Pieśń na wejście

/
6 Komentarzy
Kiedy marzec zaczyna kusić snem o wiośnie, czas się budzić. Do życia. Do aktywności, do zmiany, do nowego. W przyrodzie jak w życiu: po zimie, po bezruchu, przychodzi czas na nowe. Nikt nie powstrzyma ziaren przed kiełkowaniem, nikt nie zabroni trawie rosnąć. Drzewa zakwitną, ptaki przylecą, zielone liście okryją puste do tej pory gałązki, a las zaszumi modlitwę o lecie. 


***

Wystawiam głowę do słońca i mrużę oczy. Gram w zielone. Wypatruję i śledzę. Medytuję nad młodą grządką. Sieję rzeżuchę i cieszę się, gdy szczypie w język. 
Jeszcze chwila i wszystko będzie. Chociaż właściwie to już jest. Pulsuje pod skórą, tańczy pieśń na wejście. 

Idzie wiosna. Idzie nowe. 

Co sobie z tego weźmiesz? Co z tym zrobisz?







Zobacz również

6 komentarzy:

  1. Małgosia, my chyba naprawdę jesteśmy jakoś do siebie "podłączone " :))) spójrz co u mnie :)) pozdrawiam zielono :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Elizabeth: Małgosiu, nadajesz na falach beta, czy theta? :)))) dziś rano, w drodze do pracy miałam przeczucie tematu twojego bloga...i niech trwa ta piękna pieśń:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co to za fale, ale widać, że mamy podobne;)

      Usuń
  3. U mnie nowe idzie od 1 stycznia zawsze:) Teraz się tylko mocniej ożywia;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)