Kobieco

/
6 Komentarzy
Ilustracja z "Bajek o życiu"

Jutro Dzień Kobiet. Obśmiewany z powodu goździka i rajstop, kojarzony z siermiężną komuną, a przecież potrzebny. Bo jest co świętować. W kobiecości jest moc, jest siła sprawcza, dar dawania życia, dar mądrości, fantastyczna energia i sprawczość, którą przez wieki przypisywano raczej mężczyznom. Kobiecą energię mają też faceci i nie ma się  tu z czego śmiać. Nie mrugajcie oczkiem.  Kobiecość nie jest wyłącznie miałka i łagodna, bywa dzika i silna, a męskość nie przejawia się wyłącznie w agresywnych i bezwzględnych czynach. To tylko stereotypy. W rzeczywistości potrzebujemy siebie nawzajem i uzupełniamy. Tak w warstwie praktycznej jak i archetypowej. 

Sprawy kobiece są mi bardzo bliskie i często o nich piszę. Tym razem także chciałam poruszyć jakiś temat, który nas szczególnie dotyka, który "gra" w społecznym przekazie, ale uświadomiłam sobie, że nie umiem wybrać jednego. Wiele z nich, w tym lub innym ujęciu już było. 

Dlatego postanowiłam przypomnieć starsze teksty, których wierni czytelniczy Manufaktury już może nie pamiętają,  a wielu nowych nie widziało jeszcze na oczy.

To co mnie ciągle niezmiernie porusza i wzrusza, to poszukiwanie przez kobiety swojego "Ja", istoty swojego bycia w świecie i z ludźmi. I utrata tejże, która następuje wtedy, kiedy dajemy światu więcej niż powinnyśmy. 

Taki stan wyczerpania, wyrzucenia z nurtu życia, nie bez powodu w baśniach i archetypach porównuje się do utraty skóry. Bez niej nie ma życia, bez niej wysycha się na wiór. Jeśli czujecie, jak wasze wnętrze krzyczy, aby dać mu pić, koniecznie przeczytajcie ten tekst. I nie zwlekajcie zbyt długo. Bez własnej skóry się umiera. Nie można przeżyć życia zaprzeczając wiecznie temu czym się w środku jest. A nawet jeśli, to co to za życie?

W podobnym kontekście i z podobnych powodów, dobrze mówić ciągle od nowa, o potrzebie kobiecej niezależności. Także tej finansowej. Myślicie, że temat odchodzi do lamusa?  Nic bardziej mylnego. Wraca w tysiącach odsłon i im bardziej się mu przyglądać, tym mocniej widać, że nie jest to problem, który rozwiąże się w tym pokoleniu. Niestety, nie uczymy się na błędach, wolimy przymykać oczy, wolimy nie widzieć, myśleć, że jakoś to będzie. Bywa słabo. Dobrze to wiedzieć. Dobrze, też mieć świadomość, że nie warto być zbyt grzeczną. Bo to nie popłaca. Tak samo jak zbytnia naiwność i wiara w to, że wszyscy wokół nas mają czyste zamiary. Dzika, zdrowa kobieta wybiera i widzi. Naiwność się jej nie opłaca. Naiwność jest tylko wymówką, żeby powiedzieć, że się nie wiedziało. Dlatego świadomość i dorastanie to także lekcja wyzbywania się zbytniej grzeczności i naiwności. Czasem trzeba warknąć, czasem trzeba tupnąć, wrzasnąć czy kąsać. Jeśli w grę wchodzi życie lub zdrowie to nie czas przebierać w środkach. I nie czas na fochy. Bo one nie działają. A przynajmniej nie prowadzą nas w stronę zrozumienia i porozumienia. 

Kochane moje, tyle mam słów dla Was i tyle chciałabym jeszcze powiedzieć. I tym, które niedawno zostały Mamami i przewartościowują właśnie swoje życie i kobiecość i tym, które zawsze dają za dużo, aż zostają im tylko okruszyny. 

Życzę Wam, abyście nie tylko od święta, czerpały radość ze swojej kobiecości, abyście tworzyły własny, rzeczywisty model piękna i cieszyły tym co macie. 

I życzę Wam również śmiechu z głębi, śmiechu z brzucha, który porusza całym ciałem, który czuć w każdej  komórce,  takiego śmiechu - który miał moc, obudzić ze znieruchomienia i grozy nawet zbolałą Demeter. Dopóki będziemy potrafiły się tak śmiać, nasza kobiecość, nasze autentyczne człowieczeństwo i zwykła, bezcenna ludzka radość będą na swoim miejscu. I będę o nie zupełnie spokojna. 

Wszystkiego dobrego!




Zobacz również

6 komentarzy:

  1. Bardzo dziś jestem z tematem kobiecości... szukam jej w sobie. Oglądam dłonie... jest tam?...:)
    Patrzę na resztę, do środka, szukam definicji - kobiecości - swojej, szukam jej elementów, przeze mnie kobiecymi nazwanych, w sobie.
    Szykuję się na święto kobiet. :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Elizabeth: Małgosiu, zaprzyjaźniłam się już z manufakturą:) każdego dnia, jak przychodzę z pracy i popatrzę na komputer, śmieje się moje wnętrze, bo wie gdzie najpierw zajrzy...A temat dziś poruszony, mądry ! I odczytuję go jednym zdaniem: mam być piękna, jak różą, ale czasem muszę pokazać kolce :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego dobrego! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Małgosiu, święte słowa! Świętujmy naszą kobiecość w PEŁNI :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też chodzę i myślę, ze jestem kobietą i jakie to wygodne ze strony mężczyzn mówić, że dzień kobiet to przeżytek, z dawnych czasów i jak to miło poczuć się kobietą i dostać kwiatek, czy tacy mężczyźni są w ogóle?

    OdpowiedzUsuń
  6. "I życzę Wam również śmiechu z głębi, śmiechu z brzucha, który porusza całym ciałem, który czuć w każdej komórce, takiego śmiechu - który miał moc, obudzić ze znieruchomienia i grozy nawet zbolałą Demeter. Dopóki będziemy potrafiły się tak śmiać, nasza kobiecość, nasze autentyczne człowieczeństwo i zwykła, bezcenna ludzka radość będą na swoim miejscu. I będę o nie zupełnie spokojna." - TO NAJPIĘKNIEJSZE SŁOWA, JAKIE DZISIAJ PRZECZYTAŁAM. NIECHAJ STANĄ SIĘ RZECZYWISTOŚCIĄ. DZIĘKUJĘ

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)