Świadomie, świadomiej, dobrze

/
9 Komentarzy
Kilka lat temu, pewna firma odzieżowa, przeprowadzała badania sondażowe na temat preferencji, sposobu życia i oczekiwań Polek. Zadano pytania, zastosowano prosty kwestionariusz, z którego wynikało, że ankietowane są niezależne, mocne, że mężczyzna nie jest dla nich taki ważny, żyją dla siebie, są aktywne. Badacze nie do koca uwierzyli tym wynikom i postanowili sprawdzić rzecz raz jeszcze: tym razem doświadczalnie. Wnioski? Kobiety wcale nie były niezależne, przeciwnie: mocno nastawione na zamążpójście i znalezienie odpowiedniego kandydata na męża; zamiast jogi i fitnessu stosowały wiecznie kiepskie diety, stołowały się w McDonaldzie i postarzały się przez ubiór. Wyniki klasycznych badań, mówiły raczej o ich aspiracjach i oczekiwaniach współczesnego świata, a nie o tym, jakie naprawdę były. 

Czemu kobiety kłamały w tym sondażu? Czemu chciały być prezentowane inaczej niż w rzeczywistości? Czemu nie było ich stać na otwartość?

Jeśli nie prawda, to co?

Na co dzień nosimy różne maski i prezentujemy rozmaite warianty własnej twarzy. Rzadko prawdziwe. O ile to, że kłamiemy badaczom, można jeszcze jakoś przeżyć (niezbyt to uczciwe, ale poradzą sobie, mają aż nadto materiału do badań - zbierają go przy okazji naszych wszelkich decyzji zakupowych itp.), o tyle sprawa wygląda niewesoło, jeśli przy okazji okłamujemy jeszcze sami siebie. Rzecz dotyczy oczywiście nie tylko kobiet. Mężczyźni też się okłamują, może tylko w innych sprawach.  

Żyjąc w świecie mas mediów, przestajemy mieć świadomość tego, jak wygląda rzeczywistość i dodatkowo przyjmujemy jej wymogi jako własne. Jeśli dodać do tego brak jasności co do własnych potrzeb i pragnień, otrzymujemy mieszankę frustracji, niezadowolenia i przypadkowości, która jak w kiepskim przepisie: daje bardzo marne efekty finalne.

Czy jest coś złego w życiu po swojemu? Czy każdy musi żyć w ten sam sposób? Czy jest jedna miara, którą wszystko się mierzy? 

Nie. I całe szczęście. 

Dlatego oczekiwania, które przyjmujemy ze świata (np. te o niezależności, mocy), nie powinny być czymś, co traktujemy bezkrytycznie, nieważne czy nam pasuje czy nie. Każdorazowo, dobrze je weryfikować pytając siebie kim się naprawdę jest, czego i z jakiego powodu się pragnie i świadomie wybierać, to co nam służy, a co przeciwnie. 

Dobrze, ale jak?

Oczywiście, to o co najbardziej w tym wszystkim chodzi: czyli świadomość, zdobywa się niejednokrotnie po latach chodzenia po omacku. Czasami trzeba czegoś spróbować, żeby doświadczalnie poczuć, że nam nie pasuje. Często jednak mamy tą, a nie inną wiedzę i  bagatelizujemy ją, ponieważ cały świat zewnętrzny mówi nam, że coś jest dobre, fajne i z całą pewnością wzbogaci nasze życie. 

Czemu nie pytamy młodych, kim są i czego pragną, a mówimy im wyłącznie o tym, co się opłaca i co powinni? Czemu uczymy ich oportunizmu, a nie cenimy indywidualności, talentu i podążania własną drogą?

Żeby się czegoś o sobie dowiedzieć, nie trzeba koniecznie czytać gazet i podręczników, nie trzeba zapoznawać się z klasyką literatury motywacyjnej, ale na pewno trzeba znaleźć sposób na to, aby usłyszeć samego siebie. 

Bez tego odpowiedź na pytanie o to kim jestem i czego pragnę, pozostanie wyłącznie zakłamanym sondażem, z którego wyniknie nieprawdziwe życie. Wymagające weryfikacji. Nie dziś, to jutro. 


pytania o świadomość






Zobacz również

9 komentarzy:

  1. Ale czy one okłamywały siebie? Nie jestem pewna. To, że w badaniach podawały inny swój obraz nie świadczy o okłamywaniu siebie. Raczej o tym, że to o czym marzą uważają za staroświeckie i nie przystające do dzisiejszej nowoczesnej rzeczywistości i (chyba) wstydzą się tego. Lepiej brzmi umiłowanie fitnessu, jogi, niezależności i innych atrybutów nowoczesnej kobiety niż marzenia o domowym ciepełku z mężem u boku.
    Natomiast niewątpliwie wynik tych badań świadczy o tym, żeby się specjalnie na badaniach nie opierać, szczególnie ankietowych;)
    Bo często nasze deklaracje nijak się mają do tego czego w rzeczywistości chcemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo szczere na pewno nie były ;)

      Usuń
    2. Pytanie w stosunku do kogo? Może tak jak u Smolenia i Laskowika przed laty: "A dla kogo ten wywiad?";)

      Usuń
    3. może? chociaż jeśli mamy dwie twarze: tą którą wypada ( która lepiej wygląda) i taką, którą się pokazuje tylko za zamkniętymi drzwiami, to gdzie tu miejsce na szczerość? Już nie ważne jaką? Myślę, że kłamiąc innym, zawsze kłamiemy też chociaż trochę sobie.

      Usuń
    4. Jesteś przekonana, że masz tylko jedną bez względu na sytuację? Bo ja nie.
      Są takie pytania w badaniach psychologicznych, które weryfikują naszą wcześniejszą prawdomówność:czy jeśli miałabyś 100% pewności, że nikt Cię nie złapie czy jechałabyś tramwajem bez biletu? Czy przeszłabyś na czerwonym świetle w takiej samej sytuacji (pomijając oczywiście, że to byłoby bezpieczne)? Jak myślisz dlaczego takie pytania są? Bo polepszanie swojego wizerunku to naturalna skłonność ludzka:)
      Na blogach też się kreujemy, nawet jak nam się wydaje, że tacy szczerzy jesteśmy;)

      Usuń
    5. Przecież napisałam w tekście, że mamy wiele twarzy... Ja także. Każdy z nas. Polecam ten wiersz w temacie:http://manufaktura-radosci.blogspot.com/2010/04/maski.html
      a ta szczerość, nieszczerość względem siebie, o której pisze, to coś więcej... i myślę, że kluczem do tego jest świadomość: także tego, dlaczego się kłamie.

      Usuń
    6. O tak, tu się zgadzam: świadomość dlaczego się kłamie to jest podstawa!

      Usuń
    7. Bardziej chciałam właśnie o świadomości :) Takiej dobrej, która pozwala spojrzeć na siebie z miłością i wybierać, decydować "po naszemu". Po to, żeby nam się żyło lepiej i bardziej autentycznie.

      Usuń
  2. Siebie to chyba w ogóle często mało słychać.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)