Po łokcie

/
8 Komentarzy
Przeżywam to moje życie jak umiem najlepiej. Chociaż czasami ewidentnie wszystko idzie pod górkę i chociaż byłoby pewnie prościej, szybciej i sprawniej iść tędy, którędy idą wszyscy. Tylko ja nie lubię tłumów. Taka się urodziłam, tego nie zmienię, bardzo nie chcę zmieniać. Bo każdy ma swoją drogę i daj nam dobry losie, żebyśmy zawsze mogli WYBIERAĆ, którędy pójdziemy. 

Nie jestem wyjątkiem. Odwagę, żeby żyć po swojemu, mamy wszyscy. Niektórzy na wierzchu, niektórzy przysypaną taką stertą przekonań, stereotypów i własnych niemożności, że wyjąć ją będzie trudno. Bardzo trudno. Niektórym to się nie uda, wiem to, właściwie prawie zawsze, wystarczy spojrzeć w oczy. W życiu można zmienić prawie wszystko, na prawie wszystko mamy wpływ, ale jeśli sami nie widzimy własnej mocy, sami nie zobaczymy, że CHCEMY, MOŻEMY I POTRAFIMY, to nie pomogą nam żadne czary, żadne motywacje i żaden człowiek. 

Możecie mi wierzyć albo nie, ale moc, zawsze się bierze ze środka. 

Zawsze. 

Jeśli przepadła, jeśli jej nie widać, jeśli nie został z niej nawet okruch, to trzeba będzie rąk do pracy. Także cudzych. Ale nie da się jej wydobyć, nie urobiwszy się przy tym po łokcie. Tak nie ma moi Drodzy. Widzę to na co dzień i wiem na pewno. Tego się nie robi czystymi rączkami, to kosztuje trochę wysiłku. Nie można tylko stać, patrzeć i załamywać dłoni nad mizerią swojego życia. 


Tej pracy nikt nie wykona za Ciebie. Sam musisz to zrobić. 

Co pomaga? Co ma sens? Ludzie, którzy rozumieją. Tacy, którzy potrafią prawdziwie wesprzeć. Znajomi, przyjaciele, Ci którzy myślą, kreują nowe rozwiązania i wiedzą, o czym mówisz. Nie ci wiecznie wątpiący. Ani nie ci realiści z krwi i kości, którzy prawią morały o tym co się da, czego się nie da i wiedzą na pewno co ma sens, a czym lepiej sobie nie zawracać głowy. 

Największym sprzymierzeńcem empatii i praktycznego, dobrego wsparcia jest otwarta głowa. Taka, która nie szufladkuje od progu. 

Jeśli czujesz się drogi czytelniku outsiderem, kimś z zupełnie innej bajki, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Nie jesteś sam. Jest nas więcej. I to w naszej odwadze, w naszej wewnętrznej mocy leży cała przyszłość.

Mam wielką nadzieję, że nie pozwolimy tego przysypać stertą przekonań, stereotypów i własnej niemożności. A nawet jeśli, to że wygrzebiemy się stamtąd, raz za razem. Nawet jeśli na początku, trzeba się będzie przy tym urobić po łokcie. 

Dlaczego? Po co? Bo ma to głęboki sens. I dlatego, że życia nie warto przeżyć z czystymi rękami.

Życie warto przeżyć dobrze. 




Zobacz również

8 komentarzy:

  1. Tylko to urabianie się po łokcie to się ze znojem kojarzy, a to może nie być zbyt motywujące;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że czasem dobrze się nastawić i na to. Gdyby motywowało nas tylko to co bardzo łatwe to człowiek w życiu nie stanąłby na dwóch nogach :)

      Usuń
    2. Ja jednak do tego urabiania się nie mam przekonania i nie chodzi mi o to, że ma być łatwo i bez wysiłku.
      Może to kwestia nazewnictwa, które mnie akurat nie pasuje i z dobrym życiem mi się nie kojarzy.

      Usuń
  2. świat jest pełen ludzi, którzy uważają, że mogą uszczęśliwić drugiego człowieka. tak samo sądzą, że mogą z kogoś wydobyć tę moc i siłę do zmian. nie wierzę w to. tak jak piszesz - moc każdy ma w sobie i musi ją w sobie sam odnaleźć. dobrze mieć wsparcie, ale tej pracy nikt za nas nie wykona...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie można się nie rozwijać. To zbrodnia na samym sobie. Niektórzy ją popełniają, jedni z nieświadomości, inni z lenistwa albo ze strachu.
    To urabianie po łokcie jest czasem bolesne. Ale jakże warto!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieci wiedzą, że życia nie da się przeżyć z czystymi rekoma, dlatego odważnie pakują je wszędzie a potem do buzi:-)
    Od dzieci wiele można się nauczyć. To przychodzi samo. Ale uczyć dzieci to już sztuka i odpowiedzialność.

    Outsider
    www,michalbobrowski,pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasem się spotyka ludzi,którzy inspirują. Wtedy trzeba potraktować takie spotkanie jako drogowskaz na mapie,który pomaga obrać właściwą drogę. By coś zmienić trzeba też nieustannie pracować nad sobą i swoimi ograniczeniami. Jest się innym,bo zyskuje się pewną świadomość. Świadomość,która podpowiada jak być szczęśliwym i tu nie chodzi o konto w banki, czy pozycję społeczną.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)