Radości (nie) codzienności: Podróże

/
8 Komentarzy


Pod koniec marca, szczególnie mocno uruchamia się we mnie podróżnicza tęsknota. Chociaż właściwie, to wraca ona regularnie, miesiąc po miesiącu. W świat nie ciągnie mnie tylko wtedy, kiedy ... cały świat wyjeżdża. Tłoczne kurorty i modne miejsca w lipcu i sierpniu lub w okolicach długich weekendów są dla mnie antytezą dobrego spędzania czasu i trzymam się od nich z daleka. 


Kiedy długo siedzę w domu, swędzą mnie palce i dusza wyrywa się za okno. Oglądam z dołu metalowe brzuchy samolotów, zaglądam im z daleka we wnętrzności i lecę za nimi na skrzydłach z tęsknoty. Niby przypadkiem wpadam na dworzec. Oglądam tablicę odjazdów, odwiedzam podróżnicze blogi. Tęsknię za ruchem kół, za mechanicznym zgrzytem czasu, który płynie sobie gdzie indziej. 

Podróżowanie daje mi ogromną przyjemność i wielki dystans do tego, co zostawiam za sobą. Jest najzdrowszym z nałogów, chociaż niekoniecznie najtańszym.

Najwyższy czas planować kolejną podróż. Choćby taką maleńką. W końcu do wiosny i wczesnego lata, coraz bliżej!



A dziś, na fali wspomnień, kilka moich dawnych podróży.  Może Was zainspirują? Planujcie z radością własne!


Paryż:










Korfu:




A na koniec, swojsko, Polska, której być może nie znacie :)







Po więcej wspomnień i zdjęć  z podróży zapraszam też tutaj






Zobacz również

8 komentarzy:

  1. ale fajnie przeżyć twoje wspomnienia.
    niczego ludziom nie umiem zazdrościć ale podróże (małe i duże) to zawsze.
    niestety nałóg nie najtańszy więc u nas ostatnio nasza kochana Polska- ale masz rację trzeba już planować.
    pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i szerokich, pięknych planów:)

      Usuń
  2. och, jak ja uwielbiam wyjeżdżać :-) gdziekolwiek, daleko, blisko, egzotycznie, swojsko.
    Jak zatrzaskuję bagażnik i całą gromadą jesteśmy w aucie, to już jestem szczęśliwa.
    U mnie na horyzoncie niebawem dwie podróże: jedna blisko, a jedna w dziwne miejsce. Już się cieszę :-)
    Twoje wspomnienia piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mam podobnie. Pamiętam ranek kiedy zamykałam drzwi od auta pod domem, przed podróżą nad morze. I widok przez szybę na lotnisku, gdy A. miała rok i zafascynowana patrzyła na wielkie żelazne ptaki. I odladzanie skrzydeł samolotu przed wylotem na Maderę. I kolor morza o świcie. I zgubiona w pociągu w Niemczech poduszkę :) Mam trochę tych wspomnień :)

      Usuń
  3. Bez podróży umieram, wczoraj stworzyłem listę wyjazdów na cały rok i poczułem się naprawdę wiosennie :-). Tak, to nie jest najtańszy z nałogów, ale dobrze jest mieć cel, na który można wydawać ciężko zarobione pieniądze.
    Byłaś na Korfu, a jestem ciekaw czy czytałaś książki Gerarda Durrella "Moja rodzina i inne zwierzęta" oraz "Moje ptaki, zwierzaki i krewni"? Z dużym poczuciem humoru opisuje swoje dzieciństwo na Korfu tuż przed wybuchem wojny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawid,
      nie czytałam, dziękuję, dopisuję do listy lektur, bo w tym roku też liczę na Grecję:) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. o! właśnie poczułam coś na kształt więzi duchowej:) Wraz z nadejściem marca czuję dokładnie to samo.. W kwietniu już nie wiem jak się nazywam, jeśli gdzieś nie ruszę. Ten rok zapowiada się wyjątkowo spokojnie, więc plany podróżne przeróżne porobione. A co się zrealizuje, never mind, byle zatrzasnąć bagażnik i ruszyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, przepiękne zdjęcia. Super blog. Super! Pozdrawiam.
    http://kasinyswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)