYSTKO. 

I naprawdę, wierzcie mi, nie trzeba wiele więcej. 






Zobacz również

8 komentarzy:

  1. Zgadzam się, że wystarczy być.

    "My nie tyle potrzebujemy pomocy przyjaciół, co wiary, że taką pomoc możemy uzyskać" - Epikur

    rozsądna

    OdpowiedzUsuń
  2. Elizabeth: Małgosiu, bardzo ważny temat dziś poruszyłaś. Wsparcie, czyjaś pomocna dłoń to połowa sukcesu. Naprawdę, wiem to po sobie, bo przechodzę w życiu bardzo trudne etapy. Może kiedyś opowiem swoją historię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ważny post. Dziękuję Ci za niego.
    Wiesz, mam cudownego Przyjaciela, który znalazł się w bardzo trudnej dla niego (i dla mnie po trosze też) trudnej sytuacji.
    Często zastanawiam się, jak mogę mu pomóc. Za każdy razem powtarzam mu: "Jestem przy Tobie sercem i myślami, bo ciałem nie zawsze mogę", "Możesz na mnie liczyć", itd. Ale ciągle wydaje mi się,że to za mało, że powinnam dać mu coś więcej.
    Ty mnie przekonałaś (On stale to robi), że to też Jemu bardzo dużo daje.
    Dziękuję i zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy moja córka była malutka i miała problemy ze snem, była niespokojna i bała się, opowiadałam jej taka historyjkę:
    Nocą, kiedy dzieci smacznie sobie śpią, mamy zaglądają do ich pokoi, poprawiają kołdry, okrywają nóżki, przytulają i głaszczą. A jeśli widzą, że dzieciom śni się coś złego, zaglądają do ich główek i robią tam magiczne porządki. Wyrzucają wszystkie straszne myśli, lękom grożą palcem, a wyjątkowo złośliwym rzeczom, które nie dają spokojnie spać ich dzieciom, potrafią nawet dać klapsa. Potem układają wszytko ładnie i równiutko, i dzieci maja wtedy piękne, kolorowe sny, a rano wstają wypoczęte i zadowolone. Nie bój się więc zasnąć, bo ja przyjdę sprawdzić, czy nie zmarzł ci paluszek, a jeśli spotkam jakiś zły sen, to przegonię go daleko w świat.
    Bardzo to ją bawiło i zasypiała spokojnie.

    Tak, czasem wystarczy pogłaskać. Po ręce albo po duszy. Po prostu być.
    Ściskam Cię, Małgosiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, jaka świetna historia. Już widzę w myślach tę mamę z miotełką, wyciągającą z kątów złe myśli za poszarpane majtki;)
      Sama chciałabym czasem usłyszeć tę historię :) Będę dzwonić :)
      Także ściskam:) Buziaki!

      Usuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)