Niewypał

/
9 Komentarzy
Rozwiązanie problemu, radzenie sobie z przeszkodami, to często w naszym wykonaniu zwyczajna gra pozorów. Zupełnie jak w tej anegdocie o facecie, który jadąc metrem trzymał na kolanach wielką paczkę. Podszedł do niego konduktor i zapytał co tam ma. Człowiek, trochę zmieszany, odpowiedział, że .. niewypał, który rano wykopał w ogródku. Kontroler popatrzył na niego surowym wzrokiem i powiedział : "Drogi Panie, nie może Pan przewozić tego na kolanach. To niebezpieczne. Proszę natychmiast włożyć paczkę pod siedzenie."
I jechali dalej. 

My również tak jedziemy. Bywa, że przez całe życie. Przekładamy tylko kłopoty z kolan na plecy, chowamy w szafie i na strychu. Momenty prawdziwej konfrontacji  z tym co jest, należą do rzadkości. 

Osho pisał o tym, że aby być w życiu szczęśliwym, potrzeba dużo odwagi. W kontrze: aby się czuć nieszczęśliwym, nic nie jest potrzebne. Zawsze się coś znajdzie. Pod ręką. W końcu wszyscy mamy kłopoty, nie takie to inne. 

Przykłady zamiatania spraw pod dywan, można mnożyć w nieskończoność. Niby coś się zmienia, ale nic się nie zmienia. Związki ciągle nie wychodzą, ludzie okazują się być nie tacy, a pogoda wiecznie marna. 

Znam masę ludzi, którzy jak ten facet z dowcipu wyżej, wiozą tą swoją paczkę z niewypałem przez całe życie. Mają poczucie, że coś przecież robią. Mają też wysokie mniemanie o sobie, bo przecież coś wykopali, wysili się, nie czekali aż sąsiad, aż zerdzewieje. Znam też takich, którzy liczą, że to nigdy nie wybuchnie. Od nich gorsi są tylko Ci, którzy siedzą nad dołem i trącają zawartość patykiem. Nie dzwonią po sapera, nie szukają rozwiązań, mają nadzieję, że sprawa sama przybierze korzystny obrót, że "jakoś to będzie".

Jak to się kończy? Czasem coś wybucha: mamy wtedy życie rozdarte na strzępy. Czasem nic się nie dzieje, ale życie mija nad kraterem. Czasem się jedzie, nie wiadomo gdzie i dokąd i gubi po drodze miesiące i lata. 

To smutna perspektywa. Są lepsze drogi. Każdy ma swój niewypał, każdy ma swoje rozwiązania. Szukajcie. 




Zobacz również

9 komentarzy:

  1. A Ty swoją paczkę na blogu trzymasz???:D

    "Przekładamy tylko kłopoty z kolan na plecy, chowamy w szafie i na strychu."
    Zgrabnie napisane, trafia w sedno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paczka została stworzona na potrzeby posta :) Ze swoją radzę sobie konstruktywniej;) Tak myślę:)

      Usuń
  2. Oj, uwielbiam Twoje posty:) Są takie.. hmm.. życiowe i bliskie każdemu sercu... Jednocześnie dają fajnego, energetycznego kopa:) by coś przemyśleć, zmienić, naprawić:) Dziękuję:)

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  3. Post świetny ! Tylko jak to zrobić... ? Jak pchnąć się do przodu ? Gdy się nazbiera tych paczek (niewypałów) to ma się ochotę wszystkie odpalić na raz... i mieć to WSZYSTKO za sobą... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacząć?? Po prostu zacząć?? :) Zawsze się od czegoś zaczyna i podobno krok w przyszłość, to rzadko krok do tyłu :)

      Usuń
    2. Zacząć :) Małymi kroczkami, byle do przodu :] Takie proste niby, ale jednak potrzeba żeby ktoś to powiedział. Dziękuję :*

      Usuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)